Ludwik Krzywicki
Urodzony 21 VIII 1859 w Płocku. Studia matematyczne (1878–1882) i medyczne (1882–1883) na UW, ekonomiczne na uniwersytecie w Lipsku oraz antropologiczne, etnologiczne i archeologiczne w École d’Anthropologie w Paryżu; doktorat na uniwersytecie we Lwowie (1906); pracownik UW od 1921.
Znawca antropologii społeczeństwa pierwotnego, badacz warunków życia robotników i chłopstwa, teoretyk spółdzielczości; wybitny publicysta socjalistyczny i organizator oświaty wśród robotników. Założyciel i współredaktor tygodnika „Ogniwo”; redaktor „Przeglądu Pedagogicznego”.
Członek PAU (1928), TNW (1932); rektor Wolnej Wszechnicy Polskiej (1918/1919); doktor honoris causa Uniwersytetu w Kownie.
Zmarł 10 VI 1941 w Warszawie.
Ludy. Zarys antropologii etnicznej, Warszawa 1893; Kurpie, „Biblioteka Warszawska” 1892; Kurs systematyczny antropologii, t. I-III, Warszawa 1897–1903; Kwestja rolna. Przełom w produkcji środków spożywczych w drugiej połowie wieku XIX, Warszawa 1903; Stowarzyszenia spożywcze. Ustęp z dziejów kooperacji, Warszawa 1903; Żmudź starożytna. Dawni Żmudzini i ich warownie, Warszawa 1906; Ustroje społeczno-gospodarcze w okresie dzikości i barbarzyństwa, Warszawa 1914; Społeczeństwo pierwotne, jego rozmiary i wzrost, Warszawa 1937.
Straty kultury polskiej 1939–1944, red. A. Ordęga i T. Terlecki, t. I, Glasgow 1945; I. Krzywicka, Żywot uczonego. O Ludwiku Krzywickim, Warszawa 1951; O. Lange, Ludwik Krzywicki jako teoretyk materializmu historycznego, Warszawa 1947; R. Nazar, Z dziejów recepcji marksizmu w Polsce. Koncepcja materializmu historycznego w ujęciu Ludwika Krzywickiego, Warszawa-Poznań 1987; H. Holland, Ludwik Krzywicki – nieznany, Warszawa 2007.
My, Polacy, zażywamy niemal powszechnie opinii ludzi mało pracowitych, niezbyt zdolnych do planowych, systematycznych, na dłuższy okres czasu obliczonych wysiłków. Opinii tej jednak rzeczywistość raz po raz wymownie zaprzecza. Polski chłop i robotnik zdobyli sobie uznanie jako żywioł wybitnie pracowity wszędzie – od Westfalii do Pensylwanii – gdzie się tylko cudzoziemcy mogli z jego znojnym trudem zapoznać. Co się zaś tyczy inteligencji polskiej, to wydała ona długi szereg pracowników o zdumiewającej wydajności. Pomijamy już Józefa Ignacego Kraszewskiego, który, godnie współzawodnicząc z najpłodniejszymi pisarzami świata, jest, podobnie jak Lope de Vega czy Aleksander Dumas, zjawiskiem wyjątkowym; ale i przeciętny dorobek niemal wszystkich naszych wybitnych powieściopisarzy mierzy się dziesiątkami tomów. A czyż nie w naszych oczach rozwija się istna furia nadzwyczajnej pracy Boya-Żeleńskiego?
Ktośby mógł powiedzieć, że w dziedzinie twórczości literackiej nie pracowitość jest najważniejszą podnietą, lecz inne, bardziej żywiołowe czynniki. Ale to samo widzimy i w dziedzinie pracy naukowej – i to w warunkach tak pracy tej niesprzyjających, jak w Królestwie za czasów rosyjskich. Pozbawione nawet tego surogatu własnej państwowości, jaką posiadała Galicja, gdzie istniało autonomiczne szkolnictwo polskie, uwieńczone dwiema wszechnicami i politechniką, Królestwo jednak nie dało zabić rządowi rosyjskiemu ruchu naukowego w Warszawie. Rozwijał się on dzięki tytanicznej pracy garści ludzi, którzy, zarobkując jako urzędnicy bankowi lub kolejowi, w najszczęśliwszym wypadku jako nauczyciele prywatni, wszystkie pozostałe chwile wypełniali pracą naukową.
I jeśli działalność naukowa nie zamarła w Królestwie, to jest to zasługa wyjątkowej pracy jednostek, które potrafiły zdobyć się na stworzenie „Wisły”, „Prac Filologicznych”, „Biblioteki matematyczno-fizycznej”, „Przeglądu Filozoficznego”, „Światowida”... Wówczas gdy na przestrzeni całego zaboru rosyjskiego nie było ani jednej jawnej polskiej szkółki początkowej, w Warszawie bronili z zaciętą pracowitością szańców nauki polskiej jej wyznawcy i ofiarnicy: Chmielowski, Korzon, Smoleński, Karłowicz, Chlebowski, Dickstein, Abramowski, Nałkowski i tylu, tylu innych, raz po raz wchodzący w zatargi z władzami carskimi, niedoceniani przez własne społeczeństwo.
Wśród tych pracowników niestrudzonych prof. Ludwik Krzywicki zajmuje bezsprzecznie jedno z pierwszych miejsc, a jeśli chodzi o ogrom i wielostronność pracy, to najniewątpliwiej – pierwsze. Ekonomista, socjolog, etnolog, antropolog, prehistoryk, archeolog, historyk kultury, statystyk, kooperatysta, pedagog, publicysta, organizator całego szeregu instytucji i inicjator wielu wydawnictw, Krzywicki jest przykładem pracy wprost nieprawdopodobnej. I dziś, gdy społeczeństwo polskie czci jej czterdziestolecie, zdumienie nas ogarnia, że jeden człowiek mógł zdobyć się na taki wysiłek i do tego w takich warunkach.
Ludwik Krzywicki urodził się w Płocku, w roku 1859, a więc jego lata dziecięce i szkolne przypadły na okres najstraszniejszej reakcji popowstaniowej – zarówno zewnętrznej, ze strony triumfującego rządu rosyjskiego, jak i wewnętrznej – znajdującej swój wyraz w powszechnym przygnębieniu społeczeństwa i jego rezygnacji politycznej.
Kiedy pod koniec ósmego dziesięciolecia Krzywicki przybył do Warszawy, aby się tu zapisać na wydział matematyczny uniwersytetu, w społeczeństwie polskiem już się rozlegały coraz głośniej wskazania „pracy organicznej”, formułowane przez młody obóz pozytywistów warszawskich, jednocześnie zaś padały pierwsze, dość jeszcze mętne programowo, hasła socjalizmu, czerpanego ze źródeł rosyjskich i niemieckich. Podczas studiów uniwersyteckich Krzywicki wchłaniał nowe idee, z dwóch stron przenikające do czołowych kół młodzieży. I wówczas już stanowczo przeciwstawił się światopoglądowi pozytywistycznego liberalizmu, opowiadając się bezwzględnie za socjalizmem i wszystkimi konsekwencjami jego założeń teoretycznych.
Już w jednej z pierwszych swych prac publicystycznych, pisanych kilka miesięcy po ukończeniu studiów matematycznych i po zapisaniu się na medycynę, Krzywicki ostro zaznaczył stosunek swój i swoich współideowców do obecnego ustroju kapitalistycznego, którego ideologami byli pozytywiści warszawscy. W toczonej w roku 1883 na łamach „Przeglądu Tygodniowego” polemice ze wskazaniami Bolesława Prusa, wypowiedzianymi w jego Szkicu programu, Krzywicki mówi: „jesteśmy ludźmi i w żyłach naszych płynie krew, co ścina się na widok nędzy i ciemnoty; badając tendencje pewnych warstw społecznych, widzimy, że [...] zmierzają one do zwiększenia tej nędzy i ciemnoty. [...] Nie możemy tedy być [...] bezstronnymi obserwatorami [...] zajmuje nas pytanie, czy owe różnicowanie da nam i naszemu otoczeniu zadowolenie, czy nakarmi i stworzy świat szczęścia ludzkości, czy zerwie krępujące więzy z umysłu ludzkiego. Jeżeli nie, będziemy walczyć przeciwko różnicowaniu lub innym prawom rozwoju pana Aleksandra Głowackiego, przeciwko układowi stosunków, które oddzielają pracującego od narzędzi pracy; na takie instytucje będziemy się zapatrywali jak na siły wrogie, z któremi wystąpimy do walki w imię ludzkości, a zwyciężyć musimy, bo w posiadaniu ludzkości znajduje się najważniejszy czynnik społeczny – wiedza i wrażliwość na cierpienia innych. [...] Dla nas zadanie socjologii sprowadza się do tego, aby wiedzieć, jakie formy i jakie instytucje są najlepsze i jaki ustrój uszczęśliwiłby nas wszystkich śmiertelników, co cierpią i biedują, a wytworzywszy taki ideał, podążymy doń”. W tych słowach, programowych dla całej późniejszej działalności Krzywickiego, brzmią te same hasła bojowe, zawoalowane ze względu na cenzurę frazeologią konwencjonalną „języka ezopowego”, które otwarcie i jawnie wypowiadały pisma genewskie: „Równość”, „Przedświt” i „Walka Klas”, choć Krzywicki, wraz ze swymi kolegami i, przede wszystkim, Stanisławem Krusińskim, był bliższy Związku Robotników Polskich niż „Proletariatu”.
Zdecydowane stanowisko społeczne i temperament bojowy nie pozwoliły Krzywickiemu usunąć się od żywego udziału w rozruchach uniwersyteckich, znanych pod nazwą „apuchtinady”, a wywołanych spoliczkowaniem przez studenta-Rosjanina (Żukowicza) osławionego reakcjonisty i polakożercy, kuratora warszawskiego okręgu naukowego, znienawidzonego przez ogół Apuchtina. Wydalony z uniwersytetu w roku 1883, Krzywicki wyjeżdża za granicę, ale już nie powraca do studiów medycznych, lecz kształci się wszechstronnie.
W ciągu kilku lat pobytu za granicą słucha wykładów filozofii Wundta w Lipsku, Avenariusa w Zurychu, w pracowni Topinarda w Paryżu zaznajamia się z nowoczesnymi metodami antropologii, jednocześnie zaś pogłębia coraz bardziej swoją wiedzę ekonomiczną. Pragnąc uprzystępnić publiczności polskiej podstawowe dzieło Karola Marksa, redaguje polskie tłumaczenie pierwszego tomu Kapitału, którego znaczną część sam przekłada. Praca ta wyszła w trzech zeszytach, w latach 1884, 1886 i 1889 w Lipsku i uzyskała debit w państwie rosyjskiem. W celu spopularyzowania poglądów Marksa, Krzywicki zainicjował wydanie przez jedną z grup młodzieży Nauk ekonomicznych Karola Marksa Kautsky’ego, do których napisał wstęp obszerny. Jednocześnie Krzywicki zasilał prasę postępową kraju olbrzymią ilością artykułów, przeważnie sprawozdawczych, z najnowszych dzieł ekonomicznych, socjologicznych i antropologicznych, ukazujących się na Zachodzie. Wobec okropnych warunków cenzuralnych państwa rosyjskiego, tamujących dopływ świeżej myśli naukowej, ta praca sprawozdawcza Krzywickiego miała ogromne znaczenie, budząc wśród młodego pokolenia zainteresowanie kwestiami, o których nie dowiadywało się od swoich profesorów Rosjan, zjeżdżających do Warszawy w celu rusyfikacji kraju.
Po powrocie do kraju w roku 1889 Krzywicki nie otrzymał pozwolenia na pobyt w Warszawie. Jako „podejrzanego” internowano go w Płocku, gdzie przez dwa lata musiał wegetować, pozbawiony biblioteki i książek niezbędnych. Uzyskawszy wreszcie możność przeniesienia się do Warszawy, Krzywicki rozpoczyna pracę wykładową dla młodzieży, obierając za przedmiot głównie socjologię, traktowaną jednak bardzo szeroko, z uwzględnieniem antropologii, etnologii i stosunków ekonomicznych. Bardzo szybko pozyskał wielki wpływ na młodzież – i przez wykłady i wskutek działalności publicystycznej.
Schyłek dziewiątego dziesięciolecia zaznaczył się procesem różnicowania się obozu postępowego. Powstaje „Głos” – organ tworzącego się obozu ludowego, przeszczepiający na grunt polski teorie „narodniczestwa” rosyjskiego, swoiście zabarwione polskimi tendencjami narodowymi, szukającymi oparcia o masy chłopskie. W miarę uwydatniania się zasadniczych rysów tego kierunku, współpracownicy „Głosu” odłamu marksistowskiego wycofują się z tego pisma i staczają gorące walki publicystyczne z jego poglądami podstawowymi. W walce tej bierze czynny udział Krzywicki, występując w latach 1889–1890 na szpaltach „Prawdy” z krytyką kierunku ludowego i jego „złudzeń demokratycznych”. Na tle tym wywiązała się bardzo ciekawa polemika zasadnicza między Krzywickim a jednym z filarów „Głosu”, Aleksandrem Więckowskim, w której Krzywicki poddawał analizie socjologicznej samo pojęcie „ludu” i wykazywał, że i w warstwach ludowych gra wielką rolę antagonizm klasowy, podkopujący zwartość masy ludowej i obracający wniwecz nadzieje „głosowców” na tej masie oparte. Zgodnie z ówczesnymi poglądami międzynarodowego obozu marksizmu, Krzywicki i w rolnictwie stwierdzał proces koncentracji kapitalistycznej, która miała doprowadzić do stworzenia i tam warunków nowego ustroju, analogicznych do tworzonych przez rozwój wielkiego przemysłu. Już w tych artykułach spotykamy się z poglądami, które Krzywicki uzasadnił i rozwinął szerzej w późniejszych swych pracach o problemie agrarnym.
Nie biorąc bezpośredniego udziału w robotach organizacji socjalistycznych, w owych czasach z natury rzeczy tajnych, Krzywicki należał do tych, którzy usiłowali szerzyć w społeczeństwie teorie naukowe socjalizmu legalnie, za pomocą wydawnictw cenzuralnych. Próby te dały pewne wyniki. Wyszły broszury Kautsky’ego, Lafargue’a, słynna utopia Bellamy’ego W wieku XXI i parę innych, oryginalnych. Między tymi wyróżniało się dziełko Krzywickiego (wydane pod pseudonimem K. R. Zywickiego, używanym przez niego i później) Przed i po I-szym październiku (1891), napisane z powodu zniesienia w Niemczech praw wyjątkowych przeciwko socjalnej demokracji.
Jednym z ogniw tej pracy legalnej było założenie przez Krzywickiego wraz z Narutowiczem (bratem zamordowanego Prezydenta) pierwszego organu, poświęconego sprawom robotniczym. Pismem tym był „Tygodnik Powszechny”, omawiający prawodawstwo fabryczne, różne reformy społeczne i propagujący idee marksizmu. Jednakże władze rosyjskie bardzo szybko przeniknęły zamiary właściwe wydawców pisma. Cenzura znęcała się nielitościwie nad przedstawianymi jej artykułami, kreśliła je i zniekształcała, wreszcie na nr. 13-tym pismo zostało zamknięte, a jego wydawcom groziło aresztowanie, choć usiłowali oni trzymać się w dziedzinie teorii i nie podejmować kwestii politycznych.
Praca publicystyczna i wykładowa nie przeszkadza Krzywickiemu pracować naukowo. Monografia socjologiczna o Kurpiach, drukowana w roku 1892 w „Bibliotece Warszawskiej”, zwróciła powszechną uwagę na młodego badacza i uzyskała nagrodę Kasy Mianowskiego. W roku 1893 wychodzi jego zarys antropologii etnicznej pt. Ludy. Dzieło to nie tylko streszczało wyniki współczesnych badań w tej dziedzinie, ale zawierało bardzo oryginalne poglądy autora na antropotechnikę jako na celowe regulowanie procesów antropologicznych dla dobra i rozwoju społeczeństwa. Świeżością myśli i śmiałym podnoszeniem nowych zagadnień książka ta wyróżniała się wśród całej ówczesnej naukowej produkcji polskiej.
Wkrótce potem Krzywicki wyjeżdża do Ameryki Północnej, głównie w celu poznania stosunków agrarnych. Barwny opis wrażeń amerykańskich zawiera jego książka Za Atlantykiem. Na specjalną uwagę zasługuje tu charakterystyka wielkich gospodarstw rolnych Unii, prowadzonych na kolosalnych „stepach pszennych”. Pobyt w Ameryce jeszcze bardziej utwierdził dawne poglądy Krzywickiego na stosunki rolne i ich rozwój. Kilkunastoletnie studia nad tym przedmiotem zsumował on w jednym z największych i najważniejszych swych dzieł, w wydanej w roku 1903 Kwestii agrarnej. Jest to praca zakrojona na szeroką skalę, zawierająca wszechstronny zarys dziejów rolnictwa nowożytnego na tle procesów społeczno-ekonomicznych, nurtujących świat dzisiejszy. Krzywicki w dziele tym pokusił się o znalezienie punktu, „z którego jednym rzutem oka możnaby ogarnąć całokształt stosunków agrarnych i zrozumieć zmiany w nich zachodzące, a znajdujące jaskrawy wyraz w przesileniu rolniczem, jakie się od dwóch dziesiątków lat sroży w naszej części świata”. Dzieło to wywołało cały szereg artykułów polemicznych, w których zabierała głos krytyka zarówno konserwatywna (Władysław Grabski), jak i rewizjonistyczna (Władysław Gumplowicz).
Z biegiem czasu praca Krzywickiego potęguje się i rozszerza. Pedagog, publicysta, uczony, działacz społeczny czynny jest w najrozmaitszych kierunkach. W tym samym roku, co i Kwestia agrarna, wyszło drugie dzieło Krzywickiego, Stowarzyszenia spożywcze, które wywarło wielki wpływ na rozwój kooperacji w Polsce, a ze względu na bogaty i umiejętnie wyzyskany materiał statystyczny dotychczas nie straciło swego znaczenia. Już w tej pracy Krzywicki występuje jak pierwszorzędny znawca statystyki, której z czasem poświęci znaczną część swych wysiłków naukowych i organizatorskich.
Zasypując prasę tygodniową i miesięczną artykułami, Krzywicki jest jednocześnie jednym z twórców, organizatorów i profesorów najpracowitszych tzw. Uniwersytetu Latającego, tajnie działającego w Warszawie aż do roku 1905. Jego wykładom tysiące młodzieży zawdzięczają wiadomości systematyczne z całego szeregu dziedzin wiedzy, jednocześnie zaś impuls do dalszej pracy, gdyż Krzywicki nie tylko umiał nauczać, ale budził umiłowanie nauki i szlachetną ambicję poznawczą.
Od roku 1905 – kiedy gmach despotyzmu carskiego i bezwzględnej rusyfikacji został nieco wyszczerbiony, Krzywicki uzyskał pewne rozszerzenie terenu pracy, co wzmogło jeszcze jego działalność. Nie tu miejsce na dokładną lub chociażby nawet pobieżną bibliografię jego prac. Wystarczy wymienienie najważniejszych – poza już wspomnianymi wyżej. A więc z dziedziny antropologii – Rasy fizyczne (1897) i Rasy psychiczne, stanowiące kurs systematyczny tej nauki. Obok tego opracowanie działu antropologicznego w Poradniku dla samouków i wreszcie wielkie dzieło Charakterystyka fizyczna ludności ziem polskich i dzielnic ościennych, stanowiące dział drugi pierwszego tomu Encyklopedii Polskiej, wydawanej przez Akademię Umiejętności w Krakowie (1912). Nadto mnóstwo artykułów o treści antropologicznej w prasie periodycznej. Z zakresu etnologii i socjologii dał Krzywicki szereg prac stanowiących poważne przyczynki naukowe, jak wszystkie, dotyczące hordy pierwotnej lub umysłowości ludów pierwotnych. W tym dziale należy wymienić podstawowe dzieło Ustroje społeczno-gospodarcze w okresie dzikości i barbarzyństwa (1914). Krzywicki sięgnął i do archeologii, przeprowadzając samodzielne badania „pilkalni” i dróg podwodnych na Żmudzi, czego owocem było dzieło Żmudź starożytna. W Poradniku dla samouków opracował w sposób bardzo oryginalny zagadnienie nauki ekonomicznej, następnie zaś dział kultury i nauki o niej (w serii „Świat i człowiek” oraz „Dzieje myśli”). W zakresie statystyki położył wielkie zasługi i jako teoretyk i jako praktyk. Za czasów rosyjskich badał sumiennie i krytycznie tendencyjną statystykę rządową, starając się prostować szerzone przez nią fałsze. Po ustąpieniu Rosjan z Warszawy w roku 1915 od razu roztoczył opiekę nad pozostawionymi przez nich materiałami. Pod jego przewodnictwem powstała z ramienia Komitetu Obywatelskiego sekcja III Wydziału Statystycznego Magistratu m. Warszawy, która stała się zalążkiem obecnego Głównego Urzędu Statystycznego Rzeczypospolitej. Krzywicki zabrał się i do wyzyskania pozostawionych przez Rosjan materiałów, których ci nie chcieli publikować, i do zorganizowania pracy statystycznej władz polskich. Kiedy w roku 1918 organizowało się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, pierwszym naczelnikiem jego wydziału statystycznego został Krzywicki i dobrał sobie garść zdolnych i sumiennych pracowników, aby rozsegregować i począć opracowywać bogaty materiał. Z tego czasu pochodzi jego znakomita praca o serwitutach. Tworząc statystykę państwową, Krzywicki opracowuje organizację statystyki miejskiej (1918) na zjazd Związku miast Królestwa, pisze o organizacji statystyki cen (1920), ogłasza wykłady statystyki dla korpusu kontrolerów wojskowych (1922), przygotowuje spis jednodniowy, daje charakterystykę statystyczną wyborów do Sejmu Ustawodawczego itd.
Mówiliśmy już wyżej o Krzywickim jako o wykładowcy za czasów caratu. Działalność pedagogiczna jest jednym z najpłodniejszych objawów jego pracy. Od tajnych kompletów prześladowanego przez rząd Uniwersytetu Latającego, poprzez wykłady w prywatnych szkołach średnich, na Kursach Naukowych, przeobrażonych z czasem na Wolną Wszechnicę Polską, aż do Uniwersytetu Warszawskiego, na którym objął niedawno katedrę, rozwija się praca jego jako pedagoga, wywierającego olbrzymi wpływ na młodzież.
Cechą charakterystyczną umysłowości Krzywickiego jest wielka rzutkość i zdolność do inicjatywy w rozmaitych kierunkach. Pod jego wpływem powstaje szereg wydawnictw książkowych, on jest głównym inicjatorem Wielkiej encyklopedii ilustrowanej, którą też redaguje, on daje inicjatywę założenia Biblioteki Publicznej w Warszawie i Towarzystwa Naukowego Warszawskiego.
Krzywicki jest uczonym wysokiej miary, a jednocześnie człowiekiem na wskroś społecznym, jak najściślej związanym z zagadnieniami życia codziennego narodu, umiejącym przechodzić z dziedziny abstrakcji naukowej do przejawów odwiecznej walki o sprawiedliwość, dobro, prawdę i piękno dla najszerszych mas. To nie zasuszony mędrzec, pracujący w zaciszach biblioteczno-laboratoryjnych nad oderwanymi od życia teoriami, lecz prawdziwy bojownik nauki, przeznaczonej dla społeczeństwa – jego rozwoju, postępu i szczęścia. Toteż 40-lecie pracy Krzywickiego powinno być świętem nie tylko jego uczniów i licznych czytelników, ale całego społeczeństwa.
*Tekst opublikowany pierwotnie jako: Ludwik Krzywicki. Z powodu czterdziestolecia pracy naukowej i społecznej, „Przegląd Warszawski” 1923, nr 20. Przedruk w: Socjologia na Uniwersytecie Warszawskim. Fragmenty historii, red. A. Sułek, Warszawa 2012, s. 31–38. Ortografia i interpunkcja uwspółcześnione, składnia i leksyka oryginału.