Stanisław Słoński

Urodzony 9 X 1879 w Michałowie k. Warszawy. Studia na UJ, później na Wydziale Prawa UW, ukończone w 1903. Studia językoznawcze w Heidelbergu i Lipsku (1904–1907), doktorat z filozofii. Nauczyciel gimnazjalny (1907–1915). Zastępca profesora (1915), później profesor UW (1924).

Językoznawca, filolog paleoslawista, badacz języków starosłowiańskiego i staropolskiego. Organizator i długoletni kierownik Seminarium (później Zakładu) Slawistycznego UW.
Członek TNW (1908), PAU (1934) oraz Polskiego Towarzystwa Językoznawczego. Uczestnik prac Komitetu Ortograficznego (1934–1936). Współzałożyciel i prezes (1925–1939) Towarzystwa Przyjaciół Narodu Łużyckiego, prezes (1924–1926) Towarzystwa Polsko-Bułgarskiego. Wykładowca w Towarzystwie Kursów Wieczorowych, w Wolnej Wszechnicy, dyrektor i wykładowca na wakacyjnych kursach Studium Słowiańskiego Związku Zawodowego Nauczycielstwa Polskiego (1947–1948). Współredaktor „Prac Filologicznych” (1927–1939), członek komitetu redakcyjnego „Poradnika Językowego” (od 1933). Podczas okupacji niemieckiej brał udział w tajnym nauczaniu.
Zmarł 8 III 1959 w Warszawie.

Psałterz puławski, Warszawa 1916, Historia języka polskiego w zarysie, Lwów-Warszawa 1934; Słownik polskich błędów językowych, Warszawa 1947; O języku Jana Kochanowskiego, Warszawa 1949; Gramatyka języka starosłowiańskiego, Warszawa 1950.

A. Sieczkowski, Czterdziestolecie pracy prof. Stanisława Słońskiego w Uniwersytecie Warszawskim (1915–1955), „Poradnik Językowy” 1955, nr 7, s. 241–249.

ANDRZEJ SIECZKOWSKI

STANISŁAW SŁOŃSKI*

1879–1959

 

Szkic biografii

Życie i praca Stanisława Słońskiego wiążą się jak najściślej z Warszawą i warszawskim środowiskiem naukowym. Wyjąwszy okres studiów lub późniejszych podróży naukowych, prof. Słoński mieszkał, działał i pracował stale w tym mieście.

Urodzony 9 X 1879 roku w Michałowie pod Błoniem (woj. warszawskie), w 1898 roku ukończył V rządowe (tzn. carskie) gimnazjum warszawskie i przejawiając zamiłowanie do literatury – w tymże roku udał się do „wolnego” – jak na ówczesne stosunki polityczno-narodowościowe – Krakowa, gdzie wstąpił na Uniwersytet Jagielloński. Rozczarowawszy się do uniwersyteckiej polonistyki, której głową był wtedy skrajny konserwatysta, prof. Tarnowski, rychło wrócił do Warszawy. Jego historycznoliterackie aspiracje zostawiły jednak trwały ślad w postaci obszernego artykułu o Stanisławie Przybyszewskim (Nasi moderniści) ogłoszonego w czołowym, poważnym wydawnictwie naukowym „Ateneum”. Nie rezygnując z zamiłowań humanistycznych, ale mając na względzie widoki możliwie szybkiego zarobkowania (pochodził z rodziny niezamożnej, całą młodość spędził w warunkach niełatwych) zapisał się na Wydział Prawa ówczesnego rosyjskiego Uniwersytetu Warszawskiego, który też ukończył w 1903 roku. Wielostronnie uzdolniony, obdarzony chłonnym i żywym umysłem – nie poświęcił się jednak karierze prawniczej i gdy tylko warunki materialne na to pozwoliły, zaczął studiować językoznawstwo – tym razem na uniwersytetach niemieckich, w Heidelbergu, a przede wszystkim w Lipsku (1904–1907). Był uczniem najwybitniejszych językoznawców owej doby, uczonych tej miary, co Leskien, Sievers, Brugmann, Windisch, Wundt. Obok slawistyki, obranej jako przedmiot główny, studiował sanskryt, językoznawstwo porównawcze i ogólne (zwłaszcza „odkrytą” właśnie w tej epoce i z zapałem badaną psychologię języka), doskonalił się w wyniesionej jeszcze z gimnazjum znajomości klasycznej greki. Już po przesłuchaniu siedmiu semestrów był gotów do składania doktorskich rigorosów. Dla scharakteryzowania niecodziennej żywości umysłu Stanisława Słońskiego, a także jego pracowitości warto dodać, że rozpoczynając studia w Niemczech prawie wcale nie znał języka wykładowego. Po niemiecku nauczył się zupełnie sam, przede wszystkim słuchając wykładów swych lipskich profesorów. W tym też języku napisał rozprawę doktorską, wytyczającą główny kierunek jego dalszej działalności naukowej – mianowicie paleoslawistykę.

Młody doktor filozofii czołowego uniwersytetu europejskiego, powróciwszy po chlubnie ukończonych studiach do Warszawy nie mógł tu oczywiście znaleźć pola do zapewniającej utrzymanie pracy naukowej i z konieczności jął się zawodu nauczycielskiego. Było już po wybuchu rewolucji 1905 roku, po pamiętnym strajku szkolnym, i zmuszone do poczynienia pewnych ustępstw władze carskie zezwoliły na otwarcie prywatnych szkół polskich. Przez osiem lat (1907–1915) Stanisław Słoński jest więc nauczycielem polskiego w pięciu naraz gimnazjach warszawskich; bierze też udział w życiu organizacyjnym postępowego odłamu nauczycielstwa, wstępuje w szeregi Związku Nauczycielstwa Polskiego [...], na którego czele stoi wówczas Ludwik Krzywicki – i w latach 1914–1915 jest prezesem oddziału warszawskiego tej organizacji. Jednocześnie nie zapomina o pracy uczonego-slawisty i polonisty. Już w 1908 roku należy do Towarzystwa Naukowego Warszawskiego [...], zasłużonej instytucji, która wraz z Polską Akademią Umiejętności dała początek obecnej Polskiej Akademii Nauk, wykłada gramatykę polską oraz gramatykę porównawczą języków indoeuropejskich w Towarzystwie Kursów Wieczorowych. Instytucja ta była zalążkiem późniejszej Wolnej Wszechnicy Polskiej, najbardziej bodaj postępowej uczelni okresu międzywojennego dwudziestolecia. Ta działalność dydaktyczna Słońskiego oraz prowadzone równolegle badania językoznawcze (głównie nad zabytkami staropolskimi) sprawiły, że z chwilą uruchomienia w Warszawie polskiego uniwersytetu, co nastąpiło w 1915 roku bezpośrednio po opuszczeniu stolicy przez carskiego zaborcę, Słoński zostaje powołany przez pierwszego rektora odrodzonej uczelni, Brudzińskiego, na stanowisko kierownika Zakładu Slawistyki, czyli – według ówczesnej nomenklatury – Seminarium Slawistycznego na Wydziale Humanistycznym. Uzyskuje najpierw stanowisko zastępcy profesora, w parę zaś lat później profesora nadzwyczajnego i wreszcie zwyczajnego. [...]

Jako pierwszy i wieloletni kierownik Zakładu [...] dokonał dzieła doprawdy pionierskiego. Pozbawiony jakichkolwiek sił pomocniczych – te trzeba było dopiero wychować i wyszkolić – sam jeden wykonywał obowiązki nie tylko dydaktyczne, ale również organizacyjne i administracyjne, gromadził inwentarz zakładu, kupował, sprowadzał i katalogował książki, jednym słowem tworzył od podstaw – podobnie jak inni ówcześni profesorowie warszawscy – nową placówkę dydaktyczno-naukową. Z biegiem lat biblioteka seminaryjna stała się jednym z bogatszych księgozbiorów slawistycznych w kraju. Sam zakład zaś, choć z czasem rozrósł się, choć przybyło w nim pracowników naukowych, nie tylko swoim powstaniem i odrodzeniem po II wojnie światowej, ale samym istnieniem całkowicie zespolił się z osobą profesora Słońskiego, tym żywym symbolem trwałości naszego życia uniwersyteckiego, naszych tradycji naukowych. Okolicznością zewnętrzną, potęgującą to krzepiące poczucie trwałości i żywotności pewnych spraw z dziedziny myśli i kultury, jest fakt, że przez owych czterdzieści lat działalności uniwersyteckiej prof. Słońskiego lokal Zakładu Slawistyki – a w każdym razie jego jądro – pozostał niezmiennie ten sam. Rzecz godna zanotowania w Warszawie, mieście tylu burz i gwałtownych przemian.

Jeden był tylko okres, w którym Seminarium prof. Słońskiego ziało pustką – lata straszliwej okupacji. Ale i wtedy nie ustała praca Uniwersytetu Warszawskiego, który zstąpił w konspiracyjne podziemie. Wraz z innymi prowadził również zajęcia profesor Słoński. Początkowo seminaria jego i wykłady odbywały się w różnych punktach miasta, później całe ryzyko tego jakże niebezpiecznego przedsięwzięcia wziął na siebie sam prof. Słoński – wszystkie zajęcia prowadził we własnym mieszkaniu przy ul. Litewskiej, po wysiedleniu zaś z tej „dzielnicy niemieckiej” – przy ul. Filtrowej. Szczęśliwie przetrwawszy czasy wojny i dni powstania prof. Słoński przystępuje do ponownego organizowania swego zakładu, gdy tylko – po wyzwoleniu – odrodził się stołeczny Uniwersytet.

Potem następują lata normalnej, codziennej pracy. W uznaniu tego trudu oraz zasług pedagogicznych i naukowych władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej [...] odznaczyły profesora Słońskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Polski Odrodzonej.

Prof. Słoński jest ożeniony z Łucją z Jaczynowskich. W ostatnich zwłaszcza latach, gdy osłabły jego siły fizyczne, troskliwości i wiernemu oddaniu swojej towarzyszki życia w wielkiej mierze Jubilat nasz zawdzięcza możliwość dalszej pracy na Uniwersytecie.

Działalność pedagogiczna

O Słońskim-nauczycielu gimnazjalnym i wykładowcy Towarzystwa Kursów Wieczorowych wspominałem już poprzednio, teraz więc w paru przynajmniej słowach scharakteryzuję jego pracę pedagogiczną na Uniwersytecie Warszawskim.

Prof. Słoński wykłada przede wszystkim gramatykę (opisową i historyczną) języka starosłowiańskiego oraz porównawczą języków słowiańskich. Często podejmuje też obowiązki polonisty. Gramatykę polską wykładał m.in. podczas swego pobytu w Bułgarii w 1925 roku (zajęcia prowadził w jęz. bułgarskim) na Uniwersytecie w Sofii oraz w latach okupacji – na tajnych zajęciach uniwersyteckich. Słuchaczami jego byli i są nie tylko slawiści, ale również poloniści, a ostatnio także rusycyści. W okresie międzywojennym jako jedyny – poza wykładowcą języka ukraińskiego – slawista roztaczał opiekę dydaktyczną nad słuchaczami obierającymi dowolny język słowiański, egzaminował ich, pomagał w doborze tematu pracy magisterskiej czy doktorskiej. W razie potrzeby nie odmawiał swej pomocy slawistom kierunku historycznoliterackiego. Jako kierownik zakładu starał się o możliwie najlepszą obsadę lektoratów słowiańskich. Dzięki tym jego wysiłkom przedwojenna slawistyka warszawska rozporządzała np. także lektoratem serbsko-łużyckim.

Przedłużeniem niejako i uzupełnieniem dydaktycznej pracy prof. Słońskiego są jego podręczniki, od wielu lat służące licznym rocznikom studenckim slawistów, polonistów i rusycystów, oczywiście nie tylko w Warszawie. Przed wojną napisana, ale z przyczyn od autora niezależnych wydana dopiero w 1950 roku gramatyka starosłowiańska, w formie skryptu była nieocenioną pomocą naukową już od lat 30. Dwa wydania Wyboru tekstów starosłowiańskich – jedyna tego typu edycja polska i jedna z nielicznych w skali światowej – przez blisko trzydzieści lat stanowią niezastąpiony podręcznik, a zarazem materiał do badań slawistycznych. Zarys historii języka polskiego (równie popularny, skoro doczekał się dwu wydań w ciągu lat kilkunastu, wliczając w to lata wojny) cieszy się uznaniem także u studentów za granicą, np. u polonistów praskich.

Naczelna, a jakże ważna zaleta prof. Słońskiego jako dydaktyka – czy to wykładowcy, czy też autora podręczników – to umiejętność prawdziwie jasnego, przejrzystego, a przy tym wcale nie zwulgaryzowanego podania materiału wykładowego. Sposób tego wykładu jest zawsze prosty, rzeczowy, zrozumiały.

Specjalność naukowa prof. Słońskiego z natury rzeczy interesuje stosunkowo nieliczne grono słuchaczy, niemniej wszakże w ciągu swej 40-letniej działalności uniwersyteckiej wychował on zastęp uczniów, spośród których niejeden poświęcił się pracy naukowej. Na samym tylko Uniwersytecie Warszawskim pracuje dziś pięć osób, które otrzymały dyplom magisterski lub doktorski z jego rąk. Pozostali rozproszyli się po innych ośrodkach naukowych. Nadto przez seminarium prof. Słońskiego przeszli i przechodzą wszyscy warszawscy poloniści-językoznawcy. [...].

Działalność naukowa

Lingwistyczne badania prof. Słońskiego mają charakter przede wszystkim historyczny. Sięgając najchętniej do epok minionych uczony ten zajmuje się językiem starosłowiańskim oraz staropolskim. Ma przy tym szczególne zamiłowanie do żmudnych, wymagających wielkiej staranności i dokładności prac słownikowych.

W dziale pierwszym wymienić trzeba przede wszystkim najwcześniejszą, przed 48 laty napisaną rozprawę doktorską o sposobach tłumaczenia w zabytkach starosłowiańskich greckich zdań złożonych podrzędnie. Jest to niezwykle sumienne studium z dziedziny składni, wymagające równie gruntownej znajomości starosłowiańszczyzny, jak i greki. W latach międzywojennych powstaje cykl studiów słowotwórczo-semantycznych opartych na szczegółowej znajomości wszystkich zabytków starosłowiańskich. Studia te, mające – jak w ogóle większość prac dotyczących starosłowiańszczyzny – niemałe znaczenie dla badań nad żywymi językami słowiańskimi, ukazują się najpierw oddzielnie lub w czasopismach, w roku 1937 wychodzą zbiorowo jako pokaźny tom pt. Funkcje prefiksów werbalnych w języku starosłowiańskim.

Do działu prac słownikowych, bez których niemożliwe są rzetelne badania w jakiejkolwiek właściwie dziedzinie lingwistyki, należy wzorowo opracowany słownik do Modlitewnika synajskiego (1934) oraz parę recenzji omawiających podobne publikacje innych autorów.

O Wyborze tekstów i Gramatyce była mowa w poprzedniej części artykułu. Tu warto jeszcze podkreślić, że oba te doskonałe podręczniki, w znacznym stopniu oparte na samodzielnych, źródłowych badaniach i – zwłaszcza Gramatyka – zawierające niejedno nowe sformułowanie, poza zaletami dydaktycznymi mają niezaprzeczoną wartość naukową. Trzeba też zanotować, iż przygotowany przed wojną tekst Gramatyki uległ w czasach okupacji zniszczeniu i autor musiał napisać go na nowo.

Praca o tzw. perfektum w językach słowiańskich (czyli o czasie złożonym typu staropolskiego był jeśm) ma wprawdzie charakter porównawczy, punktem wyjścia i tutaj jednak jest jakże gruntownie zbadana przez autora starosłowiańszczyzna. Jest to cenna pozycja naszej komparatystyki slawistycznej.

Nie licząc drobnych artykułów z zakresu innych poszczególnych języków słowiańskich (na osobną wzmiankę zasługiwałaby tu niezwykle sumienna, z wielkim znawstwem napisana recenzja opracowania językowego jednego z najważniejszych zabytków języka dolnołużyckiego), drugą zasadniczą dziedziną badań prof. Słońskiego jest, jak było powiedziane, polonistyka. W tym dziale wymienić trzeba pomnikowe wydanie Psałterza puławskiego (1916) z obszernym wstępem i całkowitym słownikiem oraz parę pomniejszych artykułów napisanych niejako na marginesie tych badań, a odnoszących się do języka i dziejów obu staropolskich Psałterzy, dalej – szczegółowe, choć co prawda ograniczone do kwestii gramatycznych, studium o języku Kochanowskiego (1949) i wreszcie wymieniony już, zwięzły a treściwy (zwłaszcza jeśli chodzi o fleksję), podręcznik do historii języka polskiego, który wraz z pracami Łosia, Brücknera, Lehra-Spławińskiego i innych badaczy stanowi ważny przyczynek do syntetycznego ujęcia linii rozwojowej polszczyzny. Do języka współczesnego odnosi się – nie licząc drobiazgów i prac poprawnościowych – artykuł z dziedziny fonetyki (1921), przeprowadzający trafne rozróżnienie między przyimkami właściwymi (tworzącymi całość fonetyczną z następującym po nich wyrazem) a niewłaściwymi, czyli pochodnymi, złożonymi (traktowanymi zgodnie z prawami fonetyki międzywyrazowej).

Wymienione tu dwie dziedziny badań: język starosłowiański i staropolski ze szczególnym uwzględnieniem studiów słownikowych – są i nadal przedmiotem zainteresowań prof. Słońskiego, który kończy przygotowanie pomnikowego wydania Kodeksu Assemaniego (z całkowitym słownikiem), ma zebrany materiał do słownika dzieł Kochanowskiego oraz wykańcza i uzupełnia obszerne studium o języku Psałterza puławskiego.

Dla całości obrazu wspomnieć jeszcze chciałbym o pracach naukowo-organizacyjnych. Nie licząc zatem członkostwa w zagranicznych (przede wszystkim słowiańskich) instytucjach naukowych jako posiadającego charakter raczej honorowy, wymienię wieloletnią pracę prof. Słońskiego w Towarzystwie Naukowym Warszawskim, gdzie przez długi okres (do wchłonięcia TNW przez PAN w 1951 roku) jest on przewodniczącym Komisji Językowej, a w roku 1950 – stoi na czele całego Wydziału I. Równie czynny jest jego udział w życiu Polskiego Towarzystwa Językoznawczego, w okresie międzywojennym przez parę lat widzimy go jako prezesa tego zrzeszenia. Od roku 1927 prof. Słoński wchodzi na stałe do redakcji „Prac Filologicznych”, po wojnie (w latach 1948–1950) jest redaktorem przeznaczonego dla nauczycieli pisma „Język rosyjski”.

Jako sumienny slawista zna dobrze wszystkie języki i wszystkie prócz ZSRR kraje słowiańskie, z których chyba najbliższe są mu: Bułgaria i Łużyce. Z Łużyczanami zetknął się w czasie swych studiów w Lipsku.

Najtreściwiej ujęte cechy prac naukowych prof. Słońskiego – to bezwzględny obiektywizm, dokładność, sumienność, co do formy zaś – prostota, jasność i zwięzłość. Żadne względy uboczne nie wpływają na jego sądy. [...] Sam niezwykle sumienny i dokładny, podobnych właściwości żąda – jako recenzent i pedagog – również od innych.

Działalność społeczna, praca w dziedzinie kultury języka

Profesor Słoński, choć z natury powściągliwy i raczej zamknięty, nie odgradza się od nurtu płynącego obok życia. W młodości i w latach późniejszych bierze udział w pracach ZNP, w okresie międzywojennym jest kuratorem studenckiego Koła Slawistów, jako współzałożyciel Towarzystwa Przyjaciół Narodu Łużyckiego od roku 1925 aż do wybuchu II wojny piastuje prezesurę tej organizacji, w latach 1924–1926 stoi też na czele Towarzystwa Polsko-Bułgarskiego.

Pogłębiając i kontynuując tradycje warszawskiego językoznawstwa, które czyni zadość społecznej potrzebie świadomego kultywowania języka ojczystego (z jednej strony – opartego na rzetelnej znajomości faktów językowych, z drugiej zaś – stroniącego od biernej postawy dufnego w swą wiedzę obserwatora, który przecież „rozumie wszystko”) – żywo interesuje się sprawami kultury językowej. Od roku 1933 do wybuchu wojny a następnie od momentu wznowienia wydawnictwa w roku 1948 do chwili obecnej wchodzi w skład komitetu redakcyjnego naszego pisma1, w którym – jak również w „Języku Polskim” – zamieszcza parę artykułów. W latach 1934–1936 bierze udział w pracach Komitetu Ortograficznego, który powierza mu opracowanie przepisów dotyczących pisowni wyrazów słowiańskich. Dba o formę wypowiedzi swych słuchaczy, lubi dyskutować na tematy poprawnościowe, przy czym, zwłaszcza jeśli chodzi o ortofonię, reprezentuje stanowisko zachowawcze [...]. W latach powojennych (1947) wydaje przeniknięty dość ortodoksyjnym duchem poprawnościowym, niemniej nader pożyteczny, Słownik polskich błędów językowych, jedyną w ostatnim czasie tego rodzaju obszerniejszą publikację.

*Tekst opublikowany pierwotnie jako: Czterdziestolecie pracy prof. Stanisława Słońskiego w Uniwersytecie Warszawskim (1915–1955), „Poradnik Językowy” 1955, nr 7, s. 241–249.

1Chodzi o „Poradnik językowy” [przyp. red.].