Georgij (Jurij) Wiktorowicz Wulf

Urodzony 10 VI 1863 w Czernihowie. Studia przyrodnicze na UW (1881–1885), staże naukowe w Monachium (u prof. P. H. Grotha) i w Paryżu; magisterium* na UW (1892); pracownik UW (1892–1896 i 1898–1908); doktorat** na Uniwersytecie Noworosyjskim w Odessie (1896); zatrudniony tamże (1897–1898); pracownik Uniwersytetu Moskiewskiego (1908–1925).

Fizyk, krystalograf, mineralog. Wypracował metodę oznaczenia klas kryształów, jego badania kryształów ciekłych stały się podstawą ich zastosowania w technice. Członek Petersburskiego Towarzystwa Mineralogicznego. Zmarł 25 XII 1925.

Rukowodstwo po kristallografii, 1904; Zur Geometrie der Doppelbrechung, „Annales de Physique”, t. XVIII, s. 579–589; O tocznosti znaków gieomietriczeskoj gnomomietrii, 1906.

Wul’f Georgij Wiktorowicz [w:] Enciklopiediczeskij slowar’ Brokgausa i Efrona, t. LXXXII, Petersburg 1890–1907.

* rosyjski odpowiednik europejskiego doktoratu
** rosyjski odpowiednik habilitacji

ZBIGNIEW J. WÓJCIK

GEORGIJ (JURIJ) WIKTOROWICZ WULF

1863–1925

 

Maciej Suffczyński, znany polski historyk fizyki, natrafił na intrygujące materiały dotyczące Georgija Wulfa, wybitnego krystalografa, w latach 1898–1908 profesora i kierownika katedry mineralogii i petrografii w Oddziale Przyrodniczym Wydziału Fizyczno-Matematycznego Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Okazuje się, że ten uczony, pracując na uczelni, której ważnym zadaniem była rusyfikacja społeczeństwa polskiego, wystąpił do Uniwersytetu Jagiellońskiego z zamiarem uzyskania tam veniam legendi. Wniosek jego miał być odrzucony ze względów formalnych – przedstawił zbyt krótką rozprawę. Zważywszy na to, iż Wulf – wychowany od dziecka w Warszawie – znał świetnie język polski, rzecz nie jest nierealna. Ponadto na UJ od 1904 roku kierownikiem katedry mineralogii i petrografii był Józef Morozewicz, podobnie jak krystalograf wychowanek prof. Aleksandra Lagoria – przeprowadzeniu więc takiego przewodu mogły przeszkodzić tylko decyzje ministrów oświaty Austrii i Rosji.

Jeżeli sugestii prof. Suffczyńskiego nie da się potwierdzić na podstawie zachowanych dokumentów, to i tak jest w tym coś istotnego, a mianowicie: powszechna sympatia społeczności geologów i fizyków polskich (w tym mineralogów, krystalografów, geochemików) do Rosjanina. Wystarczy wspomnieć – nie jest to legenda, lecz udokumentowany archiwaliami fakt – że po I wojnie światowej na Wydziale Przyrodniczym Uniwersytetu Warszawskiego ustanowiono katedrę, która miała być uruchomiona z chwilą wypuszczenia Wulfa z Moskwy. Władze Rosji sowieckiej wiedziały o tym i zapewne dlatego w 1921 roku krystalograf został wybrany na członka korespondenta tamtejszej Akademii Nauk.

W Rosji prawie przez cały wiek XIX jedyną uczelnią z nierosyjskim językiem wykładowym był Uniwersytet Dorpacki. Studiowało tam wielu Polaków, wśród Niemców, stanowiących większość uczących się. Nawet profesorowie Rosjanie uczyli tam po niemiecku. Narzucenie w 1869 roku uczelni warszawskiej wykładowego języka rosyjskiego właściwie nie było niczym nadzwyczajnym, poza dalekosiężnym planem rusyfikacji społeczeństwa polskiego. W przypadku dwóch usługowych katedr geologicznych, profesorów polskich Karola Jurkiewicza i Jana Trejdosiewicza utrzymano do emerytur, gdyż mieli oni stopnie naukowe uzyskane na uczelniach w głębi Rosji. Już jednak przejście na emeryturę Jurkiewicza w 1880 roku spowodowało obsadę katedry mineralogii przez Rosjanina, dorpatczyka Aleksandra Lagoria. Wychowanków Dorpatu łączyła legenda wspomnień miejsca studiów. Z tego względu w prowadzonej przez Lagoria katedrze w Warszawie bywali liczni Polacy, a w tym zwłaszcza Józef Siemiradzki oraz Stanisław Józef Thugutt. Tak się złożyło, że już w drugim roku jego pracy na Uniwersytecie Warszawskim najzdolniejszym studentem okazał się zadomowiony w Warszawie Rosjanin Georgij Wulf. Studiował głównie fizykę, ale pod wpływem wykładów Lagoria z krystalografii, nie zrywając z głównym kierunkiem swoich zainteresowań, poświęcił się naukom mineralogicznym. W swym krótkim życiu osiągnął wiele, gdyż umiejętnie wykorzystywał zdobycze nauk fizycznych (m.in. metody rentgenowskie) do badań mineralogicznych. W publikacjach używał zamiennie dwóch imion: Georgij i Jurij, co czasem jest powodem przekonania, że ogłaszali je dwaj bracia. Młodszy od Georgija brat Aleksander był zresztą także fizykiem, okresowo nawet wykładowcą w Instytucie Politechnicznym w Warszawie. Obaj bracia byli więc wybitnie uzdolnieni w naukach ścisłych.

Georgij Wulf był synem Wiktora s. Konstantego Wulfa, nauczyciela. Urodził się w Czernihowie 10 (22) czerwca 1863 roku. Niebawem ojciec został mianowany dyrektorem gimnazjum w Warszawie, co świadczy także o wysokiej ocenie przez władze oświatowe jego patriotyzmu, zważywszy, iż było to po zdławieniu powstania styczniowego. Dla Georgija miasto to staje się miejscem zamieszkania na wiele lat. Tu kończy 5. Gimnazjum i jako 18-latek wstępuje na miejscowy Uniwersytet z zamiarem studiowania nauk ścisłych. Wiedza i zdolności dydaktyczne prof. Lagoria zdecydowały o tym, że już w czasie studiów w latach 1881–1885 Wulf miał poważne osiągnięcia naukowe i to zarówno w mineralogii, jak i fizyce – bo profesor Nikołaj Jegorow był również łowcą talentów. Oto kilka szczegółów.

W czasie drugiego roku studiów Wulf przygotował pracę z krystalografii geometrycznej, za którą otrzymał nagrodę w wysokości 50 rubli. Wydrukowano ją w periodyku uczelnianym. To oczywiście zasługa prof. Lagoria, który zadbał o przeprowadzenie tego w sposób formalny. Mistrzowi zawdzięczał Wulf załatwienie środków (60 rubli) na wyjazd do Odessy na zjazd przyrodników i lekarzy rosyjskich, w czasie którego – na wycieczkach – poznał Krym. W roku następnym (trzeci rok studiów) dostał 16 rubli i 67 kop. na wycieczkę studyjną do południowej części Kongresówki.

Ponadto otrzymał złoty medal za pracę o własnościach elektrycznych kwarcu. Tę właśnie pracę 16 czerwca 1885 roku uznano za kandydacką z fizyki. Przyznano mu również 100 rubli na studyjną wycieczkę na Krym, z profesorem Lagoriem. Po powrocie został – po raz drugi – kandydatem nauk, tym razem z mineralogii. Uczelnia wytypowała go do tzw. stypendium profesorskiego, z czym wiązały się uzupełniające studia na uczelniach zachodniej Europy. W związku z tym otrzymał na dwa lata po 600 rubli na rok.

Było to o tyle ważne, że zwalniało go od nadmiernych powinności asystenckich.

Ponieważ ministerstwo zwlekało z zatwierdzeniem decyzji Rady Uniwersytetu, Wulf zdecydował się na pewien czas wyjechać prywatnie do Petersburga. Poznał tam m.in. najwybitniejszego ówczesnego krystalografa rosyjskiego Jewgrafa S. Fedorowa, a ponadto wybrano go do Petersburskiego Towarzystwa Mineralogicznego.

Od 1 stycznia 1889 do września roku następnego, mając 1500 rubli (dostał więcej niż planowano), studiował za granicą w głównych ośrodkach badań krystalograficznych. Znaczną część tego czasu spędził w Monachium u profesora Paula Heinricha Grotha, redaktora międzynarodowego czasopisma specjalistycznego „Zeitschrift fur Kristallographie”. Tak się złożyło, że jednym z głównych zajęć Wulfa było tłumaczenie z języka rosyjskiego na niemiecki nadsyłanych prac genialnego Jewgrafa Fedorowa, piszącego wyłącznie po rosyjsku i to niezbyt zrozumiale. Groth miał zresztą różnych pomocników z „krajów słowiańskich”, a jeden z nich – Stefan Kreutz z UJ – opowiadał, że redaktor, wyjeżdżając poza Monachium, zastępującym go kazał natychmiast drukować teksty „dzikusa” (tak nazywał krystalografa petersburskiego). Na Wulfa spadło więc wiele nieoczekiwanej, trudnej pracy. Mimo to zdołał być także w Paryżu, w czasie gdy zaczęły powstawać nowe kierunki badań, zwłaszcza nad kryształami ciekłymi.

Gdy wrócił do Warszawy, z Polaków na Uniwersytecie pracował jeszcze Antoni Wałecki, kustosz zbiorów mineralogicznych. Trejdosiewicz był już na emeryturze, a katedrą geologii i paleontologii kierował młody, ale zasłużony badacz, Władimir Prochorowicz Amalicki. Wulf nie utrzymywał z nim bliższych kontaktów, poza służbowymi. Nadal współpracował z fizykiem profesorem Jegorowem i w trójkę z profesorem Lagoriem ustalali temat rozprawy magisterskiej. Obronił ją w 1892 roku. Dotyczyła ona m.in. pseudosymetrii w kryształach.

Uzyskanie magisterium dawało Wulfowi prawo prowadzenia wykładów jako docentowi prywatnemu. Miał wykład monograficzny o koncepcji ciekłych kryształów. Jednocześnie na pewien czas zajął się sprawami wzrostu kryształów, mając na ten temat wiele obserwacji poczynionych w czasie pobytu w Niemczech i we Francji. Nie wdając się w szczegóły, należy stwierdzić, że badania te stały się podstawą późniejszego zastosowania w technice kryształów ciekłych. Na ten temat przedstawił w 1895 roku rozprawę doktorską. Rada Wydziału Fizyczno-Matematycznego Uniwersytetu Warszawskiego uznała ją jednak za objętościowo zbyt skromną. Wulf pojechał z nią na Uniwersytet Noworosyjski w Odessie i tam w 1896 roku obronił. Ze względu na istniejącą na uczelni sytuację zdecydował się opuścić Warszawę i podjąć pracę na stanowisku profesora nadzwyczajnego, od 1897 roku, na Uniwersytecie Kazańskim. Był tam ledwie trzy semestry, gdyż po przejęciu przez profesora Lagoria dyrektury Instytutu Politechnicznego w Warszawie zwolniła się zajmowana przez niego katedra. Wrócił więc do „rodzinnej” Warszawy i z uczniami Lagoria, a później własnymi, kontynuował studia nad wzrostem kryształów. Z Polaków zatrudnieni w katedrze byli m.in. Józef Morozewicz (zajął stanowisko kustosza po przejściu na emeryturę Wałeckiego) oraz asystent Zygmunt Weyberg.

Wybitnie zdolny fizyk-krystalograf, mający mądrego mistrza, osiągnął katedrę, mając 35 lat. Nad swym profesorem miał pewną przewagę – nie dawał się wciągnąć w rygor pracy administracyjnej. Obaj byli znakomitymi wykładowcami, serdecznie nastawionymi do społeczeństwa polskiego. Obaj utrzymywali jednak dystans do profesora Amalickiego, choć nie dotyczyło to spraw naukowych. Należy podkreślić, że ci trzej profesorowie, pracując na Uniwersytecie Warszawskim, oceniali studentów za ich osiągnięcia, a nie przynależność narodową.

Profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, a na nim kierownikiem katedry mineralogii i petrografii, był Wulf w latach 1898–1908. Wskutek różnych okoliczności pracował z młodzieżą jako wykładowca o dwa lata krócej. Strajki szkolne 1905 roku, a w konsekwencji opuszczenie uczelni przez znaczną liczbę studentów Polaków, wciągnęły Wulfa w wir zdarzeń tak dalece, że w konsekwencji sam zrzekł się pracy na Uniwersytecie, ba, nawet opuścił Warszawę.

Gdy obejmował katedrę, z asystentów profesora Lagoria pozostał tylko Zygmunt Weyberg, z którym doskonale się rozumieli. Z młodszych był N. Waticz, zajmujący się podobnymi zagadnieniami. Niewątpliwie jednak Wulf nadal miał dobre warunki pracy, zwłaszcza iż pewne doświadczenia przeprowadzał u Lagoria w Instytucie Politechnicznym. Pracował bardzo aktywnie, publikując zarówno w prasie rosyjskiej, jak i niemieckiej oraz francuskiej. Wypracował metodę szybkiego oznaczenia klas kryształów, konstruując diagram, zwany później „siatką Wulfa”. Jego książka Rukowodztwo po krystalografii z 1904 roku to podręcznik, na którego podstawie do drugiej połowy XX wieku powstawały podręczniki polskie. Z ważniejszych opracowań monograficznych godne podkreślenia jest studium O tocznosti znaków gieomietriczeskoj gnomomietrii z 1906 roku. W swoich pracach dał się poznać nie tylko jako uczony, ale także dydaktyk. Ostatnie jego publikacje w czasopiśmie Uniwersytetu Warszawskiego ukazały się w 1907 roku. Pozostawał nadal aktywny twórczo, ba, nawet w 1915 roku ogłosił szkic wspomnieniowy Posliednije miesiacy w Warszawskom uniwersitietie.

Rok 1905, dokumentowany niewielką rozprawką Zur Geometrie der Doppelbrechung („Annales de Physique”, t. XVIII, s. 579–589), nie był dla Wulfa spokojny. Strajki studentów, konflikt postaw w porównaniu z profesorem W. Amalickim, wreszcie represje wymierzone przeciwko studentom Polakom i tym Rosjanom, którzy opowiedzieli się po ich stronie – ciężko przeżył. Sam był życzliwie nastawiony do dążeń Polaków. Gdy konspirującym studentom groziło aresztowanie, przechował u siebie dokumenty organizacji niepodległościowych. Niestety, swoimi działaniami naraził się policji i zmuszony był podjąć decyzję o emigracji do Szwajcarii. Prawie rok przebywał w Genewie, gdzie zresztą nie zaprzestał ogłaszania prac. Szukał też możliwości zatrudnienia się poza Warszawą, prawdopodobnie także w Krakowie. Ostatecznie napisał do Władimira Wiernadskiego, wybitnego mineraloga i geochemika, i ten załatwił mu docenturę prywatną na Uniwersytecie Moskiewskim. W rezultacie w 1907 roku złożył rezygnację – podobnie jak kilku innych profesorów Rosjan – z pracy na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1908 roku do śmierci w końcu grudnia 1925 roku będzie już stałym mieszkańcem Moskwy, tolerowanym tam jednak dopiero od 1918 roku, kiedy ofiarowano mu katedrę krystalografii na miejscowym uniwersytecie.

Trzech profesorów Rosjan na kierunkach geologiczno-mineralogicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Wszyscy uczeni najwyższej klasy. Lagorio i Wulf bardzo życzliwi dla Polaków, Amalicki – tylko dla tych, którzy talentem i umiejętnościami przewyższali innych. Lagorio po objęciu dyrektury Instytutu Politechnicznego nastawiony był głównie na ułatwianie pracy młodszym. Amalicki postępował podobnie, choć – prowadząc studia terenowe na północy europejskiej Rosji – usiłował jeszcze pracować naukowo. Wulf, świetny dydaktyk, życzliwy dla ludzi, był przez cały czas przede wszystkim najwyższej klasy twórcą. Warszawa była jego miastem, a Uniwersytet Warszawski – jego uczelnią. Marzył w Moskwie o powrocie nad Wisłę. Jego polscy uczniowie i współpracownicy robili wszystko, by po I wojnie światowej znalazł się wśród nich. W czasie, gdy władze sowieckie pozwoliły na emigrację pewnej grupie inteligencji rosyjskiej, był już niestety schorowany. Pozostał więc do końca życia w Moskwie.

Wspomniano, że podręcznik Wulfa z krystalografii z 1904 roku był powszechnie wykorzystywany przez nauczycieli akademickich w okresie międzywojennym i później. W podręczniku tym znajduje się opis „siatki Wulfa”. Jest to diagram określania klasy krystalograficznej. Do dziś jest powszechnie używany, także przez specjalistów z innych dziedzin nauki.

Na Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim było wielu znakomitych uczonych oraz ludzi o kryształowych charakterach. W przypadku Georgija Wulfa cechy jego osobowości w sposób idealny zgrane były z kierunkiem jego twórczości, nie tylko w nazwie „kryształ”.

W 1969 roku odbyło się w Warszawie spotkanie historyków geologii i geografii z Polski i Związku Sowieckiego. Dokonania Georgija Wulfa przedstawił wówczas profesor Antoni Daszkiewicz, najwybitniejszy po Rosjaninie wykładowca krystalografii na Uniwersytecie Warszawskim. W streszczeniu swego referatu (później także w obszernym szkicu z 1972 roku) tak ujął zasadnicze tezy swego wystąpienia:

„1. O specyficznych warunkach Uniwersytetu Warszawskiego w porównaniu z innymi uniwersytetami rosyjskimi.

2. O wzajemnych stosunkach naukowych między J. W. Wulfem i A. W. Lagorio.

3. O znaczeniu i zastosowaniu prac naukowych J. W. Wulfa w dziedzinie krystalografii geometrycznej, jak:

a) koncepcja płaszczyzny odbicia jako uniwersalnego elementu symetrii i wyprowadzenia wszystkich możliwych rodzajów symetrii;

b) zastosowanie metody najmniejszych kwadratów do obliczeń krystalograficznych;

c) związki między formą kryształu a jego budową i siłami międzymolekularnymi.

4. O znaczeniu prac popularnonaukowych J. W. Wulfa w dziedzinie krystalografii”.

To ostatnie dotyczy podręczników akademickich. Jako ich autor był również mistrzem.