Kazimierz Noiszewski
Urodzony 11 IX 1859 w Wilnie. Studia na uniwersytecie w Moskwie (1877–1883). Dalsze studia w Krakowie, Wiedniu, Paryżu. Doktorat w Petersburskiej Akademii Wojskowo-Lekarskiej (1900), habilitacja tamże (1908). Profesor uniwersytetu w Wilnie (1919–1921), profesor UW (1921–1929), kierownik Katedry i Kliniki Okulistycznej UW.
Lekarz okulista; prace dotyczące gł. wad i leczenia chorób narządu wzroku; opracował oryginalną metodę przeszczepiania rogówki (1921); konstruktor wielu narzędzi okulistycznych, między innymi tzw. sztucznego oka.
Prowadził renomowaną prywatną klinikę okulistyczną w Pohulance k. Dźwińska (Dyneburga). Członek i prezes Dyneburskiego Towarzystwa Lekarskiego; członek Towarzystwa Okulistów Polskich, Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego, TNW (1930). Założyciel kwartalnika „Klinika Oczna” (1923) uznanego później za oficjalny organ Towarzystwa Okulistów Polskich.
Zmarł 5 VII 1930 w Warszawie.
Elektroftalm, „Gazeta Lekarska” 1889, R. 24, t. IX, nr 51, s. 1018; Podręcznik do badania ostrości wzroku dla studentów i lekarzy, Warszawa 1920; Okulistyka, Warszawa 1921; Choroby oczne, z którymi najczęściej spotyka się lekarz-praktyk, Kraków 1931.
W. Melanowski, Wspomnienie o ś. p. profesorze Kazimierzu Noiszewskim, „Pamiętnik Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” 1931, t. CXXV, s. 156–160; Noiszewski K. [w:] PSB, t. XXIII, Wrocław-Kraków 1978, s. 171–172.
Kazimierz Noiszewski należał do znakomitej polskiej szkoły okulistycznej. Wywodził się z ziemiańskiej rodziny o patriotycznych tradycjach. W domu pielęgnowano polską historię i obyczaj, czytano poezję romantyków, dyskutowano o przeszłości i chwili obecnej zniewolonego narodu, żywo interesowano się światem. Ojcem Kazimierza był Józef Bazyli, członek organizacji konspiracyjnych i powstaniec styczniowy. Za udział w walce o niepodległość został skazany na zesłanie do guberni tulskiej. Żona, Aleksandra z Trojanowskich, postanowiła udać się z mężem na poniewierkę. Kazimierz, który przyszedł na świat 11 września 1859 roku w Wilnie, miał wówczas ledwie skończone cztery lata. Jego brat Stanisław, który w przyszłości zostanie leśnikiem i będzie inspektorem Dyrekcji Lasów Państwowych, urodził się już w Tule w roku 1867. W mieście słynnym z produkcji samowarów przyszło Kazimierzowi spędzać dzieciństwo, tu też uczęszczał do szkoły. Później naukę kontynuował w mieście Orle, gdzie zdawał egzamin maturalny w 1877 roku. Przychodził czas wyboru studiów. Nie mogła to być decyzja pochopna. Wobec, co tu kryć, ciężkiego położenia rodziny Noiszewski musiał obrać taki kierunek dalszego kształcenia, który pozwoliłby mu osiągnąć zawód dający jak najszybszą perspektywę uzyskania pełnej samodzielności. Medycyna wydawała się jak najbardziej właściwym rozwiązaniem. Mając dobre wyniki w nauce bez trudu dostał się na Uniwersytet w Moskwie, a zatem jedną z czołowych uczelni państwa Romanowów. Studia medyczne ukończył z bardzo dobrymi wynikami w roku 1883. Otrzymawszy stopień lekarza, szukał dla siebie najwłaściwszej specjalizacji. Przemyśliwał o chirurgii, lecz ostatecznie zdecydował się na okulistykę. Tym samym rozpoczął się dla niego nowy etap w życiu.
Wpierw dotarł do Krakowa, gdzie kształcił się pod kierunkiem profesora Lucjana Rydla, znakomitego okulisty i ojca poety, również Lucjana, którego ślub i wesele natchnęły Stanisława Wyspiańskiego do napisania jednego z najważniejszych w historii polskiej literatury dramatów. Noiszewski chłonie atmosferę miasta, a jednocześnie ciężko pracuje. W roku 1887 opublikował swoją pierwszą pracę, zatytułowaną O barwnikowem zwyrodnieniu siatkówki, w której prezentował się nie tylko jako sumienny badacz, lecz również zdecydowany zwolennik holistycznego ujęcia problemów klinicznych. Zmiany patologiczne w siatkówce są, zdaniem Noiszewskiego, powiązane ściśle z ogólną kondycją całego organizmu. Stąd diagnozując i ustalając terapię, lekarz powinien mieć na względzie liczne czynniki ogólnoustrojowe, nie wykluczając również podłoża psychicznego.
Taka postawa nie była odosobniona, lecz nie była też częstą. „Duch specjalizacji”, jak to ujmował Władysław Szumowski, przeważał w ówczesnej medycynie, a zawężanie pola zainteresowań badawczych do coraz bardziej szczegółowych zagadnień nie należało do rzadkości.
Pobyt w Krakowie dobiegał jednak końca. Noiszewski udał się dalej do Austrii, gdzie pracował pod kierunkiem polskiego oftalmologa Michała (Michaela) Borysiekiewicza, wówczas docenta w Wiedniu, później zaś profesora okulistyki w Grazu. To właśnie tutaj poznał podstawy rewolucyjnej koncepcji stworzenia tzw. sztucznego oka, urządzenia, które pozwalałoby orientować się w przestrzeni osobom niewidomym. Miało to w niedalekiej przyszłości stać się najważniejszym dla niego problemem badawczym. Następnie Noiszewski wyjechał do Paryża, by kontynuować swoje kształcenie u profesora Photinosa Panasa, jednego z pionierów francuskiej oftalmologii, autora znakomitego podręcznika Traité des maladies des yeux.
Po powrocie na ziemie polskie zdecydował się na wyjazd do miejscowości Pohulanka nad Dźwiną, położonej niedaleko Dźwińska (Dyneburga) na obszarze dzisiejszej Łotwy. Pohulanka była znanym kurortem i tam właśnie Noiszewski postanowił otworzyć prywatną praktykę okulistyczną. Szybko zdobył zaufanie pacjentów. Jego nazwisko staje się wówczas znane także poza granicami uzdrowiska. Podziwiano wiedzę i kunszt lekarski doktora, który potrafił zaradzić w przypadkach zdawałoby się już beznadziejnych. Wtedy też po raz pierwszy zaczęło mu się powodzić i to na tyle dobrze, że mógł niebawem inaugurować działalność prywatnej kliniki okulistycznej, która została obliczona na 30 łóżek szpitalnych. Klinika Noiszewskiego zdobywa renomę, a on sam potwierdzał po raz kolejny opinię doskonałego oftalmologa. Pracował ciężko, ranki i przedpołudnia poświęcając pacjentom, popołudnia i wieczory lekturze najnowszych doniesień prasy okulistycznej oraz własnej działalności naukowej. Jego wiedzę i przymioty charakteru doceniło Dyneburskie Towarzystwo Lekarskie, którego aktywnym członkiem był przez szereg lat, obdarzając Noiszewskiego zaszczytną i prestiżową funkcją swojego prezesa.
Dnia 4 stycznia 1889 roku podczas III Zjazdu Lekarzy Rosyjskich w Petersburgu Noiszewski wystąpił z referatem, w którym donosił o skonstruowaniu, wedle własnego pomysłu, nowatorskiego urządzenia – elektroftalmu. Był on przeznaczony dla osób całkowicie ociemniałych. Dzięki specjalnej płytce selenowej i złotym izolowanym pręcikom bodźce świetlne ulegały przetworzeniu na bodźce dotykowe i dźwiękowe. Tekst petersburskiego wystąpienia Noiszewski opublikował na łamach „Gazety Lekarskiej”. Tak wówczas o tym pisał: „Od wieków usiłowano pozbawionym wzroku zamienić wzrok dotykaniem. Osiągnięte w tym kierunku wyniki zadziwiają swą doniosłością i nadludzką prawie wytrwałością ludzi, poświęcających się usłudze swych urodzeniem lub wypadkiem upośledzonych bliźnich. Wszystkie jednak dotychczasowe pomysły i usiłowania nie dały niewidzącym możności dotykania przedmiotów w przestrzeni. Zadanie to podjętem zostało przezemnie, mianowicie: tłumaczenie wrażeń od światłych i oświeconych przedmiotów na wrażenia dotykowe. Mówiąc o niewidzących, mam na myśli głównie osoby, zupełnie oczów pozbawione, lub porażone zanikiem nerwów wzrokowych”1.
Objaśniając swoją konstrukcję podkreślał, że przedmiot świecący własnym lub odbitym światłem będzie odczuwany jako wzrost temperatury i nacisku na skórę. Co więcej, kształt przedmiotu zostanie „odwzorowany” jako wrażenie cieplne przez receptory skórne. Im bliżej oświetlony przedmiot będzie się znajdował osoby niewidomej, tym powierzchnia wrażenia cieplnego będzie większa, im dalej, tym powierzchnia wrażenia cieplnego będzie mniejsza. Innymi słowy ciało będzie reagować na odległość, położenie i kształt przedmiotu.
Praca Noiszewskiego wywarła duże wrażenie, chociaż i zrodziła pewne obawy co do praktycznych możliwości zastosowania, czemu dał wyraz w obszernym doniesieniu publikowanym na łamach „Krytyki Lekarskiej” znakomity oftalmolog warszawski Zygmunt Kramsztyk. Nie ulegało jednak wątpliwości, że takie rozwiązanie było nowatorskie w skali światowej, wyprzedzało dalece późniejsze prace mające na celu polepszenie warunków orientacji w otoczeniu dla osób z uszkodzonym narządem wzroku.
Rozwiązanie proponowane przez Polaka było dyskutowane przez uczonych tej miary co Charcot czy Rossolimo, stanowiło też punkt wyjścia dla wielu samodzielnych poszukiwań. Elektroftalm zyskał szybko potoczną nazwę „sztucznego oka”. Wszystko wskazuje na to, że projekt Noiszewskiego był jednym z pierwszych tego typu na świecie. Konstrukcja polskiego badacza inspirowała Fourniera d’Albe z Manchesteru, konstruktora przyrządu o nazwie optofon. Warto też pamiętać, iż w kilkadziesiąt lat później, w latach 1960–1968, nad „sztucznym okiem” pracował profesor Witold Starkiewicz z Pomorskiej Akademii Medycznej. Jak zatem widać idea zrodzona u schyłku XIX wieku zdecydowanie wyprzedzała swoje czasy.
Tymczasem Noiszewski nie poprzestawał w swoich poszukiwaniach. W roku 1891 zaprezentował podczas VI Zjazdu Lekarzy i Przyrodników Polskich w Krakowie kolejne urządzenie, które nazwał trychestozjometrem. Był to przyrząd służący do badania wrażliwości czuciowej oka. I ponownie propozycja Noiszewskiego wywołała żywą reakcję zgromadzonych. Jego pomysłu była także hydroelektroda służąca do elektryzacji oka. Do tej ostatniej kwestii powracał jeszcze w 1896 roku na łamach „Nowin Lekarskich”.
Rok 1900 przyniósł Noiszewskiemu stopień doktora medycyny Petersburskiej Akademii Wojskowo-Lekarskiej, jednej z najnowocześniejszych uczelni tamtej doby. Jego zainteresowania badawcze nadal krążyły wokół zagadnienia zmysłu wzroku i czucia, a precyzyjniej rzecz ujmując, wokół problemu możliwych pomiędzy nimi relacji. Dlatego też okulistyka Noiszewskiego była bliska neurologii i neurofizjologii. Jeszcze w roku 1890 publikował artykuł Hipoteza wybuchowego powstawania śladów pamięci (wzrokowej), w którym w oparciu o doświadczalnie zebrany materiał, stosując zasady fizyki (optyki) i szukając poparcia w neurofizjologii, starał się określić zasady utrwalania się w pamięci postrzeganych obrazów. W pięć lat później, głosząc na posiedzeniu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego wykład pod znamiennym tytułem Ślepota duchowa i halucynacje wzrokowe, Noiszewski podkreślał, że widzenie optyczne (fizyczny proces zachodzący w oku) ma swoje ścisłe odzwierciedlenie w widzeniu mózgowym (obrazy powstające w korze mózgu).
Chociaż nie wolne od błędów, z dzisiejszej perspektywy niekiedy rażących, w tamtym czasie poglądy Noiszewskiego były tyleż oryginalne, co ożywcze dla rozwoju okulistyki. Ta bowiem nader często polegała wyłącznie na anatomo-fizykalnym ujmowaniu zjawisk procesów widzenia. Noiszewski wyraźnie zaś podkreślał ciągłą konieczność odwoływania się do płaszczyzny fizjologicznej i neurologicznej, a poprzez nie i do psychicznej jako warunkujących nasze patrzenie i widzenie. W tym uporze i przekonaniu wyprzedzał bardzo wielu ówczesnych okulistów, którzy bywało z niezrozumieniem i lekceważeniem odnosili się do jego teorii i badań.
W roku 1908, na podstawie rozprawy zatytułowanej O jaskrze prostej i jej zależności od różnicy ciśnienia między gałką a czaszką, uzyskał na Petersburskiej Akademii Wojskowej habilitację. W trzy lata później w uznaniu jej nowatorstwa w zrozumieniu zasad rządzących patogenezą i przebiegiem jaskry rozprawa została odznaczona nagrodą im. prof. Józefa Moczutowskiego.
Rok 1908 stanowi ważną cezurę w życiu Noiszewskiego. Wówczas rozpoczął regularne wykłady na petersburskiej uczelni z zakresu fizjologii i patologii wzroku. Wykłady te obejmowały jeden semestr w każdym roku akademickim, co zmuszało Noiszewskiego do częstych podróży na trasie Dźwińsk-Petersburg. Nie rezygnował bowiem z pracy w swojej lecznicy w Pohulance, która, prócz niezgorszego dochodu, dostarczała mu ogromnej satysfakcji z pracy klinicznej. Taki stan miał przetrwać aż do roku 1918, kiedy wobec ogólnego wrzenia rewolucyjnego i katastrofalnej sytuacji wojennej Noiszewski musiał porzucić tak Pohulankę, jak i Petersburg. Wraz z zakończeniem I wojny światowej Noiszewski znalazł się w Warszawie, gdzie na krótko znalazł zatrudnienie w Ministerstwie Zdrowia. Stanowisko urzędnicze nie przynosiło mu najmniejszej satysfakcji. Stąd już w 1919 roku wyjechał do Wilna, gdzie powierzono mu organizację od podstaw tamtejszego Uniwersytetu, jak również zaproponowano objęcie nowo tworzonej Katedry i Kliniki Okulistyki wraz z profesurą zwyczajną. Miasto nad Wilią nie stało się jednak dlań nowym domem, bowiem w rok później Noiszewski, otrzymawszy propozycję objęcia okulistyki na Uniwersytecie Warszawskim, powrócił do stolicy. Oficjalnie z dniem 1 stycznia 1921 roku jako profesor zwyczajny objął wymienioną Katedrę. Równocześnie organizował Klinikę Oczną, która mieściła się w pawilonie IV Szpitala Św. Ducha.
Bez właściwych pracowni i laboratoriów, bez biblioteki i sali wykładowej, w biednej i wyniszczonej wojną Polsce, Noiszewski, jak wielu innych profesorów, rozpoczął regularną pracę kliniczną, naukową i dydaktyczną. Gabinet profesora pełni w owym czasie rozliczne funkcje. Tu odbywają się odprawy z asystentami, tu studenci przystępują do egzaminów. Jednocześnie w tym małym pomieszczeniu prowadzi się badania mikroskopowe, zostawia wierzchnie ubrania i jada posiłki. Równie skromna w rozmiarach sala wykładowa nie jest w stanie pomieścić wszystkich studentów. Tu przeprowadza się także badania pacjentów i wykonuje zabiegi. Prócz tego jest jeszcze druga sala operacyjna. Rozbudowę gmachu kliniki rozpoczął Noiszewski dopiero w roku 1929. Wówczas to dobudowano całe nowe piętro, gdzie wreszcie znalazła swoje miejsce sala wykładowa z prawdziwego zdarzenia oraz odpowiednio zaprojektowana biblioteka. Zakończenie prac nastąpiło jednak dopiero w roku 1931, a więc już po śmierci profesora.
Pomimo trudnych warunków i licznych obowiązków Noiszewski zorganizował I Zjazd Okulistyczny Wszechpolski. Nie zaniedbywał także prac na niwie Towarzystwa Okulistów Polskich i Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego. Prowadził bogatą korespondencję naukową, dużo publikował. Starał się przyciągnąć do okulistyki młodych lekarzy, dbał o rozwój naukowy asystentów, zdobywał najnowsze podręczniki i opracowania, które stanowiły kanwę dla dyskusji na zebraniach zespołu kliniki. W 1923 roku założył pismo „Klinika Oczna”, które z braku funduszów postanowił wydawać za własne pieniądze, jak również zasilać własnymi publikacjami. Nie dość na tym, nie mając środków na prowadzenie redakcji, postanowił sam dokonywać wyboru i redakcji nadsyłanych tekstów.
Widać jakieś fatum ciążyło na warszawskich okulistach. Warto bowiem przypomnieć, że ćwierć wieku wcześniej inny lekarz tej właśnie specjalności, Zygmunt Kramsztyk, założył miesięcznik pod nazwą „Krytyka Lekarska”. To pierwsze w Europie czasopismo poświęcone problemom teorii, praktyki, filozofii i historii medycyny było przedsięwzięciem od początku do końca prywatnym. Kramsztyk oparł je wyłącznie o własne finanse i zajął się samodzielnie redakcją. I jemu także przyszło napisać szereg artykułów na jego łamach publikowanych. Wytrzymał całe jedenaście lat. Potem zabrakło mu po prostu sił i chyba też pieniędzy, chociaż o tym drugim nigdy nawet słowem nie wspomniał. Dla „Kliniki Ocznej” los był łaskawszy. II Zjazd Okulistyczny uznał kwartalnik Noiszewskiego za oficjalny organ Towarzystwa Okulistów Polskich. Obok „Postępu Okulistycznego”, powstałego w wyniku starań profesora UJ Bolesława Wicherkiewicza, było to drugie czasopismo poświęcone problemom oftalmologii w Polsce.
Noiszewski był autorem opracowań o charakterze podręcznikowym, a wśród nich skryptu dla studentów i młodych lekarzy, który nosił tytuł Okulistyka (1921). Jego drugie wydanie z roku 1925 nosiło tytuł Wykład chorób ocznych. Pośmiertnie ukazały się drukiem Choroby oczne, z którymi najczęściej spotyka się lekarz-praktyk (1931). Na emeryturę przeszedł Noiszewski w 1929 roku. W rok później, dnia 5 lipca 1930 roku, zmarł nagle. Pochowany został w rodzinnym grobowcu na Powązkach. Tak postać profesora wspominał Włodzimierz Melanowski: „Jako lekarz, prof. Noiszewski odznaczał się wielką życzliwością dla chorych, zawsze miał czas, by wysłuchać wszystkich skarg chorego. Nikt, jak on, nie umiał tak subtelnie zebrać wywiadów w najdrażliwszych nawet sprawach, nikt, jak on nie umiał pocieszyć w najcięższych nawet przypadkach. W stosunku do lekarzy był zawsze starszym doświadczonym kolegą, nie umiał wprost dotknąć nikogo – owszem często stawał w obronie i starał się łagodzić waśnie”2.
Dość niezwykle potoczyły się losy katedry i kliniki okulistycznej po śmierci profesora Noiszewskiego. Pojawił się bowiem, jeszcze w trakcie prowadzenia wspomnianych powyżej prac remontowych, projekt nowej lokalizacji kliniki na terenie kompleksu Szpitala Dzieciątka Jezus. Oto bowiem Irena Warden, stojąca na czele Fundacji im. Johna Wardena, zaproponowała sfinansowanie budowy i całkowitego wyposażenia nowej kliniki chorób oczu. Wspaniały dar był jednak obwarowany paroma warunkami. Jednym z nich było przyjęcie przez władze uczelni wiedeńczyka Jana (Hansa) Laubera jako jedynego kandydata na kierownika kliniki. Władze uczelni przystały na te warunki, a prace remontowe i przystosowawcze ruszyły pełną parą. Koszt przedsięwzięcia opiewał na niebagatelną sumę 326 tysięcy złotych, którą to sumę w całości wyłożyła Fundacja. Tak narodziła się jedna z najnowocześniejszych klinik okulistycznych w ówczesnej Europie. Władze uczelni dotrzymały danego słowa i Lauber został mianowany z dniem 1 grudnia 1931 roku jej kierownikiem.
Cała sprawa wywołała spory ferment w środowisku uniwersyteckim. Nie da się ukryć, że skrzywdzono Władysława Melanowskiego, ucznia i naturalnego następcę Noiszewskiego. Nic nie ujmując z zasług i talentów Laubera, który miał ugruntowaną pozycję doskonałego klinicysty i chirurga ocznego, Melanowski uchodził za świetnego uczonego i wybitnego lekarza. Szwajcar nie wygrał przecież konkursu z racji swoich naukowych przewag, lecz został – można powiedzieć – pozyskany wraz z dobrodziejstwem inwentarza. Melanowski, mimo że szybko obdarzony profesurą tytularną, nie zamierzał zbyt długo pozostawać w katedrze i klinice. W roku 1935 odszedł z Uniwersytetu i stanął na czele doskonałego Instytutu Oftalmicznego w Warszawie, jako jego dyrektor. Lauber zaś pozostał w Warszawie do 1939 roku, gdzie zastał go wybuch wojny. Polski nie opuścił i szybko rozpoczął współpracę z władzami niemieckimi. Następnie przeniósł się do Krakowa, by w czasie okupacji kierować tamtejszą kliniką okulistyczną. Nie pozostawił po sobie dobrych wspomnień. Wstąpił do NSDAP, do Polaków odnosił się z poczuciem wyższości, niejednokrotnie wrogo. Po wojnie został aresztowany, ale zwolniono go wobec braku bezsprzecznych dowodów co do jego współudziału w zbrodniach wojennych. Zmarł w szpitalu psychiatrycznym w Salzburgu w 1952 roku. Katedra zaś i klinika zostały powierzone Władysławowi Melanowskiemu.
Wybrana literatura
Kmera-Muszyńska M., Moszczyńska-Kowalska A., Profesor Kazimierz Noiszewski – sybirak, patriota, okulista, „Okulistyka” 2011, nr 2, s. 19–22.
Kryński L., Zmarli członkowie: Ś. p. Kazimierz Noiszewski (1859–1930), „Rocznik Towarzystwa Naukowego Warszawskiego” 1932, t. 25, s. 215–216.
Melanowski W., Ś. p. Profesor Dr med. Kazimierz Noiszewski, „Medycyna Warszawska” 1930, t. IV, nr 15, s. 471–473.
Melanowski W., Wspomnienie o ś. p. profesorze Kazimierzu Noiszewskim, „Pamiętnik Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” 1931, t. CXXV, s. 156–160.
Ostrowska T., Noiszewski Kazimierz, [w:] PSB, t. XXIII, Wrocław-Kraków 1978, s. 171–172.
Śródka A., Odrodzony Uniwersytet Warszawski, [w:] Dzieje nauczania medycyny i farmacji w Warszawie (1789–1950), red. M. Łyskanowski, A. Stapiński, A. Śródka, Warszawa 1990, s. 228–230.
Śródka A., Uczeni polscy XIX-XX stulecia, t. III, Warszawa 1997, s. 247–248.