Bronisław Chlebowski
Urodzony 10 XI 1846 w Warszawie. Studia filologiczne i historyczne w Szkole Głównej w Warszawie (1864–1869); nauczyciel historii w gimnazjum Jadwigi Sikorskiej w Warszawie (1868–1909); wykładowca historii literatury polskiej w Towarzystwie Kursów Naukowych w Warszawie (1909–1916); profesor zwyczajny UW (1916).
Zajmował się dziejami literatury polskiej, szczególnie doby renesansu i baroku, a także romantyzmu. Wpływ antropogeografii wyrobił w nim przekonanie o konieczności badań lokalnych, które realizował w zakresie geografii historycznej. Współredaktor (od 1879) i redaktor naczelny (od 1885) wydawnictwa Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i krajów przyległych oraz wielotomowego wydania Wiek XIX. Sto lat myśli polskiej, życiorysy, streszczenia, wyjątki (od 1906).
Członek założyciel (1907) i prezes (1917) Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, członek korespondent Akademii Umiejętności (1914). Zmarł 28 III 1918 w Warszawie.
Jan Kochanowski w świetle własnych utworów, Warszawa 1884; Jak powstały „Dziady” kowieńskie, Warszawa 1911; Kronika tak zw. Gallusa jako pierwszy pomnik literatury łacińsko-polskiej, Warszawa 1916; Literatura polska 1795-1905 jako główny wyraz życia narodu po utracie niepodległości, Lwów 1923.
Z. Szmydtowa, Bronisław Chlebowski, [w:] A. Biernacki, Portrety uczonych polskich, Warszawa 1974, s. 81–85; J. Starnawski, Bronisław Chlebowski, Warszawa 1986; Uczeni polscy XIX i XX stulecia, red. A. Śródka, t. I, Warszawa 1997, s. 246–248; W. Borowy, Chlebowski B. [w:] PSB, t. III, Kraków 1937, s. 292–294.
„Chlebowski był częścią Warszawy – tej Warszawy, która jest sercem Polski, której duch unosi się pośród murów Starego Miasta i u kolumny Zygmunta przyobleka się w purpurę królewską i w pałacu Kazimierzowskim szuka cech szkoły rycerskiej i Szkoły Głównej – a w dobie ucisku i mroków umiłował szczególnie literaturę narodową. Należał do owej grupy starców dostojnych, patronujących życiu umysłowemu Warszawy, z których jeden – starszy od niego Tadeusz Korzon – wyprzedził go o dni niewiele na drodze ku wieczności” – tymi słowami rozpoczął swoje przemówienie wygłoszone po śmierci Chlebowskiego inny wielki badacz tamtego czasu, Juliusz Kleiner, na posiedzeniu Warszawskiego Towarzystwa Naukowego1.
W następnym fragmencie dodawał: „Był ogniwem między dwiema wszechnicami – między Szkołą Główną, w której 20-letni słuchacz Tyszyńskiego uzyskał w roku 1868 stopień magistra, a wskrzeszonym Uniwersytetem, w którym 70-letni uczony i pedagog zbyt późno objął należącą mu się od lat dziesiątków katedrę. Był ogniwem między tragiczną epoką po upadku powstania styczniowego a tragicznymi przełomami dni dzisiejszych, próbę lat wielu przechodząc w służbie ideałów, jako pracownik niestrudzony i niezrażony niczym, hartowny a twórczy. Treść jego życia wśród tego długiego okresu zamknąć się dawała w jednym wyrazie: wypełniała je całkowicie praca, podejmowana wśród warunków ciężkich i przykrych, nie zawsze odpowiednia, bardzo często nadmierna, ale opromieniona urokiem piękna”2.
W pożegnaniu, które ukazało się bezpośrednio po śmierci uczonego na łamach jednego z najbardziej poczytnych periodyków polskich, „Tygodnika Ilustrowanego”, przedstawiciel następnej już generacji, a zarazem sam redaktor pisma – Zdzisław Dębicki, notował, że takim, jak Chlebowski, naród w poczuciu wdzięczności za ich ofiarną działalność będzie stawiał pomniki. Niestety, dalsze koleje „trudnego wieku XX” uniemożliwiły realizację tego postulatu. Pokolenie, które „złamawszy się na bohaterstwie zostało skromnymi pracownikami”, swoją postawą wzniosło sobie pomnik trwalszy niż jakiekolwiek monumenty. Utrwalili o sobie pamięć społecznikostwem i działalnością, która miała na widoku nie własne korzyści, ale postęp cywilizacyjny kraju. Dębicki wprost pisał: „Rozmiłowany w pracy ściśle naukowej i do niej przysposobiony, odstąpił Chlebowski od swoich młodzieńczych aspiracji i zaprzągł się do mozolnych, codziennych obowiązków, które pochłaniały mu cały czas i szarpały zdrowie”3.
Oba głosy doskonale ujmują to, co już współcześni przyjmowali za wyróżnik „pokolenia Szkoły Głównej”4. Zresztą inny z przedstawicieli tej grupy, kolega Chlebowskiego, na wieczorze ich wspólnego przyjaciela Henryka Sienkiewicza, przyrównał ich do gromadki gońców. Gońców, którzy po zamknięciu warszawskiej namiastki uniwersytetu rozbiec mieli się po kraju „z pochodniami zapalonymi od wielkiego ogniska nauki polskiej”. Dzięki temu, jako redaktorzy i autorzy pism oraz wydawnictw popularyzacyjno-naukowych podnosili poziom inteligencji w Królestwie, tworząc kadry późniejszego odrodzonego państwa5. Stefan Kieniewicz celnie wskazuje na wysoki odsetek wybitnych humanistów wśród wychowanków Szkoły. Wydział Filologiczno-Historyczny, na który uczęszczali, był nieliczny i pozbawiony lukratywnych perspektyw, dlatego szli na niego ludzie z zamiłowania, a nie dla kariery6. Sam Chlebowski pisał: „Pracownią naukową Szkoła Główna nie była i być nią nie mogła w tych warunkach, w jakich prowadziła swą krępowaną, przez różne braki i trudności, działalność. Nie miała ni sił dostatecznych, ni urządzeń odpowiednich, ni czasu i spokoju koniecznego dla pracy badawczej i twórczej”7. Ale na czym innym polegała jej zasługa i wielkość.
Biogram Chlebowskiego stanowić może klasyczny niemal przykład życiorysu przedstawiciela postyczniowej generacji, a jednocześnie reprezentanta krzepnącej, warszawskiej inteligencji. Urodzony w Warszawie w 1846 roku, był synem doktora Jana Chlebowskiego i Laury z Łaszewskich. Miał być zatem już drugą generacją, która w rozwijającej się metropolii zarabiała na utrzymanie pracą własnego rozumu. Pierwsze nauki, jak wykazuje jego nota w przedwojennym tomie „Polskiego Słownika Biograficznego”, pobierał w gimnazjum realnym, przekształconym w 1862 roku w gimnazjum klasyczne8. Podobnie jak dla większości jego rówieśników gorący okres przedpowstaniowego wrzenia, a potem walki były doświadczeniem, które ukształtowało jego późniejsze koleje i wybory życiowe. Jedyną drogą, jaką ten 17-latek mógł pójść w styczniu 1863 roku była „partia” i las. Jednak wątłe zdrowie pokrzyżowało plany bezpośredniego udziału w walkach, a choroba, która przykuła go do łóżka na jakimś probostwie, zakończyła ten epizod.
Po powrocie do Warszawy zdał do Szkoły Przygotowawczej, aby w 1864 roku wstąpić na Wydział Filologiczno-Historyczny Szkoły Głównej. Był wówczas jednym z 48 studentów, którzy uczęszczali na wykłady Józefa Przyborowskiego z historii literatury oraz języka polskiego. Dwa lata później problematykę literaturoznawczą przejęli Aleksander Tyszyński oraz Adam Bełcikowski, językoznawczą pozostawiając do końca funkcjonowania uczelni w gestii Przyborowskiego9. Niewątpliwie wszyscy oni wywarli wpływ na młodego Chlebowskiego. On sam należał do wyróżniających się studentów, bowiem w trzecim roku nauki zdobył nagrodę z funduszy ks. Adama Jakubowskiego za rozprawę o nieznanym jeszcze wówczas XVII-wiecznym poecie – Samuelu Twardowskim (O życiu i pismach Samuela ze Skrzypny Twardowskiego). Opublikował ją, znacznie wzbogaconą, sześć lat później, w 1872 roku. Zresztą, co znamienne, ale dotychczas pomijane w martyrologiczno-powstańczej optyce XIX wieku, przez czas studiów Chlebowski-ekspowstaniec był również stypendystą rządowym. Podobnie jak pół wieku wcześniej Mickiewicz, on także miał później spłacić przyznane środki pracą w gimnazjach Królestwa Kongresowego. Jednak rozłożone w czasie popowstaniowe represje, których ofiarą padła zarówno sama Szkoła Główna, jak i całe szkolnictwo, przekreśliły i te plany i zmusiły Chlebowskiego do szukania pracy w prywatnych szkołach warszawskich. Nie zaprzestał jednak pisania, zwłaszcza że rozwój ówczesnego czasopiśmiennictwa dawał ku temu nieporównywalne z wcześniejszymi możliwości. Publikował zatem w „Tygodniku Ilustrowanym”, „Bluszczu”, „Ateneum” i „Niwie”, a także „Życiu” (warszawskim) oraz „Pamiętniku Literackim”.
Dębicki wybór takiej drogi przedstawił jako swoistą misję: „[...] obrał sobie Chlebowski ciężki zawód pedagoga w pełnej świadomości, że w warunkach, jakie wytworzyły się po powstaniu 1863 roku, czeka go na tym polu niejedna gorycz, ale że to właśnie pole, porastające bujnie chwastami rusyfikacji, wymaga starannej i poświęconej uprawy ze strony nauczyciela-Polaka, wykładającego język i literaturę ojczystą w szkołach prywatnych”10. Wobec całej rzeszy „wyrzuconych z siodła”, którzy stanowili naturalne zaplecze dla wzrastającej liczebnie inteligencji, atutem Chlebowskiego było nie tylko ukończenie warszawskiej wszechnicy, ale także zdobycie w 1869 roku stopnia magistra nauk historycznych na podstawie dysertacji Rozbiór Monumentum Ostroroga.
Chlebowski-pedagog nie przestał jednak być również badaczem wyczulonym na nowe prądy w nauce. Podobnie jak Hipolit Taine wychodził z założenia, że wydarzenia dziejowe są uwarunkowane przez trzy czynniki: otoczenie, rasę oraz moment dziejowy. Jednak jego fundamentalną zasługą było przekształcenie historii literatury z opowieści o dziełach w naukę, kierującą się jasno określonymi prawidłami. Pisał: „Historia literatury powinna zająć stanowisko odpowiednie tej wyjątkowej doniosłości, jaką pozyskała literatura sama jako czynnik życia umysłowego i politycznego. Jeżeli świadectwo, jakie składa ona o życiu narodu, jego pojęciach i dążeniach, ma stanowczo przekonać swoich i obcych, rozproszyć błędne mniemania i uprzedzenia, musi ono być rezultatem naukowego badania i obiektywnego przedstawiania faktów. Historia literatury jest samoistną umiejętnością, ponieważ ma za przedmiot odrębnej natury zjawiska, będące rezultatami współdziałania czynników dających się wydzielić i objaśnić z pomocą właściwych gałęzi nauki, w których zakres one wchodzą”11. Historia literatury była zatem dla niego nauką ścisłą, a badane procesy przypominały obserwację skomplikowanego organizmu, który – aby zrozumieć – trzeba było badać w szczegółach.
Jak pozytywiści warszawscy, daleki był od gloryfikowania przeszłości, co więcej, krytyczne podejście i ukazywanie wad przodków w imię prawdy historycznej narażało go na zarzuty zdrady. Obok bohaterskich postaw ukazywał bowiem niski poziom umysłowy, brutalność i wulgarność polskich Sarmatów. Przełamywał stereotypy idealnego, skrzydlatego husarza i kochającego ojczyznę „Polonusa-hreczkosieja”12. Notował o literaturze staropolskiej w cytowanej już rozprawie, co w tamtych czasach brzmieć musiało niemal obrazoburczo: „Hulanki Małopolan w krakowskich winiarniach przysporzyły wątku do wesołych i swawolnych fraszek, ukazujących nam w całej barwności, zarówno bawiące się a tak różnorodne pochodzeniem i stanowiskiem towarzystwo, jak i jego upodobania świadczące o wyższym stopniu kultury umysłowej i obyczajowej. Warszawskie zaś zebrania szlacheckie noszą charakter karczemnych pijatyk, łączących się z zaułkową rozpustą, pięściowymi rozprawami a nierzadko i mordami. Poezja nie utrwaliła pamięci uczestników i uczestniczek tych hulanek, bo nie gościła nigdy w ich duszach”13.
W przeciwieństwie jednak do publicystów „młodej prasy” nie potępiał ani nie oskarżał w imię doraźnych politycznych celów, ale tłumaczył dzikie wybryki, ciasną dewocję, poziomość pojęć – jako objawy w tamtych warunkach konieczne. Jak pisał Kleiner: „nie odmawiał przeszłości pewnego szacunku, ale przedstawiał ją jako muzeum «bohaterstw» i «szaleństw» zarazem, «szczęśliwych natchnień», zarówno jak «zboczeń»”14. Na tle ówczesnego dyskursu szkoły krakowskiej wyróżniał się mniej zideologizowanym podejściem i prostszym przekazem. Miało to niebagatelne znaczenie wobec likwidacji polskiego Uniwersytetu i zastąpienia go rosyjską uczelnią, która realizowała odmienne dezyderaty polityczne. Chlebowski miał pełną świadomość roli życia intelektualnego w rozwoju cywilizacyjnym społeczeństw, a dla narodu pozbawionego bytu politycznego uważał, że jest ono fundamentalne w dalszym jego przetrwaniu. Sam podkreślał, że: „historia literatury ostatnich lat pięćdziesięciu jest poniekąd i historią polityczną naszego społeczeństwa. Każdy donioślejszy utwór poetyczny, historyczny, filozoficzny, ekonomiczny jest zarazem i programem politycznym”15. W innym miejscu zaś dodawał: „wobec rosnącej demokratyzacji społeczeństw współczesnych praca naukowa staje się koniecznością i coraz ważniejszą funkcją życia społecznego”, powinna ona: „rachować się z potrzebami i dążeniami tego życia i szukać zarazem w uznaniu coraz szerszych kół społecznych oparcia i poparcia dla swych zamierzeń”16.
Naczelną zasadą, jaką się kierował, było ukazanie związku między zjawiskami literackimi a życiem epoki. Stąd w wielu wypadkach jego szkice przypominały bardziej opowieści biograficzne aniżeli akademickie biografie, a niedoścignione przez innych tak plastyczne odtworzenie przeszłości przyczyniało się do poczytności jego rozpraw. Pisał nie dla specjalistów, ale dla szerokich kół inteligentnych odbiorców. Współcześni porównywali go do „fizjologa”, „antropogeografa”, bez wątpienia za sprawą tak szerokiego spojrzenia dziś można byłoby go określić jako antropologa kultury.
Jednak ta swoista popularyzacja nie miała w sobie nic z trywializacji przedmiotu badań. Wypływała z misji, której domyślać się można z jego słów przytoczonych powyżej. W bezpośredni sposób dał temu wyraz w przedmowie do czterotomowego wyboru swoich pism, które zostały wydane w 1912 roku. Pisał, że to bogactwo literatury i jej znaczenie w ciężkich warunkach narodu pozbawionego przede wszystkim publicznej szkoły polskiej powinno być zużytkowane dla przyszłych pokoleń. Kult przeszłości i wiara w przyszłość przyświecać winny współczesnym17. Jego celem było zatem pogłębianie znajomości przeszłości dla rozwoju przyszłych pokoleń. Ale przeszłości odmitologizowanej i odideologizowanej. Pisał w innym z artykułów, że jeśli dzieje literatury polskiej miały objaśniać proces życia duchowego, który znalazł upostaciowanie w literaturze i piśmiennictwie, powinien przedstawiać go z całą historyczną ścisłością, ze wskazaniem centrum, a potem dróg jego promieniowania18.
Kleiner notował w dalszym ciągu swojego szkicu: „I oto drugie konkretne zadanie historyków literatury: odtwarzać i rozjaśniać życie wewnętrzne pisarzy, malować – na podstawie ich dzieł, a przy pomocy intuicji – ich wizerunki duchowe. [...] Syn czasów, które stworzyły psychofizjologię i romans naturalistyczny, nie pominie najdrobniejszego szczegółu, który może mieć wpływ na życie duchowe człowieka. [...] Trwałą podstawą tych wszystkich konstrukcji było Chlebowskiemu przekonanie, że z siłą i prawdą mogą być wypowiadane tylko uczucia i przejścia osobiste. Że więc Gustaw a Mickiewicz to we wszystkich szczegółach ta sama osoba, że Kordian a Słowacki to jedno – nie ulega dla niego żadnej wątpliwości”19. I w tym wypadku biograficzne traktowanie dzieł literackich związane było z estetyką Chlebowskiego, w której podstawowym kryterium było poszukiwanie prawdy. Była ona niekiedy o wiele istotniejsza niż artyzm analizowanych utworów.
Część jego badań wpisywała się w tak charakterystyczne dla pięknego wieku obchody rocznic: urodzin lub zgonów wybitnych Polaków bądź doniosłych wydarzeń historycznych. Był to jasny przekaz i kolejny wyraz działalności społecznej badacza. Swobodnie poruszał się na przestrzeni całej literatury polskiej, od renesansu po współczesność. W 1884 roku, w 300. rocznicę śmierci Jana Kochanowskiego wydał pracę Jan Kochanowski w świetle własnych utworów. W tym samym roku, w ćwierćwiecze śmierci Zygmunta Krasińskiego opublikował rozprawę „Nieboska” i „Irydion”: zarys rozwoju duchowego poety w pierwszym okresie twórczości poetyckiej20. Następne ukazały się: w 200-lecie urodzin Konarskiego, w 400-lecie urodzin Mikołaja Reja w serii „Książka dla wszystkich” (1905)21, w stulecie śmierci autora Kordiana (studium komparatystyczne Słowacki – Szekspir) oraz w setną rocznicę urodzin Józefa Ignacego Kraszewskiego (o jego roli w literaturze i życiu społecznym).
Chlebowski był także edytorem, który wydane utwory zaopatrywał w rozbudowane komentarze, jak w wypadku dzieł Jana Kochanowskiego: Psałterza Dawidowego w serii „Biblioteki Dzieł Wyborowych”, Trenów czy Odprawy posłów greckich, co istotne, te ostatnie w serii „Wyboru Pisarzów Polskich dla Domu i Szkoły”22. Dotyczyło to również klasyki literatury romantycznej, jak na przykład Dziadów Mickiewicza czy Lilli Wenedy Słowackiego, oba także we wspomnianej serii „dla Domu i Szkoły”23. Uzupełnieniem tego nurtu prac było wydanie rozpraw zmarłego kolegi po piórze – Piotra Chmielowskiego, z którym łączyła go bliskość zapatrywań na rolę literatury, praktyka pedagogiczna w warszawskich gimnazjach, ale przede wszystkim Taine’owskie inklinacje. Stąd przedmowy we wznowionych, najgłośniejszych monografiach Chmielowskiego: Historii literatury polskiej (1899–1900), Dziejach krytyki literackiej w Polsce oraz Liberalizmie i obskurantyzmie na Litwie i Rusi (1815–1823)24.
Jednak dziełem życia Chlebowskiego był Słownik geograficzny Królestwa Polskiego.
Juliusz Kleiner notował: „I był przecież redaktorem Słownika geograficznego. Objąwszy to stanowisko w roku 1885 po śmierci Sulimierskiego, przez lat dwadzieścia wkładał ogromny zasób energii w dzieło, które dopiero pod jego kierownictwem stanęło na tak wysokim poziomie naukowym. Zarówno zasługa redaktorstwa, zwielokrotniona wobec warunków ciężkich, jak znaczna ilość artykułów własnych, dochodzących do dwudziestu arkuszy druku w tomach poszczególnych, czyni go jednym z twórców dzisiejszej wiedzy o Polsce, której służył też współpracownictwem w Encyklopedii polskiej Akademii Umiejętności. Słownik geograficzny – jedno z dzieł zasadniczych, pomnikowych, fundament wieczysty dających dalszym pracom – będzie też monumentum aere perennius Bronisława Chlebowskiego. On jednak w tej pracy dwudziestoletniej, równie ważnej pod względem obywatelskim, jak naukowym, widział spełnienie obowiązku, które utrudniło mu działalność we właściwej dziedzinie”24.
W piętnastym, kończącym tomie, którego wydanie zostało sfinansowane „z zasiłku Kasy pomocy dla osób pracujących na polu naukowym im. D-ra Mianowskiego”, ostatnie zdanie brzmiało jak motto całego pokolenia, do którego należał: „Zrobiliśmy co przy skromnych siłach i środkach było możliwe”26. A wraz z zakończeniem prac nad Słownikiem, jak pisał Wacław Borowy, „po dokonaniu majestatycznego dzieła poczucia obywatelskiego”, mógł powrócić do studiów, „do których go powołują uzdolnienie i upodobanie. Poczyna się w jego działalności okres trzeci”27.
Zmiana sytuacji politycznej, jaka nastąpiła na początku XX wieku, a w szczególności przeobrażenia, jakie zaszły w Imperium Rosyjskim po rewolucji 1905–1907, miały przełożenie również na płaszczyznę kultury. Zaowocowały bowiem zgodą władz na odrodzenie jednej z kluczowych instytucji dla życia naukowego w zaborze rosyjskim. Jeśli w latach 60. XIX stulecia, w ramach rozszerzającej się autonomii galicyjskiej repolonizowano uniwersytety w Krakowie i Lwowie oraz założono Akademię Umiejętności (1872), która pełnić miała funkcę trójzaborowego zwornika nauki, to ich przenikanie poza kordon było bardzo utrudnione. Sam Chlebowski, notabene, został jej członkiem korespondentem dopiero w 1914 roku, po przyznaniu mu tytułu członka honorowego Towarzystwa Naukowego Warszawskiego.
Dla ziem dawnego Królestwa faktycznym przełomem po zamknięciu Szkoły Głównej było powołanie Kasy im. Józefa Mianowskiego, swoistego ministerstwa nauki narodu bez państwa (1881), oraz przeszło dwie dekady później wspomnianego Towarzystwa Naukowego Warszawskiego – zalążka polskiego uniwersytetu i jednej z największych instytucji naukowych przed I wojną światową. Rola Chlebowskiego w zabiegach o zgodę na założenie tej instytucji była pierwszoplanowa wespół z innymi absolwentami Szkoły Głównej i członkami Kasy im. Mianowskiego. Dał zresztą temu wyraz na uroczystym zebraniu Towarzystwa w dniu 25 listopada 1912 roku, na którym wygłosił wykład Znaczenie Szkoły Głównej warszawskiej w dziejach umysłowości i nauki polskiej. Powiedział wtedy: „Towarzystwo Naukowe zawiązane w roku 1907 jest ostatnim z całego szeregu doniosłych czynów kulturalnych, które w ciągu lat czterdziestu dokonane zostały z inicjatywy lub przy współudziale profesorów i wychowańców Szkoły Głównej. Zorganizowane przez koło sędziwych i zasłużonych kierowników drogiej nam wszechnicy przy udziale bliskich już sędziwości jej wychowańców i licznego zastępu pracowników naukowych młodszego pokolenia, Towarzystwo to czuje się, pomimo różnicy zdań i dróg działania, duchowym spadkobiercą najwyższych dążeń żywionych przed laty pięćdziesięciu...”28. Wymiernym tego świadectwem było złożenie legatu przez wychowanków Szkoły, który jako fundusz wieczysty jej imienia opiewał na sumę 20 tys. rb. i miał stanowić podstawę przyznawanych stypendiów.
Chlebowski od pierwszego roku istnienia Towarzystwa pełnił w nim funkcję przewodniczącego Wydziału I (językoznawstwa i literatury), a w trudnym okresie Wielkiej Wojny – prezesa Towarzystwa. Jednak i ta praca organizacyjna nie przytłumiła jego aktywności naukowej, co więcej, uległa ona intensyfikacji, czego efektem były kolejne rozprawy drukowane na łamach „Sprawozdań z Posiedzeń Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Wydział Językoznawstwa i Literatury”. Ukazały się tam wówczas m.in.: Jak powstały „Dziady” kowieńskie (1911), Sielanki Szymonowicza jako wyraz duszy poety (1913), Kronika tak zw. Gallusa jako pierwszy pomnik literatury łacińsko-polskiej (1916) i inne29. Nie zaprzestał również działalności edukacyjnej, choć pod zmienioną nieco formą. W 1906 roku zaangażował się, od drugiego tomu, w prace nad wielotomowym wydawnictwem, użytecznym zresztą do dziś, pt. Wiek XIX. Sto lat myśli polskiej, życiorysy, streszczenia, wyjątki, którego objął redaktorstwo (ostatni, dziewiąty tom ukazał się już po jego śmierci)30.
Wacław Borowy pisał: „Wydawnictwo to idealnie mu odpowiada – przede wszystkim przez swą społeczną dążność do szerzenia wiedzy o przeszłości w szerokich kołach inteligencji (co byłego wychowańca Szkoły Głównej zawsze pociągało), a następnie przez oparcie się na życiorysach psychologicznych, a więc na rodzaju krytyczno-literackim najulubieńszym i wręcz zasadniczym dla niego. W przeciągu lat siedmiu opracowywa Chlebowski dla tego wydawnictwa biografie siedemnastu pisarzy [...]”31.
Jednak u kresu życia przyszło Chlebowskiemu odegrać jeszcze jedną, równie zasadniczą rolę. Na wspomnianym, uroczystym posiedzeniu Towarzystwa powiedział: „Toteż schodzący z pola pracy naukowej i społecznej, zgromadzeni tu po raz ostatni zapewne, w tak uroczystej chwili, kierownicy i wychowańcy utworzonej przed pół wiekiem wszechnicy – patrząc na budzące się tak pięknie nadzieje i zamierzenia młodego Towarzystwa Naukowego [...] ze spokojem i ufnością przekazują swym następcom, liczniejszym, lepiej przygotowanym i w pomyślniejszych pracującym warunkach, ważny i podniosły obowiązek podźwignięcia nauki polskiej, na stanowisko odpowiednie znaczeniu dziejowemu narodu”32.
Mylił się, bowiem on i jego pokolenie zrealizować miało swoje marzenie, tak brutalnie przerwane w 1869 roku. Koniec panowania rosyjskiego w Warszawie, który przypadł na trudne lata I wojny światowej, stał się zarazem początkiem reaktywowania polskiego szkolnictwa wyższego. W miejsce ewakuowanego do Rostowa nad Donem, prawie z całym zapleczem, Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, niemiecki okupant otworzył Uniwersytet daleki od swobody, ale już z polskim językiem wykładowym. Był to ewidentnie jeden z zabiegów, który miał na celu pozyskanie miejscowej ludności i zapewnienie sobie jej neutralności, jeśli nie poparcia na froncie wschodnim. Działania te były kolejnymi na długiej liście podobnych posunięć, jakie w XIX stuleciu stymulowały rozwój kultury i sztuki we wszystkich zaborach. Takim było przecież powstanie Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk (1800), Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk (1857), wreszcie Szkoły Głównej i Kasy im. Mianowskiego.
Chlebowski i tym razem angażuje się w prace organizacyjne, zwłaszcza, że od 1909 roku działał w Towarzystwie Kursów Naukowych w Warszawie (późniejszej Wolnej Wszechnicy), gdzie wykładał historię literatury polskiej. Wykład inauguracyjny o stosunku do przeszłości, po objęciu katedry literatury, wygłosił 9 października 1916 roku.
Mógł wreszcie w pełni zrealizować głoszone przez siebie postulaty, że praca naukowa i zdobywana przez nią wiedza „są nie tylko najwyższym wyrazem potęgi umysłu ludzkiego, lecz zarazem i energii woli, siły moralnej człowieka”33. Czuć wreszcie musiał rodzaj wypełnienia misji, jaka przyświecała pokoleniu Szkoły Głównej. Jej celem było przecież: „przygotowanie trwałego gruntu pod rozwój pracy naukowej w Warszawie i zależnych od niej duchowo obszarach – przez zaszczepienie i ustalenie w umysłach przeświadczenia o znaczeniu i potędze wiedzy, dla rozwoju społecznego, pracy kulturalnej i trwałości bytu narodowego” – jak mówił w ostatnim zdaniu uroczystej mowy w Towarzystwie34.
Prowadził w roku akademickim 1916/1917 wykłady: Historia literatury polskiej do końca XVI w., Rozwój pracy nad literaturą polską od jej początków do XVII w., Krasicki i jego wiek, a także ćwiczenia z czytania i objaśniania pomników literatury polskiej XVI wieku oraz lektury literatury polskiej w szkole średniej. Zajęcia te powtórzył także rok później. Jednak, jak wspominał Juliusz Kleiner, zbyt krótko wykładał on „w starym pałacu Kazimierzowskim [...]. Żal ściska serce na myśl o tym – żal i poczucie krzywdy, jaką życie wyrządziło temu białemu, skromnemu człowiekowi”35.
W zakończeniu zaś swojego szkicu żegnał przyjaciela i poprzednika na katedrze filologii polskiej warszawskiego uniwersytetu tymi słowami: „Obdarzył naukę polską hojnie – mniej wszakże obficie, niż mógł to uczynić umysł tej miary wśród warunków pomyślnych. Pochłaniała go przez całe życie praca nauczycielska. Ile przez nią przysłużył się społeczeństwu, o tym powiedzą i nie zapomną tego owe tysiące, które jemu zawdzięczały zrozumienie kultury polskiej. Przetrwa on we wspomnieniach żywych jako nauczyciel literatury polskiej, kult jej krzewiący pod grozą apuchtinowskiego prześladowania, swój sposób patrzenia na Polskę i na piękno niosący w darze kilku pokoleniom”36.
1J. Kleiner, Bronisław Chlebowski, [w:] idem, Sztychy, Lwów 1925, s. 141.
2Ibidem, s. 141–142.
3Z. Dębicki, Śp. Bronisław Chlebowski, „Tygodnik Ilustrowany” 1918, nr 14, s. 160.
4Por. S. Fita, Pokolenie Szkoły Głównej, Warszawa 1980.
5Sienkiewicz i pokolenie Szkoły Głównej, [w:] Szkoła Główna Sienkiewiczowi, Warszawa 1917, s. 13.
6S. Kieniewicz, Akademia Medyko-Chirurgiczna i Szkoła Główna (1857–1869), [w:] Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego 1807–1915, red. S. Kieniewicz, Warszawa 1981, s. 365 (por. listę największych nazwisk: ibidem, s. 365–367).
7B. Chlebowski, Znaczenie Szkoły Głównej warszawskiej w dziejach umysłowości i nauki polskiej. Odczyt wygłoszony na publicznym posiedzeniu Tow. Nauk. Warszawskiego w dniu 25 listopada 1912 r., Warszawa 1912, s. 14.
8W. Borowy, Chlebowski B. [w:] PSB, t. III, Kraków 1937, s. 292–294 (wszystkie dane biograficzne z tego źródła).
9Z kronik uniwersyteckich 1818–1944, [w:] Z dziejów polonistyki warszawskiej, Warszawa 1964, s. 82–83.
10Z. Dębicki, op. cit.
11B. Chlebowski, Zadanie historii literatury polskiej wobec etnograficznych, politycznych i umysłowych czynników jej dziejowego rozwoju, Warszawa 1885, s. 43.
12Por. idem, Wacław Potocki jako autor „Wojny Chocimskiej”, Warszawa 1882 [pierwodruk „Ateneum” 1882].
13B. Chlebowski, Zadanie historii literatury polskiej..., op. cit., s. 29.
14J. Kleiner, op. cit., s. 210.
15B. Chlebowski, Zadanie historii literatury polskiej..., op. cit., s. 42.
16Cyt. za: J. Kleiner, op. cit., s. 220 [brak proweniencji].
17Por. B. Chlebowski, [Wstęp], [w:] idem, Pisma, Warszawa 1912, t. I, s. V.
18Por. B. Chlebowski, Zadanie historii literatury polskiej..., op. cit., s. 9.
19J. Kleiner, op. cit., s. 221–222.
20Jan Kochanowski w świetle własnych utworów, Warszawa 1884; „Nieboska” i „Irydion”: zarys rozwoju duchowego poety w pierwszym okresie twórczości poetyckiej, wyd. K. Kowalewski, Warszawa 1884; pełna bibliografia jego prac w: Pisma Bronisława Chlebowskiego: t. I – Studia historyczno-krytyczne z zakresu dziejów literatury, oświaty i sztuki polskiej; t. II – Studia nad literaturą polską wieku XVI (Rej – Kochanowski); t. III – Studia nad literaturą polską wieku XVII (Piotr Kochanowski – Twardowski – Potocki – Maszkiewicz – Pasek); t. IV – Prace z zakresu historii, literatury i krytyki, Warszawa 1912.
21B. Chlebowski, Stanisław Konarski (1700–1773). W 200-tną rocznicę urodzin, Warszawa 1900 [„Ateneum” 1900, t. III, z. 3]; idem, Mikołaj Rey jako pisarz, Warszawa 1905; idem, Słowacki i Szekspir, Warszawa 1909 [„Sprawozdania z Posiedzeń Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Wydział Językoznawstwa i Literatury. Posiedzenie z dnia 13 października 1909”, R. 2, z. 7]; idem, Stanowisko Kraszewskiego w literaturze i życiu społeczeństwa: 1812–1912, Warszawa 1912 [„Biblioteka Warszawska” 1912, t. IV].
22Psałterz Dawidowy przekładania Jana Kochanowskiego, z przedmową Bronisława Chlebowskiego, Warszawa 1897; Treny, ze wstępem i objaśnieniami B. Chlebowskiego, Warszawa 1907 [II wyd. 1910]; Odprawa posłów greckich, ze wstępem i objaśnieniami B. Chlebowskiego, Warszawa 1907.
23A. Mickiewicz, Dziady, cz. 2 i 4 tudzież fragmenty pośmiertne, ze wstępem i objaśnieniami B. Chlebowskiego, Warszawa 1907; J. Słowacki, Lilla Weneda, tragedia w pięciu aktach i Grób Agamemnona, ze wstępem i objaśnieniami B. Chlebowskiego, Warszawa 1917.
24P. Chmielowski, Historia literatury polskiej, t. I–VI, Warszawa 1899–1900, z serii „Biblioteka Dzieł Wyborowych”; Dzieje krytyki literackiej w Polsce, Warszawa 1902 oraz Liberalizm i obskurantyzm na Litwie i Rusi (1815–1823), Warszawa [1898] z serii „Biblioteka Dzieł Wyborowych”.
25J. Kleiner, op. cit., s. 153.
26Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, [Dopełnienia], t. XV, cz. 2, wyd. pod red. Bronisława Chlebowskiego, [...] według planu Filipa Sulimierskiego, z zasiłku Kasy pomocy dla osób pracujących na polu naukowem im. D-ra Mianowskiego, Warszawa 1902, s. 743.
27W. Borowy, op. cit., s. 216.
28Cyt. za: Towarzystwo Naukowe Warszawskie. Materiały do jego dziejów w latach 1907–1950, oprac. B. Nawroczyński, Warszawa 1950, s. 12–13.
29B. Chlebowski, Jak powstały „Dziady” kowieńskie, „Sprawozdania z Posiedzeń Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Wydział Językoznawstwa i Literatury” 1911, R. 4, z. 5; idem, Sielanki Szymonowicza jako wyraz duszy poety, „Sprawozdania z Posiedzeń Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Wydział Językoznawstwa i Literatury” 1913, R. 6, z. 5; idem, Kronika tak zw. Gallusa jako pierwszy pomnik literatury łacińsko-polskiej, „Sprawozdania z Posiedzeń Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Wydział Językoznawstwa i Literatury” 1916, R. 9, z. 7. Wspomnieć warto jeszcze o wątku varsavianistycznym w badaniach Chlebowskiego, o czym pisał w nekrologu Dębicki, był on bowiem autorem prac o początkach Warszawy i latach jej świetności, wydanych w ramach prac Towarzystwa Miłośników Historii: B. Chlebowski, Warszawa za książąt Mazowieckich, Warszawa 1911, idem, Warszawa za Władysława IV, Warszawa 1909 [prwdr. „Biblioteka Warszawska”].
30Wiek XIX. Sto lat myśli polskiej, życiorysy, streszczenia, wyjątki, red. B. Chlebowski [et al.], t. II–VIII (wypisy nr 143–273), Warszawa 1907–1913 (t. IX – 1924).
31W. Borowy, op. cit., s. 216.
32B. Chlebowski, Znaczenie Szkoły Głównej warszawskiej..., op. cit., s. 23.
33Ibidem, s. 3.
34Ibidem, s. 22
35J. Kleiner, op. cit., s. 144.
36Ibidem, s. 143. Pośmiertnie Manfred Kridl wydał: Literatura polska 1795–1905 jako główny wyraz życia narodu po utracie niepodległości, rękopis wydał i przedmową poprzedził M. Kridl, Warszawa 1923 [II wyd. 1935]. Z powojennych szkiców o Bronisławie Chlebowskim na uwagę zasługują także: monografia J. Starnawskiego, Bronisław Chlebowski, Warszawa 1986 oraz artykuły: Z. Szmydtowa, Bronisław Chlebowski 1846–1918, [w:] Z dziejów polonistyki warszawskiej, op. cit.; eadem, Bronisław Chlebowski 1846–1918, [w:] Portrety uczonych polskich, red. A. Biernacki, Warszawa 1974. Wydany został także wybór jego prac pt. Od Kochanowskiego do Brzozowskiego, oprac. A. Biernacki, Warszawa 1979 w serii „Biblioteka Filologii Polskiej”.