Franciszek Krzyształowicz
Urodzony 6 V 1868 w Krakowie. Studia na UJ, doktorat tamże (1892); dalsze studia w Hamburgu i Paryżu, habilitacja na UJ (1901), docentura tamże, profesor UJ (1906–1919), profesor UW (1919), rektor (1924–1925) i prorektor. Organizator Studium Teologii Prawosławnej UW.
Lekarz dermatolog i wenerolog, twórca polskiej szkoły dermatologicznej; wprowadził podział chorób skóry oparty na ich etiologii.
Członek PAU (1930); współzałożyciel (1920) i prezes (1927–1931) Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego; założyciel Związku Dermatologów Słowiańskich (1927). Wiceprezes, później prezes Krakowskiego Towarzystwa Lekarskiego; członek Towarzystwa Dermatologicznego w Paryżu; prezes Towarzystwa Instytutu Radowego; prezes Young Men Christian Association (YMCA).
Zmarł 20 X 1931 w Warszawie.
Porównanie histologicznych cech wysypek kiłowych ze zmianami klinicznie do nich podobnymi, Kraków 1901; Grzyby chorobotwórcze włosów, Warszawa 1906; Grzybice naskórka, Warszawa 1923; Etiologia i patogeneza chorób skórnych, Warszawa 1926; Choroby skóry, Warszawa 1928.
Krzyształowicz F. [w:] PSB, t. XV, Wrocław 1970, s. 563–565; A. Śródka, Uczeni polscy XIX–XX stulecia, t. II, Warszawa 1995, s. 379–381; S. Majewski, S. Jabłońska, Franciszek Krzyształowicz (1868-iggi), [w:] Złota Księga Medycyny Warszawskiej, red. M. Krawczyk, Warszawa 2009, s. 214–216.
Franciszek Krzyształowicz pozostaje w pamięci wielu jako jeden z najwybitniejszych polskich dermatologów, którego prace były niegdyś szeroko komentowane zarówno wśród polskich, jak i europejskich lekarzy. Jego nazwisko i dorobek nadal pozostają jedną z ważniejszych kart historii rodzimej medycyny.
Krzyształowicz przyszedł na świat 6 maja 1868 roku w Krakowie. Jego rodzicami byli Wincenty, naczelnik Biura Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń, oraz Adela z Wszeteczków. Oboje stworzyli Franciszkowi doskonałe warunki, otaczając go, jak i młodszego brata Kazimierza, który w przyszłości zasłynie jako wybitny pianista, troskliwą i rozsądną opieką. Po wstępnych naukach w domu Franciszek został uczniem znakomitego krakowskiego gimnazjum Św. Anny, które ukończył w roku 1886. W opinii pedagogów odznaczał się bystrością umysłu, mając szczególne upodobanie do nauk przyrodniczych i rysunku. Zwłaszcza ta druga, dziecięca jeszcze pasja, miała się niebawem okazać nad wyraz przydatna w opracowaniu preparatów histologicznych.
Zaraz po złożeniu końcowych egzaminów maturalnych, zyskawszy świadectwo, wybrał niełatwe przecież i obarczone szeregiem wyrzeczeń studia lekarskie. Wśród jego mistrzów były postaci wybitne. Dane mu było słuchać wykładów anatomii głoszonych przez znamienitego uczonego i pedagoga Ludwika Karola Teichmanna. Świat fizjologii poznawał dzięki samemu Napoleonowi Nikodemowi Cybulskiemu, który odrębnie już ujmował zagadnienia histologiczne. Anatomię patologiczną prowadził Tadeusz Browicz, badacz światowego wręcz formatu, wielce surowy i wymagający egzaminator. Można powiedzieć, że Krzyształowicz miał okazję zapoznać się z najnowszymi osiągnięciami medycyny, której prospekt zyskiwał dzięki szybkim postępom nauki, a wiedzę o niej czerpał od najwyższych jej koryfeuszy. Tym jednak, który ostatecznie ukształtował jego zainteresowania badawcze, był profesor Antoni Rosner, pierwszy profesor dermatologii w Krakowie, faktyczny twórca i organizator Kliniki Chorób Skórnych i Wenerycznych UJ.
Krzyształowicz zaraz po uzyskaniu dyplomu doktora wszech nauk lekarskich, co miało miejsce w czerwcu 1892 roku, znalazł dla siebie miejsce, początkowo jako praktykant, a niebawem sekundariusz w szpitalu Św. Łazarza w Krakowie. Przyszło mu tam spędzić kolejnych siedem lat, gdzie stopniowo zyskał doświadczenie i niezbędną biegłość medyczną. Tu, na oddziale chorób wewnętrznych, zetknął się z profesorem Stanisławem Pareńskim, znakomitym lekarzem, postacią doskonale znaną w środowisku krakowskim, przyjacielem wielu artystów, w tym Stanisława Wyspiańskiego. Następnie na oddziale chirurgicznym miał możność pracy z profesorem Alfredem Obalińskim, człowiekiem wszechstronnym, ciągle poszukującym pewniejszych metod operacyjnych, który jako pierwszy na ziemiach polskich dostrzeże przydatność promieni Rontgena w zastosowaniu klinicznym. Z kolei na oddziale chorób skórnych i wenerycznych spotkał się z profesorem tytularnym Aleksandrem Zarewiczem, a w Klinice Chorób Skórnych i Wenerycznych z wymienionym już Antonim Rosnerem.
Zdecydowany, że właśnie dermatologia będzie jego specjalnością lekarską, w 1899 roku Krzyształowicz opuścił Kraków i udał się do Hamburga. Tam w słynnej na całą Europę prywatnej klinice Dermatologikum, którą założył i kierował Paul Gerson Unna, uczeń Weldeyera, Hebry i Kaposiego, zdobywał wiedzę i szlifował umiejętności. Nowoczesna, oparta o założenia szkoły anatomopatologicznej Rudolfa Virchowa, dermatologia stanęła tym samym przed Krzyształowiczem otworem. Nie ulegało wątpliwości, że gruntowne przygotowanie, które zyskał jeszcze w Krakowie i niewątpliwy talent diagnostyczny dopomogły mu w odniesieniu sukcesu. Już w 1900 roku Krzyształowicz opublikował pracę o elastynie i zmianach zwyrodnieniowych skóry, szybko dostrzeżoną i uhonorowaną nagrodą im. Unny.
Chcąc sprawdzić się w „szerokim świecie” Krzyształowicz zdecydował się w tym samym roku na wyjazd naukowy do Paryża. Dzięki znakomitym referencjom bez trudu znalazł dla siebie miejsce w pracowni histopatologicznej elitarnego Collège de France. Pod kierunkiem Louisa-Charlesa Malasseza, jednego z pionierów histologicznych badań krwi, zdobywał młody lekarz kolejne stopnie wtajemniczenia w metodologii badań laboratoryjnych, poszerzał swoje horyzonty. W tym właśnie czasie zaprzyjaźnił się z młodym Ferdinandem-Jeanem Darierem, zwanym z racji swoich późniejszych osiągnięć „ojcem nowoczesnej dermatologii francuskiej”. Jego nazwisko łączy się do dnia dzisiejszego ze schorzeniem skórnym keratosis follicularis, znanym także jako choroba Dariera-White’a. Serdeczne stosunki, jakie wówczas zostały zadzierzgnięte, będą łączyć obu badaczy przez wiele następnych lat. O tym, jak wysoce francuski uczony cenił sobie polskiego kolegę, najlepiej świadczy fakt, że w swojej monumentalnej, wręcz kanonicznej książce Précis de dermatologie (po raz pierwszy wydanej w 1909 roku) Darier zamieszcza rysunki oraz ilustracje preparatów sporządzone właśnie ręką Franciszka Krzyształowicza. Przetłumaczona w całości na hiszpański, niemiecki i angielski rozsławiła nazwisko Dariera w całym ówczesnym świecie lekarskim. Jakaś część tego splendoru spłynęła i na Polaka. Sam Krzyształowicz także odnosi sukcesy. W roku 1901 Towarzystwo Dermatologiczne w Paryżu uhonorowało go nagrodą imienia Zambaco Paszy za szerokie i nowatorskie badania nad histologicznym obrazem wysepek syfilitycznych.
Żądny wiedzy, poszukujący na różnych polach rozwijającej się gwałtownie na przełomie XIX i XX wieku medycyny, Krzyształowicz podjął staż w pracowni bakteriologicznej Raymonda J. A. Sabourauda, w którym wielu chce widzieć twórcę współczesnej mikologii. Sabouraud udowodnił, że liczne schorzenia skórne mają w istocie podłoże grzybicze, przez co w istotny sposób wpłynął na rozwój światowej dermatologii.
Dzięki takim ludziom mógł Krzyształowicz z bliska obserwować, uczyć się i adaptować wszystkie najnowsze osiągnięcia diagnostyczne i klasyfikacyjne w chorobach skórnych. Z końcem 1901 roku powrócił do Krakowa i na podstawie rozprawy Porównanie histologicznych wysepek kiłowych ze zmianami klinicznymi do nich podobnymi uzyskał habilitację na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jednocześnie otrzymał stanowisko docenta chorób skórnych i wenerycznych, a co za tym idzie nałożono nań obowiązek prowadzenia stałych wykładów. Krzyształowicz rzuca się w wir pracy klinicznej, nie zaniedbując ani na moment swoich pasji naukowych. Do Francji powrócił w roku 1904, by ponownie współpracować z Sabouraudem. Po kilku miesiącach jest już z powrotem w Krakowie, gdzie wspólnie z Michałem Siedleckim prowadził intensywne, a zarazem pionierskie badania nad morfologią krętka bladego. Ich wyniki były najwyższej próby i zostały opublikowane na łamach „Przeglądu Lekarskiego” w roku 1905. Obaj badacze, konfrontując swoje spostrzeżenia z tymi obecnymi już w piśmiennictwie światowym, ustalili ponad wszelką wątpliwość etiologiczne znaczenie krętka bladego w syfilisie. Co więcej, z najwyższą precyzją określili jego budowę i mechanizm jego rozmnażania. Wykorzystali przy tym zarówno wyniki badań klinicznych, jak i eksperymentalnych, prowadząc doświadczenia na małpach z rodziny makakowatych. Szczególne uznanie zyskały wręcz perfekcyjnie wykonane ryciny, które zostały później zamieszczone w znanej pracy zbiorowej pod redakcją Antoine’a Edouarda Jeanselma Traité de Syphilis z roku 1935. I chociaż, analizując zebrany materiał, krakowscy badacze doszli do wniosku, że krętki blade należy uznać za pierwotniaki, nie zaś za bakterie, w czym – jak wiemy dzisiaj – popełnili kardynalny błąd, to w niczym nie umniejsza to znaczenia pozostałych ustaleń.
W rok później Krzyształowicz został obdarzony profesurą tytularną, by w 1911 roku uzyskać mianowanie na nadzwyczajnego profesora rzeczywistego, chociaż, co trzeba nadmienić, bez przynależnej pensji. W tym też roku przebywał w Paryżu, by w zakładzie prowadzonym przez Louisa Winckhama i Paula Degraisa zapoznać się z możliwościami zastosowania radu w leczeniu schorzeń, w tym rzecz jasna schorzeń skórnych.
Powróciwszy do Krakowa Krzyształowicz kontynuował swoje prace badawcze i kliniczne, koncentrując się na histopatologii zmian skórnych, zwłaszcza tych o podłożu bakteryjnym. By podkreślić wagę swoich dociekań naukowych, jeszcze w roku 1906, we wstępie do pracy Grzyby chorobotwórcze włosów, pisał: „Szkic niniejszy, omawiający grzyby, powodujące zmiany we włosach i skóry otaczającej, ma za cel zwrócić uwagę lekarza praktyka na choroby tego działu, a lekarzy, zajmującymi się chorobami skórnemi na chorobotwórcze grzyby, u nas istniejące. Dotąd bowiem nikt na Ziemiach Polskich nie zajmował się badaniem różnych odmian tychże grzybów, – nikt nie wskazywał, jakie odmiany u nas głównie się pojawiają i jakie mają cechy biologiczne”.
Do tej problematyki Krzyształowicz będzie powracać po latach, w wydanej w roku 1923 pracy Grzybice naskórka. Dlatego też bez wątpienia należy w Krzyształowiczu widzieć prekursora, gdy chodzi o polską medycynę, badań nad grzybiczym podłożem schorzeń dermatologicznych. Dostrzegało to środowisko lekarskie, gdy powierzało mu zaszczytne stanowisko wiceprezesa Krakowskiego Towarzystwa Lekarskiego w roku 1909, by w dziewięć lat później wybrać go swoim prezesem. Potwierdzeniem wysokiej pozycji polskiego uczonego był wybór Krzyształowicza na członka Towarzystwa Dermatologicznego w Paryżu. Wreszcie przed wybuchem I wojny światowej, w roku 1913, redakcja „Przeglądu Chorób Skórnych i Wenerycznych” przyznała mu nagrodę im. Wojciecha Oczki.
Wybuch wojny zastał Krzyształowicza w Krakowie. Zmobilizowany, chcąc nie chcąc musiał przywdziać mundur majora i stanąć na czele oddziału dermatologicznego szpitala garnizonowego, którym kierował do roku 1915 włącznie. W czerwcu roku 1916 zmarł dotychczasowy kierownik Kliniki Dermatologicznej UJ, profesor Władysław Reiss. Krzyształowiczowi powierzono nad nią pieczę, początkowo jako zastępcy, później już, od 1917 roku, wraz z uzwyczajnieniem profesury, jako jej faktycznego kierownika.
Nie obyło się jednak bez kłopotów i to tym bardziej przykrych, że zgoła nieoczekiwanych. Otóż po śmierci Reissa wydawało się oczywistym, że tak wybitny dermatolog i przez tak długie lata związany z uczelnią lekarz jest naturalnym następcą zmarłego profesora. Tak jednak nie było. Komisja konkursowa, na której czele stał wybitny anatom profesor Kazimierz Kostanecki, po rozpatrzeniu wszystkich zgłoszonych kandydatur zaproponowała osobę lwowskiego dermatologa Włodzimierza Łukasiewicza. Nie ujmując niczego z bogatego dorobku Łukasiewicza, należy podkreślić, że Krzyształowicz był uczonym bardziej nowoczesnym i z osiągnięciami stojącymi na światowym poziomie. I to właśnie podnieśli na Radzie Wydziału dwaj młodsi jej członkowie, profesorowie Adam Wrzosek i Leon Konrad Gliński. Była to, tu trzeba podkreślić, sytuacja niezwykła. Nie zdarzało się bowiem często, by wniosek komisji konkursowej w sprawie obsady którejś z katedr lub klinik bywał oprotestowany, a już na pewno nie przez „młodych”. Wrażenie musiało być na tyle duże, a argumenty na tyle istotne, że podjęto decyzję o ponownym rozpatrzeniu kandydatur.
Wyniki powtórnego konkursu były dla Krzyształowicza pomyślne. Tym razem to on został wskazany jako jedyny kandydat Rady Wydziału. Można zatem powiedzieć, że Krzyształowicz osiągnął to, co było jego celem. Było to jednak gorzkie zwycięstwo. Nie opuszczało go uczucie goryczy i upokorzenia. Miał głębokie przeświadczenie, że oto dostał upragnione stanowisko kosztem Łukasiewicza, pod presją protestu, prawie że wbrew przekonaniom dużej części Rady Wydziału.
Nie było bowiem szczególną tajemnicą, że Krzyształowicz, jak to wówczas mawiano, wyznawał „nowoczesne poglądy”, co było tolerowane niechętnie przez wielu krakowskich profesorów. Bliskie kontakty z socjalistami, wśród nich z Marianem Jastrzębskim, redaktorem naczelnym dziennika „Naprzód”, nie były dobrze widziane, o czym Krzyształowicz mógł się parokrotnie przekonać. Te doświadczenia, jak się miało w niedalekiej przyszłości okazać, znalazły swoje konsekwencje.
Koniec I wojny światowej i narodziny niepodległego państwa polskiego dawały zupełnie nowe perspektywy pracy naukowej. Powstały jeszcze w 1915 roku Uniwersytet Warszawski przyciągał do siebie wielu profesorów. Tradycje uniwersyteckie w stolicy miały wcześniejszą, bo sięgającą początków XIX wieku, metrykę, jakkolwiek silnie naznaczoną tragiczną historią rozbiorów i powstań narodowych. Można powiedzieć, że teraz po raz kolejny budowano niemal od podstaw grono akademickie. Zabiegano przy tym usilnie, aby odnowiona, istniejąca już w wolnym kraju uczelnia mogła zyskać najlepszych wykładowców i uczonych. Wśród nich znalazł się też Krzyształowicz. Tak tę sprawę relacjonował jeden z członków Rady Wydziału UW: „Nie było wówczas pośród nas wahań i wątpliwości; jednomyślnie uchwaliliśmy powołać Krzyształowicza bezkonkurencyjnie, jeśli przyjmie naszą propozycję, ponieważ inni wobec jego kandydatury nie wchodzili właściwie wcale w rachubę”1.
Krzyształowicz ofiarowaną mu katedrę przyjął. Decyzja nie była z pewnością łatwa. Jako człowiek odpowiedzialny i przez tyle lat związany z krakowską dermatologią wiedział, że nie może odejść bez pozostawienia godnego siebie następcy. Szczęśliwie miał wybitnego ucznia, Franciszka Waltera, który w 1918 roku uzyskał habilitację. Już wówczas wysoko oceniano jego zdolności jako badacza i lekarza klinicznego. Pokładanych w nim nadziei nie zawiódł, wyrastając w niedalekiej przyszłości na jednego z najwybitniejszych polskich dermatologów.
Latem 1919 roku Krzyształowicz przeniósł się do Warszawy. Tu szybko zgromadził wokół siebie młodych lekarzy, którzy chcieli specjalizować się w chorobach skórnych. Tak rozpoczynała się historia słynnej warszawskiej szkoły dermatologicznej. Zanim jednak można było przyjmować pacjentów, nim danym było rozpocząć właściwą pracę badawczą, trzeba było stworzyć, w dosłownym tego słowa znaczeniu, klinikę. Krzyształowicz otrzymał bowiem stary, po części zrujnowany budynek koszar artylerii przy ulicy Koszykowej. Brakowało funduszy, a potrzeby były wielkie. Budynek wymagał przebudowy i kapitalnego remontu. Całością prac projektowych zajął się architekt Zieliński, z którym Krzyształowicz ciągle konsultował plany, wnosząc do nich swoje poprawki i sugestie. Równocześnie przyjmował już pacjentów w ambulatorium Kliniki Chorób Wewnętrznych na terenie Szpitala Dzieciątka Jezus. Nieustannie zabiegał o sprzęt i narzędzia, gromadził księgozbiór dla przyszłej biblioteki.
Ostatecznie gmach przy Koszykowej został oddany do użytku w 1921 roku. Krzyształowicz natychmiast rozpoczął wykłady, ruszyły też ćwiczenia kliniczne dla studentów. Wysiłek organizacyjny i dydaktyczny był ogromny, zważywszy, że dermatologia dostała tyko jeden etat adiunkta i dwa asystenckie. Krzyształowicz był zmuszony oprzeć niemal całą działalność kliniki na ich barkach. Nie zaniedbywał przy tym ani na chwilę rozwoju naukowego swoich asystentów. W roku 1923 habilitował się pod jego kierunkiem Feliks Malinowski, który szybko uzyskał profesurę wraz z katedrą dermatologii Uniwersytetu Wileńskiego. W ciągu kolejnych lat będzie habilitował Mariana Grzybowskiego, późniejszego profesora dermatologii UW, Stanisława Kapuścińskiego, który po wojnie obejmie katedrę i klinikę Uniwersytetu Łódzkiego, oraz Adama Straszyńskiego, późniejszego profesora dermatologii Uniwersytetu Poznańskiego.
Nie ma najmniejszej wątpliwości, że Krzyształowicz w krótkim czasie stworzył prężną i znaczącą szkołę. Tak o tym pisał Marian Grzybowski: „W klinice Warszawskiej, można śmiało powiedzieć, że rozpoczął on pracę z pomocnikami, których sam wszystkiego nauczył i wyszkolił, zmuszonym będąc osobiście wszystkiego doglądać i często nie mając najniezbędniejszej pomocy. Należał on do tej niezapomnianej generacji profesorów, którzy przyszli do ruin i chaosu i pozostawili wielkie, wykończone i niezniszczalne dzieło”2.
Pracowitość, prawość, zmysł organizacyjny dostrzegali w Krzyształowiczu nie tylko członkowie tak bliskiego mu Wydziału Lekarskiego UW. Najdobitniejszym tego dowodem był wybór, jakiego dokonała cała społeczność akademicka, powierzając mu w 1924 roku godność rektora uczelni. Po rocznej, zgodnie z prawem trwającej kadencji wybrano go prorektorem. Jak wysoce ceniono przymioty charakteru Krzyształowicza świadczy też wybór jego osoby na przewodniczącego Wyższej Komisji Dyscyplinarnej UW. Przyszło się Krzyształowiczowi zmierzyć z zadaniem tyleż zaszczytnym, co wymagającym dużego wysiłku, jakim było zorganizowanie Studium Teologii Prawosławnej UW. Profesor stanął na czele komisji organizacyjnej i z postawionego przed nim celu wywiązał się znakomicie. Stąd datowała się dobra i serdeczna znajomość profesora z prawosławnym Metropolitą biskupem Dionizym Waledyńskim.
Mimo tak rozległych obowiązków Krzyształowicz podjął się także prezesury Towarzystwa Instytutu Radowego. Po śmierci uprzedniego prezesa, wybitnego anatomopatologa profesora Józefa Hornowskiego, to właśnie jego wskazała Maria Skłodowska-Curie jako najodpowiedniejszego kandydata. Jeszcze w roku 1920 Krzyształowicz był jednym z inicjatorów i współzałożycieli Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego. W 1927 roku członkowie Towarzystwa powierzyli mu godność prezesa, którą nieprzerwanie sprawował aż do swojej śmierci. Nie zaniedbał także służby społeczeństwu, szczególną troską objąwszy problemy ludzi młodych. Zaangażował wiele swych sił, jak również czasu, w sprawy polskiej sekcji słynnej Young Men Christian Association (YMCA), czyli powszechnie znanej „Imki”. Jako wybrany prezes tejże organizacji, doprowadził do rozpoczęcia budowy jej siedzib w Łodzi, Krakowie i Warszawie.
Dermatologia była dla Krzyształowicza istotną częścią medycyny ogólnej, a nie wyodrębnioną specjalizacją. Stąd ciągła konieczność konfrontowania nabytej już wiedzy z jak najszerzej ujętymi zagadnieniami dyscyplin klinicznych, jak i z aktualnymi postępami nauk podstawowych, a nawet nauk przyrodniczych w ogóle. Niczego nie można uznać za raz na zawsze przesądzone, do żadnej idei, nawet najbardziej przekonującej, nie należy przykładać nadmiernego przywiązania.
Wielowymiarowość poszukiwań i ciągła gotowość do zmiany swoich poglądów były charakterystyczne dla myśli badawczej Krzyształowicza. Takim założeniom miał odpowiadać wielotomowy w założeniu podręcznik dermatologii, którego pierwsza część, zatytułowana Etiologia i patogeneza chorób skórnych, ukazała się w roku 1926. Autor złożył na jego kartach nie tylko dowód doskonałego zorientowania w najnowszych osiągnięciach światowej dermatologii, lecz dał także wykład swoich istotnych poglądów o istocie uprawiania samej medycyny. Dla Krzyształowicza lekarz, który chce skutecznie leczyć, musi mieć w pamięci, że każdy ustrój jest czymś wyjątkowym, zdeterminowanym przez cechy wrodzone i nabyte. Było to echo poglądów wypowiadanych niegdyś przez Jędrzeja Śniadeckiego i Tytusa Chałubińskiego, które nadal pozostawały żywe i aktualne w myśli lekarskiej. I tak jak organizm jest złożoną konstrukcją wzajemnych zależności, tak i medycyna musi być ujmowana holistycznie. Zbytnie zapatrzenie się na własne pole specjalizacyjne musi prowadzić do niebezpiecznego doktrynerstwa. Tylko postępując z najwyższą ostrożnością i dokładnością, możemy stawiać prawidłową diagnozę, od której zależy pomyślność całego leczenia. To, co na tej drodze najważniejsze, to dokładna znajomość prawidłowych i nieprawidłowych czynności skóry. Należy jednak pamiętać, że etiologia chorób skórnych musi być traktowana nie jako zamknięta całość, lecz chwilowy układ, który powinien podlegać modyfikacjom. Swoistym podsumowaniem jego poglądów był wydany w 1928 roku podręcznik zatytułowany Choroby skóry, najlepszy podręcznik z zakresu dermatologii, jaki wyszedł drukiem w okresie międzywojnia. Jeden z największych internistów polskich profesor Witold Orłowski tak mówił o Krzyształowiczu: „Rozpoczął badania naukowe w tym okresie, w którym dermatologia opierała się głównie na opisowych określeniach zmian morfologicznych skóry, wniósł natomiast dążność do dokładnego poznania zmian anatomiczno-patologicznych skóry oraz do wnikania w istotę sprawy chorobowej, której zmiany skórne są tylko zewnętrznym wyrazem. Toteż ze szczególnym zamiłowaniem oddawał się histologii i mikologii skóry, dążąc nieustannie do osiągania coraz to doskonalszych metod badania, umożliwiających spostrzeżenie i wykrywanie najmniejszych szczegółów”3.
Krzyształowicz uchodził za człowieka łagodnego usposobienia i wyrozumiałego dla innych. Nie oznaczało to jednak, by nie stawiał wymagań. Można powiedzieć, że poprzeczkę zawieszał swoim asystentom tak samo wysoko jak sobie, nie pozostawiając ich jednak samych. Cierpliwie i jasno tłumaczył nawet najbardziej skomplikowane przypadki kliniczne. Wykładał treściwie, bez zbędnych ozdobników, precyzyjnie, chwilami wręcz drobiazgowo. Egzaminatorem był surowym acz sprawiedliwym. Natomiast nie tolerował lenistwa i bylejakości.
Prócz medycyny pasjonowały go sztuki piękne, w szczególności malarstwo. Był jednym z bardziej znanych kolekcjonerów płócien i rysunków polskich artystów. W jego zbiorach znajdowały się dzieła Jana Matejki, Stanisława Wyspiańskiego, Witkacego, Weissa. Słynny obraz Malczewskiego Polonia dolorosa, jak i Chochoły Wyspiańskiego były ozdobą kolekcji. Należy przypomnieć, że Krzyształowicz przyjaźnił się długie lata i starał się złagodzić cierpienia śmiertelnie chorego autora Wesela i Nocy Listopadowej. Był też zdeklarowanym melomanem, słuchając tak muzyki klasycznej, jak i jemu współczesnej. Nie brakowało Krzyształowiczowi fantazji i odwagi. Będąc młodym lekarzem, w roku 1892 był w grupie taterników, którzy dokonali pierwszego wejścia na główny i wschodni wierzchołek Staroleśnej, na Baniastą oraz Zwalistą Turnię w Tatrach.
Franciszek Krzyształowicz zmarł nagle 20 października 1931 roku w Warszawie. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział, brzmiały: „Nic mnie nie może powstrzymać od spełnienia obowiązku!”. Trudno o lepsze i zwięźlejsze podsumowanie jego pracowitego życia.
Wybrana literatura
Grzybowski A., Polish dermatology in the 19th and the first half of 20th centuries, „International Journal of Dermatology” 2008, t. XLVII, s. 91–101.
Karwowski A., Śp. Prof. dr Franciszek Krzyształowicz, „Nowiny Lekarskie” 1931, t. LXIII, nr 23, s. 729–731.
Lenartowicz J., Ś. p. Prof. Dr Franciszek Krzyształowicz, „Polska Gazeta Lekarska” 1931, R. X, nr 46, s. 885–886.
Lisiewicz J., Krzyształowicz Franciszek [w:] PSB, t. XV, Wrocław 1970, s. 563–565.
Majewski S., Jabłońska S., Franciszek Krzyształowicz (1868–1931), [w:] Złota Księga Medycyny Warszawskiej, red. M. Krawczyk, Warszawa 2009, s. 214–216.
Modzelewski Cz., Zasługi Franciszka Krzyształowicza na połu dermatologii, „Archiwum Historii Medycyny” 1948, t. XIX, s. 1–60.
Straszyński A., Profesor Franciszek Krzyształowicz (6 V 1868–20 X 1931). Wspomnienie w setną rocznicę urodzin, „Archiwum Historii Medycyny” 1968, t. XXXI, nr 2, s. 249–254.
Śródka A., Uczeni polscy XIX-XX stulecia, t. II, Warszawa 1995, s. 379–381.
1Cytowane za Czesławem Modzelewskim. Modzelewski wspomina, że nie zdołał ustalić autorstwa tej wypowiedzi pochodzącej z – jak to określa – „bezimiennego życiorysu Krzyształowicza”.
Zob. tenże, Zasługi Franciszka Krzyształowicza na polu dermatologii, „Archiwum Historii Medycyny” 1948, t. XIX, s. 16–17.
2M. Grzybowski, Przemówienie na uroczystym odsłonięciu popiersia Franciszka Krzyształowicza dłuta artysty Wittiga w Klinice Dermatologicznej U. W. w dniu 15 grudnia 1935 r., „Przegląd Dermatologiczny” 1935, t. XXX, nr 1, s. 1.
3W. Orłowski, Przemówienie na uroczystym odsłonięciu popiersia Franciszka Krzyształowicza dłuta artysty Wittiga w Klinice Dermatologicznej U. W. w dniu 15 grudnia 1935 r., „Przegląd Dermatologiczny” 1935, t. XXX, nr 1, s. 1.