PAWEŁ IWANOWICZ KOWALEWSKI

Rektor w latach 1894–1896

 

Paweł Iwanowicz Kowalewski był kolejnym medykiem, którego mianowano rektorem Cesarskiego UW. Został nim po Iwanie Szczełkowie, którego dobrze znał z Uniwersytetu Charkowskiego. Pisał dużo, a jego badania w dziedzinie psychiatrii doceniali nawet po kilkudziesięciu latach bolszewicy. W Warszawie pracował krótko, ledwie kilkanaście miesięcy, i być może to właśnie spowodowało, że słabo go zapamiętano. Był jednym z dwóch rektorów UW, których dokładnej daty śmierci nie jesteśmy pewni.

Urodził się w okolicach Pawłohradu na dzisiejszej wschodniej Ukrainie w 1850 r. Pochodził ze starej polskiej rodziny szlacheckiej. Jego przodek osiadł w 1656 r. na ziemi charkowskiej. Z każdym pokoleniem jego rodzina stawała się coraz bardziej rosyjska. Przeszła na prawosławie, zapominając o swym pochodzeniu. Nasz bohater był już całkowicie zruszczony. Jego ojciec, mocno związany z cerkwią, dbał, by syna wychowywano w religijnej atmosferze. Młody Paweł Iwanowicz nauki pobierał w prawosławnym seminarium duchownym w Jekaterynosławiu, a następnie na Uniwersytecie Charkowskim. Tam też w 1874 r. ukończył studia lekarskie. Kowalewski interesował się psychiatrią i trzy lata później obronił pracę doktorską, która dotyczyła „zmiany czucia w skórze u melancholików”. Po krótkim pobycie za granicą wrócił do Charkowa, by pokierować katedrą psychiatrii. W 1884 r. został profesorem, a w 1889 r. dziekanem Wydziału Lekarskiego. W tym czasie opublikował swoje najgłośniejsze traktaty, m.in. dwutomowy Kurs psychiatrii, był też założycielem i redaktorem pierwszego rosyjskiego czasopisma psychiatrycznego „Archiwa psichatrii, niewrołogii i sudiebnoj psichopatologii”. W 1889 r. został członkiem korespondentem renomowanego Royal College of Psychiatrists, a międzynarodowe uznanie przyniosły mu kolejne prace naukowe: Obszczaja psichopatołogija (1886), Sifilis gołownogo mozga (1890), Migrien’ (1893). Gdy ukazała się ostatnia z wymienionych książek, w Warszawie kończył swoje rektorowanie jego starszy kolega z Charkowa – Iwan Pietrowicz Szczełkow, który w 1893 r. odszedł na emeryturę. Typowano, że kolejnym rektorem zostanie dziekan Wydziału Lekarskiego Michaił Szałfiejew. Według prof. Ireneusza Ihnatowicza Szałfiejew tej nominacji nie przyjął, gdyż wolał zajmować się swoimi badaniami i dydaktyką. Będąc formalnym zastępcą rektora, pełnił obowiązki włodarza uczelni przez niespełna rok i aż do jesieni 1894 r. czekano w Warszawie na nowe dyspozycje z Petersburga.

Gmach Szkoły Głównej z rosyjskimi tablicami informacyjnymi, koniec XIX w.

W czasach „regencji” Szałfiejewa Warszawa nielegalnie świętowała setną rocznicę insurekcji kościuszkowskiej. Znów nastąpiły masowe aresztowania – za kratami znalazło się aż 160 żaków. Zaraz potem relegowano z uczelni niemal 1/5 wszystkich studentów, co w historii UW wydarzyło się po raz pierwszy i ostatni. Nie było w tym raczej ani winy, ani inspiracji Szałfiejewa. Jak twierdzi prof. Andrzej Śródka, ten rosyjski profesor zastępujący rektora nie angażował się w antypolskie wystąpienia. Wszystkim kierował wszechwładny kurator Apuchtin. Rusyfikacja osiągnęła swoje apogeum i nawet niektórzy rosyjscy decydenci zaczynali wątpić w jej sens. Odchodzący w 1894 r. na emeryturę warszawski generał-gubernator Josif Hurko miał stwierdzić, że „polityka rusyfikacji dała skutki zupełnie odwrotne od zamierzonych i wywołała nienawiść do wszystkiego, co rosyjskie”.

W takiej sytuacji 24 X 1894 r. mocą „najwyższego ukazu” stanowisko rektora warszawskiej uczelni objął Paweł Iwanowicz Kowalewski. Nominacja na Uniwersytecie Warszawskim przeszła bez echa z dwóch powodów. Po pierwsze, studentom było obojętne, który z carskich urzędników obejmie władzę. Każdy dobrze wiedział, że rządzić będzie Apuchtin. Po drugie, „Kraj Priwislanski” (czyli Królestwo Polskie), podobnie jak cała Rosja, pogrążony był wówczas w żałobie. Cztery dni przed nominacją Kowalewskiego zmarł Aleksander III, a tron obejmował Mikołaj II. Tak więc „najwyższy ukaz” namaszczający kolejnego rosyjskiego rektora warszawskiej uczelni był jednym z pierwszych dokumentów podpisanych przez nowego cara. Co ciekawe, car ten rządził niemal dokładnie tak długo, jak długo miał jeszcze formalnie istnieć Cesarski Uniwersytet Warszawski.

Klinika psychiatryczna Cesarskiego UW, koniec XIX w.

Od początku swej pracy w Warszawie Kowalewski najbardziej związany był z wydziałem lekarskim, a ten najskuteczniej opierał się rusyfikacji. Jak donosiła prasa („Kraj” nr 6 z 1895 r.): „tylko w klinice uniwersyteckiej niektórzy Mohikanie potrafią jeszcze nadużywać okoliczności i miewać wykłady w języku polskim”. Polacy ciągle stanowili zdecydowaną większość studentów tego wydziału. Rektor Kowalewski nie wahał się nagrodzić polskiego studenta złotym medalem za pracę pod intrygującym dziś tytułem: Doświadczalne zbadanie śmierci przy utonięciu. Warto też przytoczyć mowę rektora wygłoszoną z okazji inauguracji roku akademickiego 1895/1896: „Są źli ludzie, a niemało ich zwłaszcza tutaj, na kresach Cesarstwa, którzy wszelkimi środkami starają się wciągnąć studentów na manowce ruchu politycznego. Ci drapieżcy, pod najszlachetniejszymi pozorami, usiłują zlać w jedno położenie studenta z położeniem działacza politycznego”. To, że potępiono w tej mowie wszelkich rewolucjonistów, jest rzeczą oczywistą, ale co oznaczało użyte przez rektora sformułowanie „najszlachetniejsze pozory”? Czy był to jakiś cień zrozumienia dla aspiracji niepodległościowych Polaków? W tej samej mowie rektor podkreślał, że jego uniwersytet ma być „świątynią nauki jedynie dla nauczających i uczących się”. Czy owa deklarowana apolityczność uczelni oznaczała także zahamowanie polityki rusyfikacyjnej? Według niektórych źródeł Kowalewski popadł w konflikt z Apuchtinem i to było powodem dość szybkiego opuszczenia przez niego Warszawy. Czyżby więc Kowalewski, choćby chwilowo, poczuł w sobie polską krew i starał się zrozumieć polskich studentów swojej uczelni? W Warszawie ciężko pracował, czego owocem były dalsze publikacje: Puerpieralnyje psichozy (1898), Sudiebnaja psichiatrija (1896).

Czasy się zmieniają, a my zmieniamy się wraz z nimi. Paweł Iwanowicz też się wkrótce zmienił. W styczniu 1896 r. przestał być rektorem. Wyjechał do Petersburga, a po pewnym czasie dostał etat profesora psychiatrii w Kazaniu. Jego poglądy zaczęły się radykalizować. Politycznie zbliżył się do Wszechrosyjskiego Narodowego Związku, partii o profilu nacjonalistyczno-konserwatywnym. Z dobrego psychiatry przemieniał się w działacza politycznego, coraz bardziej natchnionego i coraz częściej piszącego o historii społecznej.

Jedna z książek Kowalewskiego, wydana w 1912 r., ciesząca się popularnością w kręgach nacjonalistycznych

W 1905 r. doczekał emerytury. Od tego roku latem praktykował jako lekarz zdrojowy na Kaukazie, a zimy spędzał w Petersburgu, wykładał również na Uniwersytecie Petersburskim. W Petersburgu zastała go rewolucja bolszewicka. Mimo swojego wrogiego nastawienia do komunizmu rewolucję przeżył i został nawet (w wieku ok. 70 lat!) formalnie wcielony do Armii Czerwonej, jako główny lekarz zespołu psychiatrycznego. W 1922 r. i 1923 r. był jednym z lekarzy Włodzimierza Iljicza Lenina. Jeśli przyjmiemy hipotezę, że wódz rewolucji umarł na udar mózgu na tle syfilitycznym, to zaangażowanie Kowalewskiego było jak najbardziej zasadne – przecież napisał Syfilis mózgu, i był ekspertem w tej dolegliwości.

Leczenie Lenina nie powiodło się, ale rewolucyjna władza najwyraźniej nie winiła za to Kowalewskiego, ponieważ pozwoliła mu na wyjazd z kraju. W 1925 r. rektor UW sprzed 30 lat pojechał do Belgii i tam osiadł na stałe. Coraz bardziej zamieniał się w rygorystę religijnego głoszącego wielkość prawosławnej Rosji. Tyle tylko, że biednego starszego pana, nieszczęsnego emigranta z upadłego mocarstwa, nikt już nie chciał słuchać. Zmarł 17 X 1931 r., choć data ta nie jest pewna (inne rosyjskie opracowania podają rok 1930, a w radzieckich słownikach pojawia się nawet rok 1923).

Wydał ok. 300 artykułów i kilkanaście książek. Dorobek naukowy Kowalewskiego, jeszcze za jego życia, podsumowała Encyklopedia Orgelbranda: „Należy do pisarzy płodnych, ale podobno ciąży na nim zarzut słuszny, że aż nazbyt często dorobek naukowy cudzy wydawał jako własny”. Jeśli to prawda, można śmiało porównać go z jego rektorskim poprzednikiem. Jego uczniami było kilku znanych później psychiatrów: Oleksandr Iwanowycz Juszczenko, Michaił Nikołajewicz Popow, Nikołaj Iwanowicz Muchinn. Pomimo tego dziś byłby zupełnie zapomniany, gdyby nie usiłowania jednej z nacjonalistycznych partii rosyjskich, której zwolennicy doszukują się społeczno-politycznej twórczości Kowalewskiego swych ideologicznych korzeni.

Uniwersytecka klinika położnicza, zdjęcie z początku XX w.

Bibliografia

– Encykłopiediczeskij słowar’, wyd. F.A. Brackhaus, I.A. Efrona, Sankt-Pietierburg 1890–1907.

– Wielka encyklopedia powszechna, ilustrowana, t. XXXVIII, Warszawa 1905.

– P.I. Kowalewski, Nacyonalizm i nacyonalnoje wospitanije w Rossii, wstęp A. Sawielew, Sankt-Pietierburg 2005.

– T. Nasierowski, 140 lat Kliniki Psychiatrycznej w Warszawie, www.psych.uw.pl/indeks-klinika.html (dostęp 2010).

– A. Śródka, A. Stapiński, M. Łyskanowski, Dzieje nauczania medycyny i farmacji w Warszawie, Warszawa 1990.

– PT. Pietriuk, Profiessor Pawieł Iwanowicz Kowalewskij – wydajuszczijsia otieczestwiennyj uczonyj, psichiatr, psichołog, publicyst i bywszyj saburianin (k 160-letiju so dnia rożdienija), „Psichiczne zdorowja” 2009, nr 3, s. 78–87.