Jan Wincenty Bandtkie

Urodzony 14 VII 1783 w Lublinie. Studia prawnicze w Halle (1803–1806); profesor Szkoły Prawa i Administracji UW (od 1816); dziekan Wydziału Prawa i Administracji (1816–1831).

Historyk prawa. Wydawca źródeł prawa dawnej Rzeczypospolitej. Zajmował się przede wszystkim prawem miejskim, prawem cywilnym oraz przywilejami szlacheckimi.
Członek Towarzystwa Przyjaciół Nauk, członek korespondent Krakowskiego Towarzystwa Naukowego (1816), członek honorowy Uniwersytetu Wileńskiego i Uniwersytetu w Królewcu. Zmarł 7 II 1846 w Warszawie.

Zbiór rozpraw o przedmiotach prawa polskiego, Warszawa–Wilno 1812; Ius Culmense cum appendice privilegiorum et iurium selectorum municipalium et dissertatione–historio-iusticia, Warszawa 1814; Historia prawa polskiego, Warszawa 1850; Polskie prawo prywatne, Warszawa 1851; Rozprawy o prawie i sądownictwie karzącem i o urzędach w dawnej Polsce, Warszawa 1858.

A. Rosner, Jan Wincenty Bandtkie, [w:] Profesorowie Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, red. G. Bałtruszajtys, Warszawa 2008, s. 23–25; Bandtkie J. W [w:] PSB, t. I, Kraków 1935, s. 259–260.

ANNA ROSNER

JAN WINCENTY BANDTKIE

1783–1846

 

Jan Wincenty Bandtkie miał zaledwie 25 lat, kiedy w 1808 roku zaczął prowadzić wykłady w warszawskiej Szkole Prawa. Pozostał wierny nauczaniu do końca istnienia Księstwa Warszawskiego i potem – na Uniwersytecie Warszawskim – aż do 1831 roku, kiedy to po dramacie powstania listopadowego uczelnię zlikwidowano. Ten 23-letni okres w życiu Bandtkiego to czas jego największej aktywności dydaktycznej, sukcesów zawodowych i twórczej pracy naukowej. Wydaje się, że właśnie związek z uczelnią i zaangażowanie w jej sprawy były swoistym motorem tej aktywności.

Jan Wincenty Bandtkie urodził się w 1783 roku w Lublinie. Jego ojcem był kupiec, Jan Samuel Bandtkie, pochodzący z niemieckiej rodziny wyznania augsburskiego, matką – Anna z Nocków. Jan Wincenty był najmłodszym z licznego rodzeństwa, jego starszy o 15 lat brat, Jerzy Samuel (1768–1835), był znanym historykiem, bibliografem i językoznawcą związanym z Uniwersytetem Jagiellońskim. Jan Wincenty edukację rozpoczął jako 11-latek najpierw w prywatnej polsko-niemieckiej szkole w Lublinie, potem zaś, wzorem starszego brata, we Wrocławiu, gdzie mieszkała rodzina ojca, w gimnazjum św. Elżbiety. Lata 1803–1806 to okres kontynuacji nauki na studiach prawniczych. W kwestii wyboru uczelni również podążył tropem brata – nauki pobierał na słynnym niemieckim uniwersytecie w Halle. Ta uczelnia o długiej już tradycji, założona w końcu XVII wieku, w następnym stuleciu stała się ważnym ośrodkiem niemieckiego oświecenia. Słynęła zwłaszcza z wysokiego poziomu nauk prawnych.

Młody Bandtkie studiował m.in. u znakomitego romanisty, prof. Johanna Christiana Woltaera, który ugruntował w nim przekonanie o znaczeniu prawa rzymskiego jako podstawy nowożytnego prawodawstwa europejskiego. Tutaj też zainteresował się Bandtkie historią prawa. Do studiowania tej części historii ojczystej zachęcił go profesor Christoph Christian von Dabelow, przykładający dużą wagę do znajomości krajów słowiańskich i ich języków. Zapewne z tego powodu prowadził Bandtkie w latach 1804–1805 lektorat z języka polskiego na uniwersytecie w Halle. Dzięki swym nauczycielom już w okresie studiów młody uczony dowodził przydatności nauk historyczno-prawnych zarówno dla działań praktycznych (ze względu na obowiązujące jeszcze dawne polskie regulacje), jak i w teoretycznych rozważaniach wyjaśniających współczesne instytucje (De studio iuris polonici dissertatio, Wrocław 1806). Do tego wątku wielokrotnie będzie jeszcze wracał i zaświadczał całą swoją naukową twórczością.

Do kraju wrócił Bandtkie w 1806 roku, zdał wymagane egzaminy, dzięki którym mógł podjąć pracę jako referendariusz przy pruskiej regencji warszawskiej. W Księstwie Warszawskim kontynuował karierę prawniczą jako asesor przy sądzie apelacyjnym (tzw. odzewnym) w Warszawie. W krótkim czasie został mianowany notariuszem przy tymże sądzie, jednym z dwóch upoważnionych do dokonywania czynności na terenie całego kraju. Bandtkie, jako gorący zwolennik Kodeksu Napoleona i związanej z nim ustawy notarialnej, widział w instytucji notariatu „środek zagradzający pieniactwu i zapewniający spokój orzekania”. Dał się też w swojej kancelarii poznać jako niezwykle skrupulatny w przestrzeganiu prawa i, jak głosi anegdota, nawet książę Józef Poniatowski, powszechnie podówczas znany w Warszawie minister wojny, musiał – zgodnie z przepisami – przedstawić świadków potwierdzających swą tożsamość. Wzorowo prowadzone akta jego kancelarii zachowały się do dziś w Archiwum Państwowym m.st. Warszawy. Po kilku latach w „Pamiętniku Warszawskim” ogłosił szkic Rzecz historyczna o notariacie czyli pisarstwie krajowem tak dawniejszem jako i nowszem1. Jest on dobrym świadectwem szerokich horyzontów Bandtkiego, który doświadczenia praktyka łączył z zainteresowaniami naukowymi historią prawa.

Pamiętać trzeba, że początek zawodowej działalności Bandtkiego przypadł na niespokojny czas. Koniec pruskiego panowania w Warszawie, zwycięski pochód na wschód napoleońskiej armii to czasy szczególne. Dla ziem polskich niosły ze sobą nie tylko trudy i konsekwencje przemarszu wojsk i działań wojennych, ale też wielkie zmiany polityczne, ustrojowe i prawne. Dla uczestników życia publicznego – konieczność znalezienia się w nowej rzeczywistości, dla prawników zaś – dodatkowo opowiedzenia się za rewolucyjnymi zmianami lub przeciw nim. Polegały one przede wszystkim na wprowadzeniu francuskiego systemu prawa cywilnego – słynnego już w Europie Kodeksu Napoleona i związanych z nim ustaw, a także fundamentalnej zmiany w systemie sądownictwa. Dotąd, zgodnie z tradycją Rzeczypospolitej szlacheckiej, sądownictwo miało charakter stanowy. Od Konstytucji Księstwa (1807) co do zasady stało się powszechne, z całkowicie zmienioną strukturą organizacyjną. Trzeba było dużej otwartości umysłu, odwagi patrzenia w przyszłość i umiejętności zmiany myślenia, żeby ten nowy system zrozumieć, spróbować zaakceptować i wdrażać w codziennej pracy. Nie wszyscy potrafili się z tym pogodzić. Jedni kontestowali całość francuskich regulacji, dla innych trudny do zaakceptowania był sposób wprowadzania zmian: odgórny, zbyt szybki, niebiorący pod uwagę lokalnych tradycji. Ten spór dwóch światów trwał przez kolejne lata – szczególnie nasilił się po upadku Napoleona.

Jan Wincenty Bandtkie zawsze konsekwentnie opowiadał się najpierw za wprowadzeniem, potem za utrzymaniem Kodeksu Cywilnego. Dawał temu wyraz, prowadząc kancelarię notarialną, wypowiadając się na forum publicznym, a także czynnie włączając się w organizowanie nauczania i wykładanie nowego prawa. Było to nie lada wyzwanie. W wielowiekowej tradycji Rzeczypospolitej nauka zawodów prawniczych odbywała się drogą praktyki, do ich wykonywania nie było potrzebne wykształcenie teoretyczne. Zasadę tę wprowadzono dopiero w Księstwie. Minister sprawiedliwości Księstwa, Feliks hr. Łubieński, dekretem z 24 maja 1808 roku utworzył pierwszą w Księstwie uczelnię prawniczą – Szkołę Prawa, która miała systematycznie kształcić studentów w czasie trzyletniego kursu. Nowy system nauczania nie był powszechnie akceptowany. Nawet w gronie rządzących – wśród ministrów Rady Stanu Księstwa – budził kontrowersje. Tylko dzięki uporowi ministra i jego współpracowników, a także hojnym darom z jego prywatnej kiesy, Szkoła przetrwała trudne początki. Rozpoczęło się też poszukiwanie wykładowców.

W pierwszej grupie profesorów znaleźli się ksiądz Franciszek Ksawery Szaniawski i Jan Wincenty Bandtkie. Szaniawski należał do najbardziej zaufanych ludzi Łubieńskiego i jemu właśnie minister powierzył tłumaczenie Kodeksu Napoleona, a także wykład nowego prawa w Szkole. Bandtkie miał prowadzić wykład historii prawa. Tą dyscypliną zainteresował się w czasie własnych studiów, uważał ją za bardzo ważną w kształceniu prawniczym. W 1812 roku, z ugruntowanym już doświadczeniem wykładowcy, pisał: „ze znajomością praw teraz obowiązujących [...] łączyć koniecznie należy wiadomość praw dawnych nie tylko słowną lecz historyczną. Tamta albowiem bez tej tworzy półmędrków: a ślepe uznawanie prawdy bez zgłębiania i śledzenia przyczyn onej nie może zasługiwać na uszanowanie doskonałości samej winne”2.

Zapewne zatrudnieniu Bandtkiego sprzyjał fakt, że prócz niezaprzeczalnych merytorycznych kompetencji miał, dzięki studiom w Halle, doświadczenie akademickie, którego tak brakowało kandydatom na profesorów Szkoły. Widział też – wskazując na wzory zachodniej Europy – konieczność teoretycznego kształcenia przyszłych prawników: „sędzia nie może być sprawiedliwym bez znajomości prawa, że najszlachetniejsze przymioty duszy nie mogą zastąpić nauki onegoż”3. Miał jednak Bandtkie świadomość, że staropolska kultura prawna nie sprzyja tej koncepcji, że młodzież często ulega podszeptom tradycji: „młodzież, która pragnąc wstąpić do świątyni Temidy, odstraszoną zostaje twierdzeniami, jakie niejeden w nieświadomości z dziada i pradziada powieści głosi, a jakie wielu powagą mniemanej starożytności uwiedzeni, w dobrej wierze dziś jeszcze u nas powtarza: że sędzia byle poczciwy może się obyć bez nauki, zasięgając prawideł wyroku nie z księgi prawodawcy, lecz z swego serca”4. Był więc zwolennikiem takiej wizji nauczania, w wyniku której miał się pojawić nowoczesny, na miarę napoleońskich przemian, wykształcony personel wymiaru sprawiedliwości i aparatu administracyjnego.

Przekonanie to szło w parze ze zmianami ustawodawczymi: dekretem z 1809 roku postanowiono, że „nikt nie będzie mógł uzyskać w Wydziale Sprawiedliwości urzędu ani funkcji [...] jeśli [...] nie otrzyma od ogólnej dozorczej Rady Szkoły Prawa chlubnego dla siebie zaświadczenia”5. Po raz pierwszy formalnie powiązano w ten sposób zatrudnienie z wymogiem wykształcenia teoretycznego, zaprzeczając staropolskiej zasadzie wyboru sędziów i cenzusom urodzenia, majątku, prestiżu w lokalnych środowiskach. Nowe myślenie o zawodzie i karierze prawnika wymagało jednak przełamania odwiecznych stereotypów. Szlachecki jurysta „nie uczył się nigdy prawa, tylko pracował w palestrze pod mecenasem; zaś naukę czerpał z manifestów, pozwów i wyroków sądowych, z przysłuchiwania się obronom w sądach”6. Nic więc dziwnego, że w początkach istnienia Księstwa wielu podzielało pogląd, że teoretyczna nauka prawa jest niepotrzebną stratą czasu. Ponadto panująca atmosfera, żywa obecność wojsk napoleońskich powodowały, że – jak pisała inteligentna obserwatorka Wirydianna Fiszerowa – „wszyscy młodzieńcy szlachetni, dobrze urodzeni i bogaci chcieliby służyć w wojsku [...] opinia publiczna gardziła każdym młodym człowiekiem nie przybranym w mundur”7. Nie było więc zadaniem łatwym przekonanie elit politycznych Księstwa do utworzenia Szkoły, przełamanie przyzwyczajeń rodziców przyszłych studentów, wreszcie przyciągnięcie młodzieży do akademickiego nauczania prawa.

Jednym z tych, którzy próbowali, był niewątpliwie Jan Wincenty Bandtkie. Rozpoczął od wykładu prawa rzymskiego. Kolejno przechodził do omawiania zagadnień powszechnej historii prawa. Stanowiło to wstęp do wykładu z historii prawa polskiego publicznego i prywatnego. Prócz czysto historycznego aspektu wykład ten miał też walor praktyczny: na terenach Księstwa w wielu kwestiach obowiązywały dawne, przedrozbiorowe regulacje prawne. Tak więc Bandtkie musiał swój kurs starannie przemyśleć i opisać. Szkoła miała dalece niewystarczający budżet. Z wiecznie pustego skarbu Księstwa zagwarantowano niewielkie sumy, nieregularnie zresztą wypłacane. Wystarczały zaledwie na skromne pensje wykładowców, personelu pomocniczego i obsługę biblioteki. Bandtkie zapewne opierał własny domowy budżet na zarobkach w swojej kancelarii notarialnej, a nie na niewielkiej pensji profesorskiej.

W trzy lata po powstaniu Szkoły Prawa, dekretem z 22 maja 1811 roku, Fryderyk August utworzył Szkołę Nauk Administracyjnych. W dekrecie stwierdzano: „urzędnicy wydziału sprawiedliwości powinni poznać stosunki z administracją, a wzajemnie urzędnicy administracyjni stosunki z sądownictwem”8. Zakładano, że po sześciu latach (od 1817) wszyscy nowi kandydaci do wyższych urzędów administracyjnych w Księstwie będą legitymować się ukończeniem Szkoły Nauk Administracyjnych. Zgodnie z art. 1 dekretu z 22 maja Szkołę Nauk Administracyjnych dołączono do Szkoły Prawa. W ten sposób szkoła stała się praktycznie dwuwydziałowa. W trudnym roku 1813, po wkroczeniu wojsk rosyjskich do Warszawy, Szkoła pracowała nadal. Jesienią Stanisław Staszic zaproponował zmiany w jej organizacji i utworzenie funkcji dziekana. W 1814 roku projekt wcielono w życie, a urząd ten powierzono Janowi Wincentemu Bandtkiemu, którego Staszic znał jeszcze z czasów tworzenia pierwszej Szkoły Prawa. Większość profesury była tej zmianie organizacyjnej przeciwna: 15 lutego 1815 roku protest w ich i swoim imieniu złożył Dominik Krysiński, argumentując, że urząd dziekana należy uznać za „tajną policję względem profesorów. [...] Dziekan, bez nominowania szpiegów między samymi uczniami, nie może kontrolować profesora co do regularnego odbywania lekcji, chyba, że sam będzie codziennym stróżem wszystkich lekcji”. Profesorowie uznali też, że dziekania „podkopuje fundamenta główne naszego Instytutu [...] liberalność w zawodzie naukowym jest conditio sine qua non”9. Powoływano się także na złe doświadczenia krakowskie. Staszic – argumentując wzmacnianiem pozycji szkoły – nie ugiął się pod presją środowiska i swą decyzję utrzymał w mocy. Nie jest znana opinia samego zainteresowanego. Urząd – mimo niesprzyjającej aury – przyjął. Wbrew obawom Krysińskiego musiał się sprawdzić w tej funkcji, bo po nowej organizacji Uniwersytetu został ponownie dziekanem, już z wyboru kolegów, i piastował tę godność nieprzerwanie przez następne 13 lat.

Epoka Królestwa Polskiego rozpoczęła nowy etap w historii Szkoły Prawa i Administracji, jednocześnie też w życiu Bandtkiego. Brał czynny udział w pracach nad utworzeniem Uniwersytetu. W dyplomie z 19 listopada 1816 roku postanowiono o założeniach organizacji uczelni. W grudniu 1816 roku Komisja Rządowa WRiOP powołała Radę Ogólną Uniwersytetu pod przewodnictwem Stanisława Staszica. Był to organ uchwałodawczy i podejmujący doraźne decyzje. Jan Wincenty Bandtkie był w niej jednym z dwóch (obok W. Surowieckiego) przedstawicieli Wydziału Prawa. W pierwszych miesiącach działania opierano się na regulaminach Szkoły Prawa i Szkoły Lekarskiej z okresu Księstwa, modyfikując je dla doraźnych potrzeb. Rada Ogólna wielokrotnie dyskutowała nad nowym projektem organizacji uczelni. Dziekan Bandtkie brał w tych debatach żywy udział, prezentując własne rozwiązania. Ostatecznie Rada Ogólna (pomimo licznych sporów) przedstawiła do zatwierdzenia Komisji Rządowej Wydziału Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego Tymczasowe urządzenie wewnętrzne Uniwersytetu Królewskiego (15 kwietnia 1818). Zgodnie z dokumentami fundacyjnymi i organizacyjnymi uczelnia składała się z pięciu wydziałów. Dwa z nich istniały już w Księstwie: Prawa i Administracji oraz Lekarski. Powstały też trzy nowe: Filozoficzny, Teologiczny oraz Nauk i Sztuk Pięknych. Na czele uczelni, zgodnie z Tymczasowym Urządzeniem, stał rektor, wybierany na czteroletnią kadencję przez przedstawicieli profesorów i zatwierdzany przez Komisję Rządową. Po pierwszych wyborach rektora (marzec 1818), godność tę objął ks. Wojciech Anzelm Szweykowski (Bandtkie – mimo propozycji – w wyborach tych nie chciał kandydować). Kierowanie uczelnią przejęła Rada Uniwersytetu, składająca się z rektora i dziekanów. O pozycji Bandtkiego wśród profesury świadczy fakt, iż pod nieobecność rektora to on kierował jej obradami.

Bandtkie urząd dziekana piastował aż do 1831 roku. Aktywnie zabiegał o zwiększenie kadry profesorskiej i tym samym rozwój Wydziału. Sam dalej wykładał prawo rzymskie, potem też historię prawa ojczystego, starając się wykazywać wpływ prawa rzymskiego na formowanie się polskich norm prawnych. System wykładów był naprzemienny: w jednym roku Bandtkie wykładał prawo rzymskie, w kolejnym – dawne prawo polskie. Dopiero w 1825 roku, kiedy usamodzielniła się katedra prawa rzymskiego z profesorem Wacławem Maciejowskim, Bandtkie rozpoczął regularny wykład z historii prawa polskiego, zachowując sobie jednak wstępny wykład z instytucji rzymskich, który, notabene, prowadził bezpłatnie.

Z relacji i pamiętników wyłania się obraz Bandtkiego jako niezwykle skromnego, szanowanego i łubianego przez studentów i kolegów profesora, choć jako wykładowca krytykowany był przez młodzież za monotonnie wygłaszane wykłady. Tak zapamiętał je F. S. Dmochowski: „Kiedy uczony Jan Wincenty Bandkie przytłumionym i słabym, ale wyraźnym głosem wykładał nam prawo polskie [...], to najgłębsza cisza panowała na sali w gronie przeszło stu dwudziestu słuchaczy i słychać było tylko lekki szmer piór biegających po papierze. Wszyscy bowiem uczniowie notowali za profesorem treść jego prelekcji. [...] Takie zapiski niezbędne były do zdawania egzaminu”10. Wykłady były ważne ze względu na brak podręczników, na nich właśnie przekazywano podstawową wiedzę tyczącą przedmiotu. Sumiennie sporządzane notatki były więc bezcenne. Przechowywane z pietyzmem – te z wykładów Bandtkiego – dotrwały do dziś w zbiorach rękopiśmiennych BUW. Być może Bandtkie przygotował też dla swoich studentów skrypt z wykładów. Jego fragment widział zapewne Stefan Żeromski, kiedy jako korepetytor w Oleśnicy przeglądał rodzinne papiery swych podopiecznych. O tym, że ceniono wykłady Bandtkiego, świadczy też fakt, że na podstawie wspomnianego skryptu i notatek prowadził – wedle pamiętnikarza – swoje zajęcia profesor Ferdynand Kojsiewicz z Krakowa.

Ułatwiać studiowanie i zdawanie egzaminów miała też biblioteka. Tworzono ją od podstaw. Bandtkie już w dobie Księstwa przywiązywał wielką wagę do jej tworzenia. Uważał, że jest niezbędna dla sprawnego działania Szkoły i jakości nauczania. Utworzenie własnej, specjalistycznej biblioteki prawniczej, zapewniającej uczniom i profesorom dostęp do literatury, stało się priorytetem, a pamiętać trzeba, że podstawowe nawet pozycje były trudno dostępne. W większości były to wydania zagraniczne (głównie francuskie), ukazywały się też pierwsze, nowe edycje tłumaczeń m.in. Kodeksu Napoleona. Biblioteka powstawała stopniowo, w dużej części z darów wykładowców. Podziękowania dla darczyńców (wśród nich wymieniany był Jan Wincenty Bandtkie) ukazywały się na łamach warszawskich gazet. Na posiedzeniach Rady Uniwersytetu, już w czasach Królestwa, za szczodre dary dziękował Bandtkiemu dyrektor biblioteki Samuel Bogumił Linde. Ostatecznie też cała prywatna biblioteka Jana Wincentego została przekazana szkole, a był to księgozbiór, którego właściciel, w opinii Joachima Lelewela, „zdołał obfitość i dobór prawie do zupełności w przedmiocie prawa krajowego w swym zbiorze doprowadzić”11.

Prócz prowadzenia wykładów Bandtkie także egzaminował studentów oraz brał udział w uroczystych egzaminach magisterskich i doktorskich. Zapewne wiele czasu zajmowały mu też obowiązki dziekana. Ustalał tok i kontrolował przebieg studiów, prowadził zapisy studentów, przyznawał stypendia i nagrody, przedkładał doroczne sprawozdania. Ciekawą formułą zachęcania studentów i absolwentów do pracy naukowej były coroczne konkursy na samodzielne opracowania dotyczące wcześniej podanego tematu. Projekt takich konkursów zaaprobowała Rada Uniwersytetu w 1818 roku. Mogli do nich przystępować studenci i absolwenci-magistrowie w ciągu dwóch lat od otrzymania dyplomu. Dyplomy te wręczano na uroczystym posiedzeniu, kończącym rok szkolny. Nie brakowało tematów historyczno-prawnych, zapewne nie bez inspiracji dziekana i jednocześnie wykładowcy tych przedmiotów. Już pierwszy konkurs (1818/1819) dotyczył Wywodu historycznego włościan polskich i praw ich zmienianych uważany do czasów bezkrólewia nastałego po śmierci Zygmunta Augusta. W roku 1825/1826 tematem rozprawy na Wydziale Prawa była recepcja prawa rzymskiego w dawnej Polsce. Po oficjalnych uroczystościach wydawano obiad dla profesury i laureatów, którzy zasiadali przy właściwych dziekanach. Jan Nepomucen Janowski, z pochodzenia chłop, jako bardzo dobry student prawa i laureat jednego z tych konkursów zanotował, że na uroczystym obiedzie siedział koło J. W. Bandtkiego, który „nie pozwalał memu kieliszkowi być długo [...] próżnym [...] i dolewał coraz to wina z hasłem prawnicy piją!”12. Janowski był też zapraszany do domu dziekana na nieformalne, ale naukowe rozmowy. Dobrze to świadczy o nauczycielskiej, dydaktycznej postawie profesora i o braku uprzedzeń społecznych.

Jako dziekan Bandtkie musiał na co dzień dbać także o dyscyplinę i porządek. Pamiętnikarz opisał wyczyn niesubordynowanego studenta prawa, który umieścił niestosowną poezję w oficjalnej gablocie. Wezwano władze uczelni dla ukarania wybryku. Można sobie wyobrazić pochód, w którym „Rektor z dziekanem wydziału [J. W. Bandtkie] i sekretarzem przystrojeni w togi i birety, w te znamiona godności akademickiej, przybyli na miejsce i przeczytali z podziwem niemałym miłosne pienia ucznia Wydziału Prawa i Administracji”13. Czasem jednak były to sprawy poważniejsze, zahaczające o politykę. Coraz częściej dawała o sobie znać represyjna polityka władz carskich. Stosunki na uczelni zmieniły się po powstaniu Kuratorii Generalnej, której urzędnicy mieli obowiązek „szczególniejszego czuwania nad czystością obyczajów młodzieży i ich prostowania”14. Bandtkie zapewne musiał lawirować, chroniąc młodzież. Przykładem był pogrzeb senatora Bielińskiego. Odbył się w marcu 1829 roku i miał charakter patriotycznej manifestacji. Pomimo surowego zakazu studenci – wśród nich prawnicy – udali się na tę uroczystość. Jedynymi, którzy przyszli na wykłady, byli student II roku prawa Zygmunt Krasiński i towarzyszący mu starszy student-opiekun. Profesor (najprawdopodobniej był to J. W. Bandtkie) – aby nie narażać Wydziału – wykład przeprowadził, nie dając pretekstu do represyjnych działań.

I w Księstwie, i w Królestwie, już jako dziekan Wydziału, Bandtkie brał też udział w wielu uroczystościach uniwersyteckich i wydziałowych, wygłaszał wykłady na otwartych posiedzeniach Szkoły. U progu nowego roku akademickiego 4 października 1814 roku wygłosił np. odczyt O użyteczności nauki prawa, gorąco przekonując do nauczania prawa i jego historii, niezbędnych nie tylko prawnikom, ale wszystkim obywatelom: „poznanie prawa jest pierwszym obowiązkiem cnotliwego obywatela [...]. Godzi się życzyć dla dobra krajów i rządów, by nauka prawa jak najbardziej upowszechnioną była”15.

Tak więc Jan Wincenty Bandtkie związany był z Uniwersytetem żywymi więzami. Pozostał nawet wówczas, gdy zbliżał się tragiczny koniec powstania listopadowego i większość profesorów opuściła Warszawę. Zastępujący rektora J. W. Bandtkie próbował jeszcze ocalić byt uczelni i w sierpniu 1831 roku, w oblężonej przez Rosjan Warszawie, chciał organizować nabór studentów, przewidując rozpoczęcie zajęć 15 października. Aktywność środowiska akademickiego w powstaniu została jednak srogo ukarana przez Rosjan. Studencka „skłonność do buntu” spowodowała, że 19 listopada 1831 roku osobistą decyzją Mikołaja I Uniwersytet został zamknięty. Kilka miesięcy później, w lipcu 1832 roku, zlikwidowano Towarzystwo Przyjaciół Nauk, z którym Bandtkie związany był od dawna. Aktywne życie uniwersyteckie łączył bowiem, jak wielu profesorów, z działalnością w TPN. Cechą epoki Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego w dziejach uczelni było traktowanie Szkoły jako placówki służącej niemal wyłącznie nauczaniu. Debaty o charakterze naukowym wiedli jej profesorowie poza uczelnią, właśnie w TPN. Towarzystwo powstało w 1800 roku. Wśród członków byli literaci, muzycy, architekci, filozofowie, historycy, ekonomiści, politycy, generałowie, działacze niepodległościowi. J. W. Bandtkie został w 1811 roku członkiem przybranym, a w 1812 – czynnym. Prócz niego członkami TPN już w dobie Księstwa byli spośród profesorów Szkoły Prawa: F. K. Szaniawski, D. Krysiński, W. Surowiecki i J. Ch. Hoffman (po 1815 roku – także A. Engelke i M. Szubert). Na tym forum przedstawiali swe naukowe dysertacje, tu mogli toczyć debaty i polemizować. Nie bez znaczenia był też fakt licznych i żywych kontaktów z nauką europejską, możliwych dzięki zagranicznym członkom TPN. W ten sposób profesorowie Szkoły Prawa byli członkami społeczności nadającej ton intelektualnemu życiu Warszawy. Chętnie też umieszczali swe teksty na łamach „Pamiętnika Warszawskiego” – nieformalnego periodyku TPN. Bandtkie dostarczał je wydawcy „bez strychowania się, z czubem [na czas i z naddatkiem – A. R.]”16 i, co ważne, bez pobierania wynagrodzenia.

Miejscem, które łączyło profesorów Uniwersytetu z elitami intelektualnymi i politycznymi, była też tak ważna w Księstwie masoneria. Działająca ponad podziałami politycznymi i stanowymi zacieśniała więzy środowiskowe i ludzkie. W lożach spotykali się na równych prawach przedstawiciele wolnych zawodów i urzędnicy, ministrowie i artyści, profesorowie i młodzi adepci nauki, arystokraci i ziemianie. Do lóż należało sześciu z ośmiu profesorów-prawników: J. W. Bandtkie, A. Engelke, J. Ch. Hoffman, D. Krysiński, M. Szubert, M. Wągrowski. Bandtkie był członkiem lóż masońskich „Rycerze Gwiazdy” i „Świątynia Minerwy”. W 1822 roku, po likwidacji lóż, właśnie w kancelarii notarialnej Bandtkiego rozdysponowano resztki majątku masońskiego, między innymi został sporządzony akt darowizny dla stołecznego szpitala ewangelickiego.

Samodzielną pracę naukową zaczynał Bandtkie od tłumaczeń z francuskiego i niemieckiego. Potem zajmował się badaniami historyczno-prawnymi w dziedzinie prawa rzymskiego i – przede wszystkim – polskiego. Głównym założeniem jego działalności badawczej był pogląd, iż historyczne poznanie jest podstawą i fundamentem nauki prawa. Uważany jest za twórcę warszawskiej historycznej szkoły prawa. Najważniejsze prace Bandtkiego, charakterystyczne dla tego nurtu, to: De studio iuris polonici disertatio (1806): cz. I (źródła praw w Polsce obowiązujących), cz. II (m.in. dysertacja, jak uczyć prawa, wskazująca na wagę języka polskiego), cz. III (literatura dotycząca prawa). Ogłosił też kilka prac z zakresu prawa rzymskiego, stawiając tezę o jego wpływie na dawne prawo polskie (Vindiciae Iuris Romani Iustinianei), wszczynając w nich polemikę z J. Czackim. W 1812 roku ukazał się Zbiór rozpraw o przedmiotach prawa polskiego. Historii prawa polskiego dotyczyły też drobniejsze rozprawy: o czwarciźnie („Pamiętnik Warszawski” 1815); o notariacie (ibidem 1815); o Macieju Śliwińskim (1825). Pośmiertnie wydano pracę o urzędzie woźnego („Biblioteka Warszawska” 1858) i Rozprawę o prawie i sądownictwie karzącem i o urzędach w dawnej Polsce (1858). Efektem długoletniej działalności dydaktycznej J. W. Bandtkiego były też pośmiertnie wydane syntezy, przeznaczone dla studentów: Historia prawa polskiego (1850) i Polskie prawo prywatne (1851). Wśród innych ważnych pozycji należy wymienić te, które wynikały z refleksji nad zawodami prawniczymi i łączyły się z własnymi doświadczeniami Bandtkiego: cytowane tu Uwagi o potrzebie nauki prawa w naszym kraju a w szczególności o użytku tejże w ogólności (1814), Co stanowi prawnika („Pamiętnik Warszawski” 1846, t. III), O poważaniu dawniejszych w Polsce prawników uczonych (1825), Przemowa o urządzeniach naukowych (1817).

Był też Bandtkie zasłużonym edytorem źródeł historycznoprawnych. Do opracowanych przez niego edycji należy Kronika Galla (1824), dzieła Ostroroga z polskim tłumaczeniem (1831), lus Culmense cum appendice privilegiorum et iurium selectorum municipalium et dissertatione historio-iusticia (1814), zawierające teksty prawa chełmińskiego. Pomnikowe wydanie źródeł prawa polskiego stanowi wydane w 1831 roku Ius Polonicum. Jego wartość docenili nam współcześni: dziś w bibliotece cyfrowej BUW znaleźć można Ius polonicum, codicibus veteribus manuscriptis et editionibus quibusque collatis edidit Joannes Vincentius Bandtkie. Jego poglądy naukowe bliskie są epoce oświecenia, nie zarzucał bowiem ideału prawa natury. Jednocześnie jednak był zwolennikiem nowych francuskich uregulowań, szczególnie Kodeksu Napoleona.

Prace naukowe wcześnie zyskały Bandtkiemu uznanie także poza macierzystym ośrodkiem warszawskim: w 1816 roku został członkiem korespondentem Krakowskiego Towarzystwa Naukowego i, w tym samym roku, członkiem honorowym Uniwersytetu Wileńskiego. Międzynarodowe uznanie potwierdził tytuł doktora praw przyznany mu przez Uniwersytet w Królewcu (1814). Mimo że wychowany w pruskiej szkole prawa, dzięki otwartości i szerokim horyzontom był Bandtkie gorącym zwolennikiem i obrońcą Kodeksu Napoleona. Jako członek Komisji Przygotowawczo-Kodeksowej w 1815 roku przyczynił się swoim autorytetem naukowym do utrzymania KN w tworzącym się Królestwie Polskim, potem też krytykował wprowadzone w 1818 roku zmiany francuskich zasad hipoteki. W ten sposób, podobnie jak inni profesorowie Wydziału Prawa (Engelke, Skarbek, Krysiński), służył życiu publicznemu swą wiedzą i doświadczeniem. Ta aktywność dobrze zapisała się też i Uniwersytetowi, i Wydziałowi Prawa – doceniano rolę działań profesury na forum publicznym. Pamiętać też należy, że Bandtkie pracę dydaktyczną i naukową łączył z praktyką prawniczą. Po utworzeniu Królestwa Polskiego został pisarzem aktowym przy sądzie apelacyjnym w Warszawie, a w 1843 roku, mianowany radcą stanu, został członkiem Komisji Rządowej Sprawiedliwości.

Wypada zwrócić jeszcze uwagę na społeczne i środowiskowe uwarunkowania działań Bandtkiego. Był z pochodzenia mieszczaninem wywodzącym się z niemieckiej, niezamożnej rodziny kupieckiej. Całą swą karierę i niekwestionowany życiowy sukces oparł Jan Wincenty Bandtkie na zdobywaniu wiedzy i uprawianiu nauki. Nie był to odosobniony wypadek. Skład społeczny nauczycieli i profesorów Wydziału Prawa wskazuje na to, że wielu pochodziło z bardzo skromnych środowisk szlacheckich lub mieszczańskich. Własnym uporem i ciężką pracą dochodzili do wiedzy i awansu społecznego. Uniwersytet dawał im szansę na wejście w nowe środowisko, które współtworzyli, podobnie jak na płaszczyźnie naukowej – TPN. Jan Wincenty, tak jak starszy brat Jerzy Samuel – historyk, językoznawca i bibliograf, zdobywał wykształcenie dzięki wsparciu ojca i stryja. Byli niewątpliwie przedstawicielami rodzącej się grupy polskiej inteligencji.

Nowa epoka generowała inną już hierarchię wartości. Powoli odchodzono od kryterium urodzenia na rzecz wykształcenia, kariery zawodowej. Na posiedzeniach Rady Ogólnej Uniwersytetu Bandtkie twierdził, że nie „urodzenie i posiadłości”, ale „nauka i sposobienie” zapewniają dostęp do urzędniczej i prawniczej kariery. „Znikły już bowiem przesądy, upadła jednostronna narodowość [szlachectwo], ustały zalety przypadkowe z niej wypływające, a nauki [...] stały się podstawą rządu i urzędów”17. Zapewne też Bandtkie częściej i chętniej niż na arystokratycznych balach bywał na spotkaniach redaktorów „Themis Polskiej” (pierwszego polskiego periodyku prawniczego), którzy „zbierali się kolejno u każdego na skromną herbatkę, gdzie odbywali posiedzenia, na które zapraszano i nie należące do składu redakcji powagi naukowe”18. A jednak ciągle prestiż klejnotu szlacheckiego był ważny i „w cenie”, przysłaniał też w społecznym odczuciu profesurę akademicką. Dyplom fundacyjny Uniwersytetu automatycznie zapewniał więc profesorom nieszlacheckiego pochodzenia nadanie szlachectwa, traktując je jako swoiste odznaczenie. Szlachectwo to po 10 latach stawało się dziedziczne. J. W. Bandtkie brał udział w przygotowywaniu aktu erekcyjnego dla Uniwersytetu, zatem miał świadomość tej procedury. I sam tą drogą w 1819 roku szlachectwo (z przydomkiem Stężyński) otrzymał. Czy chciał tego dla siebie? Przecież wielokrotnie krytycznie wypowiadał się przeciw szlacheckiemu monopolowi społecznemu. Zarzut z przyjęcia nobilitacji uczynili mu Lelewel i Janowski. Z nową pozycją społeczną korespondowało też kupno majątku ziemskiego Żelazne (w okręgu czerskim). Postawa Bandtkiego zapewne miała związek z faktem, iż staropolska tradycja nie została w tej mierze przełamana i mimo zmian społecznych, które niosły ze sobą napoleońskie regulacje, trwać będzie długo jeszcze w XIX stuleciu. Szczególnie zawody prawnicze pozostawały w świadomości społecznej szlacheckimi. Wśród adeptów prawa – studentów Uniwersytetu – tylko wyjątkowo pojawiali się przedstawiciele nieherbowych rodzin i, co ważniejsze, było ich najmniej w skali uczelni. Prawnicy szczególnie chętnie odwoływali się do tradycji szlacheckiej. Nobilitacja miała zapewnić i „poprawić” ich pozycję społeczną, także pozycję profesora.

Jan Wincenty Bandtkie zmarł w Warszawie 7 lutego 1846 roku. Pochowany został na warszawskim cmentarzu ewangelicko-augsburskim. Pośmiertne nekrologi i wspomnienia pokazywały go jako człowieka wielu talentów. Podkreślano jego osiągnięcia i dochodzenie do sukcesu dzięki zdolnościom oraz wielkiej rzetelności i pracowitości w zdobywaniu wiedzy. Tym samym stawał się bohaterem nowej epoki, uosabiając pożądane teraz cechy. Warte uwagi jest to, że pozostał też w pamięci jako historyk i prawnik nowocześnie myślący. Blisko 20 lat po śmierci wspominano, że „z młodzieńczym zapałem obstawał [...] za tym, aby nie cofać cywilizacji narodu we względzie prawniczym [...], aby szanować zabytki przeszłości narodu, ale zarazem nie odrzucać urządzeń nowszych, a więc poprawniejszych”19.

Wybrana literatura

 

W tekście wykorzystano:

[Bandtkie J. W.], Zbiór rozpraw o przedmiotach prawa polskiego przez Jana Wincentego Bandtkie, Warszawa–Wilno 1812, s. IX.

Bandtkie J. W., Uwagi o potrzebie nauki prawa w naszym kraju w szczególnościa o użytku oneyże w ogólności, Warszawa 1814.

Bieliński J., Królewski Uniwersytet Warszawski (1816–1831), t. I, II, Warszawa 1911.

Dmochowski F. S., Wspomnienia od 1806 do 1830 r., oprac. Z. Libera, Warszawa 1959.

Dunin K., „Themis Polska”. Pismo nauce i praktyce prawa poświecone. Notatka bibliograficzna, „Gazeta Sądowa Warszawska” 1902, nr 39, s. 614.

Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego, red. S. Kieniewicz, Warszawa 1981.

Dziennik Praw [Księstwa Warszawskiego], t.I, III, Warszawa 1810, 1811.

Fiszerowa W., Dzieje moje i osób postronnych, Londyn 1975.

„Gazeta Korespondenta Warszawskiego i Zagranicznego” 1810, nr 3 (dod.), nr 46.

Gerber R., Studenci Uniwersytetu Warszawskiego 1808–1831. Słownik Biograficzny, Wrocław 1977.

Janowski J. N., Notatki autobiograficzne 1803–1853, oprac. M. Tyrowicz, Wrocław 1950.

Księga protokołów Rady Ogólnej Uniwersytetu Warszawskiego 1817–1819, wyd. R. Gerber, Warszawa 1958.

Pamiętnik Feliksa hr. Łubieńskiego, ministra sprawiedliwości, oprac. W. Chomętowski, wyd. 2, Warszawa 1890.

Przepisy tyczące się karności uczniów Królewsko-Warszawskiego Uniwersytetu, [s.l.] 1824, s. 3–5.

Sobociński W., Jan Wincenty Bandtkie obrońcą Kodeksu Napoleona, „Rocznik Lubelski” 1960, t. III.

Wężyk W., Kronika rodzinna, oprac. i wstęp M. Dernałowicz, Warszawa 1987.

 

Biogramy:

PSB, t. I (S. Kutrzeba); F. Bentkowski, W. A. Maciejowski, „Biblioteka Warszawska” 1846; K. Wójcicki, Życiorysy znakomitych ludzi, 1850; idem, Cmentarz powązkowski, 1855; E. Kierski, „Tygodnik Ilustrowany” 1864; A. Niemojewski, „Kłosy” 1888, t. XLVI; J. Bieliński, Królewski Uniwersytet Warszawski, Warszawa 1911; S. Krzemiński, Album biograficzny zasłużonych Polaków i Polek w wieku XIX, t. II, 1903; S. Krzemiński, Bandtkie Jan Wincenty (1783–1846),  [w:] Wiek XIX. Sto lat myśli polskiej, t. II, Warszawa 1907; W. Sobociński, J.W. Bandtkie obrońcą Kodeksu Napoleona, „Rocznik Lubelski” 1960, t. III.

 

Bibliografia dzieł:

A. Suligowski, Polska Bibliografia Prawnicza XIX i XX w. (Uwaga! Janowi Wincentemu Bandtkie przypisano niektóre dzieła brata, Jerzego Samuela).

1„Pamiętnik Warszawski” 1815, t. III, nr 11, s. 327 i nr 12, s. 413.

2Zbiór rozpraw o przedmiotach prawa polskiego przez Jana Wincentego Bandtkie, Warszawa–Wilno 1812, s. IX.

3Uwagi o potrzebie nauki prawa w naszym kraju w szczególności, a o użytku tejże w ogólności pisane przez Jana Wincentego Bandtkie..., Warszawa 1814, s. 6.

4Ibidem, s. 6–7.

5Dekret z 11 lipca 1809 r., [w:] Dziennik Praw [Księstwa Warszawskiego], t. I, nr 12, s. 298–299.

6Pamiętnik Feliksa hr. Łubieńskiego, ministra sprawiedliwości, oprac. Wł. Chomętowski, wyd. 2, Warszawa 1890, s. 168.

7W. Fiszerowa, Dzieje moje i osób postronnych, Londyn 1975, s. 308.

8Dziennik Praw [Księstwa Warszawskiego], t. III, nr 32, s. 323.

9Cyt. za J. Bieliński, Królewski Uniwersytet Warszawski (1816–1831), Warszawa 1911, t. II, s. 246–247.

10F. S. Dmochowski, Wspomnienia od 1806 do 1830 r., oprac. Z. Libera, Warszawa 1959, s. 99–100.

11J. Lelewel, Bibliograficznych ksiąg dwoje..., t. II, Wilno 1826, s. 162 [reprint: Warszawa 1927].

12J. N. Janowski, Notatki autobiograficzne 1803–1853, oprac. M. Tyrowicz, Wrocław 1950, s. 79–80.

13F. S. Dmochowski, op. cit, s. 109–110.

14Przepisy tyczące się karności uczniów Królewsko-Warszawskiego Uniwersytetu, [s.l.] 1824, s. 3–5.

15[J. W. Bandtkie], Uwagi o potrzebie nauki prawa w naszym kraju w szczególności a o użytku oneyże w ogólności, Warszawa 1814, s. 36–37.

16Cyt. za K. Ossowski, Prasa Księstwa Warszawskiego, Warszawa 2004, s. 216.

17Księga protokołów Rady Ogólnej Uniwersytetu, wyd. R. Gerber, Warszawa 1958, s. 200–201.

18K. Dunin, „Themis Polska”. Pismo nauce i praktyce prawa poświęcone. Notatka bibliograficzna, „Gazeta Sądowa Warszawska” 1902, nr 39, s. 614.

19E. Kierski, Jan Wincenty Bandtkie, Stężyński, „Tygodnik Ilustrowany” 1864, s. 114 (cyt. za: R. Czepulis-Rastenis, Ludzie nauki i talentu. Studia o świadomości społecznej inteligencji polskiej w zaborze rosyjskim, Warszawa 1988, s. 324).