Rektor w latach 1927–1928
Prorektor: 1927/1928 Bolesław Hryniewiecki
Pierwszym rektorem w dziejach UW był ksiądz Wojciech Anzelm Szweykowski. Prawie 100 lat później, w roku 1927, drugim i ostatnim jak dotąd księdzem rektorem został prof. Antoni Szlagowski. Miał on niezwykłe talenty oratorskie. W latach 20. rzadko która uniwersytecka uroczystość obywała się bez jego sugestywnego i przejmującego przemówienia. Choć swoje stanowisko piastował ledwie rok, to przez akademickie grono został zapamiętany jako jeden z najbardziej lubianych rektorów.
Antoni Władysław Szlagowski urodził się 10 VII 1864 r. w Gulczewie na zachodnim Mazowszu. Przez matkę Hipolitę Dobrowolską spokrewniony był z innym przyszłym rektorem UW Antonim Kostaneckim. Obaj cioteczni bracia, oprócz imienia i silnej więzi rodzinnej, nie mieli ze sobą wiele wspólnego. Kostanecki edukował się w pruskich uczelniach w Poznaniu i Berlinie i został ekonomistą. Szlagowski kształcił się w zaborze rosyjskim i po ukończeniu nauki w kaliskim gimnazjum w 1882 r. wybrał drogę kapłańskiej służby. Wstąpił do seminarium duchownego w Warszawie i wkrótce został księdzem. W 1887 r. wyjechał na studia do Petersburga, ponieważ tylko tam w całym Cesarstwie Rosyjskim można było studiować teologię. Studia ukończył w 1891 r. i wrócił do warszawskiego seminarium duchownego, ale tym razem jako nauczyciel. Mając 30 lat, awansował na profesora Pisma Świętego i homiletyki. Pracował w seminarium warszawskim aż do 1918 r., zyskując przez ten czas sławę jako kaznodzieja.
Ksiądz Antoni Szlagowski podczas celebrowanej mszy polowej przy ruinach Świątyni Opatrzności w Ogrodzie Botanicznym UW, 3 maja 1916 r. Obok widoczny rektor Józef Brudziński; fot. Marian Fuks
Zdjęcie Antoniego Szlagowskiego z 1927 r.
Dysponował wspaniałym, donośnym głosem, przemawiał może nieco archaicznym językiem, ale zawsze ciekawie i sugestywnie. Nic dziwnego, że na wszelkie uroczystości religijno-patriotyczne Szlagowskiego chętnie zapraszano, a jego mowy były „gwoździem programu”. Przemawiał więc podczas otwarcia stadionu AZS w Parku Skaryszewskim i podczas odsłonięcia tablicy pamiątkowej ku czci studentów poległych w wojnach o granice ojczyzny. Wspominał wielkich pisarzy w swych oracjach nad grobem Bolesława Prusa, Henryka Sienkiewicza, Władysława Reymonta. Wygłaszał kazania podczas uroczystości odsłonięcia Grobu Nieznanego Żołnierza, wmurowania urny z sercem Fryderyka Chopina i powtórnego pogrzebu Juliusza Słowackiego. Według fachowców oracje żałobne Szlagowskiego były idealnym wzorcem, w którym mówca spełniał potrójną rolę: biografa, pocieszyciela i nauczyciela. Współcześni zaczęli uznawać go za jednego z największych kaznodziejów w historii Polski, stawiając na równi z Piotrem Skargą i Fabianem Birkowskim.
W odrodzonym UW Antoni Szlagowski szybko znalazł zatrudnienie, został też pierwszym dziekanem na nowo powstałym w 1918 r. Wydziale Teologii. Objął katedrę homiletyki i patrologii. Chętnie wykorzystywano krasomówczy talent Szlagowskiego i często go typowano, by w imieniu uczelni publicznie zabierał głos. Efektem takiej aktywności były Mowy Akademickie wydrukowane najpierw w 1921 r., a później w 1936 r.
W 1927 r. ksiądz dziekan został wybrany rektorem UW. Według prof. Eugeniusza Jarry wzbudziło to niepokój studentów prawosławnych, żydowskich i akademików o poglądach socjalistycznych. Nowo obrany rektor umiejętnie jednak gasił wszelką niechęć i podejrzliwość. Potrafił z ogromną swadą przemawiać do studentów prawosławnych i wyznania mojżeszowego. Gościł też na balach akademickich, potrafiąc dostosować swoje wystąpienia do radosnych i beztroskich chwil zabawy. Wszystko to sprawiło, że zaskarbił sobie wdzięczność studentów i gdy po roku odchodził ze stanowiska rektora, otrzymał od akademickiej braci tytuł: Dożywotniego Opiekuna Młodzieży Polskiej. W mowie wygłoszonej podczas inauguracji roku akademickiego 1928/1929 podkreślał: „Młodzież nasza wysoko nasi sztandar swych etycznych przekonań, swych ideałów religijnych i narodowych. W korporacjach i związkach urabia charakter, rozwija w sobie honor, ćwiczy się w spełnianiu szczytnych obowiązkach Polaka-obywatela”. Najwyraźniej, w odróżnieniu od swego poprzednika prof. Franciszka Krzyształowicza, korporantów sobie cenił. W 1928 r. został filistrem honoris causa korporacji Aquilonia. Jego polityczne zapatrywania orbitowały wokół chadecji.
Rektor Antoni Szlagowski podczas akademii z okazji 100-lecia urodzin Henryka Ibsena. Obok rektora za stołem siedzą m.in. Józef Ujejski i prorektor Bolesław Hryniewiecki, 1928 r.
W trakcie swej kadencji podczas uroczystości z dumą nosił łańcuch rektorski na todze. Wspominam o tym dlatego, że fundatorem tego łańcucha był sam Szlagowski. Łańcuch składał się z godła uczelni oraz medalionu z podobiznami XIX-wiecznych rektorów: Wojciecha Anzelma Szweykowskiego i Józefa Mianowskiego. Szlagowski nawiązywał też do nowszych tradycji, urządzając w grudniu 1927 r. uroczystą sesję w dziesiątą rocznicę śmierci rektora Józefa Brudzińskiego i odprawiając mszę świętą z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, w kaplicy w uniwersyteckim Ogrodzie Botanicznym.
Biskup Antoni Szlagowski podczas ceremonii poświęcenia Kliniki Ocznej UW w Szpitalu Dzieciątka Jezus. Obok stoją minister Janusz Jędrzejewicz i prof. Jan Lauber, 1932 r.; fot. Leon Jarumski
Biskup Antoni Szlagowski przemawia podczas uroczystość poświęcenia Auditorium Maximum, 19 stycznia 1936 r.
Antoni Szlagowski był ostatnim rektorem, który służbowo jeździł bryczką zaprzęgniętą w parę koni. Jego następcy kazali się wozić automobilem, zatrudniając nie woźnicę, lecz szofera. Po rocznej kadencji Szlagowski tradycyjnie przez kolejny rok był prorektorem. W 1935 r. odszedł na emeryturę, zostając profesorem honorowym UW. Nadal zachowywał łączność z uczelnią i to z jego inicjatywy do Częstochowy ruszały pielgrzymki akademickie. W swoim mieszkaniu przy Kanonii 6 często i chętnie gościł studenckie delegacje. Gdy któryś z pracowników uczelni stawał na ślubnym kobiercu albo chrzcił dzieci, nie musiał długo prosić Szlagowskiego o poprowadzenie tej ceremonii. Dawny rektor chętnie się na to godził.
W czasie wojny zachował się mężnie, odmawiając Niemcom wydania listu pasterskiego namawiającego do współpracy z okupantem. W 1944 r. wydobył za to z rąk niemieckich serce Chopina. Był już wtedy biskupem (od października 1928 r.) i asystentem tronu papieskiego (od 1940 r.). Zaraz po wojnie został arcybiskupem tytularnym. Wtedy też jeszcze raz musiał włączyć się do pracy na Uniwersytecie.
W powojennych czasach istnienie Wydziału Teologii Katolickiej było komunistycznym włodarzom kraju solą w oku. Arcybiskup, który miał wtedy ponad 80 lat, imponował wszystkim siłą i energią, stając w obronie „swego” wydziału. Teologii na Uniwersytecie nie obronił i wydział ten zamknięto w 1954 r. Zmarł w Milanówku 28 II 1956 r., doczekawszy sędziwego wieku.
Ciało rektora Antoniego Szlagowskiego pochowano w krypcie warszawskiego kościoła świętej Barbary, gdzie od 1942 r. był proboszczem.
Bibliografia
– L. Grzebień, Antoni Szlagowski, PSB, t. XLVIII, z. 3, Warszawa 2012, s. 346–348.
– Czy wiesz kto to jest, red. S. Łoza, Warszawa 1938.
– P. Nitecki, Biskupi Kościoła w Polsce w latach 965–1999. Słownik biograficzny, Warszawa 2000.
– E. Jarra, Wspomnienia o Uniwersytecie Warszawskim 1915–1939, Londyn 1972.
– W. Kempfi, Moje lata uniwersyteckie, „Zeszyty Historyczne” 1997, nr 119, s. 152–174.
– W. Wojdecki, Dwudziesta rocznica śmierci arcybiskupa Antoniego Szlagowskiego (1864–1956), „Wiadomości Archidiecezji Warszawskiej” 1976, nr 66½, s. 50–54.
– W. Wojdecki, Arcybiskup Antoni Szlagowski kaznodzieja Warszawy, Warszawa 1997.
– A. Szlagowski, Mowy akademickie, Warszawa 1936.
– AUW, Sprawozdanie z działalności UW za rok akademicki 1927/28, Warszawa 1929.