Michał Kamieński

Urodzony 24 XI 1879 w Dembrówce (gubernia mohylewska). Studia na uniwersytecie w Petersburgu (1898–1903), stopień magistra tamże (1910). Był m.in. astronomem portu wojennego i dyrektorem obserwatorium morskiego we Władywostoku (1914–1919), pracownikiem Departamentu Hydrograficznego Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii w Tokio (1920–1922). Profesor UW (1923), dyrektor Obserwatorium Astronomicznego UW (1923–1944).

Astronom; prace z zakresu mechaniki nieba, geodezji i geofizyki (hydrologii); wieloletnie badania komety Wolfa I oraz komety Halleya.
Członek TNW (1920), PAU (1929), Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego w Londynie (1927); prezes Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii (1924–1939). Inicjator wydawnictwa „Publications of the Astronomical Observatory of the Warsaw University” (1925). Twórca filii Obserwatorium UW na górze Pop Iwan w Czarnohorze. Po przejściu na emeryturę (1960) aktywny członek Komisji Komet w ramach Komitetu Astronomii PAN.
Zmarł 18 IV 1973 w Warszawie.

Stulecie Obserwatorium Warszawskiego (1825–1925): historia powstania i krótki rys dziejów, Kraków 1925; Wstęp do astronomji matematycznej: według wykładów na Uniwersytecie Warszawskim w r. akadem. 1923/24, cz. 1, Warszawa 1926; Ephemeride des Kometen Wolf I für die Erscheinung im Jahre 1933, Warszawa 1933; Astronomia ogólna, t. I (współautor J. Wasiutyński), cz. 1: Zarys trygonometrii sferycznej, geodezji, astronomii sferycznej i praktycznej, cz. 2: Zarys budowy układu słonecznego i mechaniki nieba ze wstępem historycznym, Warszawa 1932, 1936.

K. Ziołkowski, Michał Kamieński 1879–1973, „Urania – Postępy Astronomii” 2007, nr 6.

KRZYSZTOF ZIÓŁKOWSKI

MICHAŁ KAMIEŃSKI

1879–1973

 

Michał Kamieński, dyrektor Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego w latach 1923–1944, urodził się 24 listopada 1879 roku na Białej Rusi w majątku ziemskim Dembrówka, w powiecie czerekowskim ówczesnej guberni mohylewskiej Cesarstwa Rosyjskiego. Wspominając u schyłku życia swe dzieciństwo, zwierzył się przyjaciołom, że jego ojcem był właściciel majątku (obywatel ziemski, jak wtedy się mówiło), a matką wiejska dziewczyna, o której dziewięćdziesięcioletni profesor wyrażał się z wielką czułością – „moja mamusia”. Wyróżniający się nieprzeciętnymi zdolnościami, pierwsze nauki pobierał w Pskowie, gdzie na wiosnę 1898 roku ukończył gimnazjum klasyczne. W jesieni tego samego roku wstąpił na Uniwersytet w Petersburgu. Studia na wydziale fizyczno-matematycznym ukończył w 1903 roku z dyplomem I stopnia i od razu został powołany do służby państwowej w charakterze astronoma nadetatowego w Głównym Obserwatorium Astronomicznym w Pułkowie koło Petersburga. Spełniły się w ten sposób młodzieńcze marzenia Kamieńskiego, aby zdobyć klucz do obserwatorium. Uzyskanie go traktował jak wejście w posiadanie klucza do tajemnic nieba. Tym kluczem, jak później podkreślał, było „umiłowanie prawdy naukowej, samozaparcie w pracy i niezłomna wola dotarcia do wytyczonego celu. Ale cel ten był daleki, a droga ciernista – per aspera ad astra” (to słowa z przemówienia prof. Józefa Witkowskiego wygłoszonego podczas uroczystego posiedzenia Rady Naukowej Zakładu Astronomii Polskiej Akademii Nauk w maju 1964 roku, poświęconego sześćdziesięcioleciu pracy naukowej profesora Michała Kamieńskiego).

Pracując na stanowisku astronoma-rachmistrza pod kierunkiem wybitnego badacza ruchu komet Oskara Backlunda (1846–1916), ówczesnego dyrektora Obserwatorium w Pułkowie, Kamieński poznawał arkana obliczeń orbitalnych. Z zapałem prowadził też obserwacje astrometryczne na kole wertykalnym. Najbardziej wciągnęły jednak młodego astronoma rachunki kometarne, a ujawnione talenty w tym zakresie i pasja, z jaką uczestniczył w pracach Backlunda dotyczących komety Enckego, spowodowały, że już w 1907 roku została mu powierzona do samodzielnych badań kometa Wolfa 1. W ten sposób zaczął się chyba jedyny w swoim rodzaju „flirt” Kamieńskiego z kometą, której oddał prawie wszystkie swe siły twórcze, a ona rozsławiła go w świecie.

Rozpoczęte wtedy obliczenia poświęcone poznaniu ruchu komety Wolfa 1 Kamieński wytrwale prowadził niezależnie od tego, gdzie był zatrudniony i czym się musiał zajmować. W 1908 roku otrzymał stypendium Petersburskiej Akademii Nauk, które umożliwiło mu przygotowanie się do złożenia egzaminów m.in. z matematyki, mechaniki nieba, geodezji i astronomii praktycznej, koniecznych do osiągnięcia wyższego stopnia naukowego. Przez kilka miesięcy 1909 roku był nauczycielem matematyki i fizyki w Kałudze. Tam też, w dniu 15 czerwca 1909 roku, zawarł związek małżeński z Marią Dembicką (1886–1944). Stopień naukowy magistra astronomii i geodezji (przewyższający rangą dzisiejszy doktorat, a uprawnieniami zbliżony do habilitacji) Kamieński uzyskał na Uniwersytecie w Petersburgu w maju 1910 roku, chociaż już rok wcześniej został powołany na służbę w Wydziale Hydrograficznym Rosyjskiej Marynarki Wojennej w porcie Aleksandra III koło Lipawy, gdzie został mianowany zarządzającym Izbą Instrumentalną i Wydziałem Map Morskich. Zorganizował tam wydawanie codziennych map synoptycznych, odkrył i dokładnie zbadał anomalie deklinacji magnetycznej w okolicach Lipawy, wyznaczył kierunki magnesowe potrzebne dla badania dewiacji kompasów okrętowych.

W 1914 roku Kamieński został przeniesiony do portu wojennego we Władywostoku, gdzie początkowo pełnił obowiązki astronoma portu, a następnie zorganizował Obserwatorium Morskie i od 1919 roku był jego naczelnikiem. Oprócz obliczeń orbity komety Wolfa 1 prowadził w tym czasie badania w zakresie magnetyzmu ziemskiego, meteorologii i hydrografii, kreślił mapy synoptyczne wschodniej Syberii oraz zakładał stacje badawcze lodów arktycznych wzdłuż zachodniego wybrzeża Pacyfiku od Władywostoku aż po Cieśninę Beringa.

Na początku 1920 roku Kamieński opuścił stanowisko naczelnika Obserwatorium Morskiego we Władywostoku „nie tylko – jak napisał w swym curriculum vitae – wskutek inwazji bolszewickiej”, lecz przede wszystkim dlatego, że zachęcony, a może wręcz zobligowany przez profesora Tadeusza Banachiewicza (1882–1954), dyrektora Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, „pragnął porzucić służbę rosyjską” i powrócić do odradzającej się po latach niewoli Polski. Aby zdobyć fundusze na kosztowną podróż z Dalekiego Wschodu przyjął zaproszenie Departamentu Hydrograficznego Cesarskiej Marynarki Wojennej w Japonii i w maju 1920 roku rozpoczął w Tokio dwuletnią służbę. Zajmował się tam m.in. układaniem efemeryd par gwiazd dla dokładnych wyznaczeń szerokości geograficznych metodą Piewcowa w strefie od +20° do +40°. Praca ta była ważna i mogła mieć duże znaczenie dla pomiarów geodezyjnych i topograficznych m.in. Sahary, Afganistanu, Chin i innych terytoriów znajdujących się w tej strefie. Niestety, rękopis i wszystkie notatki jej dotyczące spłonęły w pożarze gmachu Departamentu Hydrograficznego po silnym trzęsieniu ziemi, które nawiedziło Tokio 1 września 1923 roku. Ale Kamieński od lipca 1922 roku był już w Polsce. Po kilkumiesięcznym pobycie w Krakowie przybył do Warszawy, gdzie w marcu 1923 roku został mianowany profesorem Uniwersytetu Warszawskiego i dyrektorem jego Obserwatorium Astronomicznego.

Objęcie przez Michała Kamieńskiego kierownictwa Obserwatorium Warszawskiego zaczęło okres intensywnego (oczywiście na miarę ówczesnych możliwości) rozwoju astronomii w stolicy. Zdając sobie sprawę, że słabo wyposażone i zlokalizowane w śródmieściu Obserwatorium Astronomiczne nie ma możliwości prowadzenia liczących się w świecie prac obserwacyjnych, Kamieński skierował zainteresowania podległych mu astronomów głównie na zagadnienia teoretyczne. Priorytetem było oczywiście badanie ruchu komety Wolfa 1, ale zdecydował się także powtórzyć i znacznie udoskonalić obliczenia efemeryd par Piewcowa dla dokładnych wyznaczeń szerokości geograficznych. Korzystając z pomocy młodszych kolegów w prowadzeniu żmudnych rachunków (przede wszystkim Macieja Bielickiego, Heleny Kazimierczak-Połońskiej i Ludwika Zajdlera), Kamieński podejmował starania prowadzące do wzbogacenia obserwatorium o nowe instrumenty, zorganizował nowoczesną służbę czasu, rozpoczął wydawanie prac obserwatorium jako „Publications of the Astronomical Observatory of the Warsaw University” (w latach 1925–1939 ukazało się 12 tomów) i wreszcie – co może było wtedy najważniejszym dziełem energicznego dyrektora – doprowadził do powstania, tuż przed wybuchem II wojny światowej, Obserwatorium Astronomicznego i Meteorologicznego na górze Pop Iwan w Czarnohorze jako zamiejscowej stacji obserwacyjnej i filii Obserwatorium Uniwersytetu Warszawskiego. Kamieński patronował także działalności amatorskiej w astronomii, czego wyrazem było m.in. pełnienie funkcji prezesa Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii od 1924 roku, z krótką przerwą, aż do roku 1939.

Aktywność profesora Michała Kamieńskiego zarówno na polu naukowym, jak i w zakresie działań organizacyjnych bardzo szybko została dostrzeżona na świecie i od razu spotkała się z wielkim uznaniem. Dowodem może być choćby to, że już w 1927 roku został wyróżniony godnością członka honorowego Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego (Royal Astronomical Society) w Londynie. Z polskich astronomów taki zaszczyt spotkał w tym czasie jeszcze tylko profesora Tadeusza Banachiewicza. W tym samym roku został też wybrany członkiem korespondentem Polskiej Akademii Umiejętności, oraz członkiem rzeczywistym Towarzystwa Naukowego Warszawskiego.

W okresie II wojny światowej Kamieński pozostawał w Warszawie. Wprawdzie Uniwersytet został zamknięty, ale władze okupacyjne uznały, że jego placówka astronomiczna może okazać się potrzebna (np. dla zapewnienia służby czasu, czy też opracowywania prognoz meteorologicznych) i zezwoliły – podobnie jak obserwatoriom w Krakowie i we Lwowie – na ograniczone funkcjonowanie warszawskiego Obserwatorium Astronomicznego. W ośrodku pozbawionym najlepszych instrumentów, które na początku 1940 roku zostały wywiezione przez okupantów do Poznania, z narzuconym od kwietnia 1942 roku kierownictwem w osobie profesora Kurta Waltera (1905–1992) z Obserwatorium Astronomicznego w Poczdamie (zarządcy wszystkich obserwatoriów astronomicznych na terenie Generalnej Guberni), z drastycznie zredukowanym personelem i w trudnych dziś nawet do zrozumienia warunkach okupacyjnej rzeczywistości, Kamieński wytrwale i z samozaparciem kontynuował swe badania. Koncentrował się głównie na obliczeniach zmian orbity komety Wolfa 1 pod wpływem wielkich planet Układu Słonecznego. Wyniki tych prac opublikował po wojnie w ośmiu artykułach, które ukazały się w 1946 roku w wydanym przez Polską Akademię Umiejętności tomie zatytułowanym List of the works achieved in the field of Mathematics and Sciences in Poland during the German occupation 1939–1945. Wtedy też opracował zręby tzw. metody cyklicznej dla znajdowania orientacyjnych pozycji ciał Układu Słonecznego w dużych interwałach czasu, którą później z powodzeniem stosował w pracach poświęconych chronologii astronomicznej.

Wybuch powstania warszawskiego 1 sierpnia 1944 roku położył kres okupacyjnej egzystencji Obserwatorium. Jego gmach doszczętnie spłonął wraz z pozostałymi po grabieży instrumentami, bogatą biblioteką, mieszkaniami astronomów. Kamieński z żoną, a także dr Jan Gadomski (1889–1966) z rodziną, straciwszy dach nad głową, znaleźli schronienie w pobliżu lotniska na Okęciu. Trudów tułaczki nie zdołała jednak przetrzymać, chora od wielu lat na serce, żona Profesora – Maria Kamieńska, która zmarła po kilku tygodniach ówczesnej poniewierki; pochowana została na cmentarzu w Brwinowie koło Warszawy. W końcu października Kamieński dotarł do Krakowa, gdzie wkrótce rozpoczął – wspólnie z profesorem Józefem Witkowskim (1892–1976) – starania o utworzenie w Krakowie tymczasowej pracowni Obserwatorium Warszawskiego. Spotkały się one z życzliwością nowych władz i już w lutym 1945 roku pracownia została formalnie uruchomiona. Sprawami organizacyjnymi, a przede wszystkim staraniami o odbudowę gmachu w Warszawie, zajmował się głównie Gadomski, dzięki czemu Kamieński mógł powrócić do pracy naukowej.

Wkrótce po wznowieniu działalności Uniwersytetu Warszawskiego Michał Kamieński został niespodziewanie przeniesiony na emeryturę i pozbawiony wszystkich stanowisk; pełnienie obowiązków kierownika Obserwatorium Astronomicznego powierzono dr. Janowi Gadomskiemu, a kuratorem katedry astronomii mianowano matematyka profesora Kazimierza Kuratowskiego (1896–1980). Te zaskakujące i niezrozumiałe decyzje były zapewne konsekwencją wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko Kamieńskiemu przez działającą w latach powojennych w Warszawie „Wyższą Komisję Dyscyplinarną dla Profesorów Szkół Akademickich”, której przewodniczył Jan Wasilkowski (1898–1977), późniejszy rektor Uniwersytetu Warszawskiego. Ze wspomnień osób pamiętających tamte wydarzenia (zarówno utrwalonych drukiem, jak i przekazywanych w rozmowach) można jednak wnioskować, że było to jakieś wielkie nieporozumienie, a może po prostu prymitywna intryga, próbująca wykorzystać fakt pełnienia przez Kamieńskiego funkcji w aparacie okupacyjnym dla skompromitowania potencjalnego konkurenta do uniwersyteckich zaszczytów. Trzeba podkreślić, że identyczne role kierowania obserwatoriami astronomicznymi w czasie okupacji spełniali profesorowie Tadeusz Banachiewicz w Krakowie oraz Eugeniusz Rybka (1898–1988) we Lwowie, co po wojnie spotkało się z uznaniem i wdzięcznością, a nie z oskarżeniem.

Do pracy na Uniwersytecie Warszawskim profesor Michał Kamieński już nie wrócił. Ale wkrótce po powstaniu Polskiej Akademii Nauk i utworzeniu w jej strukturze Zakładu Astronomii objął w nim na krótko stanowisko profesora i kierownika Sekcji Komet, które – po przejściu już definitywnie na emeryturę we wrześniu 1960 roku – nadal nieformalnie pełnił, pozostając niezwykle aktywnym członkiem Komisji Komet działającej w ramach Komitetu Astronomii PAN. Integrował w ten sposób polskie środowisko badaczy komet, które tworzyli – rozproszeni w różnych instytucjach – przede wszystkim: profesor Felicjan Kępiński (1885–1966) z Politechniki Warszawskiej, profesor Józef Witkowski z Obserwatorium Astronomicznego w Poznaniu, docent Maciej Bielicki (1906–1988) z Obserwatorium Astronomicznego w Warszawie i rozpoczynający w końcu lat 50. obliczenia orbit komet w Zakładzie Astronomii PAN profesor Grzegorz Sitarski (1932–2015). Ten ostatni, najpierw jako uczeń, a następnie bliski współpracownik Kamieńskiego, oraz wszystkich wymienionych wyżej członków dawnej Sekcji Komet, patronował rozwojowi w Polsce astronomii kometarnej, która – m.in. za sprawą współczesnych możliwości obliczeniowych i osiągnięć w badaniach kosmicznych – spotyka się z coraz większym zainteresowaniem na całym świecie.

W 1963 roku Michał Kamieński powrócił na stałe do Warszawy, gdzie zamieszkał w maleńkim, własnym mieszkaniu w ogromnym „bloku” przy ul. Kopernika. Mimo podeszłego wieku nadal był bardzo aktywny: oprócz intensywnej pracy naukowej dużo czytał, prowadził bogatą korespondencję, uczestniczył w seminariach i zebraniach naukowych, odwiedzał i gościł u siebie licznych przyjaciół. Jako młody adept astronomii służyłem w tym czasie Profesorowi pomocą w załatwianiu różnych spraw, przepisywaniu na maszynie nowych artykułów czy listów, bieganiu na pocztę, robieniu czasem zakupów. Trudno oprzeć się pokusie wspomnienia np. zabawnego szyfru, jakim w związku z tym często się porozumiewaliśmy. Gdy np. odbierałem telefon z lakoniczną informacją: „Panie Krzysiu – planetoida numer 14”, to natychmiast szedłem do cukierni Bliklego na Nowym Świecie, aby kupić 10 ciastek i szybko zanieść je Profesorowi. Tego dnia bowiem oczekiwał wizyty pani Ireny, przyjaciela domu Kamieńskich jeszcze sprzed wojny, a planetoida numer 14 nosi nazwę Irena. Ciastka musiały pochodzić od Bliklego; przy ich zakupie wystarczyło powiedzieć dla kogo są przeznaczone, aby otrzymać wytworną paczuszkę z odpowiednio dobranymi smakołykami. Znany warszawski cukiernik należał do grona bliskich przyjaciół Kamieńskiego.

Kamieński był surowym i wymagającym profesorem, ale jednocześnie bezpośrednim, pogodnym i dowcipnym człowiekiem. Był wspaniałym wykładowcą oraz uroczym gawędziarzem. Pamiętał wiele wesołych dykteryjek związanych z pracą astronoma, lubił wspominać lata swego terminowania u boku sławnych astronomów w Pułkowie, często opowiadał o Japonii, a nawet z lubością wykonywał przy różnych okazjach tajemnicze gesty charakterystyczne dla kultury japońskiej. Wśród znajomych Kamieńskiego do dziś wspomina się np. zakończenie wizyty u niego dyrektora Obserwatorium Astronomicznego w Tokio, który przy okazji pobytu w Warszawie chciał poznać sławnego polskiego astronoma, o którym pamięć w japońskim środowisku astronomicznym jest ciągle żywa. Żegnając gościa sędziwy gospodarz kilkoma słowami wypowiedzianymi po japońsku (i z nieskrywanym urwisowskim uśmieszkiem na twarzy) wprawił go w taką radość, wręcz euforię wyrażoną jakimiś gestami i niezrozumiałymi okrzykami, że trudno go było uspokoić. Dopiero później, przepraszając zdumionych świadków, wyjaśnił, że nie potrafił inaczej wyrazić swego zdziwienia i zaskoczenia, że w dalekiej Polsce spotkał kogoś, kto tak dobrze zna i czuje ducha japońskich obyczajów.

Powojenna aktywność naukowa profesora Michała Kamieńskiego była skoncentrowana przede wszystkim na dwóch kometach: Wolfa i i Halleya. Kometę okresową Wolfa i odkrył astronom niemiecki Max Wolf (1863–1932) w 1884 roku i od tej pory obserwowano ją podczas prawie każdego powrotu w pobliże Słońca. Największym wyzwaniem dla badacza jej ruchu było wielkie zbliżenie do Jowisza w 1922 roku, które radykalnie zmieniło kształt orbity (okres jej obiegu wokół Słońca zwiększył się z 6,82 do 8,31 lat). Sukcesem Kamieńskiego było rachunkowe „przeprowadzenie” komety Wolfa 1 przez tzw. sferę oddziaływania Jowisza podczas tego zbliżenia, ale najważniejszym wynikiem związanych z tym badań okazało się odkrycie tzw. zjawiska deceleracji w ruchu komet. Ważną rolę w tych pracach odegrali też uczniowie i współpracownicy Kamieńskiego, głównie Maciej Bielicki i Helena Kazimierczak-Połońska (1902–1992). Ta ostatnia, po opuszczeniu Polski w 1945 roku, kontynuowała dzieło swego nauczyciela w Petersburgu (wtedy Leningradzie), co zaowocowało opracowaniem (już oczywiście za pomocą komputera) teorii ruchu komety Wolfa 1 na przestrzeni stulecia 1884–1984. Jej monografia na ten temat, poświęcona pamięci profesora Kamieńskiego, ukazała się w 1982 roku jako tom XVIII „Prac Instytutu Astronomii Teoretycznej Akademii Nauk ZSRR”.

Wkład Kamieńskiego w poznanie ruchu komety Wolfa 1 doczekał się wyjątkowego uznania, jakim były starania profesora Siergieja K. Wsiechswiatskiego (1905–1984) z Kijowa, aby zmienić jej nazwę na kometę Wolfa-Kamieńskiego. W swych publikacjach wielokrotnie używał już nawet tej nazwy. Jednak decydująca o tym Międzynarodowa Unia Astronomiczna, doceniając wielkie znaczenie prac Kamieńskiego dla badań kometarnych, nie ośmieliła się odstąpić od bardzo dawna utartego zwyczaju nazywania komet wyłącznie nazwiskami odkrywców, a nie ich badaczy i nie zdecydowała się na ryzykowny precedens. Innym jeszcze dowodem wyjątkowego znaczenia prac Kamieńskiego poświęconych komecie Wolfa 1 może być także to, że wyniki wielu jego obliczeń były traktowane jako swego rodzaju wzorzec, który służył do kontrolowania i testowania programów komputerowych dla obliczeń orbitalnych opracowywanych w latach 60. przez uczniów Kamieńskiego.

Ostatnie lata swego długiego i pracowitego życia Kamieński poświęcił komecie Halleya. Szerokie horyzonty umysłu wybitnego astronoma kazały mu bowiem podjąć starania wykorzystania ścisłego warsztatu badacza ruchu ciał niebieskich w analizach dotyczących chronologii dziejów starożytnych. Według niego bowiem kometa Halleya niby „ognista wskazówka niebieskiego zegara od wielu tysięcy lat zaznacza szereg zdarzeń w dziejach ludzkości”. Myślą przewodnią Kamieńskiego w badaniach ruchu komety Halleya było spostrzeżenie, że wzajemne położenia w przestrzeni komety i najsilniej zakłócających jej ruch planet, Jowisza i Saturna, powinny się cyklicznie powtarzać w dostatecznie dużych interwałach czasu, obejmujących nawet kilka tysięcy lat. Znalazł on cztery takie cykle i opierając się na wynikach wcześniejszych rachunków obliczył momenty przejść komety Halleya przez peryhelium aż do połowy dziesiątego tysiąclecia przed narodzeniem Chrystusa. Licząc od współczesności okres ten obejmuje 150 obiegów komety wokół Słońca.

Opierając się na dawniejszych sugestiach, że wizje anioła stojącego między ziemią a niebem z mieczem wyciągniętym nad Jerozolimą, które miał król Dawid (1 Krn 21, 16), można tłumaczyć pojawieniem się komety, Kamieński doszedł do wniosku, że mogła nią być kometa Halleya jaśniejąca na niebie w maju 1010 roku przed Chrystusem. Ponieważ wizję Dawida wiąże się z rozpoczęciem budowy świątyni jerozolimskiej, uzyskujemy tym samym precyzyjną datę tego ważnego wydarzenia dziejów starożytnych. Podobnie interpretując zjawisko dymiącego pieca i gorejącej pochodni, gdy Bóg zawierał przymierze z Abrahamem (Rdz 15, 17), jako ukazanie się komety Halleya, oraz przyjmując za kronikarzem Eckstormiusem, cytowanym w słynnym siedemnastowiecznym dziele polskiego arianina Stanisława Lubienieckiego Theatrum Cometicum..., że gdy Abraham miał 70 lat ukazała się kometa w konstelacji Barana pod planetą Mars, Kamieński obliczył, że Abraham urodził się w roku 1850 przed Chrystusem.

Na podstawie wnikliwych analiz różnych informacji o kometach i związanych z nimi wydarzeniach, zawartych m.in. w dziele Lubienieckiego, oraz obliczonych przez siebie momentów pojawień się komety Halleya, Kamieński znalazł ponadto, że zburzenie Troi nastąpiło prawdopodobnie w roku 1150 przed Chr., a zniszczenie Sodomy i Gomory w roku 1751 przed Chr. Co więcej, kometa Halleya i odpowiednie notatki kronikarzy umożliwiły mu sformułowanie hipotezy, że biblijny potop nastąpił w roku 3850 przed Chr. Wprawdzie Kamieński – w przeciwieństwie do Halleya – nie upatrywał przyczyny tego kataklizmu w spadku na Ziemię komety, jednak uważał, że nastąpił on w czasie pojawienia się na niebie komety Halleya. Według Kamieńskiego spadek na Ziemię jakiegoś odłamka jądra komety Halleya mógł być także przyczyną katastrofy legendarnej Atlantydy. Wydarzyć się to mogło w roku 9541 przed Chr., gdy kometa przeleciała bardzo blisko Ziemi, w odległości – jak pokazały jego obliczenia – porównywalnej z odległością od niej Księżyca.

Te wszystkie rozważania i spekulacje są oczywiście tylko intrygującymi domysłami i być może atrakcyjnymi ciekawostkami. Łatwowierne traktowanie ich jako naukowo stwierdzonych faktów byłoby równie nieuzasadnione jak kategoryczne zaprzeczanie ich sensu. Ale niezwykłość komety Halleya i rzetelność badań Kamieńskiego usprawiedliwiają dociekliwość również i w tej dziedzinie.

Profesor Michał Kamieński niemal całe życie cieszył się dobrym zdrowiem. Zmarł 18 kwietnia 1973 roku po krótkiej chorobie spowodowanej przypadkowym, niefortunnym upadkiem na ulicy. Pochowany został – zgodnie z życzeniem – na cmentarzu parafialnym w Brwinowie koło Warszawy, obok grobu swojej żony. Maciej Bielicki, uczeń i chyba najwierniejszy współpracownik Kamieńskiego, podkreślił we wzruszającym przemówieniu na pogrzebie, że jego „największą spuścizną, jaką zostawił poza licznymi pracami naukowymi, jest to, że stał się Ojcem całej szkoły badawczej orbit komet”.