Stefan Zygmunt Czarnowski

Urodzony 1 IX 1879 w Kroczewie. Studia ekonomiczne w Wyższej Szkole Handlowej w Lipsku, filozoficzne i psychologiczne na uniwersytecie w Lipsku (1898–1901), w zakresie socjologii i historii sztuki na uniwersytecie berlińskim i malarskie w Conservatoire National des Arts et Métiers w Paryżu; doktorat w École Pratique des Hautes Études w Paryżu (1911); długoletni wykładowca Wolnej Wszechnicy Polskiej, docent historii kultury na UW (1925); prof. nadzwyczajny (1931); prof. zwyczajny (1936).

Socjolog i historyk kultury, zajmował się metodologią badań socjologicznych, historią Galii przedrzymskiej oraz kulturą Irlandii; religioznawca i socjolog religii.
Członek PAU (1929), TNW (1931); członek Institut Français de Sociologie.
Zmarł 29 XII 1937 w Warszawie.

Dawna literatura irlandzka, 1915; Le morcellement de l’étendue et la limitation dans la religion et la magie, [w:] Actes du IVe Congrès International d’Histoire des Religions, Paris 1925; Związki mityczne bajki o kozie, kózce i wilku, Warszawa 1926; Szkice z socjologii kultury, 1932–1937; Podłoże ruchu chłopskiego, 1935.

Filozofia w Polsce. Słownik pisarzy, Wrocław 1971, s. 63–66; Czarnowski S. [w:] PSB, t. IV, Kraków 1938, s. 238–240; Społeczeństwo – Kultura. Prace z socjologii i historii kultury, Warszawa 1939, s. XIII–XXVIII.

STEFAN ZYGMUNT CZARNOWSKI

1879–1937

 

Ostrów, 25 VI 1918 r.

Czarnowski, Stefan Zygmunt
Podporucznik

Curriculum vitae*

Urodziłem się dnia 1 września 1879 roku we wsi Kroczewo, gminy Załuski, powiatu podówczas Płońskiego, dziś Warszawskiego, z ojca Kazimierza Felicjana, zmarłego 1912 roku, właściciela ziemskiego, i matki Teresy ze Zbyszewskich.

Nauki pobierałem początkowo w domu, następnie w szkołach średnich w Warszawie, gdzie w roku 1897 ukończyłem szkołę realną rządową. Języków starożytnych uczyłem się prywatnie, tak że następnie mogłem wstąpić nie tylko na politechnikę, ale także na uniwersytet.

Po ukończeniu szkół średnich wstąpiłem do służby wojskowej jako jednoroczny ochotnik w 3. baterji artylerii konnej gwardii rosyjskiej, [...]a w Warszawie. Do rezerwy zaliczony zostałem w październiku 1898 roku, a w pierwszych dniach grudnia tegoż roku mianowany byłem oficerem rezerwy w stopniu chorążego.

W jesieni 1898 roku udałem się na studia wyższe do Niemiec, gdzie studiowałem nauki państwowe, socjologię i filozofię naprzód w Uniwersytecie Lipskim (od jesieni 1898 do wiosny 1901 roku), następnie w Berlińskim (od wiosny 1901 roku do wiosny 1902 roku). Wiosną 1902 roku po przyjeździe moim na wakacje wielkanocne zostałem wraz z innymi słuchaczami szkół wyższych niemieckich Polakami aresztowany przez żandarmerię rosyjską i osadzony w warszawskiej Cytadeli, gdzie przebyłem kilka tygodni pod zarzutem podejrzanego knowania za granicą przeciwko państwu rosyjskiemu, skutkiem czego utraciłem pół roku studiów. W listopadzie 1902 roku wyjechałem na dalsze studia do Paryża, gdzie studiowałem jednocześnie w Uniwersytecie na Fakultecie Literackim (Faculté des Lettres) oraz w najwyższej francuskiej uczelni École Pratique des Hautes Études socjologię i religioznawstwo. W roku 1911 po ogłoszeniu książki w języku francuskim z dziedziny religioznawstwa otrzymałem dyplom École Pratique des Hautes Études.

W czasie pobytu mego w Paryżu ożeniłem się w 1906 roku z Pauliną Szarską, słuchaczką medycyny tamże. W roku 1908 urodził mi się syn, Zbigniew.

Powróciłem do kraju na jesieni 1911 roku. Nie mogąc w ówczesnych warunkach politycznych marzyć o katedrze w Uniwersytecie Warszawskim, a nie chcąc przenosić się do Galicji, osiadłem w Warszawie, względnie pod Warszawą w nabytej przeze mnie małej posiadłości w Klarysewie i zająłem się pracą literacko-publicystyczną oraz społeczną w Towarzystwie Opieki nad Wychodźcami, pracując jednocześnie naukowo prywatnie. W roku 1914 uzyskałem prawo wykładania hierologii (religioznawstwa) na Wyższych Kursach Naukowych. Do rozpoczęcia wykładów jednak nie doszło z powodu wybuchu wojny. Będąc bowiem obowiązanym do służby w wojsku rosyjskim, a chcąc wstąpić do Legionów walczących przeciwko Rosji, zmuszony byłem do ukrywania się.

W roku 1915, gdy tylko przedstawiciele Legionów Polskich przybyli do Warszawy po jej zajęciu przez wojska niemieckie, zgłosiłem na ręce pułkownika Sikorskiego, Szefa Departamentu Wojskowego NKN1 prośbę o przyjęcie mnie do Legionów, wskutek której zostałem do Legionów Polskich zaliczony jako szeregowiec i przeznaczony do służby w Departamencie Wojskowym w charakterze referenta (1 września 1915 roku). Kilkakrotnie ponawiane moje prośby wysłania mnie na front nie zostały uwzględnione.

Sierżantem mianowany zostałem w grudniu 1916 roku, chorążym d[nia] 1  stycznia 1917 roku z przydziałem do KIZ2 w Warszawie. W czasie mojej służby w Departamencie Wojskowym NKN byłem naprzód referentem przy prezydium, następnie referentem głównym Centralnego Biura Werbunkowego. W KIZ kierowałem pracą statystyczną i geograficzną.

W roku 1917 w d[niu] 2 lipca odszedłem do obozu wyszkolenia Wojsk Polskich w Zambrowie, gdzie przydzielony zostałem do kursu Nr 4. W d[niu] 28 sierpnia tegoż roku przydzielony do Kursów w Ostrowie po kilku dniach zaliczony zostałem do Kursu Nr 2, z którym razem przyjechałem do Zegrza. Po czasowym odkomenderowaniu do Komisji Wojskowej (od 20 stycznia do 30 kwietnia 1918 roku), gdzie kierowałem działem map i statystycznymi pracami, i na żądanie której poprzednio już brałem udział w pracy nad ułożeniem projektu Ustawy Wojskowej, przydzielony zostałem do Szkoły Podchorążych w Ostrowie.

Ochrzczony jestem w wierze rzymskokatolickiej.

W podróżach swoich zwiedziłem i znam dobrze: Niemcy, Francję, Włochy, Austrię, Szwajcarię, z Anglii Londyn. Mówię językami: polskim, francuskim, niemieckim, rosyjskim, włoskim biegle, po angielsku czytam biegle, ale mówię bez wprawy, po hiszpańsku czytam.

 

Stefan Czarnowski
ppor. WP

 

Oryginał, rękopis CAW, AP M/W C°-292

STANISŁAW OSSOWSKI

 

Stefan Czarnowski (1879–1937)**

29 grudnia 1937 roku w pełni sił twórczych odszedł na zawsze Stefan Czarnowski. Trudno pisać o nim wspomnienie pozgonne. Jego niezwykła postać nie daje się ująć w schematy, a tym, którzy go znali bliżej, niełatwo połączyć jego obraz z wyobrażeniem śmierci.

Studia filozoficzne, socjologiczne i ekonomiczne w Lipsku i Berlinie, studia socjologiczne w Sorbonie – udział w pracach socjologów grupujących się wokół „Année Sociologique” – Legiony – służba we frontowych formacjach Wojska Polskiego – wykłady w Wyższej Szkole Wojennej – katedra religioznawstwa w Wolnej Wszechnicy Polskiej (1923–1930) – docentura historii kultury na Uniwersytecie Warszawskim (od 1926) – wykłady w École Pratique des Hautes Études w Sorbonie (1928–1929) – katedra historii kultury (od 1930) i socjologii (od 1933) na Uniwersytecie Warszawskim – praca w organizacjach robotniczych – oto szereg suchych pozycji biograficznych.

W swej działalności naukowej Stefan Czarnowski najczęściej występował jako historyk i jako socjolog równocześnie. Punktem wyjścia była dlań zwykle dociekliwa analiza jakichś konkretnych zjawisk historycznych, która odsłaniała wewnętrzny związek różnych stron życia społecznego. Dzięki niezmiernie rozległej wiedzy i umiejętności wczuwania się w różnorodne środowiska kulturalne Czarnowski – który obracał się równie swobodnie w świecie starożytnych Celtów lub Greków, jak wśród aktualnych zagadnień powojennej Europy – dawał badanym przez siebie faktom szerokie tło różnych kultur, a wtedy odsłaniały się rozległe perspektywy na sprawy ludzkie, nieograniczone do jednej epoki ani do jednego środowiska.

Jak pisałem już w innym miejscu, umiejętność dostrzegania głębokich podobieństw pomiędzy zjawiskami zachodzącymi w różnych środowiskach kulturalnych nigdy nie prowadziła Czarnowskiego do łatwych uogólnień opartych na zewnętrznych analogiach. Przy każdej sposobności podkreślał organiczny związek każdego „elementu kulturowego” z całokształtem kultury danego środowiska, z podłożem społecznym i gospodarczym, związek, dzięki któremu zjawiska zachodzące w odrębnych środowiskach społecznych, acz porównywalne, nie dają się sprowadzić jedne do drugich. Stwierdzał z naciskiem na mnogich przykładach, że nawet te same pod względem zewnętrznym elementy kulturowe zmieniają swe funkcje społeczne, gdy przechodzą z jednej grupy społecznej do innej o innej kulturze3. Dlatego też wydaje mi się, że zbyt rzadko mówią o Czarnowskim przedstawiciele tzw. funkcjonalnej szkoły Bronisława Malinowskiego.

Sfera zagadnień objętych twórczością Czarnowskiego jest bardzo szeroka. Sięga ona od zagadnień metodologicznych i studiów nad dziejami filozofii społecznej w Polsce poprzez religioznawstwo, socjologię literatury i socjologię prawa aż do zagadnień kształtowania się ideologii społecznych i dynamiki ruchów społecznych. Nie wchodząc w bliższą charakterystykę tego dorobku naukowego, pragnę tutaj – w „Przeglądzie Filozoficznym” – podkreślić zagadnienia, które Stefana Czarnowskiego, stałego uczestnika posiedzeń i dyskusji Warszawskiego Towarzystwa Filozoficznego, wiążą z filozofią.

Poza dociekaniami metodologicznymi, poza filozoficznymi konsekwencjami rozważań dotyczących pojęcia kultury, wchodzą tu w grę przede wszystkim badania z zakresu socjologii poznania, a w szczególności badania nad społecznym uwarunkowaniem kategorii ludzkiego myślenia.

W świetle badań podjętych przez Czarnowskiego przestrzeń i czas okazują się pojęciami relatywnymi w inny sposób, niż wynikało z rozważań kantowskich. Zamiast zależności od powszechnych właściwości umysłu ludzkiego wystąpiła tu zależność od środowiska społecznego. Uwydatniło się, że zależnie od tego środowiska przestrzeń i czas otrzymują zabarwienie jakościowe i że wobec tego zamiast uniwersalnej przestrzeni i uniwersalnego czasu o charakterze „czystego wymiaru” istnieje wielość systemów przestrzennych i czasowych, z których każdy jest czymś więcej niż subiektywnym sposobem organizowania rzeczy i zjawisk, bo ma oparcie w przedstawieniach narzucanych jednostce przez grupę społeczną i przez to w pewnym sensie zobiektywizowanych. Z tego punktu widzenia ściśle ilościowy charakter przestrzeni i czasu staje się właściwością pewnego środowiska kulturalnego – jednego z wielu możliwych – środowiska będącego pod sugestią naukowego stosunku do świata. W innych środowiskach kulturalnych przestrzeń przestaje być jednorodna, a pojęcia „góry” i „dołu”, strony prawej i lewej, nabierają charakteru absolutnego.

Relatywizm socjologiczny w stosunku do kategorii myślenia otwiera nowe drogi ku zagadnieniom epistemologicznym i może się okazać płodny w konsekwencje nie tylko dla socjologa, lecz i dla filozofa. Tych konsekwencji Czarnowski nie zdążył już wyciągnąć: studiom nad socjologią poznania stanęło na drodze zaabsorbowanie sprawami społecznymi – i niespodziewana śmierć. W rękopisach pozostały jeszcze dociekania nad społecznym uwarunkowaniem myślenia naukowego. W jakich warunkach społecznych zjawia się możliwość historycznego myślenia? Jak konwencje społeczne zniekształcają doświadczenia geograficzne? Oto zagadnienia, które w tych studiach stawiał sobie Czarnowski, rozporządzając nadzwyczaj ciekawym materiałem i subtelną metodą; zagadnienia, obok których nie może przejść obojętnie ktoś, kto zajmuje się teorią nauki.

Rozważając twórczość Stefana Czarnowskiego, musimy pamiętać, że pisma, które po sobie pozostawił [...], zawarły tylko część tego, co zbadał i co przemyślał. Czarnowski mało się troszczył o swe publikacje. Artykuły, z których niejeden powinien się rozwinąć w oddzielną książkę, rozpraszał po czasopismach, o których nieraz nawet specjaliści nie wiedzieli. Dwa czy trzy rękopisy, przygotowane do druku, spłonęły w czasie wojny. Po śmierci Czarnowskiego w jego biurku pozostały niewykonane plany prac i fragmenty prac rozpoczętych. Wiele swych pomysłów i odkryć naukowych rozdał ludziom w rozmowach. Pióro nie było mu niezbędnym narzędziem twórczości naukowej.

Ostatniego lata, w niedzielne popołudnie, na jakimś zebraniu w śródmieściu ktoś z obecnych zauważył, że Profesor w otwartej koszuli, w sandałach na bosych nogach nie wygląda po niedzielnemu. Czarnowski roześmiał się: „Jako socjolog mam obowiązek badać genezę różnych konformizmów. Wobec tego sądzę, że sam już mogę się do tych konformizmów nie stosować”. Jakoż istotnie odbiegał od wzorów utartych. Badania socjologiczne wyzwoliły go nie z takich drobnych tylko konformizmów obyczajowych, wyzwoliły go również z konformizmów w myśleniu. Wyzwoliły go spod różnych sugestii własnej klasy i własnego środowiska; wyzwoliły z pewnych swoistych przesądów, którym wielu intelektualistów podlega.

Ani jako uczony, ani jako profesor nie odpowiadał Czarnowski tym wzorom osobowym, jakie dzisiaj dominują w europejskich środowiskach uniwersyteckich. Miał swój własny styl jako myśliciel i jako człowiek. Obcy mu był lęk o własność autorską, obca mu była izolacja „człowieka z elity”. Czasu swego i wiedzy nie szczędził nikomu. Środowiska robotniczego nie uważał za audytorium mniej godne swych wykładów niż środowisko akademickie.

O jego postawie względem ludzi i względem świata nie sposób nie wspomnieć, kiedy się pisze o Czarnowskim do czasopisma poświęconego filozofii i filozofom. Gdy się bowiem słyszało czasami ironiczne uwagi ze strony „ludzi rozsądku” o działalności Stefana Czarnowskiego poza sferą nauki, o jego nieumiejętności liczenia się z postulatami praktyki życiowej, przypominały się słowa z Fajdrosa:

„Tylko dusza filozofa ma skrzydła. Bo jej pamięć zawsze wedle sił do tego się zwraca, co nawet bogu boskości użycza... A że człowiek taki”... o ludzkich sprawach zapomina, a z tym, co boskie, obcuje, gani go wielu jako narwańca, ale że bóg w nim mieszka, o tym nie wiedzą ci, których jest wielu”4.

Ale Czarnowski nie należał do tego typu myślicieli, których się potocznie zwykło wiązać z pojęciem filozofa platońskiego. Nie znał przedziału pomiędzy światem idei i światem otaczającej go rzeczywistości. Uwaga jego i wola skierowana była właśnie na „ludzkie sprawy”, tylko że interesował się nimi w sposób „niekonformistyczny”.

Relatywizm socjologa, obiektywne, trzeźwe spojrzenie na świat łączyło się u Czarnowskiego z nieugiętym, bezkompromisowym sumieniem i z głębokim poczuciem odpowiedzialności za zło, któremu w jakikolwiek sposób mógł przeciwdziałać. W trudnych sytuacjach społecznych nigdy nie chronił się na tak wygodną dla intelektualisty pozycję obserwatora. I pod tym względem był niekonformistą. Jego radykalizm społeczny miał oczywiście nie tylko intelektualne podłoże: jeżeli odwaga myślenia nie pozwalała uczonemu rezerwować żadnych nietykalnych zakątków, to drugim źródłem jego przekonań społecznych była wielka wrażliwość na krzywdę ludzką i serdeczny, prosty stosunek do człowieka.

W przeddzień śmierci Czarnowski snuł szerokie plany naukowe na lata najbliższe. Na kilka godzin przed śmiercią gotował się do podjęcia dalszej walki w obronie ludzkiej godności. Dlatego ta śmierć wydała się ludziom, którzy mu byli bliscy, czymś tak nieprawdopodobnym. Ale może dopiero w miesiąc później, na pierwszej akademii poświęconej jego pamięci, gdy się patrzyło w skupione twarze tych czterystu czy pięciuset ludzi wypełniających po brzegi salę Szklanych Domów na Żoliborzu, ludzi tak bardzo różnych – od robotnika do profesora – wtedy dopiero zrozumiało się w pełni, czym był Stefan Czarnowski i jaka była Jego rola społeczna.

TOMASZ NAŁĘCZ

 

Jeden z pokolenia niepokornych***

Stefan Czarnowski interesuje historyka dla dwu powodów.

Po pierwsze, pasjonującym tematem badań jest sama jego droga życiowa. Był jednym z pokolenia, które – za Bohdanem Cywińskim – zwykło się nazywać „pokoleniem niepokornych”. Wielką zasługą tej generacji, zrodzonej i ukształtowanej w najczarniejszym okresie niewoli, kiedy to po styczniowej klęsce wszystko zdawało się być stracone, było zdecydowane przeciwstawienie się zaborcom i odnowienie narodowej irredenty. Znakiem tego pokolenia stał się protest przeciwko dusznej atmosferze niewoli, podjęty na przekór bezlitosnym realiom krajowym i międzynarodowym, a dyktowany gorącym patriotyzmem i przywiązaniem do wolności.

Jednakże z upływem czasu przytłaczająca większość „niepokornych” nabrała szacunku dla realiów polityki i znalazła sobie miejsce w jednym z wielkich obozów ideowych, wiodących głośny spór o orientacje, czyli o drogę prowadzącą do wybicia się na niepodległość. Taki los był też udziałem Czarnowskiego, który najpierw związał się z narodowym nurtem irredenty, a potem z obozem legionowym.

Po wywalczeniu niepodległości przytłaczająca większość tego środowiska oddała się służbie odrodzonej Polsce, płacąc za to często wyrzeczeniem się młodzieńczej „niepokorności”. Własne państwo wymagało bowiem zupełnie innych zachowań i nieuchronnie z tym związanych kompromisów. Dawni konspiratorzy i rewolucjoniści zostawali ministrami, generałami, policjantami i żandarmami. Zwłaszcza po maju 1926 roku, kiedy system ustrojowy ewoluował coraz bardziej w kierunku autorytarnej dyktatury, role te wymagały sprzeniewierzenia się dawnym młodzieńczym ideałom wolnościowym. Dla większości dawnych „niepokornych” nie stanowiło to żadnego problemu, bo świętokradztwem wydawała się myśl, że do dwóch różnych epok: zaborów i odrodzonej Polski można stosować tę samą miarę.

Jednak Stefan Czarnowski był innego zdania. Pozostał „niepokornym” aż do śmierci, płacąc za to osamotnieniem w swoim środowisku akademickim, oraz ryzykiem nowych poszukiwań ideowych, które popychały go w kierunku radykalnej lewicy, też przecież niebędącej uosobieniem wolności. Prześledzenie takiej drogi życiowej polskiego inteligenta to dla historyka prawdziwy rarytas.

Jest też i drugi powód zainteresowania Czarnowskim. Stanowi go jego warsztat badawczy, do dziś inspirujący ciekawe kierunki poszukiwań metodologicznych. Jak wiadomo, on sam nie uważał się za historyka i mozolnie wyrąbywał prawo obywatelstwa dla emancypującej się w tamtych czasach socjologii. Ale prace, które prowadził, i książki, jakie napisał, lokują go wyraźnie na pograniczu socjologii i historii. Stąd możliwość i potrzeba nawiązywania do jego dorobku, stanowczo za rzadko dzisiaj podejmowana. [...]

Czarnowski zdał maturę w 1897 roku i stosownie do zdobytego profilu wiedzy odbył roczną służbę wojskową w szeregach artylerii armii rosyjskiej. Praktycznie nie wiemy nic na temat tego życiorysowego epizodu, ale wszystko wskazuje na to, że nie traktował wcielenia do cesarskiej armii jako nieszczęścia. W każdym razie nie przedsięwziął żadnych kroków, aby uniknąć powołania do wojska. Najczęściej stosowanym wybiegiem był wyjazd na studia za granicą. On zdecydował się na taki krok dopiero po zakończeniu służby w armii.

W 1898 roku rozpoczął studia w Wyższej Szkole Handlowej w Lipsku. Znowu przesądziło zdanie rodziców, bo sam Czarnowski pasjonował się filozofią i malarstwem. Dzięki wrodzonym zdolnościom bez najmniejszego kłopotu ukończył w 1901 roku nielubiane studia handlowe i przeniósł się do Berlina, gdzie zaczął studiować miłą rodzinie ekonomię i coraz bardziej go pasjonującą socjologię.

W Berlinie rozpoczął też działalność polityczną w studenckim kole „Zetu”, jak popularnie nazywano Związek Młodzieży Polskiej. [...] Zdolności i energia Czarnowskiego sprawiły, że szybko wyrósł na znaczącą postać w berlińskim „Zecie”. Działał też poza środowiskiem studenckim, zasilając artykułami „Dziennik Berliński”, popularny wśród tamtejszej Polonii. W 1902 roku wziął udział w patriotycznej manifestacji wymierzonej przeciwko prof. Schiemannowi, piętnującej jego antypolskie wystąpienia. Został za to aresztowany i wraz z wieloma polskimi kolegami wydalony z granic Rzeszy. Powrócił do Warszawy, ale i tutaj, wkrótce po przyjeździe, jako „element podejrzany”, trafił do więzienia w Cytadeli. Wkrótce odzyskał wolność, ale było oczywiste, że władze rosyjskie nie pozostawią go w spokoju.

Jesienią 1902 roku wyjechał więc do Paryża z zamiarem kontynuowania studiów. Tak naprawdę oznaczało to wieloletnią emigrację, bo do kraju powrócił niemalże po dziesięciu latach, w 1911 roku. Okres paryski to czas intensywnych studiów i początku pracy naukowej na polu socjologii, której historyk nie jest właściwym komentatorem. Ale to też aktywna działalność polityczna w „Zecie”, gdzie Czarnowski pozostał jedną ze znaczących postaci. [...]

Zwycięska ofensywa państw centralnych i wyparcie Rosjan z Królestwa latem 1915 roku umożliwiły mu powrót do legalnej działalności. Otwarcie związał się z obozem legionowym, a precyzyjniej mówiąc – z jego proaustriackim skrzydłem. [...]

Niechęć do Niemców sprawiła, że Czarnowski odrzucił proponowaną mu nominację na profesora Uniwersytetu Warszawskiego, organizowanego pod patronatem władz okupacyjnych jesienią 1915 roku. Zważywszy na wyjałowienie dawnego Królestwa z kadry naukowej, miał wszelkie ku temu kwalifikacje, ale charakterystyczna dla niego niepokorność nie pozwoliła mu przyjąć profesorskiego awansu w sytuacji, która mogła być interpretowana jako współpraca z krytykowanymi Niemcami. Dodajmy, że profesura na polskim uniwersytecie była jego ogromnym marzeniem, ale nie chciał go zrealizować w sytuacji, w jego opinii, dwuznacznej politycznie i moralnie. Ta pryncypialność sprawiła, że na spełnienie marzenia o profesurze na UW przyszło mu czekać długie lata. [...]

Odradzająca się Polska potrzebowała w pierwszej kolejności żołnierzy i gorący patriotyzm Czarnowskiego nakazał mu pozostać w armii, choć bez wątpienia bliższa mu była myśl o karierze uniwersyteckiej. Zawsze skromny, nie szukał błyskotliwych awansów, choć jako legionista, na dodatek dysponujący wykształceniem i doświadczeniem wojskowym, mógł aspirować do wyższych stanowisk. [...] Sam Czarnowski służył w wojsku na podrzędnych stanowiskach, w stopniu porucznika, osiągniętym jeszcze w Polskiej Sile Zbrojnej. Ale to go nie frustrowało, bo nie z armią wiązał swoje powojenne losy, a ze światem akademickim. Służbę traktował jako obywatelską powinność i dlatego w 1920 roku dołożył starań, aby trafić na pierwszą linię frontu polsko-bolszewickiego. Odznaczył się tu nieprzeciętną odwagą. Za brawurowy, trzykrotny szturm na wieś Popieluchy, który miał miejsce 27 maja 1920 roku, został odznaczony Krzyżem Walecznych. Jak pisał jego biograf: „hełm miał w paru miejscach od kul przebity”5.

W warunkach frontowych szybko awansował. Zaczynał jako dowódca kompanii w 51 pułku piechoty. Po kilku tygodniach dowodził już batalionem, a służbę liniową ukończył na stanowisku szefa sztabu brygady. W czasie wojny z bolszewikami przeżył też niepowetowaną stratę, jaką była śmierć jedynego, ukochanego syna Zbigniewa.

Po zakończeniu działań frontowych, już jako kapitan, został przydzielony do służby w Sztabie Generalnym. Poświęcił się tu zajęciom, które najbardziej lubił, tj. zadaniom naukowym, choć nie ze swojej specjalizacji, lecz z zakresu przydatnej armii demografii i geografii wojskowej. Efektem tych prac było wydane drukiem w 1921 roku studium wojskowo-geograficzne W sprawie określenia granic strategicznych państwa polskiego. [...]

W 1923 roku objął katedrę „religionistyki”, jak wówczas zwano religioznawstwo, w Wolnej Wszechnicy Polskiej (WWP), prywatnej uczelni w Warszawie, „skupiającej wówczas najbardziej postępowe elementy polskiego świata naukowego”6. Dawało to możliwość wymarzonej pracy naukowej i to w dziedzinie, w której się autentycznie specjalizował. Znacznie gorzej było z zarobkami, bo WWP sama znajdowała się w tarapatach finansowych i płaciła skąpo. Czarnowski ratował się wykładami z historii kultury w warszawskiej Szkole Dramatycznej i różnego rodzaju doraźnymi zajęciami, najczęściej o charakterze dydaktyczno-popularyzatorskim.

W tym czasie poświęcił się zupełnie nauce. W 1926 roku habilitował się na Uniwersytecie Warszawskim i podjął tam zajęcia jako „docent prywatny”, co brzmiało dumnie, ale oznaczało pracę bez wynagrodzenia, z mglistą nadzieją na zatrudnienie w bliżej nieokreślonej przyszłości. [...] Kłopoty, na jakie napotykał, zabiegając o zatrudnienie na Uniwersytecie Warszawskim, a także Uniwersytecie Jagiellońskim, przynajmniej w jakimś zakresie można tłumaczyć niechęcią władz oraz, oczywiście, negatywnym nastawieniem sporej części środowiska akademickiego.

Było swoistym paradoksem, że blokada ta ustąpiła, kiedy na powrót zaangażował się w politykę i to po stronie, która ani we władzach, ani w tradycjonalistycznych kręgach profesury, nie budziła entuzjazmu. W 1929 roku Czarnowski związał się bowiem z Polską Partią Socjalistyczną, z którą do tej pory nie utrzymywał bliższych stosunków. I znowu, niewiele wiemy o kulisach jego decyzji. Na pewno nie była ona pochopna, bo uważał się już w tym czasie za „zawodowo do czynu niezdatnego osobnika, jakim jest przeważnie człowiek książki”7. Skoro porzucił tę postawę, to na pewno w ugruntowanym przekonaniu, że nie wolno pozostawać bezczynnym. [...] Związanie się Czarnowskiego z PPS nie zablokowało jego kariery akademickiej. Wręcz przeciwnie, niezależnie od radykalnych deklaracji politycznych, uległa ona przyspieszeniu. W 1930 roku został w końcu zatrudniony na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie jako profesor nadzwyczajny objął katedrę historii kultury. Już rok wcześniej został wybrany członkiem korespondentem Polskiej Akademii Umiejętności, a w 1931 roku członkiem Towarzystwa Naukowego Warszawskiego.

W 1931 roku Czarnowski porzucił szeregi PPS. Przyczyny tego zerwania wyłożył w Liście otwartym, opublikowanym w jednodniówce „Robotnik Socjalista” w lutym 1932 roku. Poddał w nim druzgocącej krytyce demokratyczne i parlamentarne ideały PPS, dowodząc, że taka linia postępowania sprzyja tylko „rządom burżuazji”. [...] Choć to dzisiaj dla niejednej osoby jest faktem niemiłym, nie ulega wątpliwości, że od 1932 roku związał się on z Komunistyczną Partią Polski8. Starannych badań wymaga charakter tego związku. [...] Zbliżenie z komunizmem ułatwiła też reorientacja jego poglądów naukowych, polegająca na zaakceptowaniu zasad marksizmu. „Ludzie, którzy pamiętają Czarnowskiego z tych lat – wspominała Nina Assorodobraj – wiedzą, ile czasu i wysiłku pochłaniało mu studiowanie [...] dzieł klasyków marksizmu, zwłaszcza dotyczących teorii państwa, teorii rewolucji i teorii imperializmu. Zakład uniwersytecki Czarnowskiego zostaje w tych latach zaopatrzony w pełne niemieckie wydanie pism Marksa, Engelsa i Lenina, uprzystępniając je nie tylko studentom i pracownikom naukowym uniwersytetu, lecz także licznym działaczom ruchu rewolucyjnego. Z niemałym trudem i wysiłkiem gromadził też Czarnowski w swej bibliotece zakładowej bieżące radzieckie publikacje naukowe”9. [...]

Był też zdeklarowanym zwolennikiem zaproponowanej w lipcu 1935 roku przez VII Kongres Międzynarodówki Komunistycznej polityki tworzenia frontów ludowych, mających blokować radykalnej prawicy drogę do władzy. Chętnie angażował się w polskie inicjatywy, zwłaszcza w środowisku inteligenckim, mające na celu zrealizowanie tego hasła.

Czarnowski, w przeciwieństwie do swoich politycznych przyjaciół – komunistów, niewiele miał w sobie z doktrynera. Był otwarty na wszelką argumentację i ludzi innych niż on poglądów. Związał się z komunizmem, bo w nim dostrzegł szansę na zrealizowanie ideałów, których coraz większym zaprzeczeniem była polska rzeczywistość polityczna lat trzydziestych i duszne tchnienie faszyzmu, coraz bardziej dławiące Europę.

Tak naprawdę był w polityce wielkim samotnikiem, niegodzącym się na kompromisy i prędzej czy później chcącym odpowiadać tylko za siebie, a nie za obozy, z którymi się wcześniej identyfikował. Najbardziej cenił sobie wierność własnym poglądom oraz osobistą uczciwość.

W imię tych zasad, tuż przed śmiercią, gorąco protestował przeciwko antysemickim burdom wszczynanym na uczelniach przez endeków. Sędziwy Ludwik Krzywicki, któremu niełatwo było zaimponować, z wielkim uznaniem opisał we wspomnieniach dramatyczne starcie Czarnowskiego z rektorem Antoniewiczem, sankcjonującym upokarzające Żydów „getto” ławkowe. [...]

Taki właśnie był przez całe życie: bezkompromisowy, wierny wyznawanym zasadom, gotów na każde poświęcenie, jeśli tylko trzeba było bronić własnych poglądów. Kiedy w 1936 roku odbierał gratulacje w związku z nominacją na profesora zwyczajnego, żartował: „Tak, obecnie za ordynarność [ordinaire – po francusku zwyczajny] płaci się więcej”10. U niego „ordynarność” nigdy nie była w cenie, zarówno w poszukiwaniach politycznych, jak i w pracy naukowej.

*Tekst opublikowany pierwotnie jako: Curriculum vitae, [w]: Stefan Czarnowski z perspektywy siedemdziesięciolecia, red. M. Jabłonowski, Warszawa 2008, s. 19–21.

aSłowo nieczytelne.

1Naczelny Komitet Narodowy.

2Krajowy Inspektorat Zaciągu.

**Tekst opublikowany pierwotnie w: „Przegląd Filozoficzny” 1938, R. 41, z. 3–4/5, s. 301–304.

3Por. „Głos Nauczycielski”, marzec 1938.

4Przekład Władysława Witwickiego.

***Tekst opublikowany pierwotnie w: Stefan Czarnowski z perspektywy siedemdziesięciolecia, red. M. Jabłonowski, Warszawa 2008, s. 47–66.

5S. Kot, Czarnowski Stefan Zygmunt, [w:] PSB, t. IV, Kraków 1938, s. 239.

6M. Małowist, Stefan Czarnowski (1879–1937), [w:] Historycy warszawscy ostatnich dwóch stuleci, red. A. Gieysztor, J. Maternicki, H. Samsonowicz, Warszawa 1986, s. 235 i n.

7S. Czarnowski, List otwarty [z lutego 1932 r.], [w:] idem, Dzieła, t. V: Publicystyka. Posłowie. Wspomnienia, oprac. N. Assorodobraj i S. Ossowski, Warszawa 1956, s. 51.

8Fakt ten wstydliwie pomija np. Słownik historyków polskich, koncepcja i oprac. red. M. Prosińska-Jackl, Warszawa 1994, s. 92.

9N. Assorodobraj, Życie i dzieło Stefana Czarnowskiego, [w:] S. Czarnowski, Dzieła, op. cit., s. 119.

10J. Borejsza, O Stefanie Czarnowskim, [w:] S. Czarnowski, Dzieła, op. cit., s. 165.