Fryderyk Florian Skarbek
Urodzony 15 II 1792 w Toruniu. Studia ekonomiczne w Collège de France w Paryżu (1809–1811); profesor UW (1818–1831).
Ekonomista, działacz społeczny i polityczny, powieściopisarz. Prowadził pierwsze wykłady z ekonomii politycznej w języku polskim; uchodzi za inicjatora współczesnej polskiej powieści obyczajowej.
Członek Towarzystwa Przyjaciół Nauk, dyrektor Komisji Sprawiedliwości (1854–1858).
Zmarł 25 IX 1866 w Warszawie.
Pan Antoni, Warszawa 1824; Gospodarstwo narodowe, Warszawa 1820; Teatr, Warszawa 1847, t. I–II; Ogólne zasady nauki gospodarstwa narodowego, Warszawa 1859; Dzieje Księstwa Warszawskiego, Poznań 1860; Dzieje Królestwa Polskiego do 1863 r., t. I–II, Poznań 1877.
A. Rosner, Fryderyk Florian Skarbek, [w:] Profesorowie Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, red. G. Bałtruszajtys, Warszawa 2008, s. 33–35; Skarbek F. [w:] PSB, t. XXXVIII, Warszawa–Kraków 1997, s. 8–13.
„Żem usiłował przez całe życie zasłużyć na dobre imię, które potomkom moim chcę zostawić w spuściźnie”1 – Fryderyk Skarbek tak pisał u schyłku życia, rozpoczynając spisywanie pamiętników. A było to życie niezwykle barwne, aktywne, pełne ważnych i nieraz kontrowersyjnych decyzji. Stąd i rozrachunki autora niełatwe i pokusa tłumaczenia swego postępowania – silna.
Fryderyk Skarbek urodził się u schyłku XVIII stulecia (1792) w Toruniu, w rodzinnym domu swej matki Ludwiki z Fenglerów. Ojciec – Kacper Melchior Baltazar Skarbek – był potomkiem starej senatorskiej rodziny herbu Abdank. W małżeństwie rodziców Fryderyka zderzyły się dwa światy: rodziny toruńskiego bankiera niemieckiego pochodzenia – bogatej, z protestanckim etosem pracy, gospodarności i racjonalnej oszczędności, oraz bankrutującego mimo sporej fortuny utracjusza – ojca, który kilka lat po ślubie uciekł na zawsze, w obawie przed wierzycielami, do Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Ludwice Skarbkowej udało się jednak dzięki rozwodowi ocalić sporą część posagowego majątku (kupiła m.in. dobra Żelazowa Wola), dzięki czemu mogła samotnie wychowywać piątkę małych dzieci. Dla nich właśnie zatrudniła w 1802 roku wychowawcę i nauczyciela – Mikołaja Chopina. Jego talentom pedagogicznym zawdzięczał Skarbek „najpierwsze [...] naukowe usposobienie, które [...] zasadzało się więcej na ogólnym rozwinięciu władz umysłowych, niż na szczegółowym wyuczeniu przedmiotów naukowych”2. Mikołaj Chopin blisko związał się z rodziną i domownikami Skarbków, a jego pierworodnego syna Fryderyka (z małżeństwa z Justyną Krzyżanowską) do chrztu z wody trzymał właśnie Fryderyk Skarbek.
Edukację szkolną Skarbek rozpoczął w 1805 roku w znanym Liceum Warszawskim, którego rektorem był od dwóch lat Samuel Bogumił Linde. Uzupełniał tam domowe wykształcenie o znajomość niemieckiego, łaciny, greki. Wkrótce też został umieszczony na stancji u Lindego, którego Ludwika Skarbkowa znała jeszcze z Torunia. „Tam miałem przed sobą wzór uczonego, ciągłą pracą zajętego, nie szczędzącego mi rad naukowych i używającego mnie nawet do pomocy w układaniu materiałów do słownika swego”3 – zanotował po latach. Liceum ukończył w 1808 roku. Po rocznej przerwie kontynuował naukę – tym razem w Paryżu. Zachowany notes z wydatkami Regestr moich wydatków [...] w Paryżu pozwala na odtworzenie oszczędnego życia studenta, korzystającego jednak z teatru, koncertów, muzeów. Ale przede wszystkim były to wykłady w Collège de France: nauki przyrodnicze, ekonomia, nauki społeczne i polityczne. Łączył je z dodatkowymi zajęciami malarskimi i muzycznymi. Wszystkie wskazują na krystalizujące się zainteresowania Skarbka i we wszystkich tych dziedzinach będzie w przyszłości – czy to profesjonalnie, czy amatorsko – odnosił sukcesy.
Po powrocie do kraju, w 1811 roku, rozpoczął pracę urzędniczą bezpłatną aplikanturą w Ministerstwie Skarbu. Karierę urzędniczo-administracyjną widziała dla syna Ludwika Skarbkowa, myśląc o zapewnieniu mu względnie ustabilizowanej pozycji społecznej i majątkowej. Dzięki doskonałej znajomości francuskiego rozpoczął też w połowie 1812 roku wolontariat w powołanym w Warszawie „biurze tłumaczów” Konfederacji Generalnej, w którym przygotowywał francuskie wersje Diariusza Sejmowego oraz Dziennika Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego.
Wraz z epoką Królestwa Polskiego rozpoczął się bardzo aktywny i chyba najszczęśliwszy czas w życiu Skarbka. Brał żywy udział w lokalnym życiu politycznym. W 1817 roku, w wieku 25 lat (mimo wymogu 30 lat), został marszałkiem sejmiku sochaczewskiego i radcą wojewódzkim (woj. mazowieckiego). Te lokalne doświadczenia polityczne potrafił przekuć w ogólniejszą, choć publicystyczną refleksję. Wraz z innymi młodymi liberałami skupionymi wokół pism wydawanych przez Brunona Kicińskiego publikował (pod pseudonimem Agapit Liziewicz) w „Orle Białym” w 1820 roku teksty związane z wyborami sejmikowymi, wzywając do świadomego głosowania i niekoniunkturalnego wyboru przedstawicieli do sejmu. Artykuły te – w części w modnej stylistyce fabularyzowanej opowiastki (Pan Ignacy) – piętnowały oziębłość w sprawach publicznych, nepotyzm i tradycyjny polski klientelizm, a w ramach moralitetu pokazywały, jakie cechy winien prezentować poseł.
W 1818 roku otrzymał propozycję objęcia opróżnionej przez Dominika Krysińskiego katedry ekonomii politycznej na Uniwersytecie Warszawskim. Ta propozycja była spełnieniem wcześniejszego marzenia. Tuż po powrocie z Paryża Skarbek, jednocześnie z objęciem urzędowania w Ministerstwie Skarbu, zgłosił chęć wykładania nauk ekonomicznych w Szkole Prawa. Wówczas nie skorzystano z tej oferty. Nic więc dziwnego, że zanotował w Pamiętniku': „wezwanie to, tyle dla mnie zaszczytne, odpowiadało w zupełności usposobieniu mojemu; czułem bowiem prawdziwe powołanie do wyższego nauczycielskiego stanu [...]. Nie zawahałem się przeto ani chwili”4. Młody profesor samokrytycznie jednak stwierdzał: „liczyłem wówczas lat 26 życia i z powierzchowności mniej jeszcze wiek ten okazywałem, wobec tego [...] wystąpienie moje publiczne w Szkole Głównej mogło niejednemu zdawać się zuchwałością”5. Wykład był jednak erudycyjny, wygłoszony z dużą pewnością siebie – udał się znakomicie i Skarbek zyskał już wtedy dużą popularność. Tym większą, że zauważono – jak pisał: „że wbrew dawnych przesądów, jako obywatel ziemski z tytułem rodowym nie wahałem się poświęcić zawodowi nauczycielskiemu”6. To, co było atutem w środowisku uniwersyteckim, ciągle jeszcze w sferach ziemiańskich uchodziło za kompromitację. Tu posada profesora plasowała jej wykonawcę na podrzędnym szczeblu hierarchii społecznej. Tylko własność ziemska i tradycja pełnionych bezinteresownie funkcji publicznych mogły zapewnić niezależność i szacunek. Odczuł to Skarbek we własnej rodzinie. W Pamiętnikach zanotował, że ojciec świeżo poślubionej żony, Praksedy z Gzowskich, „mocno tym oburzony, że miałem zamiar poniżyć się do tego stopnia, aby przyjąć posadę bakalarską, jak ją nazywał [...] zaczął namawiać córkę swą, aby mnie porzuciła”7. Do rozwodu szczęśliwie nie doszło, a Skarbek rozpoczął wykłady ekonomii politycznej na Wydziale Prawa i Administracji UW jako zastępca profesora, a od 1820 do 1830 roku – jako profesor uczelni.
Początkowo był jedynym wykładowcą przedmiotu. Przygotowanie zajęć było niezwykle pracochłonne: „nadzwyczajną obdarzony byłem pracą, bo wypadało [...] wygotować prelekcje w nauce, o której żadnego polskiego nie było podówczas dzieła, a tym samym należało tworzyć język techniczny i starać się o to, aby być zrozumiałym przez uczniów, do nowego dla siebie przystępujących przedmiotu”8. Tak więc – dzięki swej dydaktycznej rzetelności – Skarbek był jednym z prekursorów polskiego naukowego języka ekonomii. Trud się opłacił, bo wykłady z ekonomii politycznej, nauki administracji i finansów, prowadzone po raz pierwszy po polsku, cieszyły się dużą popularnością wśród studentów, mimo że profesor sprawdzał listę, odnotowywał zachowanie i postępy w nauce, co pozwalało mu potem wystawiać sprawiedliwe oceny. Opinia o zajęciach młodego profesora ekonomii musiała dotrzeć też do Krakowa, jeśli świeżo mianowany na stanowisko zastępcy profesora w katedrze umiejętności politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego Ferdynand Mojsiewicz udał się do Warszawy, do Skarbka, żeby konsultować się co do sposobu i zakresu wykładów.
W 1825 roku rozciągnięto nad wykładami Skarbka nadzór ze względu na podejrzenia o krytykę rządu. Już wcześniej nie chciał się zgodzić na ocenzurowanie poza Uniwersytetem swojej pracy Elementarne zasady gospodarstwa narodowego, a zła opinia wydana przez Komisję Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego pozbawiła go nagrody za Gospodarstwo narodowe zastosowane czyli nauka administracji. Tym bardziej popularny na Uniwersytecie – był nawet brany pod uwagę jako kandydat na rektora – Skarbek zwracał również uwagę na wychowanie i promowanie młodej kadry. Jego uczeń, Stanisław Kunatt, jako magister legens objął katedrę administracji i nauk handlowych, mimo że nie zdążył przed 1830 rokiem uzyskać stopnia doktora. Swą prawniczą wiedzę wykorzystywał też Skarbek – profesor Uniwersytetu – w opiniach dla sejmu i rządu. Był zwolennikiem Kodeksu Napoleona i oponował przeciw jego zmianom.
12-letni czas pracy na Uniwersytecie był szczęśliwym okresem w życiu Skarbka, który wspominał po latach z „prawdziwą duszy pociechą”. Sądzić należy, że czuł się dobrze w towarzystwie profesorów wydziału i uczelni, między którymi zawiązywały się także towarzyskie kontakty. Odbywano więc nieformalne spotkania, dzięki którym dochodziło do przenikania środowisk naukowych i warszawskich salonów. Obserwował to Skarbek i z rozbawieniem zanotował: „Obok stosunków towarzyskich samych profesorów zawiązywały się i postronne z osobami, do tak zwanego wielkiego świata należącymi [...] co korzystnie oddziaływało na ogładę naukowych ludzi, którzy nie zawsze ze zwyczajami wyższego towarzystwa są oswojeni”9. Przypomnieć trzeba, że wielu ówczesnych luminarzy nauki pozostawało poza ciągle jeszcze hermetycznym światem ziemiaństwa i arystokracji, choć na ogół chętnie doń aspirowało. Dyplom fundacyjny Uniwersytetu zapewniał de iure profesorom-nieszlachcie automatyczne nadanie szlachectwa, traktując je jako swoiste odznaczenie. Szlachectwo to po 10 latach stawało się dziedziczne. Ten znany już od XVI wieku w Polsce zwyczaj pozwalał w uznaniu zasług umieścić profesora wyżej w hierarchii społecznej. Mimo demokratycznej, uniwersyteckiej atmosfery Skarbek nie był zwolennikiem zmian w stratyfikacji społecznej. Uważał, że wpływ na losy kraju winni mieć ludzie urodzeni, majętni, zasiedzieli w rodowych gniazdach. Kontestował ambicje zarówno drobnej, nieposiadającej szlachty, jak aspirujących do klejnotu mieszczan. Te patriarchalne poglądy widoczne były szczególnie w opiniach, które sporządzał dla Heroldii, negatywnie oceniając przyjmowanie do herbów osób wedle kryterium majątku i rządności. Dlatego zapewne boleśnie przeżył odmowę uznania swoich własnych praw do tytułu hrabiowskiego. Długotrwały spór z Heroldią zakończył się ostatecznie w 1846 roku nadaniem mu przez cesarza rosyjskiego, w indywidualnym trybie, nowego tytułu. Także własne sprawy majątkowe Skarbka nie układały się pomyślnie. Był właścicielem kilku zmienianych ciągle i zadłużanych majątków. Z zachowanej dokumentacji wynika, że uciekał się do pożyczek – jak tej na niebagatelną kwotę 650 rb z funduszów miejskich na dobra Wyczółki w guberni mazowieckiej. Był to tani (4–5%) kredyt publiczny.
Jednocześnie z nauczycielską pracą uniwersytecką nabrała tempa kariera naukowa Skarbka. Realizował ją, jak niemal wszyscy profesorowie Uniwersytetu, w Towarzystwie Przyjaciół Nauk. Od roku 1821 był członkiem przybranym, a od 1823 – członkiem czynnym Towarzystwa. Na posiedzeniach naukowych wygłaszał odczyty będące zapowiedzią jego przyszłych zainteresowań (o więziennictwie i o kasach oszczędnościowych). Bardzo energicznie włączył się też w prace organizacyjne. W latach 1822–1829 był inspektorem biblioteki TPN – przewodniczył komisji bibliotecznej, której zadaniem było nadawać kierunek pracom prowadzonym w książnicy. Wprowadził wiele usprawnień organizacyjnych. Opracował regulaminy działania biblioteki, na jego polecenie zaczęto na bieżąco inwentaryzować zbiory, ulepszono katalogi, wprowadzono podział na część polską i zagraniczną. Kiedy obejmował funkcję, biblioteka liczyła ponad 13 tys. woluminów; kiedy ustępował, niemal podwoiła tę liczbę. Doceniał wartość literatury obcojęzycznej i upominał się o jej sprowadzanie, mimo zakazu W. K. Konstantego i cenzorczych działań J. K. Szaniawskiego, obawiającego się książek i czasopism grożących wywołaniem niepokojów politycznych. Zapewne ten „biblioteczny” epizod do końca życia był dla niego ważny, skoro tuż przed śmiercią ofiarował własny spory księgozbiór Szkole Głównej.
Ze wszystkimi tymi zajęciami łączył też Skarbek pracę urzędniczą. Od 1818 roku był członkiem Głównej Komisji Egzaminacyjnej dla Urzędników, od 1829 roku – referendarzem w Radzie Stanu i asesorem w Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji. Tu zajmował się, już nie tylko teoretycznie, problematyką penitencjarną. Żywił przekonanie, że kara winna wzbudzić obawę i zawrócić człowieka ze złej drogi, być proporcjonalna do winy, ale kara więzienia nie może być zhańbieniem ani zemstą. Tak jak w całej Europie, w Królestwie odchodzono od kary śmierci, jednocześnie następował wzrost zainteresowania karą pozbawienia wolności. Przeprowadzona w 1818 roku lustracja więzień w Królestwie przyniosła ich negatywną ocenę. Debatowano, jak polepszyć ich stan, tak aby mogły sprostać celom, jakie przed nimi stawiano w myśl ówczesnych poglądów na karę i nowego Kodeksu Karzącego. Skarbek – z właściwą sobie energią – refleksję teoretyczną opartą na lekturach, zagranicznych podróżach, w czasie których oglądał nowoczesne zakłady karne i zapoznawał się z działaniami w tej dziedzinie, szybko przetworzył w działanie. W 1828 roku ogłosił bardzo krytyczny raport z wizytacji warszawskich więzień, a już w 1829 roku, dzięki jego zabiegom, przystąpiono do budowy warszawskiego więzienia przy ul. Pawiej. Ukończone po sześciu latach było pierwszym w kraju więzieniem celkowym. Podobne zbudowano także w Płocku, Siedlcach, Kaliszu i Sieradzu. Z budową nowych budynków więziennych szły w parze – inspirowane przez Skarbka – zmiany w zasadach odbywania kary, organizacja warsztatów pracy dla więźniów. Bardzo nowocześnie brzmią też słowa Skarbka dotyczące resocjalizacji powracających na wolność: „Aby zapewnić korzyści więzienia poprawczego nie wystarczy chronić przestępcę przed zniesławieniem, niemal piętnem, którem otaczany jest od czasu skazania, trzeba nade wszystko opiekować się nim i ułatwić mu możliwość przejścia do życia uczciwego po jego wyjściu z więzienia”10.
Swoje doświadczenia i przemyślenia prezentował Skarbek w czasie międzynarodowego kongresu penitencjarnego we Frankfurcie nad Menem w 1846 roku. Przedstawił sytuację i dokonania w Królestwie Polskim, a także program na przyszłość. Opowiedział się w nim za skutecznym, ale zarazem humanitarnym wykonaniem kary pozbawienia wolności. Jego koncepcje spotkały się z dużym zainteresowaniem ze strony uczestników spotkania, a rozwiązania przez niego wprowadzone stały się wzorem dla innych państw. Niestety kontynuacja reformatorskich działań w Królestwie nie była możliwa. W ramach popowstaniowych represji wprowadzony został w 1847 roku Kodeks Kar Głównych i Poprawczych, represyjny, daleko mniej nowoczesny niż Kodeks 1818 roku. Uniemożliwiło to dokończenie reformy więziennictwa, mimo że jej skuteczność potwierdzała opinia rosyjskiego Ministerstwa Sprawiedliwości i Głównego Zarządu Więziennego.
Działalność prospołeczna i dobroczynna Skarbka widoczna była także na innych polach. Zajmował się tworzeniem zakładów opiekuńczych i nadzorem nad nimi. Jako prezes Towarzystwa Ogniowego energicznie wprowadzał systemy ubezpieczeń przed skutkami pożarów i klęsk żywiołowych. Promował ideę kas oszczędnościowych. We wszystkich tych działaniach obserwować można rozwiązania inspirowane nowoczesną myślą ekonomiczną, wybiegające poza XIX wiek. Bo też i ekonomia była w centrum zainteresowań Skarbka. Miał dobre przygotowanie teoretyczne, zdobyte w trakcie pracy na Uniwersytecie, ale jego koncepcje rozwijane były także poprzez obserwację praktyki życia ekonomicznego Królestwa Polskiego. Tak jak większość ekonomistów tej doby (D. Krysiński, W. Surowiecki) przekonany był o konieczności rozwoju przemysłowego ziem polskich. Stawiał jednak, zachowując postawę krytycznej rezerwy, pytania o ekonomiczne koszty i skutki społeczne polityki Lubeckiego. Nie był też bezkrytyczny wobec założeń ekonomii liberalnej ani angielskiego modelu industrializacji. Obserwując pauperyzację szlachty, a także mieszkańców wsi i małych miast, zastanawiał się nad granicami poświęcenia współczesnych mu dla przyszłości kraju i dla sfinansowania industrializacji. W dyskusjach, które toczone były wokół programu Lubeckiego (także na posiedzeniach TPN), tak jak D. Krysiński, a inaczej niż S. Staszic i W. Surowiecki, Skarbek – wskazując na szkodliwość jednostronnie agrarnej gospodarki – nie był jednak zwolennikiem dynamicznego i szybkiego uprzemysławiania kraju. Uważał, że przyspieszone uprzemysłowienie nie likwiduje, a odwrotnie – wzmacnia feudalizm. Lansował, idąc tropem Adama Smitha, doktrynę rozwoju naturalnego. W Ogólnych zasadach nauki gospodarstwa narodowego pisał: „Najpierw ustanawia się i zajmuje prace i kapitały narodu: rolnictwo, zakwitnięcie jego daje początek przemysłowi rękodzielnemu i handlowi wewnętrznemu, a wzrost tych trzech gałęzi przemysłu wewnętrznego staje się źródłem dochodów i kapitałów, których stopniowe powiększenie rozprzestrzenia stosunki handlowe i ustala związki przemysłowe między narodami”11. Nie można było więc naruszać, jego zdaniem, naturalnej równowagi między gałęziami gospodarki wymuszoną industrializacją. Stąd też opowiadał się przeciw protekcjonalizmowi i etatyzmowi, które uważał za szkodliwą skrajność. Skarbek konsekwentnie przestrzegał koncepcji „drogi środka” i „łagodnego kapitalizmu”.
Epoka, na którą przypadło życie Skarbka, w szczególny sposób wymagała definicji patriotyzmu, stosunku do spraw narodowych. Od współziomków oczekiwał postawy aktywnej. Pisał: „Kto nie jest gorliwym obywatelem swego kraju, ten nie może być przyjacielem ludzkości”12. Nie był przecież wobec tradycji narodowej bezkrytyczny, a jako bystry obserwator zawarł swe spostrzeżenia w literackiej formie Pamiętników Seglasa. Widział jednak konieczność kultywowania wzorów patriotycznych w języku, obyczaju, tradycji szlacheckiej służącej podtrzymaniu tożsamości w trudnych czasach niewoli. Chciał znaleźć równowagę między koniecznością modernizacji kraju a trwałością wzorców patriotycznych, bo „narodowych namiętności siłą zwalczać nie sposób, to drażni i wzmacnia je tylko, chcąc je łagodzić, raczej wypada im schlebiać, a tak opinię publiczną stopniowo naprowadzać do umiarkowania”13.
Skarbek od wczesnej młodości był wychowany przez matkę ku służbie urzędniczej, do której – jak pisał – „czuł największe powołanie”14. W Królestwie, zwłaszcza w dobie powstańczej, wykonywanie tego zawodu wiązało się z wyborami politycznymi, stosunkiem do rosyjskiego zaborcy. Okres powstania listopadowego spędził w Petersburgu, gdzie na wezwanie cara analizował działanie rosyjskiego systemu penitencjarnego. Oszczędziło mu to konieczności wyraźnego zadeklarowania się w stosunku do powstania, choć wiemy, że jego opinia o narodowych zrywach zbrojnych była zdecydowanie negatywna. Nie przypadkiem więc car mianował go szambelanem dworu i członkiem Rady Tymczasowej KP, która pierwotnie miała zastąpić rząd powstańczy. Nie doszło do konkretnych działań tej instytucji, bo rządy w Królestwie objął namiestnik Paskiewicz, ale sam udział w niej Skarbka uznany został za ugodowy i służalczy. Niepomny na tę opinię, po upadku powstania pełnił liczne funkcje w strukturach rosyjskiego państwa. Prawda, że były konsekwencją działalności przy organizowaniu więziennictwa i zakładów dobroczynnych. W latach 1833–1842 był członkiem Rady Głównej Opiekuńczej Zakładów Dobroczynnych, a od 1845 roku prezesem tejże Rady. W 1836 roku przez krótki czas był członkiem Rady Ministrów Cesarstwa Rosyjskiego. W 1841 roku został mianowany radcą stanu w Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Duchownych. Był też twórcą i pierwszym prezesem Dyrekcji Ubezpieczeń (1842), a w 1844 roku – założycielem Głównej Kasy Oszczędności. W 1847 roku otrzymał nominację radcy, a w roku 1854 – dyrektora Komisji Rządowej Sprawiedliwości i w tym charakterze należał do Rady Administracyjnej Królestwa. Jednocześnie mianowano go senatorem. Wystąpił wtedy z projektem utworzenia, przy Komisji Rządowej Sprawiedliwości, Szkoły Prawa dla aplikantów i młodszych sądowników. Inicjatywa ta stała się przyczyną konfliktu z Pawłem Mucharowem, kuratorem Warszawskiego Okręgu Naukowego. Uwagi Skarbka przedstawiono Aleksandrowi II jako „zuchwałe kwestionowanie słuszności decyzji cesarza”15 co w konsekwencji spowodowało dymisję Skarbka w 1858 roku i przejście na emeryturę. Raz jeszcze próbował powrócić do polityki w gorącym klimacie początku lat 60., usiłując, drogą nieformalnych zabiegów, uzyskać najwyższe stanowisko wśród polskich dygnitarzy w Królestwie – wiceprzewodniczącego Rady Stanu. Misterny plan nie powiódł się. Jednak za urzędniczą służbę, zgodnie z zasadami obowiązującymi w Cesarstwie, odznaczony został wieloma orderami rosyjskimi (św. Stanisława, św. Anny, św. Włodzimierza) i odznakami „nieskazitelnej służby”.
Niespokojne lata przed wybuchem powstania styczniowego wystawiły starzejącego się Skarbka na ciężką próbę. 23-letni syn Henryk został aresztowany za udział w demonstracjach antyrządowych i skazany na wcielenie do armii rosyjskiej. Interwencja u generał-gubernatora spowodowała, że Henryk osadzony został na Pawiaku (więzieniu budowanym przez ojca!), potem w twierdzy w Modlinie. Czy synowska aktywność zmieniła poglądy Skarbka na kwestię powstań narodowych? Należy wątpić, choć działania te określał jako obywatelskie.
Coraz częściej – jak to miał w zwyczaju w chwilach trudnych – wycofywał się do swego wiejskiego majątku. Tu w otoczeniu rodziny nie tylko rozpamiętywał, ale też pisał i malował. Twórczość literacka Skarbka powstawała na marginesie jego innych działań, była ciekawa i różnorodna. Debiutował jako nastolatek wierszami na popis uczniowski, które potem dość krytycznie ocenił: „Pędziłem wieczory na nieszczęsnym rymowaniu, które było słabością moją; [układałem] ciągle tysiące wierszy, żadnej co się zowie wartości nie mających, z których jedynie odnosiłem tę korzyść, że umysł mój zajmował się wznioślejszymi myślami i rozwijał wyobraźnię”16. Nieobce były mu też formy teatralne. Pierwszą sztukę wystawił w 1813 roku, a od 1829 roku pisał komedie, komedioopery i krótkie sztuki obyczajowe dla warszawskiego teatru Rozmaitości. „W ciągu lat 1829 i 1830 przedstawiono [...] siedem małych komedii moich”. Cieszyły się powodzeniem, więc wyznawał: „Raz zachęcony nie ustawałem już przez resztę życia mego na pracach dramatycznych”17.
Jednak przede wszystkim tworzył powieści historyczne, mieszczące się w nurcie polskiego walterskotyzmu. Wśród nich Tarło (1827) i oparte na XVIII-wiecznym tekście J. Kitowicza Zycie i przypadki Faustyna Feliksa na Dodoszach Domosińskiego (1838), gdzie krytycznie ocenił umysłowość szlachecką i pokazał upadek kultury w czasach saskich. W tradycji oświecenia, z postacią budowaną w oparciu o jedną cechę charakterystyczną napisał Pana Starostę i Pamiętniki Seglasa (1845) poświęcone wychowaniu młodzieży i problematyce obyczajowej. Zgodnie z duchem epoki powieść Pan Antoni (1824) oparta była na sentymentalnym wzorze pisarstwa Laurence’a Sterne’a. Jednak wśród jego dzieł pisarskich najwartościowsze są zapewne historyczne. Pisane sugestywnie i z talentem literackim, bardzo stronnicze, Dzieje Księstwa Warszawskiego (1860) i Dzieje Królestwa Polskiego do 1863 r. (1877) na wiele lat narzuciły ogląd epoki nie tylko amatorom historii, ale i badaczom. Ważnym elementem spuścizny literackiej Skarbka są spisane u schyłku życia Pamiętniki. Stanowią świadectwo epoki; choć emocjonalne, dostarczają wielu bezcennych informacji i spostrzeżeń człowieka będącego niemal przez całe życie w centrum wydarzeń politycznych.
Od młodości chętnie i z powodzeniem uprawiał Skarbek rysunek i malarstwo. Pisał, że ze szczególną przyjemnością poświęcał się „malarstwu krajobrazów, bo w tym do późnego wieku mego kształciłem się i z zamiłowaniem nim się zajmowałem”18. Prace te pokazywał na wielu warszawskich wystawach, a niektóre z nich (Pejzaż z wiatrakiem) przetrwały próbę czasu i dziś jeszcze są ozdobą ekspozycji muzealnych. Z wrodzoną sobie aktywnością współorganizował też wystawy malarstwa na Uniwersytecie przed 1830 rokiem.
Fryderyk Skarbek był dwukrotnie żonaty – z Praksedą Gzowską, a po jej śmierci z Pelagią Rutkowską. Z pierwszego małżeństwa doczekał się syna Józefa, z drugiego – dwóch synów, Henryka i Władysława, i córki Anny.
Fryderyk Skarbek zmarł w Warszawie w 1866 roku, pochowany został na cmentarzu Powązkowskim. Napis na grobowcu głosi: „przeszło 50 lat sercem, myślą i czynem służył ziomkom i krajowi”19.
Wybrana literatura
Bartoszyński K., Kieniewicz S., Skarbek F. F. [w:] PSB, t. XXVIII, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1997–1998, s. 8–13.
Bardach J., Zabiegi Fryderyka Skarbka i Jego projekt ciała opiniodawczego z 1861 r., [w:] W obiektywie nauki i w lustrze pamięci (o uczonych, pisarzach i politykach XIX i XX w.), red. W. Sudnik, Warszawa 2004, s. 174–187.
Bieliński J., Królewski Uniwersytet Warszawski (1816–1831), t. I–II, Warszawa 1907–1911
Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego, red. S. Kieniewicz, Warszawa 1981.
Jedlicki J., Jakiej cywilizacji Polacy potrzebują? Studia z dziejów idei i wyobraźni XIX wieku, Warszawa 1988.
Michalski J., Próby założenia Szkoły Prawa w Warszawie w okresie międzypowstaniowym, [w]: Przeszłość – przyszłości. Księga ofiarowana Bogdanowi Suchodolskiemu, red. B. Leśnodorski, Warszawa 1975.
Pamiętniki Fryderyka hrabiego Skarbka, oprac. P. Mysłakowski, Warszawa 2009.
Skarbek F., Ogólne zasady nauki gospodarstwa narodowego czyli czysta teoria ekonomii politycznej, t. I–II, oprac. i wstęp W. Szubert, Kraków 1955.
Senkowska M., Kara więzienia w Królestwie Polskim w pierwszej połowie XIX w., Wrocław 1961.
Szubert W., Studia o Fryderyku Skarbku jako ekonomiście, Łódź 1954.
Senkowska M., Raport Fryderyka Skarbka o warszawskim więzieniu śledczym z 1828 r., „Czasopismo Prawno-Historyczne” 1957, t. IX, s. 259–266.
1Pamiętniki Fryderyka hrabiego Skarbka, oprac. P. Mysłakowski, Warszawa 2009, s. 28.
2Ibidem, s. 44–45.
3Ibidem, s. 90.
4Ibidem, s. 169.
5Ibidem, s. 171.
6Ibidem.
7Ibidem, s. 169.
8Ibidem, s. 171.
9Ibidem, s. 179.
10Cyt. za J. Haytler, Fryderyk Hr. Skarbek jako penitencjarysta, Warszawa 1935, s. 41.
11F. Skarbek, Ogólne zasady nauki gospodarstwa narodowego, t. II, Warszawa 1955, s. 75; por. też J. Jedlicki, Jakiej cywilizacji Polacy potrzebują, Warszawa 1988, s. 114.
12F. Skarbek, Pisma pomniejsze, t. I, Warszawa 1936, s. 518.
13Ibidem, s. 347–352.
14Pamiętniki..., op. cit., s. 132.
15Cyt za. J. Michalski, Próby założenia Szkoły Prawa w Warszawie w okresie międzypowstaniowym, [w:] Przeszłość – przyszłości. Księga ofiarowana Bogdanowi Suchodolskiemu, Warszawa 1975, s. 101.
16Pamiętniki, op. cit., s. 123.
17Ibidem, s. 240.
18Ibidem, s. 124.
19Grobowiec rodziny Skarbków na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, kwatera 173 (IV).