Wacław Aleksander Maciejowski
Urodzony w 1792, prawdopodobnie w Kalwarii Zebrzydowskiej. Studia na Uniwersytecie Krakowskim, Uniwersytecie Wrocławskim i w zakresie prawa na Uniwersytecie Berlińskim; doktorat w Getyndze (1818); pracownik UW (od 1819); profesor zwyczajny od 1826; wykładowca Rzymsko-Katolickiej Akademii Duchownej w Warszawie (1836).
Prawnik i etnograf historyczny. Zajmował się prawodawstwem Słowian, był zwolennikiem tezy o przyjęciu obrządku słowiańskiego z Moraw przed obrządkiem łacińskim. Członek Towarzystwa Przyjaciół Nauk (1831); członek korespondent Krakowskiego Towarzystwa Naukowego; członek Akademii Umiejętności w Krakowie (1873); duńskiej Société Royale des Antiquaires du Nord (1843) i Wydziału Filozofii Uniwersytetu w Pradze, Wileńskiej Komisji Archeologicznej (1857), Društva Srbske Slovesnosti (1858).
Zmarł 10 II 1883 w Warszawie.
Principia iuris romani, Warszawa 1820; Historia prawodawstw słowiańskich, t. I–IV, Warszawa–Lipsk 1832–1835; Pamiętniki o dziejach, piśmiennictwie i prawodawstwie Słowian, Petersburg–Lipsk 1839; Polska aż do pierwszej połowy XVII wieku pod względem obyczajów i zwyczajów [...] opisana, t. I–IV, Petersburg–Warszawa 1842; Historia włościan i stosunków ich połitycznych, społecznych i ekonomicznych, które istniały w Polsce od czasów najdawniejszych, aż do drugiej połowy XIX wieku, Warszawa 1874.
J. Bardach, Wacław Aleksander Maciejowski i jego współcześni, Wrocław–Warszawa 1971; A. Rosner, Wacław Aleksander Maciejowski, [w:] Profesorowie Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, red. G. Bałtruszajtys, Warszawa 2008, s. 39–42.
Wacław Aleksander Maciejowski znany jest przede wszystkim jako historyk praw słowiańskich i kultury Słowian. Syn Kazimierza Józefa i Katarzyny [...] urodził się w Kalwarii Zebrzydowskiej lub jej bezpośredniej okolicy [...]. Sam Maciejowski ukrywał miejsce swego urodzenia, jak można sądzić po to, aby utrudnić wykrycie, że był z pochodzenia mieszczaninem, a nie szlachcicem, za jakiego się podawał.
W Kalwarii [...] uczęszczał do szkoły miejskiej do 1805 r., potem pobierał nauki w gimnazjum księży pijarów w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie jego starszy brat Józef był nauczycielem. Po ukończeniu gimnazjum zapisał się w 1812 r. na Uniwersytet Krakowski. Tu studiował pod kierunkiem wybitnego historyka kultury, znakomitego bibliografa, twórcy pierwszego w Krakowie seminarium historycznego, Jerzego Samuela Bandtkiego, który opiekował się Maciejowskim i pomagał mu. Po dwuletnich studiach w Krakowie, przy materialnej pomocy Bandtkiego, Maciejowski wyjechał na dalsze studia do Wrocławia. Słuchał tu [...] wykładów profesorów prawa, historii i filologii klasycznej. Bliska zażyłość połączyła go z profesorem prawa rzymskiego i historii prawa – Karolem Augustem Dominikiem Unterholznerem, uczniem znakomitego Fryderyka Karola Savigny’ego. „Unterholzner lubił mnie bardzo – wspominał potem Maciejowski – i pozwolił bywać u siebie. Czytywałem przed nim pandekta, które mi wyjaśniał, radząc trzymać się źródeł w chodzeniu koło nauk”. Unterholzner był mistrzem W. A. Maciejowskiego ukazującym Mu związki prawa z przemianami gospodarczymi i wydarzeniami politycznymi, a idee prawa rozpatrującym w ich historycznym rozwoju. Studiując języki klasyczne, prawo i historię, był Maciejowski jednocześnie od jesieni 1814 r. do marca 1817 r. lektorem języka polskiego, [...] dodatkowo zarabiał jako korektor.
Po uzyskaniu we wrześniu 1816 r. od władz oświatowych autonomicznego Królestwa Polskiego dwuletniego stypendium, pod warunkiem podjęcia później pracy w szkolnictwie, w marcu 1817 r. przeniósł się Maciejowski do Berlina, gdzie [...] kontynuował studia nad historią prawa i prawem rzymskim pod kierunkiem samego F. K Savigny’ego. Po roku przeniósł się do Getyngi. Słuchał tam wykładów historii prawa niemieckiego Karola Fryderyka Eichhorna i prawa rzymskiego – swego promotora Gustawa Hugo. Były to [...] gwiazdy pierwszej wielkości na naukowym firmamencie owych czasów.
[...] W 1818 r. obronił Maciejowski dysertację doktorską De vita et constitutionibus C. Q. Messii Traiani Decii (opublikowaną w Getyndze w 1818 r.) i uzyskał dyplom doktora obojga praw. [...] Pobyt na Uniwersytecie w Berlinie dał Maciejowskiemu wiele korzyści [...]. Szczególny zachwyt budziły w Nim wykłady Savigny’ego, który darzył młodego adepta historii prawa swymi względami i roztaczał przed Nim nawet perspektywę uzyskania – z czasem – katedry w Berlinie. [...] J. S. Bandtkie pisał: „Kochany Panie Maciejowski. Pomyślności Twoje berlińskie cieszą mnie bardzo. Żebyś miał pieniądze, a mógłbyś wytrzymać jako docentus privatus w Berlinie, byłbyś pewno szczęśliwszym od polskiego profesora”. Brak pieniędzy zmuszał jednak Maciejowskiego do szukania od razu pracy zarobkowej. A tę ofiarowano mu w Królestwie Polskim.
Po powrocie do Warszawy Maciejowski objął w październiku 1818 r. stanowisko zastępcy profesora Liceum Warszawskiego w zakresie filologii klasycznej, gdzie uczył jako profesor do 1831 r. Rychło po przyjeździe przystąpił do wolnomularstwa [...]. Więcej w tym było konformizmu niż przekonań, jako że ministrem był podówczas gorliwy mason Stanisław Kostka Potocki. W październiku 1819 r. podjął Maciejowski równolegle wykład instytucji prawa rzymskiego na Uniwersytecie Warszawskim jako tzw. profesor przybrany. W 1820 r. wydał podręcznik Principia iuris romani. Jego drugie wydanie ukazało się w 1825 r. [...]. W lutym 1826 r. został Maciejowski mianowany profesorem stałym, a w marcu 1830 r. profesorem zwyczajnym. Rektor Uniwersytetu Warszawskiego ks. Wojciech Szweykowski tak oceniał Go w urzędowej, ale dwuznacznej charakterystyce: „Usposobienie należyte, pracowitość wzorowa, złączona z regularnością [...]. Zupełnie powolny dla zwierzchności, uprzedza jej życzenia”. Czy była to tylko pochwała zwierzchniej władzy, czy również zwrócenie uwagi na konformizm młodego profesora?
Zajęcie się przez Maciejowskiego prawem rzymskim, do czego był przez swoje studia świetnie przygotowany, wynikało przede wszystkim z pragnienia zajęcia stanowiska profesora na Uniwersytecie Warszawskim. W wykładanym przez siebie przedmiocie interesowała Go bardziej historia niż dogmatyka tego prawa. [...] Zaznaczyły się w tym zainteresowania badawcze Maciejowskiego, który był przede wszystkim historykiem, badającym prawo jako element kultury i ustroju. W tym też kierunku rozwijała się Jego twórczość, gdy już od prawa rzymskiego – po likwidacji w 1831 r. Uniwersytetu Warszawskiego – odszedł bezpowrotnie.
W dobie Powstania Listopadowego Maciejowski wstąpił do akademickiej gwardii narodowej, należał nawet do jej komitetu. W kwietniu 1831 r. został też wybrany członkiem Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk.
Na czasy powstania przypadło przygotowanie do publikacji fundamentalnego dzieła, które ugruntowało pozycję naukową W. A. Maciejowskiego. Była nim Historia prawodawstw słowiańskich wydana w czterech tomach w latach 1832–1835, a przetłumaczona rychło na język niemiecki. [...]
Jak doszło do tego, że romanista zajął się niespodziewanie historią porównawczą prawodawstw słowiańskich, więc syntezą wymagającą, zdawałoby się, wielu lat prac przygotowawczych, oraz jaką wartość przedstawia ona dziś? [...]
Sam Maciejowski [...] sprecyzował ściślej genezę dzieła, wskazując, że powstało ono wówczas, gdy został powołany w 1820 r. do komisji mającej zająć się rewizją prawa cywilnego i zastąpić obowiązujący w Królestwie Kodeks Napoleona przez prawo oparte na zasadach rodzimych. Krytycyzm wobec tego kodeksu był w tym czasie u Maciejowskiego wynikiem wpływu także niemieckiej szkoły historycznej w prawodawstwie. [...] „Z rozmów z Savignym i jego wykładów – pisał Maciejowski – odniosłem tę korzyść, żem poznał ważność odszukiwania historycznych pomników prawa tudzież wykrywania z nich utajonej prawdy i żem się przekonał o potrzebie zwracania baczności przy śledzeniu zasad prawa i rozwoju ich na wzajemny stosunek prawodawstw sąsiednich zwłaszcza ludów”.
[...] Od zainteresowań naukowych do ich realizacji była jednak daleka droga. Zaabsorbowany wykładami prawa rzymskiego i opracowaniem podręcznika tego przedmiotu, zainteresowania historią prawa polskiego przesunął Maciejowski na odległy dość margines. Początkowo zresztą reprezentował romanistyczną koncepcję rozwoju dawnego prawa polskiego. Dopiero zapoznanie się – jak odnotował – z Germanią Tacyta ukazało mu instytucje rodzime ludów Europy Środkowej, powstałe niezależnie od wpływów rzymskich. Zbiegło się to z przyjazdem [...] do Warszawy Joachima Lelewela. Nie będąc prawnikiem, a może właśnie dzięki temu, Lelewel dawniej widział już i doceniał rolę pierwiastków narodowych w prawie, sprowadzając rolę prawa rzymskiego w dawnej Polsce do skromnych wymiarów, a w szczególności występując – najsłuszniej – przeciw opinii, która przypisywała mu rolę prawa posiłkowego. Lelewel odegrał niewątpliwie rolę inspiratorską w ukształtowaniu się poglądów Maciejowskiego na historię praw słowiańskich. [...]
W 1829 r. porzucił Maciejowski daleko zaawansowane prace nad Commentarii iuris romani et slavici, gdzie – jak pisał – miał zamiar skreślić „obraz prawodawstw słowiańskich najdawniejszych, a mianowicie Polaków, Rosjan, Czechów, Serbów, Dalmatów etc., a to w porównaniu z prawem rzymskim”, i przeszedł do porównawczego przedstawienia wyłącznie praw słowiańskich. Obok wpływu Lelewela oddziałała na to ogólna atmosfera epoki, charakteryzującej się wzrostem zainteresowania historią narodową z jednej strony, a starożytnościami słowiańskimi – z drugiej. [...] Jednocześnie pod wpływem [...] uczonych polskich i czeskich, ulegał rozszerzeniu zakres zainteresowań naukowych Maciejowskiego. Początkowo zamierzał ograniczyć się do historii dawnego prawa cywilnego narodów słowiańskich, ujętej od strony praktycystycznej, a podyktowanej przez Jego udział w komisji legislacyjnej Królestwa. Od tego opracowania Maciejowski zmierzać zaczął ku szerokiej naukowej syntezie. W przygotowaniu jej nie był zdany na własne siły. Aktywnie pomagali Mu w tym uczony prawnik, profesor Uniwersytetu Warszawskiego Jan Wincenty Bandtkie, młodszy brat Jerzego Samuela – jego mentora i opiekuna z lat studenckich oraz Lelewel. Współdziałali też z Maciejowskim uczeni czescy Wacław Hanka i Paweł Šafařik. Pomocy ich zawdzięczał Maciejowski zarówno wypracowanie koncepcji i założeń dzieła, jak i materiał, z którego je zbudował. [...] Materiały źródłowe do swojej syntezy czerpał też Maciejowski z tek J. W. Bandtkiego, który przygotowywał do wydania zbiór dawnych praw polskich. [...] Największą pomoc okazał mu jednak Andrzej Kucharski – również profesor Liceum Warszawskiego. [...] Maciejowski, przystępując do pisania Historii prawodawstw, jeszcze nie znał dawnych języków słowiańskich. Kucharski był więc dla niego współpracownikiem niezbędnym. Jego udział w dziele Maciejowskiego został uwieńczony wydaniem tomu źródeł: Najdawniejsze pomniki prawodawstwa słowiańskiego (Warszawa 1838). Były one pomyślane jako dodatek źródłowy do Historii prawodawstw. [...] Tak więc pierwsza edycja Historii prawodawstw nie była poprzedzona gruntownymi studiami. Jej baza źródłowa była ograniczona. Kwerenda archiwalna i rozbudowa warsztatu nastąpiły dopiero po opublikowaniu pierwszego wydania i znalazły odbicie w następnych pracach Maciejowskiego, w szczególności w drugim wydaniu dzieła, które, rozszerzone do sześciu tomów, ukazywało się w Warszawie począwszy od 1856 roku. [...]
Po upadku powstania polskiego we wrześniu 1831 roku uczony nasz pozostał w Warszawie, gdy polskie życie intelektualne skupiło się przede wszystkim na emigracji. Stwarzało to – biorąc pod uwagę lojalistyczną odtąd wobec caratu postawę Maciejowskiego – sytuację, w której nie zabrakło spięć i konfliktów. Mimo to utrzymywał on nadal naukową współpracę i dialog również z Lelewelem, mimo politycznej roli, jaką ten odgrywał na emigracji. Ułatwiały ten dialog, nieraz niepozbawiony wzajemnych złośliwości, zbliżone w wielu aspektach założenia naukowe obu uczonych. Różnice natomiast w ich poglądach dadzą się odczytać z toczonych, później zresztą, polemik. Kiedy od 1832 r. zaczęły się ukazywać tomy Historii prawodawstw, Lelewel na emigracji śledził ukazywanie się dzieła i korzystał w swoich pracach z materiałów w nim zawartych.
Na polskie środowiska emigracyjne w latach trzydziestych poglądy zawarte w Historii prawodawstw wywarły znaczny wpływ. Poglądy reprezentowane przez jej autora odpowiadały kołom demokratycznym, które widziały przyszłość w wolnym związku ludów słowiańskich, opartym na prawach racjonalnych, postępowych i jednocześnie płynących ze źródeł narodowych i sobie pokrewnych. Elementy historyczne do tej konstrukcji znajdowano w Historii prawodawstw słowiańskich. Demokratycznej części emigracji odpowiadał pogląd Maciejowskiego, że ustrój społeczny zarówno Polaków, jak i innych ludów słowiańskich opierał się na zasadzie pierwotnej równości i wolności. [...] Dopiero wpływy obce, których implantacja dokonywała się poprzez religię chrześcijańską, miały wprowadzić podział ludności na stany. „Odtąd – pisał Maciejowski – posiadłości ziemskie, powołanie rycerskie, sprawowany urząd dawały prawo do największego w kraju znaczenia”. Chrześcijaństwo więc i złączony z nim zachodni feudalizm, występujący przede wszystkim w jego niemieckich – najbliższych geograficznie Słowiańszczyźnie – formach, niszcząc dawną równość, miały wprowadzić na Słowiańszczyznę niewolę i poddaństwo chłopów. [...] Hipotezy Maciejowskiego, wynikające z apriorycznych założeń, były przyjmowane współcześnie jako naukowo uzasadnione. Posłużyły one jako teoretyczna podbudowa dla programu Towarzystwa Demokratycznego Polskiego sformułowanego w 1836 r. we Francji. Przyczyniły się one też do rozgłosu międzynarodowego Historii prawodawstw.
Ale gwiazda Maciejowskiego na emigracji miała rychło stracić swój blask. U podstaw tego leżało nasilające się słowianofilstwo Maciejowskiego, prowadzące go w kierunku panslawizmu, choć nigdy nie zdeklarował się jako panslawista. Jego odbiciem była protekcja, jakiej udzielali Maciejowskiemu zarówno namiestnik Królestwa – książę Paskiewicz, jak i prawosławny biskup warszawski – Antoniusz. Autor nasz łudził ich zresztą, że dostarczy propagandzie panslawistycznej więcej argumentów historycznych, niż mógł – a zapewne i chciał – jej użyczyć.
Po zamknięciu Uniwersytetu Warszawskiego i po pewnym okresie wyczekiwania został Maciejowski powołany w połowie 1833 roku do sądownictwa cywilnego. W praktyce pozostając na etacie sędziego, korzystał z urlopu, mającego służyć pracy naukowej subwencjonowanej dyskretnie od 1834 roku przez władze rosyjskie. W tym czasie wykańczał i publikował następne tomy Historii prawodawstw. O pośpiechu, z jakim pracował, świadczy uzupełnianie tekstu nowymi źródłami jeszcze w korekcie. [...] Z perspektywy historycznej skłonni jesteśmy oceniać pierwsze wydanie, mimo niedostatecznego przygotowania Autora oraz pośpiechu w publikacji, wyżej niż drugie, opublikowane w ćwierć wieku później na bazie już rozbudowanego warsztatu. W przeciwieństwie bowiem do drugiego, pierwsze wydanie Historii prawodawstw słowiańskich nie reprezentowało tendencji panslawistycznej, a, stawiając prawa wszystkich ludów słowiańskich na równi, pierwsze miejsce wyznaczało znanemu najlepiej autorowi prawu polskiemu [...]. Zauważyć warto, że już współcześnie ta idealizacja Słowian napotykała w nauce polskiej na krytykę. [...]
Historia prawodawstw słowiańskich stała się osią następnych dzieł Maciejowskiego. Oto w 1839 roku ukazało się dwutomowe dzieło zatytułowane Pamiętniki o dziejach, piśmiennictwie i prawodawstwie Słowian [...]. Pomyślane – jak to uwidoczniono w podtytule – jako Dodatek do Historii prawodawstw, oparte było na założeniu zasadniczej odmienności pierwiastków słowiańskich i germańskich w bycie społecznym i prawie. „Pierwowzór i samodzielność słowiańskiego prawodawstwa jest – pisał autor – w ziemstwach i prawach rodowych”. Przeciwstawiał to feudalności germańskiej. Rolnictwo – wywodził – miało wcześniej rozwinąć się u Słowian, a ustrój militarny i jako jego skutek feudalizm – u Germanów. Stąd odmienność kultur i systemów prawnych obydwu narodów, choć w ciągu dziejów mieszały się one ze sobą i wzajemnie na siebie oddziaływały. „Odwiecznie sąsiadując z Słowianami Germanowie udzielali im niemało pomysłów swoich prawnych i nawzajem niemało takowych przyjmowali od nich, jak to się zwykle pomiędzy sąsiedzkimi dzieje ludami – pisał Maciejowski. – Stany panujące i ich prawa mające swój zaród w słowiańskiej narodowości rozwijały się na sposób germański, ale ich zupełne rozwinięcie się w duchu narodowości – własnej nastąpiło [...]. Nawzajem, germańskie gminy i ich prawa rozwijały się w duchu słowiańskiej narodowości, ale w rozwiniętych pierwiastek germański przeważył. W tych dwóch stosunkach [...] szczególniej widzieć można już, jak wielce słowiańskie i germańskie prawodawstwo na siebie wpływają nawzajem”.
Teza o wzajemnym oddziaływaniu obu systemów prawa łagodziła znacznie doktrynalnie słowiański punkt wyjścia Maciejowskiego. Łączyły się one z nowoczesną – a prekursorską wówczas – koncepcją przedstawienia historii prawa jako części historii kultury. To rozszerzenie zakresu badań tak uzasadniał Maciejowski: „Kościół i szkoła, oświata i obyczaje ludu – pisał – w ścisłym zostają związku z historią prawodawstw, bo wykazują stopień cywilizacji narodu”. I dalej formułował myśl, która i dziś nie straciła na aktualności: „W piśmiennictwie historycznym dzieje polityczne ludów świetną dotąd grały rolę; ale się czas zbliża, gdy historia cywilizacji zajmie głównie uwagę piszących [...]. Wyżej ona jak dotąd stała, wzniesie historyczną sztukę, stawiając badacza w potrzebie zapatrywania się na zdarzenia z innego jak dotąd stanowiska”.
W Pamiętnikach dał Maciejowski zarys swojej historiograficznej doktryny słowiańskiej. Jej punktem wyjścia było pojęcie języka słowiańskiego jako jedności, obejmującej wielość osobnych słowiańskich narzeczy. Ze słowiańskiej wspólnoty językowej wypływało pojęcie jednego narodu słowiańskiego, podzielonego na historycznie ukształtowane szczepy, którymi są poszczególne ludy słowiańskie. Ludy te pragnął Maciejowski ożywić duchem jedności i braterstwa słowiańskiego. [...]
Daleki był jednak Maciejowski od postulowania rozpłynięcia się i narodów słowiańskich w rosyjskim morzu, jak mu imputowali nieraz przeciwnicy. Dla współczesnych jego postawa nabierała określonych treści w zestawieniu z rozwijaną przez niego tezą, że przyjęte z Moraw pierwotne chrześcijaństwo w Polsce było obrządku słowiańskiego i z czasem dopiero zostało wyparte przez obrządek łaciński, co łączył z osobą i działalnością św. Wojciecha oraz Ottońską polityką Bolesława Chrobrego. Warto dodać, że tłumaczenie tej części Pamiętników pt. Pierwotne dzieje chrześcijańskiego kościoła u Słowian na języki francuski i rosyjski zostało dokonane w 1840 r. z zalecenia rządu rosyjskiego i przezeń subwencjonowane. Ponieważ wydanie Pamiętników zbiegło się z likwidacją unii kościelnej na ziemiach wschodnich zaboru rosyjskiego, uznano to za torowanie drogi prawosławiu, a Adam Mickiewicz w wykładzie z 12.4.1842 roku w Collège de France określił nawet Maciejowskiego mianem odstępcy. Ostro potępiał go też Edward Dembowski. [...]
Maciejowski pisał bardzo dużo, imponując rozległością zainteresowań. Kolejne jego dzieło: Polska aż do pierwszej potowy XVII wieku pod względem obyczajów i zwyczajów [...] opisana stało się podstawą dla etnografii historycznej. A Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do 1830 r. to historia literatury staropolskiej doprowadzona zresztą, wbrew tytułowi, tylko do połowy XVII w. Dał w niej Maciejowski próbę oparcia dziejów literatury polskiej na heglowskiej triadzie. Podzielił mianowicie dzieje literatury na trzy wielkie epoki, które nazwał zwrotami odpowiadającymi tezie, antytezie i syntezie. W dziejach literatury polskiej widział – w duchu romantycznym – przejaw ścierania się rodzimości z cudzoziemszczyzną. Podkreślał i wydobywał elementy swojskie (folklor, zabytki literatury mieszczańskiej). Chociaż oparte na sztucznej konstrukcji syntetyzującej, dzieło to miało dużą wartość informacyjno-materiałową, a obejmowało, oprócz literatury pięknej, także naukową i religijną, historię języka polskiego i oświaty.
Liczne rozprawy, artykuły i recenzje drukował Maciejowski w różnych czasopismach. Z obfitością produkcji nie zawsze szła w parze dbałość o wykończenie. Również niedostateczny był krytycyzm wobec źródeł. Cechowały Maciejowskiego też ekstensywne interpretacje etymologiczne oraz uleganie z góry przyjętym tezom. W szczególności od 1844 r. rozwijał uparcie teorię swewską, według której Swewowie mieli być Słowianami (Suevi – Slavi), którzy osiedli nad Dunajem aż po Ren i stworzyli potężną rzeszę swewską w połączeniu z przybyłymi ze Skandynawii Germanami. Część tych ostatnich przejęła od Słowian nazwę Suevi (Szwabowie). Stąd wywodził Maciejowski wydatny – jego zdaniem – udział pierwiastków słowiańskich w ustroju Europy Zachodniej. Zaliczał do nich ustrój rodowy i organizację gminną w kształtowaniu ustroju średniowiecznej Europy. Teoria swewską spotkała się z ostrą krytyką, która zarzucała jej Autorowi fantastykę i brak podstaw naukowych. Już Joachim Lelewel w liście do Maciejowskiego z sierpnia 1860 r. pisał: „Przerabianie [Swewów] w Słowiany śmieszne mi się wydaje. Czy godzi się takie fantazje tworzyć?”. I choć potem koncepcję tę przyjął i rozwinął Wojciech Kętrzyński, który do Słowian zaliczał także Longobardów, Markomanów, Kwadów itd., choć pogłosy jej spotyka się jeszcze u Tymienieckiego (1951), stanowi ona dziś naukowe curiosum, przykład dowolnej interpretacji filologicznej, postawionej w służbę nienaukowym, apriorycznym założeniom.
W 1849 r. przeszedł Maciejowski na emeryturę, którą otrzymał w pełnym wymiarze dotychczasowych poborów. Zabezpieczony materialnie (otrzymał jeszcze od władz rosyjskich w długoterminową dzierżawę majątek Maże koło Łęczycy), zajmował się wyłącznie pracą naukową. W początku drugiej połowy XIX w. uznawano Maciejowskiego za najwybitniejszego historyka pracującego w Warszawie. [...]
Był jednak jednocześnie Maciejowski postacią kontrowersyjną, do czego w niemałym stopniu przyczyniła się jego konformistyczna postawa wobec caratu po 1831 r. Na emigracji ostrą kampanię przeciw niemu prowadził m.in. ksiądz Piotr Semenenko ze Zgromadzenia XX. Zmartwychwstańców, który też spowodował umieszczenie Pamiętników i drugiego wydania Historii prawodawstw słowiańskich w Index Librorum Prohibitorum (dekret z 1858 roku). Potępione tezy – według relacji klerykalnego „Przeglądu Poznańskiego” – dotyczyły tego, że „słowiański obrządek poprzedził łaciński w Słowiańszczyźnie”, że „cerkiew grecka lepsza była dla Słowian niż kościół zachodni”, że autor miał zaprzeczać Bożemu posłannictwu papieży, zrównując ich z patriarchami greckimi, oraz dowodził, że bywali ustanawiani przez cesarzy, wreszcie, że „jest stronnikiem małżeństw cywilnych, a w następstwie zwolennikiem rozwodów”. Maciejowski zwrócił się do papieża Piu sa IX, prosząc o cofnięcie dekretu i wyjaśniając bezzasadność postawionych mu zarzutów. [...] W swym przekonaniu Maciejowski nie uchybił w niczym katolickiej ortodoksyjności. Jednak jego pismo z Kurii Rzymskiej powędrowało do rąk oskarżyciela, który złożył je ad acta. [...]. Znamienne, że mimo przemożnych wpływów Kościoła katolickiego w społeczeństwie polskim, umieszczenie dzieł Maciejowskiego w Indeksie nie zaważyło na jego pozycji w kraju. Nawet środowiska konserwatywne jakby tego nie dostrzegły.
W 1860 r. został Maciejowski wybrany na członka honorowego Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu. W 1873 r. powołano go do pierwszego składu świeżo utworzonej Akademii Umiejętności w Krakowie. Tu jednak założył veto rząd austriacki, któremu nie odpowiadały słowianofilskie koncepcje Maciejowskiego.
Aktywność naukowa Maciejowskiego znajdowała wyraz w rozległej korespondencji, jaką w tych latach prowadził z uczonymi slawistami zarówno w krajach słowiańskich, jak i w germańskich. [...] Wiele zagranicznych towarzystw naukowych w Chorwacji, Czechach, Danii, Rosji, Serbii powołało Maciejowskiego do swego grona. [...]. Serbo-chorwackie tłumaczenie Historii prawodawstw opublikowane w Budapeszcie w 1856 r. spotkało się na Półwyspie Bałkańskim z dużym – znacznie większym niż w Polsce – zainteresowaniem [...] i odegrało istotną rolę w kształtowaniu świadomości politycznej Słowian Południowych.
W latach późniejszych słowianofilskie koncepcje Maciejowskiego osłabły. Zależało mu też coraz bardziej na polskiej opinii publicznej, stąd powściągliwe stanowisko wobec Kongresu Ogólnosłowiańskiego w Moskwie (1867), stąd korespondencja z takimi emigrantami, jak Jan Nepomucen Janowski i dr Feliks Michałowski. W listach Maciejowskiego do nich brzmiały nuty patriotyczne. W liście do Janowskiego w 1874 r., z galicyjskiej co prawda Krynicy, więc bez obawy o rosyjską cenzurę, wspominając rok 1831, pisał z patosem: „Boże mój, czy tyle ofiar poniesionych dla Ojczyzny mają przejść bezowocnie? Nie, nigdy! Polska powstanie z upadku! Oddawałem się badaniu nad prawem rzymskim w celu nauczenia się sposobu, jak badać historycznie ojczyste prawo. Badając takowe doszedłem do przekonania, że nasza szlachta niczego się nie nauczyła od przeszłości, o niczym nie zapomniała”. [...] Tak więc zależało Maciejowskiemu na dobrym imieniu wśród rodaków, oburzał się też na tych, którzy, jak Lucjan Tomasz Rycharski, pisali – co sam referował – „żem zagorzały słowianofil, że w Słowiańszczyźnie wszystko dobrym, wszystko swojskim widzę; że Lelewel gorliwym był patriotą Polakiem, a ja panslawistycznej szkoły czeskiej uczonym; że gdy jego zagrzewała miłość Ojczyzny, mnie jedynie prowadzi nauka, nie mająca żadnego związku z obecnym życiem narodu”. Poglądy te oceniał słowami Krasickiego:
Stąd też jeden za drugim owczym bieżąc pędem,
Skoro zełgał najpierwszy, wszyscy łgali rzędem. [...]
Obok tych, względami ideologicznymi kierowanych, opinii, obok drobiazgowych zarzutów, w których celował Walenty Dutkiewicz, pojawiły się głosy krytyki obiektywnej. Pochodziły one głównie z zaboru austriackiego, gdzie kompleks antyrosyjski nie działał tak silnie, jak w Królestwie. Naukową i wyważoną ocenę dziełu Maciejowskiego dał w szczególności Michał Bobrzyński w rozprawie O dawnym prawie polskim, jego nauce i umiejętnym badaniu (1874). [...]
Dzieło Maciejowskiego charakteryzują wartości, które zapewniły mu trwałe miejsce w historii nauki. Można – sądzę – do nich zaliczyć:
1. Wprowadzenie do nauki europejskiej historii praw słowiańskich, a przez to wyprowadzenie polskiej nauki historyczno-prawnej z opłotków na szeroki świat, gdzie nie szczegóły, ale zjawiska ogólne odgrywają podstawową rolę.
2. Zastosowanie do badań ich podejścia porównawczego. Po raz pierwszy zostało ono uwzględnione w tak szerokim zakresie, nie ograniczonym do jednej dziedziny prawa, ale obejmującym całość ustroju i systemu prawnego wszystkich krajów słowiańskich.
3. Uzasadnienie na podstawie konkretnego – choć nie zawsze ścisłego – materiału historycznego ideologii Herdera, która głosiła renesans długo uciskanej przez obcych, pracowitej, łagodnej, pokojowej Słowiańszczyzny w świecie, w którym nastąpił rozwój idei humanitarnych, kształtujących nowe formy życia ludzkości. Było więc to dzieło reprezentatywne dla historiografii romantycznej.
4. Zastosowanie wskazań szkoły historycznej w prawoznawstwie. Szkoła ta – jak podkreślał sam Maciejowski – nie tylko badała więzi przyczynowo-skutkowe, ale starała się również przewidzieć owych skutków konsekwencje. Poprzez poznanie przeszłości miała ona umożliwić prawodawcy kształtowanie prawa opartego na rodzimych podstawach. Konsekwentny historyzm połączony z celami praktycznymi podkreślał świadomą postawę autora, wiążącego przeszłość, teraźniejszość i przyszłość w jeden ciąg procesu dziejowego.
M. Bobrzyński zwracał też uwagę, że Maciejowski pierwszy przeprowadził periodyzację historii prawa polskiego [...] oraz dokonał podziału ojczystego prawa nie na prawo publiczne i prawo prywatne, nieadekwatne do stosunków dawnej Polski, ale na prawo polityczne i prawo sądowe.
Od drugiej połowy lat sześćdziesiątych XIX w. w zainteresowaniach naukowych Maciejowskiego nastąpił pewien zwrot, być może również podyktowany względami na opinię publiczną. Od Słowiańszczyzny wrócił do Polski, ograniczając do jej dziejów zakres swoich studiów i publikacji. A tu oddawał pierwszeństwo problematyce aktualnej i na czoło wysuwał czasy późniejsze, w szczególności dobę Oświecenia i jego konsekwencje dla XIX stulecia. W tym kontekście sytuują się jego zainteresowania dla Zbioru praw sądowych Andrzeja Zamoyskiego. Podejmując badania – częściowo tylko opublikowane – nad Zbiorem praw, wychodził Maciejowski z założenia, że historia prawa winna stanowić wprowadzenie do prawa pozytywnego. Stąd wysoką ocenę Zbioru praw połączył ze zmianą dotychczasowej postawy wobec Kodeksu Napoleona. Uznając jego zalety dla rozwoju kraju w dziedzinie gospodarczej i społecznej, widział w pomyślnej recepcji Kodeksu skutek poprzedniego przeorania gruntu przez projekt Zamoyskiego. [...] Ta zmiana postawy wobec czołowego systemu prawa burżuazyjnego łączyła się ze skierowaniem się Maciejowskiego w stronę problematyki społeczno-gospodarczej. Zaznaczył się w tym wyraźny wpływ pozytywizmu. Ideologia „pracy organicznej” znajdowała wyraz i w tym, że, zajmując się sprawą włościańską czy kwestią żydowską, zwracał szczególną uwagę na dokonane reformy (jak uwłaszczenie) lub ich projekty. I tu więc historia prawa miała służyć współczesności. Znalazło to wyraz – niestety, bez zmiany naukowego warsztatu już anachronicznego w tej dobie – w opublikowanej wówczas Historii włościan [...] w Polsce od czasów najdawniejszych aż do drugiej połowy XIX wieku (1874), nagrodzonej jeszcze w rękopisie przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu, dalej w rozprawie Żydzi w Polsce, na Rusi i Litwie (1878; przekład rosyjski w 1881). [...] Pośmiertnie już wydano przygotowywaną przez Maciejowskiego w ostatnich latach życia Historię miast i mieszczan w krajach dawnego państwa polskiego od czasów najdawniejszych aż do połowy XIX w. (1890).
Zmarł Maciejowski w 1883 roku i pochowany został na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Fundamenty jego obfitej twórczości naukowej zostały założone w Historii prawodawstw słowiańskich. Była to wczesna – ale jak dotąd jedyna – synteza ustroju i prawa narodów słowiańskich, napisana w myśl założeń szkoły historycznej w prawoznawstwie i w duchu panującego wówczas w historiografii romantyzmu. Jest też pierwszą w skali nauki europejskiej – więc wówczas światowej – próbą zastosowania podejścia porównawczego do poznania całości ustroju i prawa obszernego i zróżnicowanego regionu Europy. W tym zakresie jest pozycją klasyczną, a dla poznania dziejów rozwoju myśli i nauki historycznej nader pouczającą. Stąd też rozgłos międzynarodowy, jakiego nie miała żadna inna historyczna synteza pióra polskiego autora.
Warto podkreślić, że, podejmując badania porównawcze praw słowiańskich, każde z nich ujmował Maciejowski jako pewną całość, związaną z innymi pokrewieństwem łączącym wszystkie ludy słowiańskie, i te całości zestawiał ze sobą. [...]
Oceniając ogólnie jego osobowość, można stwierdzić, że W. A. Maciejowski był człowiekiem niezmordowanej pracowitości, a pracował do późnej starości, w życiu wszystko sobie samemu zawdzięczającym. Wyszedł z biedy, dbał więc o dobra materialne i zabiegał o nie. Troszczył się pilnie o swoją karierę, ale też szczerze pasjonowała go nauka: bez tej pasji nie dokonałby tyle. Wyrażała się też ona w zaciętych, często drobiazgowych sporach naukowych i polemikach.
Konformistyczna, po 1831 r. lojalistyczna wobec caratu postawa Maciejowskiego, niewolna czasem nawet od serwilizmu, dyktowała mu posunięcia, które nie zawsze dawały się uzasadnić z narodowego punktu widzenia. Stąd żywe kontrowersje, jakie budziła jego osoba, które przetrwały aż po dzień dzisiejszy. W imię prawdy należy jednak stwierdzić, że słowianofilstwo Maciejowskiego nie doprowadziło go do panslawizmu w jego panrosyjskiej postaci. Nie stał się nigdy [...] odstępcą, żył i działał przez cale życie w środowisku polskim. Opinia polska – w Królestwie zwłaszcza – krytyczna wobec jego słowianofilskich poglądów uznawała go przecież i lokowała na wyższym lub niższym stopniu panteonu nauki polskiej. [...]
Polihistor, obejmujący swym zasięgiem ogromne zakresy badań, pisał Maciejowski dużo, na pewno za dużo. Stąd wiele rzeczy wyszło z jego warsztatu niedopracowanych. Wiele też w nich powtórzeń, pochopnych uogólnień, nieuzasadnionych hipotez, niesprawdzonych danych. [...] Ostre, krytyczne oceny, których nie poskąpili Maciejowskiemu współcześni, zwłaszcza młodsi od niego, dają się wytłumaczyć nie tylko zrozumiałą drażliwością we wszystkim, co dotykało sprawy narodowej, ale i znanym zjawiskiem, że najostrzejsze są zwykle spięcia między dwiema następującymi bezpośrednio po sobie generacjami, które są dostatecznie zbliżone w czasie, aby wejść ze sobą w bezpośrednią styczność, a dostatecznie zróżnicowane co do metod i idei, by nie móc znaleźć płaszczyzny porozumienia. Dodatkowo zaostrza zwykle te sprzeczności naturalne dążenie do „zmiany warty”, istniejące nie tylko w polityce. Dopiero z dalszej perspektywy dają się lepiej, obiektywniej ocenić i sprawy, i ludzie. [...]
Trudno o jednoznaczną ocenę Maciejowskiego. Nie był, rzecz pewna, człowiekiem większego formatu. Zaciążył nad nim fatalnie czas, w którym przyszło mu żyć, choć nie można abstrahować i od jego cech charakteru. Jak stwierdził w swoim studium Z zagadnień psychologii społecznej Stanisław Ossowski: „w warunkach ucisku typy oportunistyczne mają daleko większe szanse przetrwania niż typy bohaterskie”. Absolutyzm carski preferował ludzi o giętkich kręgosłupach, stwarzał im warunki nie tylko przetrwania, ale i dobrobytu połączonego z dostępem do przywilejów. Maciejowski potrafił to wykorzystać. Jednocześnie jego twórczość naukowa, acz w znacznym stopniu przestarzała, stanowi trwałą pozycję w dziejach historiografii polskiej, więcej – słowiańskiej i europejskiej.
Wybrana literatura
Bardach J., Wacław Aleksander Maciejowski i jego współcześni, Wrocław–Warszawa 1971.
Bardach J., Maciejowski W. A. [w:] PSB, t. XIX, Kraków 1974, s. 71–74 (tu pełna bibliografia).
Bardach J., Wacław Aleksander Maciejowski und die slavische Rechtsgeschichte, [w:] W. A. Maciejowski, Slavische Rechtsgeschichte, Vaduz/Liechtenstein 1978, s. 1–17.
*Tekst stanowi skróconą wersję rozprawy opublikowanej w: J. Bardach, W obiektywie nauki i w lustrze pamięci (o uczonych, pisarzach i politykach XIX i XX wieku), red. W. Sudnik, Warszawa 2004, s. 225–244. Pierwodruk w: Historycy warszawscy ostatnich dwóch stuleci, Warszawa 1986, s. 53–73 (tu także skrócona bibliografia).