Aleksander Turyn
Urodzony 26 XII 1900 w Warszawie. Studia na UW (1918–1923), doktorat (1923). Dalsze studia w Berlinie (1923–1924). Asystent na UW (1925), habilitacja (1929), prof. nadzwyczajny (1935).
Filolog klasyczny, bizantynolog; prace z zakresu metryki i prozodii, twórczości liryków i tragików greckich.
Członek PAU (1946), Akademii Ateńskiej, Fundacji Guggenheima (1959).
Walczył w kampanii wrześniowej 1939, później, przez Rzym i Ateny, wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Wykładał na uniwersytecie w Ann Arbor (1941–1942), w New School for Social Research w Nowym Jorku (1942–1945) oraz na uniwersytecie stanu Illinois w Urbana (1945–1969).
Zmarł 26 VIII 1981 w Urbana (USA).
Studia Sapphica, Leopolis 1929; Stan badań i zagadnienia metryki greckiej, Warszawa 1930; De codicibus Pindaricis, Kraków 1932; The Manuscript Tradition of the Tragedies of Aeschylus, New York 1943; Pindari carmina. Cum fragmentis, Cracoviae 1948; The Byzantine Manuscript Tradition of the Tragedies of Euripides, Urbana 1957; Codices Graeci Vaticani, saeculis XIII et XIV scripti annorumque notis instructi, Vaticana 1964; Dated Greek Manuscripts of the Thirteenth and Fourteenth Centuries in the Libraries of Italy, t. I-II, Urbana-Chicago-London 1972; Dated Greek Manuscripts of the Thirteenth and Fourteenth Centuries in the Libraries of Great Britain, Washington 1980.
M. Plezia, Aleksander Turyn 1900–1981, [w:] W kręgu wielkich humanistów. Kultura antyczna w Uniwersytecie Warszawskim po I wojnie światowej, red. I. Bieżuńska-Małowist, Warszawa 1991, s. 75–83; L. Winniczuk, Aleksander Turyn 26 XII 1900–26 VIII 1981, „Meander” R. 37., z. 9., s. 335–350.
Długie, osiemdziesięcioletnie życie Aleksandra Turyna rozpada się w oczach historyka na dwie niemal dokładne połowy: pierwszą, warszawską (1900–1939) i drugą, spędzoną w Stanach Zjednoczonych (1941–1981). Nas interesuje oczywiście głównie ta pierwsza, czas jego studiów, a następnie działalności dydaktycznej na Uniwersytecie Warszawskim, ale i druga nie jest bez znaczenia, jako że była kontynuacją, a w pewnym sensie ukoronowaniem pierwszej.
Aleksander Turyn był warszawianinem, urodził się w tym mieście 26 grudnia 1900 roku jako syn Arona (Arnolda) i Estery (Ernestyny) z Glazerów. Ojciec był właścicielem zakładu mechanicznego, matka przełożoną prywatnego gimnazjum żeńskiego z polskim językiem nauczania; jej siostra Irena była zamężna za Januarym Kołodziejczykiem, botanikiem i działaczem ochrony przyrody, profesorem Wolnej Wszechnicy w Warszawie. Aleksander miał dwu braci: starszego – Feliksa (1897–1940), lekarza gastrologa, uczestnika wojen w latach 1920 i 1939, odznaczonego krzyżem Virtuti Militari, zamordowanego przez Niemców w Palmirach – oraz młodszego Adama (1908–1987), grafika i malarza, który od 1937 roku mieszkał we Francji i w Anglii. Oboje rodzice zginęli w getcie warszawskim.
Przyszły uczony uczęszczał w latach 1909–1918 do Praskiego Męskiego Gimnazjum z językiem wykładowym rosyjskim. Było to jedyne wówczas w Warszawie gimnazjum klasyczne, z łaciną od klasy I i greką od III. Nadto przez jeden rok, w klasie IV, uczono tam języka starocerkiewno-słowiańskiego. Po ustąpieniu Rosjan z Warszawy latem 1915 roku gimnazjum uległo oczywiście polonizacji i na mocy uchwały Praskiego Komitetu Obywatelskiego otrzymało nazwę Filologicznego Gimnazjum im. króla Władysława IV. Pod tym patronatem istnieje do dziś dnia w gmachu na skrzyżowaniu al. Świerczewskiego i ul. Jagiellońskiej1, do którego uczęszczał w swoim czasie młody Turyn. W 1985 roku szkoła obchodziła stulecie swego istnienia.
Aleksander zasiadał zatem już do polskiej matury w 1918 roku. Jesienią tego roku zapisał się na Uniwersytet Warszawski, na sekcję filologii klasycznej. Około 20 października pojawił się po raz pierwszy – jak sam wspominał po latach – na wykładzie prof. Gustawa Przychockiego o listach Cycerona. Warszawska „klasyka”, jak się wtedy mówiło, nie posiadała jeszcze pełnej obsady profesorskiej: jedynym na niej wykładowcą ze stopniem profesora był właśnie Przychocki. Z czasem dopiero przybyli: Tadeusz Zieliński z Petersburga (od 1920, na stałe od 1922) i Adam Krokiewicz z Krakowa (od 1923). Nic więc dziwnego, że szczególnie bliskie węzły zadzierzgnęły się pomiędzy Turynem a Gustawem Przychockim, jako pierwszym jego mistrzem uniwersyteckim, który także później ze szczególną troskliwością czuwał nad przebiegiem kariery naukowej wybitnego ucznia, doprowadzając go do katedry na tymże uniwersytecie w 1935 roku.
Ale Przychocki był, przynajmniej w okresie warszawskim swojej działalności naukowej, przede wszystkim latynistą, podczas gdy Turyna od początku pociągała hellenistyka. W tym zaś zakresie najlepszym przewodnikiem mógł być dlań Tadeusz Zieliński, do którego niebawem przywiązał się równie silnie jak do Przychockiego. Tym dwu swoim mistrzom poświęcił po latach ostatnie swoje wielkie dzieło, opublikowane krótko przed śmiercią; Katalog datowanych rękopisów greckich z wieku XIII i XIV, przechowywanych w bibliotekach brytyjskich. Z Krokiewiczem właściwie „rozminął się” na studiach, ponieważ zakończył je doktoratem już 30 czerwca 1923 roku, a więc przed przybyciem do Warszawy ostatniego z wymienionych profesorów. Zetknął się z nim bliżej dopiero później, już jako asystent i docent Uniwersytetu Warszawskiego.
Wspomniano wyżej, że Turyna interesowała przede wszystkim hellenistyka. Zaczynał od studiów nad metryką. Już w 1922 roku, a więc jeszcze przed doktoratem, debiutował łacińską rozprawką Observationes metricae („Eos”, 1921–1922), za którą poszło kilka dalszych. Jednakże uwagę jego ściągnęły wnet na siebie nieliczne rękopisy autorów greckich, przechowywane wówczas w Warszawie. Były one dziedzictwem po dawnej Akademii Zamojskiej, której założyciel, kanclerz Jan Zamoyski, pragnął uczynić ze swej fundacji centrum studiów hellenistycznych, kiełkujących dopiero w Polsce XVI wieku, i w tym celu zabiegał przez swoich agentów w Konstantynopolu o nabycie literackich rękopisów greckich. Nabytki te służyły pierwszemu pokoleniu profesorów zamojskich z Adamem Burskim na czele, ale rychło popadły w zapomnienie. Po likwidacji Akademii Zamojskiej przez Austriaków po pierwszym rozbiorze weszły do Biblioteki Ordynacji Zamoyskich w Warszawie. Szczątki tego skromnego zbioru, ocalałe ze zniszczeń popowstaniowych, znajdują się dziś w Bibliotece Narodowej.
Otóż poznanie i zbadanie ich szczupłego zasobu stało się dla Turyna początkiem drogi, która miała go zaprowadzić do stokroć rozleglejszych studiów rękopiśmiennych w bibliotekach całej Europy i uczynić zeń uznanego mistrza na skalę światową w dziedzinie paleografii i kodykologii greckiej. U początków tej drogi stoją dwie rozprawy: jedna zatytułowana Studia Byzantina, cz. I: De Homeri et Ioannis Actuarii codicibus Varsoviensibus – oraz cz. II: De Theodosio Zygomala observationes („Eos”, 1928). W rok później (1929) ukazała się w Archiwum Filologicznym PAU w Krakowie druga praca Turyna z tego samego kręgu zagadnień pt. De Aelii Aristidis codice Varsoviensi atque de Andrea Taranowski et Alexandro Zygomala. Omawiał w niej rękopis nr cim. 132 ówczesnej Biblioteki Ordynacji Zamoyskich, zawierający mowy retora greckiego z II wieku n.e. Eliusza Arystydesa. Kodeks ten podarował w 1579 roku posłowi polskiemu w Stambule, Andrzejowi Taranowskiemu, Teodozjusz Zygomalas, wyższy urzędnik kancelarii patriarchy konstantynopolitańskiego.
W tymże 1929 roku Turyn – który po uzyskaniu doktoratu uzupełniał swoje studia pobytem w Berlinie (gdzie pracował pod kierunkiem Wilamowitza, Nordena i Maasa), a następnie podróżą do Italii i Grecji, aby po powrocie i odbyciu służby wojskowej w podchorążówce artylerii od 1925 roku objąć asystenturę na swoim macierzystym Uniwersytecie Warszawskim, a wraz z nią zajęcia dydaktyczne w postaci proseminarium greckiego i łacińskiego – habilitował się na tymże uniwersytecie w zakresie filologii klasycznej, wchodząc w ten sposób na stałe do grona jego wykładowców. Profesorem nadzwyczajnym został w 1935 roku, obejmując katedrę po Tadeuszu Zielińskim, który w tym roku przeszedł na emeryturę. Był więc Turyn pierwszym profesorem filologii klasycznej na Uniwersytecie Warszawskim od początku tej uczelni, który był zarazem jej własnym wychowankiem. Inni, jak widzieliśmy, byli „importami” z Krakowa lub z Petersburga, nie mówiąc już o profesorach królewskiego uniwersytetu Aleksandrowskiego (1816–1831) i Szkoły Głównej Warszawskiej z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, którzy kształcili się gdzie indziej, a pierwsi byli przeważnie cudzoziemcami.
Dalsze badania Turyna zmierzały przede wszystkim ku nowej, doskonalszej od dotychczasowych, edycji poematów Pindara, zarówno tych, które starożytność przekazała nam w zwartych zbiorach (Ody Olimpijskie, Istmijskie, Nemejskie i Pytyjskie) jak i tych, które znamy jedynie z cytatów u autorów późniejszych lub z fragmentów papirusowych. Przygotowanie do tej edycji stanowiła przede wszystkim rozprawa drukowana w Archiwum Filologicznym PAU pt. De codicibus Pindaricis (1932), a obok niej drobniejsze studia, jak Symbolae ad recensionem Pindaricam pertinentes (1934), Zur Pindar-Überlieferung (1935) oraz recenzja z wydania Pindara przez angielskiego uczonego C. M. Bowrę (1936).
Turynowskie wydanie stanowiło postęp w stosunku do dawniejszych edycji tego poety o tyle, że polegało na staranniejszym wykorzystaniu materiału rękopiśmiennego. Polskiemu uczonemu chodziło nie tylko o powtórzenie samego przekazanego w nich tekstu poszczególnych utworów, ale i o zużytkowanie dla poznania historii tego tekstu dość licznych scholiów, tzn. objaśnień bizantyńskich, jakie w rękopisach owemu tekstowi towarzyszą. [...] Dosyć skomplikowane i dramatyczne były dzieje dojścia tego wydania do publikacji. Było ono gotowe już w 1938 roku i złożone do druku w PAU w Krakowie. [...] Kiedy po wyzwoleniu kraju PAU podjęła na nowo swoją działalność, kompletne wydanie ukazało się w Krakowie w 1948 roku (Pindari carmina cum fragmentis). Wydanie to zostało niebawem wznowione przez znaną firmę Blackwella w Oksfordzie (1952). [...]
Jedyną większą pracą Turyna dotyczącą historii literatury w ścisłym tego słowa znaczeniu były wydane w 1929 roku Studia Sapphica. Zajął się w tej książce topiką opisu uczuć w piśmiennictwie greckim i łacińskim, obierając za punkt wyjścia dwa fragmenty Safony (nr 2 i 98 Diehl), jako że u tej poetki najwymowniej dochodzi do głosu afektywna strona duszy ludzkiej. [...] Takich badań historyczno-literackich jednak więcej nie podejmował, tylko jakby echami jego „studiów safickich” były ogłaszane w następnych latach artykuły: Charakter sztuki Saphony (1930), Sylwety greckie (1934) i The Sapphic Ostracon (1942).
Wycieczką w dziedzinę językoznawstwa była ogłoszona w 1935 roku rozprawa Turyna pt. Zur Geschichte der griechischen Abstracta in den europäischen Sprachen, wiążąca się zresztą tematycznie ze studiami nad opisem uczuć, ponieważ dotyczyła wyrażeń takich jak „zmieszać się, zmieszanie” w różnych językach indoeuropejskich. [...] W tym wypadku również wykazał Turyn ogromną erudycję i godną szacunku orientację w różnych językach naszego kręgu kulturalnego, ale prac tego typu już później nie kontynuował.
Raz tylko, z okazji jubileuszu ówczesnego seniora filologów polskich Ludwika Ćwiklińskiego, zasłużonego m.in. jako wydawca szesnastowiecznego poety polsko-łacińskiego Klemensa Janickiego, wkroczył Turyn w dziedzinę neolatynistyki, ogłaszając po raz pierwszy w księdze pamiątkowej ku czci jubilata nieznaną poprzednio przeszło stuwierszową elegię tego poety, będącą wariacjami na temat psalmów 31 i 71 (In te, Domine, speravi), pt. Anecdoton Ianicianum (1936). Ponieważ rękopis, odkryty przez Kazimierza Piekarskiego w Bibliotece Krasińskich w Warszawie, zaginął podczas ostatniej wojny, wydanie to jest dziś jedynym źródłem znajomości tego utworu (Carmina... collecta, ed. G. Krókowski 1966).
W ten sposób doszliśmy do kresu warszawskiej epoki życia Turyna. Zamknął ją wybuch wojny w 1939 roku, który dla niego, podobnie jak dla wielu innych naszych uczonych, okazał się przełomowy. Jako podporucznik rezerwy Turyn wziął udział w kampanii wrześniowej, ale po zakończeniu działań wojennych przedostał się z powrotem do Warszawy, skąd tymczasem jego żona i syn wyewakuowali się do Lwowa. Jeszcze u schyłku tegoż 1939 roku został przez woźnego uniwersyteckiego ostrzeżony, że życiu jego zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo. Wykorzystał wtedy znajomości, jakie z racji swoich studiów rękopiśmiennych miał we Włoszech, wówczas jeszcze neutralnych, i mając wizę włoską wyjechał z Warszawy do Rzymu. Tam pracował przez pół roku w Bibliotece Watykańskiej, po czym przeniósł się do Aten, gdzie spotkał się z rodziną, która tymczasem przybyła tam przez Rumunię. W 1941 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Tam działał najpierw (1941–1942) na uniwersytecie w Ann Arbor (Michigan), później, w latach 1942–1945, wykładał w New School for Social Research w Nowym Jorku, aż w 1945 roku przyjął zaproszenie na uniwersytet w Urbanie (Illinois), gdzie pozostał już na stałe, przyjąwszy od 1946 roku obywatelstwo amerykańskie. Na emeryturę przeszedł w 1969 roku.
Pomimo że zdecydował się pozostać na emigracji, kontaktu umysłowego i uczuciowego ze starą ojczyzną nie zerwał. Wystarczy czytać urywki jego listów do prof. Lidii Winniczuk, obficie cytowane przez adresatkę w artykule wspomnieniowym w „Meandrze” (1982), aby się przekonać, jak żywo obchodziły go sprawy filologii klasycznej w Polsce, losy Uniwersytetu Warszawskiego i dawnych kolegów. Odwiedzał „stary kraj” trzykrotnie, w latach 1959, 1972 i 1979. Wielką radością były dlań spotkania z polskimi kolegami, ilekroć ktoś z nich, nawet należący do młodszego pokolenia, odwiedzał Amerykę. Szczególną troskę roztoczył nad maszynopisem ostatniego dzieła swego mistrza Tadeusza Zielińskiego, nad piątym i szóstym tomem jego Religii świata antycznego, pisanymi na wygnaniu w Niemczech w latach 1940–1944. [...] Pozostawiony przez autora skrypt, niezupełnie jeszcze gotowy do druku, Turyn uporządkował, ułożył we właściwej kolejności przypisy do poszczególnych rozdziałów i doprowadził do postaci mniej więcej nadającej się do publikacji. Tak przygotowany maszynopis przesłał w 1946 roku do Warszawy na ręce swego kolegi ze studiów u Zielińskiego prof. Jerzego Manteuffla, który z ramienia Polskiego Towarzystwa Filologicznego miał się zająć jego wydaniem. Nie było winą obydwu uczonych, że zamiar ten do dziś nie został spełniony2. Także z drugim swoim mistrzem, prof. Przychockim, po wojnie ciężko chorym, pozostał Turyn w bliskim kontakcie listowym, starając się zaopatrywać go w potrzebne lekarstwa, aż do jego śmierci w 1947 roku.
W ten sposób druga połowa życia upłynęła Turynowi za oceanem, przerywana zresztą częstymi wyjazdami do Europy, m.in. w latach: 1952, 1959, 1963, 1964/1965, 1966, 1972, 1974, 1978, 1979, przedsiębranymi dla badań rękopiśmiennych w bibliotekach: włoskich, francuskich, niemieckich, austriackich, hiszpańskich i angielskich. Wtedy to powstały obydwa cykle jego najbardziej znanych prac kodykologicznych: o tradycji rękopiśmiennej tragików greckich (1943–1957) oraz o datowanych rękopisach greckich XIII i XIV wieku (1964–1981). Skupił się w tym czasie całkowicie na bizantynistyce i poza jej zakres już nie wychodził. Ogłaszał niewiele prac drobniejszych, a za to wypuszczał w świat co lat kilka obszerne, kilkusetstronicowe tomy. [...]
Prace takie nad tekstem Ajschylosa podjął Turyn jeszcze przed 1939, kontynuował je w Rzymie w 1940, a zakończył w Ameryce w 1942 roku. Ich owocem była książka pt. The Manuscript Tradition oj the Text of Aeschylus, wydana w 1943 roku przez Polski Instytut Naukowy w Nowym Jorku. Pisana w okresie wojennym, nie mogła być kompletna: około tuzina rękopisów pozostało nie objętych badaniem. Z kolei autor przystąpił do śledzenia tradycji tekstu Sofoklesa, której poświęcił najpierw kilka studiów szczegółowych; ich ukoronowaniem stały się w 1952 roku: Studies in the Manuscript Tradition of the Text of Sophocles. Dopełniła cyklu obszerna monografia z 1957 roku pt. The Byzantine Manuscript Tradition of the Text of Euripides. Ta triada prac Turyna jest dziś standardowym opracowaniem swego przedmiotu, opracowaniem, z którym liczyć się muszą wszyscy wydawcy dzieł Ajschylosa, Sofoklesa i Eurypidesa. Jego precyzyjnie uzasadnione wnioski wytrzymują próbę czasu i wzbogacają naszą wiedzę o studiach bizantyńskich nad tekstem tragików starogreckich.
Przy badaniach tego rodzaju jest oczywiście sprawą istotną wydatowanie poszczególnych rękopisów. [...] Liczbę takich rękopisów greckich w różnych bibliotekach europejskich można na szczęście określać na setki. Trzeba je było jednak zinwentaryzować, gruntownie opisać i zaopatrzyć w fotograficzne facsimilia użytego w nich pisma. Takiego zadania w odniesieniu do starszych rękopisów, powstałych przed 1200 rokiem, podjęli się Kirsopp i Silvia Lake w dziele pt. Dated Greek Minuscule Manuscripts to the Year 1200, Boston 1934–1948. Turyn zaś objął swym badaniem dwa następne stulecia, XIII i XIV [...], [co wymagało] ogromnego nakładu pracy i rozległej znajomości rozmaitych dziedzin życia w Bizancjum, które tak lub inaczej dochodziły do głosu w badanym rękopisie. Toteż niewielu uczonych poza Turynem mogłoby postawić sobie tak ambitne zadanie.
Nic dziwnego, że pracy tej, podjętej w 1959 roku, nie zdołał wykonać w całości. Pierwszy tom cyklu o datowanych rękopisach greckich z XIII i XIV wieku ukazał się w 1964 roku i objął rękopisy Biblioteki Watykańskiej pt. Codices Graeci Vaticani, saeculis XIII et XIV scripti annorumque notis instructi. Drugi pojawił się w osiem lat później (1972) pt. Dated Greek Manuscripts of the Thirteenth and Fourteenth Centuries in the Libraries of Italy i zawierał opisy pozostałych (poza Watykanem) bibliotek włoskich. Trzeci wreszcie ujrzał światło dzienne w 1981 roku i dotyczył rękopisów przechowywanych w bibliotekach Wielkiej Brytanii; nosi on tytuł: Dated Greek Manuscripts of the Thirteenth and Fourteenth Centuries in the Libraries of Great Britain. Autor posiadał zebrane materiały do analogicznych tomów, które miały objąć resztę krajów zachodnioeuropejskich; tych jednak nie zdążył już wykorzystać. W każdym razie jednak już to, czego dokonał, ogłaszając dokładne opracowania 472 rękopisów z wybranego okresu, stanowi nieocenioną pomoc dla badaczy paleografii greckiej, a równocześnie wzór i drogowskaz dla tych, którzy zechcą porzucone przezeń dzieło dopełnić.
Przygotowując do druku, a następnie nadzorując publikację trzeciego tomu swego monumentalnego dzieła, Turyn miał jasną świadomość, że będzie to jego praca ostatnia. Zmarł na skutek niedomogi serca w Urbanie 26 sierpnia 1981 roku.
Jeszcze w pierwszym warszawskim okresie swej działalności nawiązał Turyn liczne i bliskie kontakty z przedstawicielami swojej specjalności w całej Europie; rozszerzył je później i pomnożył w czasie swojej profesury amerykańskiej. Był w świecie naukowym szeroko znany i wysoko ceniony, odznaczany wielokrotnie rozmaitymi nagrodami i wyróżnieniami naukowymi, spośród których my wymienimy zwłaszcza członkostwo Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie (od 1946) oraz nagrodę Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego (w Nowym Jorku), przyznawaną rokrocznie uczonym pochodzenia polskiego (w 1978). Wydawano w Urbanie ku jego czci dwukrotnie księgi pamiątkowe w latach 1974 i 1980. Jako bizantynista był jednym z największych autorytetów w skali światowej. W dziejach filologii klasycznej w Ameryce zapisał się jako jeden z dość licznego grona uczonych europejskich, którzy skutkiem wstrząsów politycznych w ich ojczyźnie napłynęli do Stanów Zjednoczonych w okresie II wojny światowej i w latach bezpośrednio tę wojnę poprzedzających. Przyczynili się oni do nieznanego poprzednio wzrostu i rozwoju tej dyscypliny w kraju nowego osiedlenia i zapewnili filologii amerykańskiej wybitne stanowisko w świecie. Rozpatrywany na tle rozwoju studiów antycznych w Polsce należy obok Kazimierza Kumanieckiego do tych, którzy po połowie bieżącego stulecia wprowadzili nasze osiągnięcia w tej dziedzinie na arenę międzynarodową, gdzie poprzednio, głównie z uwagi na barierę językową, były dość mało znane. Toteż Uniwersytet Warszawski może być dumny, że takiego uczonego dał nauce polskiej i światowej.
*Tekst opublikowany pierwotnie w: W kręgu wielkich humanistów. Kultura antyczna w Uniwersytecie Warszawskim po I wojnie światowej, red. I. Bieżuńska-Małowist, Warszawa 1991, s. 75–83.
1Obecnie skrzyżowanie al. Solidarności i ul. Jagiellońskiej [przyp. red.].
2Tomy V i VI dzieła Tadeusza Zielińskiego ukazały się w Toruniu w 1999 roku [przyp. red.].