Jan Łukasiewicz (rektor w latach 1931–1932 oraz 1922–1923).

JÓZEF UJEJSKI

Rektor w latach 1932–1933

 

Prorektor: 1932/1933 Jan Łukasiewicz

 

Powiązany był z tradycją romantyków, o romantyzmie dużo pisał i tę epokę literacką badał najdociekliwiej. Objęcie urzędu rektora UW sprawiło, że musiał twardo stąpać po ziemi, interesować się budżetem i prawnymi zawiłościami, a także hamować zapalczywość demonstrujących studentów. Rok, kiedy przewodził uczelni, to spotęgowany kryzys światowy, zapowiedź ustawy Jędrzejewiczowskiej i masowe manifestacje różnych organizacji akademickich. Był moment, że miał chyba dosyć. Podał się do dymisji, ale ta nie została przyjęta.

Józef Ujejski urodził się 8 I 1883 r. w Tarnowie, niemal równo 20 lat po wybuchu powstania styczniowego. W szlacheckim domu rodziców tradycje tego narodowego zrywu były żywe i nic dziwnego, że młodzieńca posłano do słynącego z wychowania patriotycznego jezuickiego gimnazjum w Chyrowie (dziś na Ukrainie, niedaleko granicy z Polską). Około 1900 r. z nieznanych mi powodów młodego Ujejskiego przeniesiono do nie mniej sławnego Gimnazjum Państwowego nr III w Krakowie. Jak się okazało, obie szkoły wykształciły wybitnego historyka literatury.

Po ukończeniu szkoły średniej w 1901 r. nasz bohater rozpoczął studia nad historią literatury na Uniwersytecie Jagiellońskim. Można się domyślać, że jednym z powodów takiego zainteresowania były osiągnięcia sławnego stryja Kornela Ujejskiego, poety i publicysty epoki późnego romantyzmu.

Inauguracja roku akademickiego 1933/1934, przemawia ustępujący rektor Józef Ujejski, w stroju rektorskim Stefan Pieńkowski

W 1906 r. Józef Ujejski ukończył studia, uzyskując doktorat na podstawie rozprawy o Mikołaju Reju. Z każdym rokiem jednak jego zainteresowania koncentrowały się coraz bardziej na epoce romantyzmu. Gdy wybuchła I wojna światowa, był już cenionym nauczycielem krakowskiego Gimnazjum św. Jacka. Ambicje naukowe sprawiły, że w 1917 r. rozpoczął pracę na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie szybko uzyskał stopień docenta w zakresie historii literatury polskiej.

Gdy Polska odzyskała niepodległość, Ujejski – tak jak wielu innych profesorów z Galicji – przeniósł się do Warszawy, by wspomóc swą wiedzą odrodzony Uniwersytet. Na stołecznej uczelni rozpoczął pracę w kwietniu 1919 r. jako kierownik Katedry Historii Literatury Polskiej. Trzy lata później został profesorem zwyczajnym UW.

W trudnych latach 1920–1921 był przedstawicielem wydziału w senacie uczelnianym. W Europie pozostał niedoceniony i właściwie nieznany, ale w kraju stawał się coraz bardziej rozpoznawalnym wykładowcą. Jego wykłady cieszyły się wielką popularnością. Postać profesora, z charakterystycznym wąsikiem i szpicbródką, na ogół wzbudzała sympatię, zwłaszcza że Ujejski był wyrozumiały dla żakowskiej braci. Szczególną opieką otaczał niezamożnych studentów.

Matrykuła uniwersytecka podpisana przez rektora Józefa Ujejskiego, listopad 1932 r.

Zdarzały się jednak sytuacje, gdy Ujejski przestawał być tolerancyjny. W 1932 r., kiedy na Uniwersytecie Warszawskim doszło do antysemickich rozruchów, stanowczo się im przeciwstawił. Paradoks sprawił, że antyżydowskie wystąpienia nasiliły się wtedy, gdy został rektorem. Senat uczelni wybrał go na to stanowisko latem 1932 r. Nowo obrany rektor wkrótce pokazał, że umie być odważny. Gdy 10 XI 1932 r. w jednej z sal wykładowych doszło do bijatyki między bojówkami endeckimi a studentami żydowskimi, Ujejski wkroczył w sam środek burdy i uspokoił zwaśnione strony. Nie zawsze się to udawało. Kilkanaście dni później, podczas kolejnej interwencji rektora, który stanął w obronie żydowskich studentów, ranny został prof. Józef Rafacz. Podczas swojej kadencji Ujejski kilkakrotnie musiał zawieszać zajęcia na uczelni, a policja pałkami i zimną wodą chłodziła nastroje studentów.

Józef Ujejski obok Tadeusza Zielińskiego podczas uroczystości jubileuszowych 30-lecia pracy naukowej obchodzonych na UW

Spotkanie z rumuńskim ministrem oświaty Constantinem Anghelescu z okazji nadania mu doktoratu honoris causa w 1937 r.

Rektorowanie Ujejskiego zbiegło się z zapowiedzią nowej ustawy o szkołach akademickich (tzw. ustawa Jędrzejewiczowska), co ogromnie poruszyło środowisko uczelniane. Będąc rektorem UW, Ujejski zasiadał jako ekspert w sejmowej Komisji Oświaty. Był przeciwny proponowanym zmianom, ponieważ dostrzegał w nich zagrożenie dla autonomii UW. Ustawa Jędrzejewiczowska została jednak wprowadzona i dlatego Ujejski demonstracyjnie (w marcu 1933 r.) podał się do dymisji. Dymisja rektora UW nie tylko nie została przyjęta przez senat, ale wprost przeciwnie, senatorowie wyrazili pełną aprobatę wobec poczynań Ujejskiego. Senat UW uznał, że Józef Ujejski jest najlepszy na ciężkie czasy i w uchwale odrzucającej dymisję stwierdzał: „Gdy się projekt stanie prawem, odtąd naszym wspólnym zadaniem będzie – by to, co w tym nowym ustroju mamy za złe, nie przyniosło szkody Nauce Polskiej i Rzeczpospolitej”.

Czasy były niespokojne nie tylko z powodu rozruchów antysemickich i niechcianej ustawy. Kryzys finansowy dokuczał każdemu, bezrobocie dotykało także absolwentów największej uczelni. Ujejski w sprawozdaniu narzekał, że nie daje mu spokoju „myśl o przymusowym bezrobociu wielu tych nowych magistrów i doktorów, z których tylko niewielka liczba znajdzie pracę zarobkową”. Rektor wyliczył, że uczelnia na remonty otrzymała z budżetu państwa o prawie 20% mniej niż w roku poprzednim. Żalił się: „A ileż to budynków uniwersyteckich woła o remont niezliczonymi szczerbami, które ząb czasu wyłamał? Obdrapany front historycznego Pałacu Kazimierzowskiego jest wiernym symbolem żałosnego warszawskiej Almae Matris ubóstwa”. Odchodząc ze stanowiska w październiku 1933 r., tak rozpoczął swe sprawozdanie: „Rok akademicki 1932/33 był dla UW pod niejednym względem rokiem klęski”. Kilka lat później Ujejski z polityką sanacyjną najwyraźniej jakoś się pogodził, ponieważ w 1936 r. został podsekretarzem stanu w ówczesnym Ministerstwie Oświaty.

Pogrzeb Józefa Ujejskiego, kondukt przed Bramą Główną UW, 11 lipca 1937 r.

W latach trzydziestych mieszkał przy ul. Chłodnej 22. Ożeniony był z Marią z Hoszowskich i tworzyli, jak się wydaje, harmonijny związek. Niestety w sierpniu 1931 r. w ich życiu rodzinnym wydarzyła się tragedia. Syn Andrzej, lotnik, zginął w katastrofie samolotu. Uczony próbował koić swój ból, pogrążając się w pracy społecznej i naukowej.

W 1936 r. wydał cieszącą się szczególnym uznaniem książkę O Konradzie Korzeniowskim. W tym samym roku otrzymał w dowód uznania Złoty Wawrzyn Akademicki Polskiej Akademii Literatury. W 1937 r. obchodził jubileusz 30-lecia pracy naukowej. Wiosną tego roku brał udział w uroczystości wręczenia doktoratu honoris causa ministrowi oświaty Rumunii Constantinowi Anghelescu. W zbiorach Muzeum UW jest zdjęcie pamiątkowe z wizyty tego ministerialnego gościa z Rumunii. Na fotografii widać prof. Ujejskiego, jak zwykle eleganckiego, z charakterystyczną bródką. I jest to ostatnie znane mi zdjęcie uczonego. Dwa miesiące potem zaraził się banalną grypą. Na skutek powikłań zachorował na zapalenie płuc, co stało się przyczyną śmierci 54-letniego historyka literatury.

Józef Ujejski zmarł 8 VII 1937 r. Na jego pogrzebie w imieniu uczelni przemówił rektor Włodzimierz Antoniewicz: „Kochali Go wszyscy, wysoko szanując Jego czysty jak kryształ charakter i serce gorące, na wiele spraw wyrozumiałe”. Pół roku później, w lutym 1938 r., na UW odbyła się akademia ku czci zmarłego profesora.

Grób rektora Józefa Ujejskiego znajduje się na Powązkach Wojskowych (kw. 10 A, rząd III).

Bibliografia

– Czy wiesz kto to jest, red. S. Łoza, Warszawa 1938.

– A. Śródka, Uczeni polscy XIX–XX stulecia, t. IV, Warszawa 1998.

– Zgon wiceministra, śp. Profesora Józefa Ujejskiego, „Tygodnik Ilustrowany” 1937, nr 29, 19 VII, s. 568.

– J. Kleiner, Wspomnienie pośmiertne, „Pamiętnik literacki” 1937, t. 34, z. 4, s. 371–373.

– I. Kuźmińska, Wspomnienie o Józefie Ujejskim, „Tygodnik Ilustrowany” 1937, nr 32, 8 VIII, s. 625–626.

– AUW, Sprawozdanie z działalności UW za rok akademicki 1932/33, Warszawa 1935.

– AUW, Sprawozdanie z działalności UW za rok akademicki 1936/37, Warszawa 1938.