Stanisław Szober

Urodzony 6 XI 1879 w Warszawie. Studia na Cesarskim UW oraz prywatnie pod kierunkiem Jana Karłowicza, następnie w Moskwie. Odrzuciwszy propozycję objęcia docentury w Cesarskim UW, był nauczycielem szkół warszawskich, a później wykładowcą Towarzystwa Kursów Naukowych (1908–1919). Profesor UW (1919), wykładowca KUL (1919).

Językoznawca, pedagog. Autor prac z zakresu gramatyki polskiej, kultury języka i metodyki. Członek TNW (1908) i jego sekretarz generalny (1926–1928), Członek PAU (1938), współorganizator Instytutu Popierania Polskiej Twórczości Literackiej. Członek Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego, prezes Towarzystwa Krzewienia Poprawności i Kultury Języka. Redaktor „Prac Filologicznych” (1923) i współredaktor „Poradnika Językowego”. Członek komitetu redakcyjnego Encyklopedii Wychowawczej (1909–1915). Publikował artykuły w „Języku Polskim” i „Poradniku Językowym”, prowadził rubrykę dotyczącą poprawności językowej w „Kurierze Warszawskim”, wygłaszał pogadanki w radiu.
Zmarł 29 VIII 1938 w Warszawie.

O podstawach psychicznych zjawisk językowych, Warszawa 1907, Gramatyka języka polskiego, cz. 1–3, Warszawa 1914–1916; Życie wyrazów, cz. 1–2, Kraków 1929–1930; Słownik ortoepiczny: jak mówić i pisać po polsku, Warszawa 1937, wyd. 3 uzupełnione: Słownik poprawnej polszczyzny, Warszawa 1958; Wybór pism, Warszawa 1959.

W. Taszycki, Działalność naukowa Stanisława Szobera, „Biuletyn Polskiego Towarzystwa Językoznawczego” 1938, z. 7; B. Wieczorkiewicz, Stanisław Szober (1879–1938), [w:] Z dziejów polonistyki warszawskiej, red. J. Kulczycka-Saloni i in., Warszawa 1964.

BRONISŁAW WIECZORKIEWICZ

STANISŁAW SZOBER*

1879–1938

 

Trudno ustalić z całą dokładnością, kiedy uległa spolszczeniu saksońska rodzina Schoberów; musiało się to stać na przełomie XVIII i XIX wieku, mimo że jeszcze stryj Stanisława Szobera, zrośnięty z Warszawą aktor i wodewilista (m.in. autor popularnej Podróży po Warszawie) zachowywał niemiecką pisownię nazwiska. Faktem jest, że w rodzinie profesora panował nastrój żarliwego patriotyzmu. Stanisław Szober pracę swoją pojmował jako służbę dla narodu, mocno podkreślając, że „nauka jest organem życia narodu i narodowi służy”. Syn jego jedynak, Wojtek, zginął w powstaniu warszawskim, a siostra profesora p. Halina Szober obruszała się na każdą, żartobliwą nawet, aluzję do pochodzenia, w której by można dopatrzyć się kwestionowania polskości Szoberów.

Warunki, w jakich wzrastał przyszły znany warszawski językoznawca, były niełatwe. Bardzo wcześnie straciwszy rodziców, wychowywany wraz z rodzeństwem przez dalszą rodzinę, jako uczeń III Gimnazjum Klasycznego w Warszawie zarobkował korepetycjami, aby nie być ciężarem dla opiekunów i móc dopomagać młodszemu rodzeństwu. Ciężkie warunki nie pozwoliły mu studiować w którymś z uniwersytetów zagranicznych, nawet krakowskim, z konieczności więc zapisał się na Wydział Historyczno-Filozoficzny rosyjskiego wówczas Uniwersytetu Warszawskiego.

Studia te już od początku miały określony kierunek: Szober poświęcił się językoznawstwu indoeuropejskiemu i ogólnemu pod kierunkiem profesorów Grigorija K. Uljanowa i Aleksandra L. Pogodina. Studiował grecki, łacinę, sanskryt, język litewski, starocerkiewno-słowiański oraz gramatykę porównawczą języków słowiańskich.

To, czego nie mógł dać uniwersytet – ludoznawstwo, staropolszczyznę – studiował u Jana Karłowicza, w jego mieszkaniu. Te prywatne studia cenił najbardziej i uważał się za ucznia Karłowicza, z wdzięcznością wspominając po latach: „Osobiście jako nauczycielowi mam mu tyle do zawdzięczenia. Pod jego kierunkiem nauczyłem się umiejętnie rozumieć zabytki staropolskie, pod jego auspicjami wydałem pierwszą swoją pracę. Pamięć nauczyciela jest pamięcią młodości, więc cóż może być piękniejszego i serdeczniejszego w życiu naukowym człowieka”1.

W rok po uzyskaniu stopnia kandydackiego na podstawie rozprawy O zaimkach w językach indoeuropejskich wyjechał do Moskwy (1904) na dalsze studia pod kierunkiem młodego wówczas językoznawcy, późniejszego profesora Uniwersytetu Warszawskiego, Wiktora Porzezińskiego. Studia te po paru latach dały mu stopień magisterski z językoznawstwa indoeuropejskiego, a ze strony rektora Uniwersytetu Warszawskiego Jefima Fiodorowicza Karskiego przyniosły propozycję docentury i cenzorowania podręczników litewskich. Propozycje te Szober odrzuca ze względu na bojkotowanie szkół rządowych i uniwersytetu rosyjskiego w Warszawie przez społeczeństwo polskie. Nie mając innych widoków na karierę naukową, obiera – podobnie jak Benni, Gaertner i wielu innych młodych polskich naukowców – zawód nauczyciela. Pracę pedagogiczną zaczyna w szkole Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, a równocześnie prowadzi razem ze swą przyszłą żoną, Stefanią Nowakowską, „szkołę andrusów” – tajne komplety dla młodzieży Powiśla. Z sentymentem wspomina zawsze po latach tę pracę w środowisku robotniczym i rzemieślniczym Warszawy.

Z chwilą gdy po strajku szkolnym w roku 1905 powstało w Warszawie prywatne szkolnictwo polskie, obejmuje Szober lekcje języka polskiego w szkole realnej im. Staszica, w seminarium męskim im. Konarskiego i żeńskim im. Orzeszkowej, na kursach pedagogiczno-naukowych L. Rudzkiej i in. Poeta Edward Kozikowski, opisujący swe lata szkolne w Gimnazjum gen. Pawła Chrzanowskiego, wspomina z rozrzewnieniem, jak to po awanturze jego klasy z łacinnikiem, nudziarzem i mizantropem, przyszedł „w towarzystwie dyrektora młody, niewielkiego wzrostu o sympatycznej powierzchowności nauczyciel. Był to Stanisław Szober. Późniejszy językoznawca i autor świetnej Gramatyki języka polskiego został nauczycielem łaciny w naszej klasie i od razu zjednał sobie sympatię wszystkich uczniów. Okazało się, że nie byliśmy tacy najgorsi, za jakich nas miano na skutek incydentu z Rosickim”2.

W roku 1908 Adam Antoni Kryński, dawny jego nauczyciel francuskiego w gimnazjum, jedzie do Lwowa dla objęcia tam Katedry filologii słowiańskiej, a wtedy Szober obejmuje po nim wykłady gramatyki historycznej w Towarzystwie Kursów Naukowych (późniejszej Wolnej Wszechnicy). Kariera uniwersytecka staje przed nim otworem z chwilą powstania w Warszawie polskiego uniwersytetu. Otrzymuje tam wtedy (1915) katedrę językoznawstwa indoeuropejskiego, a w 4 lata później katedrę języka polskiego po emerytowanym prof. Kryńskim – po raz drugi obejmując miejsce po swym nauczycielu. Na katedrę indoeuropeistyki powróci Szober po śmierci prof. Porzezińskiego (1929), rezygnując na rzecz swego ucznia, Witolda Doroszewskiego, z katedry języka polskiego. Obowiązki kierownika katedry indoeuropeistyki pełni do śmierci, równocześnie prowadzi wykłady i ćwiczenia na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie, dojeżdżając z Warszawy.

Ten krótki przegląd działalności Stanisława Szobera ukazuje jedno jego oblicze – pedagoga. Szober jest nim i na skutek okoliczności życiowych, i z powołania. Uprawia w tej dziedzinie działalność wielostronną. Jest nie tylko doświadczonym praktykiem nauczania w szkole średniej i na uniwersytecie, ale i jego organizatorem jako czynny członek Stowarzyszenia Nauczycielstwa Polskiego oraz Polskiego Związku Nauczycielskiego. Jest również członkiem Komitetu Redakcyjnego wydawanej w Warszawie Encyklopedii Wychowawczej (1909–1915), członkiem Komitetu Redakcyjnego czasopisma „Wychowanie w Domu i Szkole” (późniejszego „Przeglądu Pedagogicznego”), redaktorem „Przeglądu Akademickiego”, poświęconego sprawom szkolnictwa wyższego itp.

Zainteresowania dydaktyczno-pedagogiczne znalazły też wyraz w tym dziale twórczości naukowej Stanisława Szobera, w którym pozostawił on najpokaźniejszy dorobek autorski, tj. w polonistyce. Pracował więc nad językiem polskim w skali „obejmującej dziedzinę teorii naukowej i dziedzinę społeczno-dydaktyczną od elementarza do podręcznika uniwersyteckiego”3. Jego prace polonistyczne dotyczą 3 grup zagadnień: gramatycznych, poprawnościowych i metodyczno-pedagogicznych. Dziełem, które weszło już do historii językoznawstwa polskiego, jest jego Gramatyka języka polskiego. Pomyślana początkowo (wyd. pierwsze 1914–1916) jako podręcznik dla szkoły średniej, stanowiła „pierwsze ogniwo z serii podręczników Szobera, z których uczyła się przez lat kilkanaście młodzież polska na wszystkich stopniach nauki od szkoły powszechnej aż do uniwersytetu włącznie”4. Wydanie drugie (1923) potraktowane zostało jako podręcznik uniwersytecki, w którym autor dał samodzielne opracowanie opisu współczesnej polszczyzny z pogłębieniem historycznym w zakresie głosowni i nauki o odmianie wyrazów oraz z najogólniejszymi wyjaśnieniami porównawczo-językowymi. Wydanie trzecie, zamierzone na trzy tomy, miało dać szerzej potraktowany obraz stanu współczesnego języka, ukazały się jednak tylko 2 pierwsze tomy. Opinie językoznawców po ukazaniu się drugiego wydania Gramatyki brzmiały przychylnie. Z uznaniem jej część fonetyczną omawiał Nitsch5 i podobnie Taszycki6. Prof. Lehr-Spławiński był zdania, że książka ta „stanowi najbardziej konsekwentnie przemyślany i do dziś najpełniejszy systematyczny opis struktury współczesnego języka polskiego”7.

Chęć podniesienia poziomu nauczania zgodnie z ówczesnymi wynikami badań nad językiem była przyczyną powstania szkolnych podręczników Szobera. Wspomniane wyżej pierwsze wydanie Gramatyki było pierwszą próbą dania podręcznika szkole średniej. Następną – Gramatyka polska w ćwiczeniach (1920), która stała się jedynym podręcznikiem poleconym przez władze oświatowe. Podręcznik ten wywołał jednak po paru latach burzę, o której warto tu może przypomnieć. Prasa i starsze pokolenie nauczycieli, o których wykształceniu językoznawczym Szober był zdania, że „nie czyni zadość najskromniejszym nawet wymaganiom”, gwałtownie zaatakowały książkę, zarzucając jej, że jest zupełnie niezrozumiała. Sprawa poruszyła opinię publiczną, polemika przybrała formy tak ostre, że wreszcie decyzją ministra Gramatyka (wyd. z roku 1920) z poleconej stała się dozwoloną, co było jej degradacją. W obronie Szobera wystąpił Nitsch, przyznając, że książka jest zbyt trudna dla dzieci, bo „przelogizowana”, ale jednocześnie stwierdził, że „jest to ze wszystkich dozwolonych podręczników najlepszy, jedyny konsekwentnie przeprowadzony i nie mający zasadniczych błędów”8. Podkreślał przy tym, że żaden, nawet tzw. dobry podręcznik nie zmieni istniejącego złego stanu rzeczy, dopóki nie będzie nauczycieli dobrze przygotowanych naukowo, dopóki w zakładach kształcenia nauczycieli nie będą uczyć poloniści z naukowym pojęciem o gramatyce9.

Ta burza wokoło Gramatyki nie spowodowała jednak rezygnacji autora z prac nad podręcznikiem szkolnym. Zmieniając układ i metodę opracowania, wydał z kolei Gramatykę polską w szkole powszechnej (1935) oraz cykl podręczników dla poziomu gimnazjalnego pt. Nauka o języku (1934). Interesował się również propedeutycznym poziomem nauczania, przygotowując w spółce autorskiej (z Teofilem Szczerbą i Walerym Nowickim) podręczniki dla najmłodszych klas szkoły powszechnej. Zwrócił uwagę także na ortografię, opracowując wespół ze znanymi warszawskimi nauczycielami i autorkami Cecylią Niewiadomską i Cecylią Bogucką Naukę pisowni we wzorach i ćwiczeniach, która od roku 1913 przez długi czas służyła nauczaniu.

Zainteresowania metodyczne Szobera znalazły wyraz w licznych, szczególnie cennych pracach jego z zakresu metodyki języka polskiego. Olbrzymie doświadczenie nabyte w ciągu wieloletniej pracy nauczycielskiej pozwoliło mu stać się autorem podstaw nowoczesnej metodyki, jaką były jego Zasady nauczania (1920). Praca ta wyrosła bezpośrednio na podłożu praktyki szkolnej. „Dla mnie – pisał – książka ta będzie zawsze żywym wspomnieniem współpracy z drogimi mi ludźmi, wśród których nad nią myślałem”. Jak była potrzebna nauczycielstwu, dowodzą jej 4 wydania. Zasady nie są podręcznikiem techniki nauczania, ale teorii nauczania, szczegółowym rozbiorem metod, jakimi powinien kierować się w pracy nauczyciel-polonista. Drugą książką w tym zakresie, podkreślającą wychowawcze i kształcące wartości nauki o języku, była Nauka o języku. Wskazówki metodyczne do programu gimnazjum państwowego. Język polski, gimnazjum wyższe (1923).

Troska o język odbiła się w szeregu publikacji Stanisława Szobera w zakresie poprawności i kultury języka. Obok Kryńskiego i Nitscha był on jednym z wytrwałych popularyzatorów językoznawstwa stosowanego. Ogłaszał wiele artykułów z tej dziedziny w „Języku Polskim” i „Poradniku Językowym” oraz w prasie codziennej. Na te tematy wygłosił ponad 40 odczytów na posiedzeniach Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego oraz Towarzystwa Krzewienia Poprawności i Kultury Języka (był też prezesem tegoż). Przemawiał na zjazdach i konferencjach nauczycielskich. Wreszcie – na temat poprawności językowej pisał. Pozostawił cykl prac w tym zakresie, a wśród nich dzieło, będące owocem kilkunastu lat pracy: Słownik ortoepiczny. Jak mówić i pisać po polsku (1937), w którym zebrał olbrzymi materiał 20 tys. haseł i 1000 przykładów w zakresie wyrazów i zwrotów mogących budzić wątpliwości. Słownik wnikał we wszystkie dziedziny języka: fonetykę, fleksję, składnię, w szerokim zakresie uwzględniał frazeologię. Miał być wszechstronnym poradnikiem językowym, doradcą niezbędnym dla każdego.

O potrzebie społecznej takiego poradnika świadczy fakt, że już w roku 1948 ukazało się jego wznowienie fotograficzne pt. Słownik poprawnej polszczyzny, a następnie wydanie trzecie, zmienione i uzupełnione materiałem językowym od roku 1936, w opracowaniu S. Skorupki, J. Tokarskiego i B. Wieczorkiewicza.

W dorobku naukowym Stanisława Szobera uniwersytecka Gramatyka języka polskiego i Słownik poprawnej polszczyzny to dzieła najcenniejsze i trwałe. Indoeuropeistyka w jego pracach zajmuje mniej miejsca, wyraża się sumiennymi i wyczerpującymi rozprawami o charakterze przyczynków. Prace w zakresie językoznawstwa ogólnego były pisane ze stanowiska psychologizmu lingwistycznego i spotykały się z zastrzeżeniami językoznawców i filozofów. Dotyczy to m.in. jego niedokończonego Zarysu językoznawstwa ogólnego. Jednakże nawet krytyczna recenzja Zarysu, pióra Marii Ossowskiej, podniosła, że „uznanie należy się autorowi za śmiałe webrnięcie w ten las zagadnień podstępnych i zawiłych. Logik może być wdzięczny książce prof. Szobera za podsunięcie mu niejednego zagadnienia i za materiał ilustracyjny, tak ubogi zazwyczaj w semantykach opracowanych przez logików”10.

Tak w najogólniejszym zarysie przedstawia się dorobek naukowy pracowitego życia Stanisława Szobera11. Poza uczonym był jeszcze człowiek. Twarda szkoła, jaką przeszedł w młodości, nie stłumiła w nim uczuciowości. Mimo pozornej szorstkości, której lękali się zwłaszcza uczniowie nie przygotowani do kolokwium czy do ćwiczeń seminaryjnych, był to człowiek subtelny i wrażliwy. Pogoda ducha nie opuszczała go nawet w chwilach ciężkich przejść osobistych. Radą i pomocą służył wszystkim, którzy się do niego o to zwracali. Był to człowiek dobry. Tak odczuwali go jego uczniowie i tak go widzą we wspomnieniu, w perspektywie dwudziestu czterech lat od jego zgonu.

*Tekst opublikowany pierwotnie w: Z dziejów polonistyki warszawskiej, red. J. Kulczycka-Saloni i in., Warszawa 1964, s. 275–279.

1S. Szober, Jan Karłowicz (1836–1903). Wspomnienie w 25-lecie zgonu, „Prace Filologiczne” 1928, t. XIII, s. 11.

2E. Kozikowski, Między prawdą a plotką. Wspomnienia o ludziach i czasach minionych, Kraków 1961, s. 11–12.

3W. Doroszewski, Stanisław Szober (1879–1938), „Rocznik Towarzystwa Naukowego Warszawskiego” 1938/1945, t. XXXI/XXXVIII, s. 254–255.

4T. Lehr-Spławiński, Śp. Stanisław Szober, „Język Polski” 1938, t. XXIII, s. 130.

5K. Nitsch, S. Szober, Gramatyka języka polskiego, wyd. II, „Język Polski” 1923, t. VIII, s. 61.

6W. Taszycki, Działalność naukowa Stanisława Szobera, „Biuletyn Polskiego Towarzystwa Językoznawczego” 1938, t. VII, nr 9, s. 6.

7T. Lehr-Splawiński, op. cit., s. 131.

8K. Nitsch, W sprawie podręcznika gramatyki polskiej, „Język Polski” 1925, t. X, s. 148.

9Ibidem, s. 151.

10M. Ossowska, Dyskusja w sprawie podstaw semantyki, „Przegląd Filozoficzny” 1925, t. XXVIII, s. 258–272.

11Zob. S. Szober, Wybór pism, Warszawa 1959 (bibliografia).