Aleksander Jewgieniewicz Lagorio
Urodzony 15 (27) VIII 1852, pochodził z Niemców bałtyckich. Studia na uniwersytecie w Dorpacie; stopień kandydata* (1875), doktora** krystalografii (1880). Wykładowca mineralogii i krystalografii na UW (od 1882); dyrektor warszawskiego Instytutu Politechnicznego (od 1898). Odwołany do Petersburga (1907).
Mineralog; prace badawcze dotyczące głównie skał i kopalin wschodniej części Rosji i ziem polskich.
Członek korespondent Rosyjskiej Akademii Nauk w Petersburgu (od 1896).
Zmarł w 1941 (w źródłach są też podawane inne daty).
Mikroskopische Analyse ostbaltischer Gebirgsarten, Dorpat 1876; Experimentale Untersuchungen über die Bildung der Minerale im Magma, Warszawa 1898.
Rektorzy Politechniki: 1826–1976, red. E. Domański i in., Warszawa 1976.
* rosyjski odpowiednik europejskiego doktoratu
** rosyjski odpowiednik habilitacji
Tak się złożyło, że pierwszym wielkiego formatu mineralogiem i petrografem w XIX-wiecznej historii Uniwersytetu Warszawskiego był zatrudniony w tej uczelni w latach 1882–1898 wychowanek uniwersytetu w Dorpacie, Aleksander Lagorio. Z przekazów współczesnych wynika, że w czasie pobytu w Warszawie jego językiem domowym był niemiecki, rodzina zaś miała się osiedlić na początku XIX wieku na Krymie, gdzie też się urodził i chodził do szkół. Nie wiemy, co zdecydowało o wyborze przez niego niemieckojęzycznej uczelni w Imperium Rosyjskim. Pod kierunkiem wybitnego mineraloga Johanna Lemberga, przy doborowym gronie profesorów geologii, szybko uzyskał stopnie.
Katedrę mineralogii i petrografii otrzymał w Warszawie, mając niespełna 30 lat. Mimo że w czasie studiów i pracy miał kolegów Polaków (m.in. Władysława Dybowskiego i Józefa Siemiradzkiego) – nie ujawniał sympatii etnicznych. Nie miał szans na profesurę w macierzystej uczelni ani w innych zakładach wyższych w głębi Rosji, bo wszystkie katedry były zajęte. Oczywiście marzył o pracy w Petersburgu. Ostatecznie za poręką wybitnych geologów – Aleksandra Inostrancewa i Konstantego Grenwigka – skierowany został do Warszawy, skąd odwołano go dopiero po wydarzeniach 1905 roku. W Dorpacie zajmował się badaniem skał krystalicznych w głębi Rosji. W czasie pobytu w Warszawie kontynuował rozpoznanie tych skał na Krymie, chętnie zabierając w teren swych uczniów Polaków. Niewątpliwie posługiwał się językiem polskim, bo np. ogłaszał w rosyjskich periodykach recenzje artykułów z „Pamiętnika Fizjograficznego”.
Skomplikowane dzieje głównej uczelni warszawskiej w XIX wieku zdecydowały, że do 1882 roku praktycznie nie mieliśmy na katedrze wybitnego mineraloga i petrografa. Na Uniwersytecie Aleksandryjskim w 1822 roku Marek Antoni Pawłowicz obronił doktorat z tego zakresu pod tytułem O własnościach i początku bazaltów, prezentując poglądy na ich wulkaniczne pochodzenie. Wskutek choroby nie mógł jednak rozwinąć skrzydeł; zmarł przed likwidacją uczelni. W 1857 roku wykłady z tego zakresu podjął Ludwik Zejszner na Akademii Medyko-Chirurgicznej. Wybitny badacz Karpat (w latach 1829–1833 i 1848–1857 profesor uniwersytetu w Krakowie) po roku opuścił uczelnię, przenosząc się do urzędów zajmujących się rozpoznaniem kopalin w Królestwie Polskim.
W Szkole Głównej (1862–1869) przedmioty te wykładał Karol Jurkiewicz, którego z czasem wsparł geolog Jan Trejdosiewicz. Obaj, po uzyskaniu stopni na uczelniach w głębi Rosji, pozostali na katedrach na Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim: Jurkiewicz do 1880, a Trejdosiewicz do 1890 roku. Mieli skromny, choć znaczący dorobek naukowy dotyczący Lubelszczyzny (Jurkiewicz) i polskiego średniogórza (Trejdosiewicz). Katedry miały charakter usługowy dla wydziału medycznego i przyrodniczego, dlatego też nie zdołali oni utworzyć własnych szkół. Te powstały dopiero po przyjeździe do Warszawy zrazu Lagoria (na miejsce Jurkiewicza), a później Władimira Amalickiego (na miejsce Trejdosiewicza). Charakterystyczne, że pierwszy z nich skupiał koło siebie głównie Polaków, a drugi także Rosjan.
Nie było jednak mowy o dyskryminacji etnicznej. I Lagorio, i Amalicki za najważniejsze u studentów uważali talent i pracowitość. Tych wspierali, zabiegając o dotacje na wyjazdy terenowe oraz medale za znaczące osiągnięcia naukowe. Uważali za normę, że Polacy drukują swe rozprawy po rosyjsku w periodykach urzędowych i po polsku, np. w „Pamiętniku Fizjograficznym”.
Liczący się dorobek naukowy Lagoria (kandydatura w Dorpacie, doktorat w Petersburgu, później członek korespondent Akademii Nauk w Rosji) związany był z pracą na pierwszym z tych uniwersytetów, choć znane są jego publikacje z prasy rosyjskiej z lat pobytu w Warszawie. Z okresu pracy na Uniwersytecie Warszawskim w bibliografiach specjalistycznych odnotowano kilka artykułów, a w tym: Otczet o kamandirowkie za granicu („Izwiestija Warszawskogo Uniwiersitieta” 1885), O tzw. soczinienii Moroziewicza: Mikroskopiczesko-pietrograficzeskoje issliedowanije massiwnych porod Wołyni i Tatr (ibidem, 1889), O minieralogiczeskoj klassifikacii poczw gubierni Carstwa Polskogo („Tr. Statist. komit.” 1890). Z pewnością kwerendy pozwolą poznać lepiej jego inne publikacje. Zwracamy uwagę, iż w pierwszej z przedstawionych opisał także znakomitą kolekcję uczelni warszawskiej, w tym zbiory Jerzego Bogumiła Puscha. Druga z nich jest pochwałą pionierskiej rozprawy jego ucznia (Józefa Morozewicza), wykonywanej także na materiale zebranym w Galicji. Trzecia wreszcie eksponuje nazwę „Carstwo Polskoje”, dość niechętnie wtedy widzianą w warszawskiej prasie rosyjskojęzycznej, gdzie preferowano „Priwislanskij Kraj”. Dodajmy, że w pracach Towarzystwa Przyrodniczego w Warszawie w 1897 roku Lagorio ogłosił znaczącą rozprawę O priczynach raznoobrazii izwieżennych porody gdzie zamieszczone są dane o dokonaniach jego uczniów.
Główną zasługą Lagoria w czasie pracy na Uniwersytecie Warszawskim było utworzenie własnej szkoły naukowej, z której wyszli tej klasy uczeni, co Georgij Wulf (Rosjanin), Józef Morozewicz i Zygmunt Weyberg (Polacy). Wszyscy oni z czasem zajęli katedry (krystalografia, mineralogia, petrografia), choć tylko Morozewicz zdołał utworzyć, na wzór mistrza, znakomitą szkołę na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Właśnie Morozewicz w czasie studiów miał się przekonać, iż Lagorio nie stosował taryfy ulgowej. Mimo że nie zaliczył studiującemu wówczas botanikę egzaminu z krystalografii, zdołał go zachęcić do potraktowania priorytetowo tego przedmiotu. Dzięki temu uczelnia warszawska w przyszłości mogła się pochwalić wybitnym absolwentem, z inicjatywy Lagoria odznaczonym za pracę z eksperymentalnej mineralogii złotym medalem.
Niewątpliwie najwybitniejszym uczniem Lagoria na Uniwersytecie Warszawskim był wspomniany wyżej Wulf, jeden z najbardziej twórczych krystalografów tego okresu. Po uzyskaniu kandydatury w Warszawie został skierowany do pracy na Uniwersytecie Kazańskim. Z chwilą przejścia Lagoria do warszawskiego Instytutu Politechnicznego (politechniki) w 1898 roku, wrócił na Uniwersytet Warszawski. Wtedy już Morozewicz pracował „na zesłaniu” – jak mawiał – w Petersburgu. Najbliższym współpracownikiem Wulfa z Polaków był Zygmunt Weyberg, również wychowanek Lagoria, który po Morozewiczu przejął opiekę nad zbiorami katedry.
Liczba etatów w katedrze mineralogicznej była ograniczona. Asystenturę dostawali jednak najzdolniejsi, gdy były miejsca. Jeden z uczniów Lagoria, Karol Koziorowski, nie miał szczęścia. Przygotował on rozprawę kandydacką z mineralogii eksperymentalnej – oczywiście wyróżnioną; musiał jednak pójść do pracy w przemyśle. Ponieważ rozprawa wykazała nowe perspektywy badawcze, przeto mistrz polecił jej kontynuację Morozewiczowi. Ten miał możliwość korzystania z pieca w hucie szkła na Pradze – nic więc dziwnego, że wyniki na temat tworzenia się minerałów i skał w zastygającym stopie mineralnym były rewelacyjne. Niemieckojęzyczna wersja tej rozprawy z 1898 roku Experimentale Untersuchungen über die Bildung der Minerale im Magma – otwierała przed nim katedry na uczelniach Zachodu.
Z konieczności warto przywołać szczególne związki Lagoria ze społeczeństwem polskim. Już w pierwszych miesiącach pracy w Warszawie skontaktował się on z dr. Tytusem Chałubińskim, wybitnym kolekcjonerem minerałów. Odwiedził go i szczegółowo zapoznał się z okazami, podkreślając, że wiele z nich widział po raz pierwszy. Nie omylimy się, przyjmując, iż to Lagorio w porozumieniu z Chałubińskim zdecydował o obszarze badawczym Morozewicza w pierwszym okresie jego studiów petrograficznych. Miały one pierwotnie dotyczyć skał na Wołyniu. Rozszerzono teren badań o Tatry.
A oto inny przykład specjalnych relacji mistrza z Polakami. Jak wiadomo, Ignacy Domeyko na emigracji w Chile przez wiele lat kierował uniwersytetem w Santiago. Kontaktował się on z Jurkiewiczem i Trejdosiewiczem, przesyłając publikacje do uczelni warszawskiej. Gdy, odwiedzając Warszawę w 1884 roku, złożył wizytę Trejdosiewiczowi i Lagoriowi, ofiarował Uniwersytetowi Warszawskiemu doborową kolekcję minerałów Ameryki. Nie wydaje się, by w czasie spotkania rozmawiali oni po rosyjsku, choć Domeyko znał i ten język.
Niezależnie od relacji etnicznych istniał silny związek emocjonalny między absolwentami uniwersytetu w Dorpacie. Na tamtejszej uczelni studiowało wielu Polaków, mieli oni szansę na etaty w średnim szkolnictwie, ale w głębi Rosji. Ci, którzy posiadali własne środki na przeżycie, prowadzili badania geologiczne, mineralogiczne i petrograficzne, na ogół w porozumieniu z Kasą im. Mianowskiego. W takich przypadkach Lagorio okazał się nieocenionym doradcą. Zawsze miał też wolne miejsce w swoim laboratorium dla „dorpatczyków”. Korzystali z tego zwłaszcza Józef Siemiradzki (później profesor Uniwersytetu we Lwowie) i Stanisław Józef Thugutt. Ten ostatni zresztą zorganizował sobie prywatne laboratorium chemiczne, z czasem jako Pracownię Mineralogiczną Towarzystwa Naukowego Warszawskiego.
Nie mamy dotychczas pełnego rozpoznania działalności Towarzystwa Przyrodników przy Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim. Ze wspomnień osób kontaktujących się z uczniami Lagoria wynika, że w zebraniach naukowych tej organizacji zawsze uczestniczyli Polacy.
Z zachowanych papierów dotyczących lat pracy Lagoria w Warszawie widać, że był on aktywny na uczelni jako dziekan lub prodziekan oraz członek licznych komisji doraźnych (np. odnośnie do stopni, stypendiów, nagród). Ceniony był przez wszystkich nie tylko za wiedzę, lecz także za kulturę osobistą.
Decyzja o mianowaniu Lagoria dyrektorem Instytutu Politechnicznego im. Mikołaja II zapadła na wysokim szczeblu, gdzie musiano się wtedy liczyć z głosem społeczeństwa polskiego, ofiarodawcy środków na jego uruchomienie. Wzięto pod uwagę nie tylko osobę sprawną administracyjnie, ale także Rosjanina – bo za takiego go uważano – tolerowanego przez Polaków. Powstała w 1898 roku politechnika miała więc pierwszego rektora, który nie budził kontrowersji w Petersburgu i w Warszawie. Ten zresztą położył nacisk na uruchomienie nauczania petrografii i mineralogii (czy w ogóle nauk geologicznych), zwłaszcza na powstałym w 1903 roku wydziale górniczym.
W czasie pracy Lagoria na politechnice nadal funkcjonowało jedno środowisko geologiczne w Warszawie, choć rektor był wtedy mniej aktywny jako uczony i pedagog. Strajki szkolne 1905 roku spowodowały zawieszenie pracy politechniki. W 1907 roku Lagorio został odwołany do Petersburga, gdzie skierowano go do pracy w ministerstwie przemysłu i handlu. Ubocznie kontynuował prace naukowe. Po wybuchu I wojny światowej jego losy są mało znane. Wiadomo tylko, że jako „biały” znalazł się poza Rosją sowiecką. Miał osiąść w Lublanie, gdzie był związany z tamtejszym uniwersytetem. W Słowenii prawdopodobnie pozostał do śmierci w 1941 roku1.
Aleksander Lagorio w Warszawie z pewnością nie miał osiągnięć na miarę lat swej asystentury na uniwersytecie w Dorpacie. Na Uniwersytecie Warszawskim położył znaczny nacisk na kształcenie młodzieży wyróżniającej się talentem i pracowitością. Jego uczniowie i współpracownicy mieli się okazać – już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości – godnymi kontynuatorami dzieła mistrza. Byli wśród nich także geologowie wypromowani przez Amalickiego, a zwłaszcza Jan Piotr Lewiński.
Wbrew pokutującym stereotypom o prowincjonalnym charakterze Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, poziom nauczania przedmiotów geologicznych stał na bardzo wysokim poziomie. Była to zasługa przede wszystkim Aleksandra Lagoria.
1O ile wiadomo, Władimir Tichomirow z Moskwy nie zdążył ogłosić zamierzonej monografii Lagoria, choć informacjami o nim dzielił się z autorem niniejszego artykułu. Stąd dane o pobycie mineraloga na emigracji w Jugosławii. Więcej danych o nim m.in. w artykułach: A. P. Reznikow, Gieołogia w Warszawskom Uniwiersytietie (1869–1915), „Oczerki po istorii geołogiczeskich znanij” 1955, nr 4, s. 187–212; S. J. Thugutt, Nauki geologiczne w Uniwersytecie Warszawskim w latach 1869–1915, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 1956, R. 1, s. 563–569; Z. Wójcik, Nauki geologiczne w Uniwersytecie Warszawskim (1831– 1915), [w:] Księga pamiątkowa absolwentów Wydziału geologii Uniwersytetu Warszawskiego (1952–1997), Warszawa 1997, s. 18–30.