Karol Lutostański
Urodzony 13 I 1880 w Radomiu. Studia prawnicze na UW (do 1903) i podczas wyjazdów stypendialnych w Lipsku, Berlinie i w Paryżu; wykładowca UW od 1917; prof. nadzwyczajny i prof. zwyczajny – 1919. 1929/1930 oraz 1932/1933 i 1934/1935 dziekan Wydziału Prawa.
Prawnik, specjalista w zakresie dyplomatyki i historii prawno-politycznej, a także prawa rodzinnego (opracował projekt reformy przepisów prawa rodzinnego w 1929).
Członek i wiceprezes Komisji Kodyfikacyjnej. Współpracownik „Gazety Sądowej Warszawskiej”, redaktor czasopisma „Themis Polska”, redaktor wydawnictw zbiorowych „Prawo Cywilne obowiązujące w Królestwie Polskim”, „Biblioteki Prawno-Społecznej”. Członek TNW (1908), sekretarz generalny (1913–1923) i prezes (1920–1939) Towarzystwa Prawniczego; członek Komitetu Kasy im. Mianowskiego; laureat nagrody Akademii Paryskiej (Grand Prix Drouyn de Lhuys). Doktor honoris causa Uniwersytetu w Lille.
Zmarł 25 IX 1939 w Warszawie wskutek rany odniesionej przy bombardowaniu.
Uspołecznienie prawa, „Ogniwo” 1905; Z badań nad pierwiastkiem prywatnym i publicznym w procesie cywilnym, Warszawa 1907; Les partages de la Pologne et la lutte pour l’indépendance, Lausanne-Paris 1918; Zasady projektu prawa małżeńskiego, Warszawa 1931; Projekt majątkowego prawa małżeńskiego, Warszawa 1934.
A. Śródka, Uczeni polscy XIX-XX stulecia, t. II, Warszawa 1995.
[...] Lutostański ukończył Wydział Prawa w Warszawie w roku 1904 i zdaje się, że bezpośrednio potem wyjechał na dalsze studia za granicę. Pracował w Lipsku, Berlinie i Paryżu. Nie rozporządzamy tutaj bliższymi informacjami, jak ten czas spędził. Wiadomo, że główne jego zainteresowania naukowe koncentrowały się na prawie małżeńskim i rodzinnym, a dziedzina ta pozostała do końca życia podstawowym terenem jego prac prawniczych – teoretycznych i ustawodawczych. W roku 1907 ogłosił dwie prace: O wpływie formy na ważność małżeństwa oraz Zaręczyny. Zwłaszcza ta druga rozprawa było owocem poważnych badań, znacznego oczytania i samodzielnych przemyśleń.
Wkrótce potem umieścił w „Warszawskiej Gazecie Sądowej” mniejsze rozprawy na tematy zbliżone, a mianowicie: Charakter praw kobiety, Charakter władzy mężowskiej i O spadku po współmałżonku. To ostatnie zagadnienie było przedmiotem obszernej literatury i ożywionego sporu pomiędzy prawnikami b. Królestwa Kongresowego z uwagi na trudności interpretacyjne, jakie wywołały przepisy Kodeksu Cywilnego Polskiego z roku 1825 w związku z postanowieniami Kodeksu Napoleona o spadkobraniu. Rozprawa Lutostańskiego była jednym z poważniejszych przyczynków do wyjaśnienia spornego tematu i ustalenia poglądów.
Nie zamykał się jednak Lutostański wyłącznie w granicach prawa małżeńskiego. Już na samym bowiem początku swej działalności naukowej (1907) napisał rozprawę Z badań nad pierwiastkiem prywatnym i publicznym w procesie cywilnym, wykazując przez to nie tylko szersze zainteresowania, ale i umiejętność – w tak młodym wieku (miał 27 lat) – samodzielnych badań nad zagadnieniami wybitnie trudnymi i wymagającymi solidnego i wszechstronnego przygotowania naukowego.
Był też od 1904 roku aż do końca życia stałym współpracownikiem, a za niepodległej Polski również członkiem komitetu redakcyjnego, „Warszawskiej Gazety Sądowej”, którą przez wiele lat redagował adwokat Henryk Konic, a w której Lutostański umieszczał liczne artykuły, mniejsze i większe rozprawy, oceny książek itp.
W roku 1913 wraz z Szymonem Rundszteinem, adwokatem i późniejszym radcą prawnym Ministerstwa Spraw Zagranicznych, oraz z niżej podpisanym, założył kwartalnik „Themis Polska”, poświęcony nauce prawa. Czasopismo to wychodziło początkowo regularnie co kwartał, później raczej rzadziej, ale w tomach o znacznej objętości; w ciągu ostatnich lat dziesięciu przed obecną wojną było prowadzone głównie osobistym wysiłkiem Lutostańskiego, a wydawane z zapomogi Kasy im. Mianowskiego, będąc organem Wydziału Prawa U. J. P.1 oraz Towarzystwa Prawniczego w Warszawie.
W czasie Wielkiej Wojny Karol Lutostański znalazł się za granicą, przebywał przeważnie w Szwajcarii i tam, pod auspicjami Polskiego Komitetu Narodowego, opracował i wydał dwa wielkie źródłowe zbiory dokumentów i informacji o Polsce, a mianowicie: Régime politique et administratif dans la Pologne prusienne oraz Les partages de la Pologne et la lutte pour l’indépendance. Już po wojnie przełożył Lutostański na język polski dzieło francuskiego prawnika Adhémara Esmeina Zasady prawa konstytucyjnego oraz teksty traktatów Wersalskiego i St. Germain-en-Laye.
Z chwilą utworzenia polskiego Uniwersytetu w Warszawie został powołany na wykładającego prawo cywilne, a po wprowadzeniu ustawy o szkołach akademickich mianowany naprzód profesorem nadzwyczajnym, a następnie profesorem zwyczajnym. Piastował godność dziekana Wydziału Prawa w latach 1929–1930, 1932–1933 i 1934–1935 oraz był przez długie lata przewodniczącym Komisji Egzaminacyjnej czwartego roku.
Niezależnie jednak od pracy profesorskiej, która na katedrze przedmiotu tak podstawowego jak prawo cywilne była niezmiernie absorbująca, był prof. Lutostański czynny w wielu innych dziedzinach – tak wielu, że niejednokrotnie zdumiewał ogromem branych na siebie obowiązków.
Kasa Pomocy dla osób pracujących na polu naukowym im. Mianowskiego była instytucją naukową i społeczną, której Lutostański poświęcił wiele lat pracy. O ile pamiętam, pracował w niej jeszcze przed pierwszą wojną światową, a po odzyskaniu niepodległości został jej prezesem i aż do śmierci zajmował to stanowisko. Liczne wydawnictwa Kasy w zakresie różnych dziedzin wiedzy, a jeszcze liczniejsze stypendia i rozmaitego typu zapomogi dla pracowników naukowych odegrały poważną rolę w rozwoju polskiej nauki. Kasa wymagała kierownictwa nie tylko z punktu widzenia naukowego – w tej dziedzinie spoczywało ono na Komitecie Kasy – ale także kierownictwa finansowego, wydawniczo-administracyjnego i księgarskiego. Zadania i obowiązki prezesa, który przewodniczył w Komitecie, były więc różnorodne i bardzo absorbujące, a samo to stanowisko, całkowicie honorowe, było zaprzeczeniem synekury. Lutostański uważał prezesurę w Kasie im. Mianowskiego za ważny posterunek społeczny, był tej instytucji i pracy dla niej głęboko oddany – do tego stopnia, że czasami spotykał się z zarzutami zaniedbywania innych swych obowiązków dla Kasy i jej spraw. Wielotomowe wydawnictwo „Nauka Polska”, przedstawiające stan i rozwój różnych dziedzin nauki w Polsce, było przez niego zainicjowane.
Był członkiem, a później wiceprezesem Komisji Kodyfikacyjnej. Był prezesem Polskiej Komisji Międzynarodowej Współpracy Intelektualnej, wiceprezesem „Towarzystwa Obrony Prawa Autorskiego”, wiceprezesem Komisji Podręczników Akademickich przy Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, członkiem korespondentem Urzędu Ustawodawczego przy francuskim Ministerstwie Sprawiedliwości, członkiem Warszawskiego Towarzystwa Naukowego i przez szereg lat prezesem Warszawskiego Towarzystwa Prawniczego, członkiem Trybunału Kompetencyjnego, wreszcie na kilka lat przed wojną został – nie porzucając profesury ani innych obowiązków – Dyrektorem Departamentu Ustawodawczego w Ministerstwie Sprawiedliwości. Otrzymał doktorat honorowy Uniwersytetu w Lille.
Z tytułu swej profesury i prezesury Kasy im. Mianowskiego oraz innych funkcji, o których mowa wyżej, nadawał się Lutostański szczególnie na głównego przedstawiciela Polski we współpracy intelektualnej, organizowanej w skali międzynarodowej pod auspicjami Ligi Narodów oraz Institut International de Coopération Intellectuelle w Paryżu. Ułatwiały mu to zadanie osobiste kontakty, nawiązane jeszcze w Szwajcarii w okresie tamtej wojny, duży takt i wyrobienie w obcowaniu z ludźmi oraz dobra znajomość języków. Kiedy Komisja Międzynarodowej Współpracy Intelektualnej odbywała swój kolejny zjazd w Warszawie, Lutostański z natury rzeczy i z urzędu był jego głównym organizatorem i gospodarzem.
Niespodziewane dla wielu objęcie przez prof. Lutostańskiego stanowiska urzędniczego – dyrektora Departamentu Ustawodawczego – miało, według mego rozumienia, opartego na rozmowach z nim, swą genezę w wieloletniej pracy w Komisji Kodyfikacyjnej. Praca ustawodawcza wyraźnie go pociągała, miał do niej szczególne zamiłowanie i zapał.
Głównym jego dziełem w tej dziedzinie był „Projekt prawa małżeńskiego”, uzupełniony następnie przez „Projekt ustawy o aktach stanu cywilnego”. Do „Projektu prawa małżeńskiego” napisał Lutostański rodzaj bardzo obszernego uzasadnienia pt. Zasady projektu prawa małżeńskiego. [...] Projekt spotkał się jednak z ostrą krytyką ze strony duchowieństwa rzymskokatolickiego i organizacji katolickich. Krytyka ta często oparta była na niedostatecznej znajomości zwalczanego projektu albo na istotnej rozbieżności poglądów na prawo małżeńskie. Lutostański ciężko to przeżywał. Napisał w tym okresie krótką rozprawę O metodach stosowanych w polemice z projektem prawa małżeńskiego, w której w sposób godny i rzeczowy wyjaśnił stanowisko swoje i Komisji Kodyfikacyjnej, rozwijając je następnie szerzej w pracy O niektórych błędnych poglądach w literaturze prawa małżeńskiego. [...] Główne zagadnienia, które przed Lutostańskim stanęły, sprowadzały się do następujących: 1) czy nowe prawo małżeńskie ma być państwowe (świeckie), czy też wyznaniowe (kościelne), 2) jeśli zasadniczo ma być świeckie, w jakim stopniu i w jaki sposób ma uwzględniać moment wyznaniowo-kościelny, 3) czy i w jakim stopniu mają być dopuszczone rozwody.
Lutostański posiadał w wysokim stopniu rozwinięte poczucie interesu publicznego, a w szczególności rozumiał i podkreślał znaczenie dobrze zorganizowanej, trwałej i harmonijnej rodziny dla całej struktury społecznej. Trwałość i powaga związku małżeńskiego były podstawową i przewodnią zasadą całego jego projektu i wszystkich prób rozwiązania kodyfikacji prawa małżeńskiego, jakie w miarę potrzeby przedstawiał pod dyskusję i do decyzji podkomisji.
Stanął on wobec prawnego i faktycznego stanu rzeczy, jaki odrodzona Polska zastała po państwach rozbiorczych: cztery różne ustawodawstwa, z których jedno – w województwach zachodnich – całkowicie świeckie, a pozostałe trzy albo ściśle wyznaniowe, jak w b. Kongresówce i na Ziemiach Wschodnich, albo z wybitną przewagą elementu wyznaniowego, jak w województwach południowych. Rozpoznawanie spraw małżeńskich należało w b. zaborze rosyjskim do sądów duchownych, w dwu pozostałych do sądów państwowych. Wyznaniowe prawo małżeńskie z roku 1836, które obowiązywało w b. Królestwie Kongresowym, było wprowadzone przez władze rosyjskie w miejsce świeckiego prawa małżeńskiego Kodeksu Napoleona, a wbrew niejednokrotnie wyrażonej woli Sejmu Królestwa Kongresowego, który je odrzucił. Na Kresach obowiązywał tom X rosyjskiego „Zwodu Praw”, forytujący wyraźnie Kościół prawosławny i stanowiący istotną część składową carsko-rosyjskiego ustroju rodziny.
Praktyka okresu niepodległości wykazywała wielkie trudności w związku z ożywionym ruchem przesiedleńczym z dzielnicy do dzielnicy, zawieraniem małżeństw przez mieszkańców jednej dzielnicy na obszarze innego prawa, sądzeniem przez sądy jednej dzielnicy spraw małżeńskich, zawartych na innym obszarze prawnym. Z drugiej strony w dzielnicach, gdzie obowiązywało prawo wyznaniowe, nieuznające zupełnie rozwodów albo utrudniające je w bardzo stanowczy sposób, wreszcie zabraniające małżeństw pomiędzy chrześcijanami a niechrześcijanami, powstało gorszące i demoralizujące zjawisko przechodzenia na inną wiarę jedynie i tylko w tym celu, by móc zawrzeć małżeństwo prawnie niedozwolone, albo by móc się zwolnić z więzów małżeńskich. Sądy konsystorskie, zarówno rzymskokatolickie, jak i innych kościołów chrześcijańskich, nie podlegały żadnej ingerencji ze strony państwa, stosowały prawo danego wyznania według własnej jego interpretacji, nie troszcząc się często o skutki cywilne swoich wyroków, nie biorąc pod uwagę lub błędnie interpretując przepisy prawa państwowego, albo wprost działając na przekór sądom konsystorskim innych wyznań. Powstało stąd wielkie pomieszanie pojęć, a przede wszystkim niepewność sytuacji prawnej w małżeństwie i rodzinie. Gdy małżonek – katolik, dążący za wszelką cenę do rozwodu, przechodził na prawosławie, protestantyzm lub nawet mahometanizm i w nowym, przybranym celowo kościele uzyskiwał rozwód, ważny w obliczu prawa państwowego, strona druga, pozostająca przy katolicyzmie, była nadal związana małżeństwem, które przestało istnieć i faktycznie, i prawnie.
Cały zespół tych okoliczności domagał się interwencji ustawodawcy i uporządkowania sytuacji w interesie publicznym i w interesie poszczególnych rodzin. Dla Lutostańskiego było rzeczą oczywistą, że tylko państwo może i musi ten problem rozwiązać i że tylko wprowadzenie jednolitego dla całej Rzeczypospolitej i jednakowego dla wszystkich obywateli prawa małżeńskiego może zaradzić złu, jakie istniało i jakie, niestety, trwało aż do ponownego załamania się życia państwowego Rzeczypospolitej.
Wobec faktu, że w Polsce – pomimo wyraźnej przewagi wyznania rzymskokatolickiego – ludność należała do różnych wyznań zarówno chrześcijańskich (rzymscy katolicy, protestanci kilku obrządków, unici, prawosławni, staroobrzędowcy, mariawici itp.), jak i niechrześcijańskich (Żydzi, mahometanie) – ujednolicenie prawa małżeńskiego było możliwe tylko w drodze przyjętej w większości państw zachodnioeuropejskich, tj. w drodze wprowadzenia państwowego prawa małżeńskiego dla całej Rzeczypospolitej i jednolitego dla wszystkich wyznań. Łączyło się to z koniecznością objęcia przez urzędy państwowe prowadzenia akt stanu cywilnego. W tej dziedzinie stan rzeczy był również niezadowalający. W b. zaborze rosyjskim każde wyznanie prowadziło akta stanu cywilnego głównie z punktu widzenia przepisów, wymagań i interesów danego kościoła, nie zawsze stosując się do postanowień prawa państwowego. Prowadzenie akt stanu cywilnego dla wyznań niechrześcijańskich przez władze państwowe było traktowane przez te ostatnie w taki sposób, jak gdyby były im powierzone sprawy ludności najgorszej kategorii, a ponieważ nie istniały w tym celu osobne urzędy czy też specjalnie przygotowani urzędnicy, przeto i tutaj istniało wiele poważnych braków i niedomagań.
Jednolite państwowe prawo małżeńskie nie miało – według zamiarów Lutostańskiego – w niczym uchybiać wierzeniom religijnym obywateli ani utrudniać ich sytuacji wobec kościoła, do którego należeli. Zasadniczo śluby miały być zawierane wobec cywilnych urzędników stanu cywilnego, którzy by sporządzali przepisowe akty małżeństwa. Następnie jednak i niezależnie od takiego ślubu cywilnego mogły strony zawrzeć ślub kościelny wobec duchownego swego wyznania. [...] Nie doczekał się Lutostański urzeczywistnienia swych pomysłów ani w tej formie, w jaką je ujął przy współudziale innych członków Komisji Kodyfikacyjnej, ani w żadnej innej. Dożył ponownego załamania się Rzeczypospolitej i jako jeden z pierwszych padł ofiarą wojny.
Idee, jakie popierał w zakresie uporządkowania w Polsce prawa małżeńskiego, niewątpliwie nie pozostaną bez wpływu na przyszłe rozwiązanie tych spraw w nowych powojennych stosunkach. Praca dokonana przezeń w tej dziedzinie nie pójdzie na marne – wyda kiedyś praktyczne owoce, a co najmniej zapłodni myśl tych prawników, którym powierzone zostanie w przyszłości rozwiązanie tego wielkiego zagadnienia, jakim jest i będzie ujednolicenie polskiego prawa małżeńskiego.
*Tekst opublikowany pierwotnie jako: Karol Lutostański, [w:] Straty kultury polskiej 1939–1944, red. A. Ordęga i T. Terlecki, t. II, Glasgow 1945, s. 131–145. Ortografia i interpunkcja uwspółcześnione, składnia i leksyka oryginału.
1Uniwersytet Józefa Piłsudskiego – nazwa przyjęta przez Uniwersytet Warszawski po śmierci marszałka w 1935 roku [przyp. red.].