ZYGMUNT RYBICKI

Rektor w latach 1969–1980

 

Prorektorzy: 1969/1970 Czesław Kupisiewicz, Władysław Rodewald, Jerzy Plebański. 1970/1971 Jerzy Plebański (ds. naukowo-badawczych), Czesław Kupisiewicz (ds. kadr), Władysław Rodewald (ds. dydaktycznych). 1971/1972 Władysław Rodewald (ds. dydaktycznych), Czesław Kupisiewicz (ds. kadr), Jerzy Plebański (ds. naukowo-badawczych), Andrzej Jezierski (ds. filii w Białymstoku). 1972/1973 i 1973/1974 Władysław Rodewald (ds. dydaktycznych), Zofia Morecka (ds. kadr), Jerzy Plebański (ds. naukowo-badawczych), Andrzej Jezierski (ds. filii). 1974/1975 Stanisław Kałużyński (ds. kadr), Zofia Morecka (ds. dydaktycznych), Władysław Rodewald (ds. naukowo-badawczych), Andrzej Jezierski (ds. filii). 1975/1976 Wiesław Krencik (ds. dydaktycznych), Zdzisław Mikulski (ds. kadr), Władysław Rodewald (ds. naukowo-badawczych), Andrzej Jezierski (ds. filii). 1976/1977 Juliusz Łukasiewicz (ds. filii), Wiesław Krencik (ds. dydaktycznych), Zdzisław Mikulski (ds. kadr), Władysław Rodewald (ds. naukowo-badawczych). 1977/1978 i 1978/1979 Władysław Rodewald (ds. naukowo-badawczych), Maria Jeżowa (ds. kadr), Stanisław Orłowski (ds. dydaktycznych), Juliusz Łukasiewicz (ds. filii). 1979/1980 Maria Jeżowa (ds. kadr naukowo-dydaktycznych i współpracy z zagranicą), Juliusz Łukasiewicz (ds. fili w Białymstoku), Stanisław Orłowski (ds. dydaktyczno-wychowawczych, I zastępca rektora), Kazimierz Albin Dobrowolski (ds. badań naukowych).

 

Przyszedł na świat dokładnie, co do dnia, 19 lat później niż jego poprzednik. Z poprzednim rektorem łączyło go również to, że rządził długo i posłusznie wdrażał w życie partyjne wytyczne. W czasach jego rektorowania na obradach Senatu UW gościł wicepremier ZSRR, a spośród wszystkich cudzoziemców obdarzonych doktoratem honoris causa, aż 1/3 stanowili radzieccy uczeni. Kojarzony jest z wydarzeniami marca 1968 r., choć wtedy jeszcze nie był rektorem.

Zygmunt Kazimierz Żuk-Rybicki urodził się 15 V 1925 r. w małej miejscowości Panki odległej o kilkanaście kilometrów od Częstochowy. Małe dziecko, któremu dano imię na cześć dziadka, wyrastało w atmosferze stabilności finansowej i względnego dobrobytu. Jego matka Maria Górska miała w Pankach majątek odziedziczony po pierwszym mężu. Ojciec, Stanisław Zuk-Rybicki, zdemobilizowany oficer WP w stopniu kapitana, szybko piął się po szczeblach kariery urzędniczej. Przed wybuchem II wojny światowej był naczelnikiem jednego z wydziałów w Zarządzie Miasta w Częstochowie.

Wydawać by się mogło, że wojna zniszczy tę sielankę, i do pewnego stopnia tak się stało. Zygmunt w 1942 r. wstąpił do Szarych Szeregów (do ZHP należał już jako 10-letni chłopak). Poprzez podziemne harcerstwo związał się z konspiracją AK i pod koniec wojny zdążył wziąć udział w kilku akcjach bojowych, za które w okresie PRL otrzymał Krzyż Partyzancki i Krzyż Walecznych. Wiosną 1944 r. zdał maturę na tajnych kompletach i zaraz rozpoczął studia na tajnym UW. Formalnie pracował jako uczeń ślusarski w częstochowskim warsztacie wodociągowym. Jego ojciec zaś niespodziewanie awansował. Z woli Niemców został burmistrzem Częstochowy i sprawował ten urząd przez całą okupację. Tylko wtajemniczeni wiedzieli, że ten pozornie posłuszny niemieckim dyrektywom burmistrz jest tak naprawdę zaprzysiężonym członkiem ZWZ, a wkrótce żołnierzem AK w stopniu majora. Mimo rygorów okupacyjnego prawa młody Zygmunt mógł więc przyglądać się pracy ojca i w praktyce uczyć się, jak zarządzać Radą Miejską i częstochowską gospodarką.

Po zakończeniu wojny Zygmunt chciał pójść w ślady ojca. W 1948 r. dokończył studia prawnicze na UW, dokształcając się jednocześnie w Szkole Głównej Handlowej, gdzie zaliczył 5 semestrów. W 1948 r. rozpoczął pracę jako asystent w Akademii Nauk Politycznych. Nadal działał w harcerstwie, dochodząc do funkcji komendanta chorągwi mazowieckiej. W 1947 r. reprezentował polską młodzież na zjeździe Światowej Federacji Młodzieży Demokratycznej w Pradze. Wstąpił do PPS i w grudniu 1948 r. uczestniczył w sławnym zjeździe zjednoczeniowym, na którym powstała PZPR. Tak jak niegdyś ojciec, piął się w górę po szczeblach kariery i wtedy spotkał go cios. W 1950 r. wykluczono go z szeregów partii „za braki w pracy organizacyjnej”. Prawdziwe powody to działalność w harcerstwie (postrzeganym wtedy jako organizacja burżuazyjna) oraz okupacyjna przeszłość (Szare Szeregi i AK). Jego dalsza kariera była zagrożona.

Zygmunt Rybicki w towarzystwie rektora Stanisława Turskiego podczas jubileuszu uczelni w maju 1958 r.

W takiej sytuacji 25-letni Zygmunt Żuk-Rybicki rozpoczął swą pierwszą pracę na UW. Został zatrudniony na Wydziale Prawa UW jako starszy asystent. Niemal natychmiast po skreśleniu z listy członków PZPR napisał odwołanie do komitetu wojewódzkiego partii. Działał w Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Radzieckiej i napisał kilka artykułów sławiących Kraj Rad. Dał się poznać jako aktywista w ZNP, w referacie ds. szkolenia ideologicznego. W kwietniu 1951 r. kierowniczka kadr Irena Kurowa wystawiła mu taką opinię: „Należy zaznaczyć, że postawa Rybickiego zmienia się coraz bardziej w korzystnym kierunku”. Gdy na początku 1954 r. jako rezerwista został powołany na krótkie ćwiczenia wojskowe, otrzymał bardzo dobrą opinię i „zaszczytne miano Przodownika Wyszkolenia Bojowego i Politycznego realizującego wskazania II Zjazdu PZPR”.

Zygmunt Rybicki, już jako rektor, podczas pochodu pierwszomajowego, ok. 1975 r.

W 1954 r. objął stanowisko adiunkta. Wkrótce odzyskał legitymację partyjną, choć egzekutywa uczelnianego PZPR nadal miała pewne wątpliwości, wystawiając mu 1 marca 1956 r. taką opinię: „Zajęcia naukowo-dydaktyczne prowadzi żywo, starannie się do nich przygotowuje. [...] Politycznie dość wyrobiony, aczkolwiek brak mu ostrego politycznego spojrzenia. Nie potrafi bezkrytycznie ocenić z punktu widzenia politycznego pracowników na katedrze”. W tym czasie nasz bohater postanowił nieznacznie zmienić nazwisko: dwuczłonowe „Żuk-Rybicki” uprościł do „Rybicki”. Nie wiemy, jakie były powody takiej decyzji, urzędowo sformalizowanej w kwietniu 1956 r.

Zbliżała się październikowa odwilż i zielone światło dla dalszej kariery znów się zapaliło. Od 1956 r. przez jedną kadencję Rybicki przewodniczył uczelnianemu Związkowi Nauczycielstwa Polskiego. Rok później doktoryzował się. Od 1957 r. przez następnych kilkanaście lat był warszawskim radnym. W 1959 r. na podstawie rozprawy Rady Delegatów Robotniczych w Polsce w 1918–1919 otrzymał docenturę. Mając ledwie 34 lata, kierował Zawodowym Studium Administracyjnym UW.

Niewątpliwie swe kolejne awanse zawdzięczał wiedzy, inteligencji, umiejętności postępowania z ludźmi, ale też pełnemu podporządkowaniu nowemu systemowi władzy. Spowodowało to pewien konflikt rodzinny. Stryj Zygmunta, Józef Rybicki, w czasie wojny był dowódcą Kedywu Okręgu Warszawskiego. Po wojnie „w nagrodę” został aresztowany i siedział w więzieniu aż do 1954 r. Postawa Zygmunta stała w oczywistej sprzeczności z losem niezłomnego stryja. Efektem było to, że stryj i część rodziny, która nie mogła darować Zygmuntowi tego konformizmu, odcięli się od niego.

Tymczasem zaszczyty nadal spływały na w pełni podporządkowanego linii partii prawnika. W 1963 r. rozpoczął kierowanie Zakładem Organizacji i Pracy Rad Narodowych. W 1965 r. został prorektorem UW i przewodniczył Senackiej Komisji Budżetowo-Inwestycyjnej. Jego kolejne prace naukowe, np. Zarządzanie gospodarką socjalistyczną na tle ustrojowych przekształceń (1970), pełne cytatów z marksistowskich klasyków, były przez świat nauki przyjmowane z obojętnością. Świadczyły jednak o wierności partii i pomagały w dalszych awansach.

Rektor podczas „pasowania na studenta” w białostockiej filii UW, 1979 r.

W latach 1969–1977 był prezesem Zarządu Głównego Towarzystwa Wiedzy Powszechnej. Od 1970 r. do 1972 r. przewodniczył Polskiemu Towarzystwu Nauk Politycznych. Od 1972 r. przez 6 lat kierował Komitetem Nauk Prawnych PAN.

W trakcie dramatycznych wydarzeń marca 1968 r. Zygmunt Rybicki okazał się posłusznym partyjnej władzy aparatczykiem, odpowiedzialnym za represje wobec studentów. Prof. Jerzy Eisler zalicza go do prominentnych działaczy zbliżonych do partyjnego betonu Mieczysława Moczara. W decydującym momencie (tj. 8 III 1968 r.), pod nieobecność rektora Stanisława Turskiego, zastąpił go, udowadniając partii swoją sprawność organizacyjną w dławieniu rozruchów. Zapewne ta właśnie sprawność zadecydowała o kolejnym awansie. Dnia 19 II 1969 r. na starannie wyreżyserowanej uroczystości w Auditorium Maximum najpierw Stanisław Turski poinformował zebranych o ustąpieniu ze stanowiska rektora, potem dostał stosowne odznaczenie i wysłuchał podziękowań z ust samego ministra oświaty, a na koniec wręczono nominację rektorską Zygmuntowi Rybickiemu.

Nowy rektor nieco wcześniej otrzymał nominację na profesora zwyczajnego. W porównaniu ze swoimi poprzednikami na rektorskim stanowisku pisał niezbyt wiele, w charakterystyczny dla okresu PRL-owskiego sposób. Jego drętwe, powtarzalne i przewidywalne przemówienia z okazji kolejnych inauguracji roku akademickiego dziś byłyby kompletnie niezrozumiałe. Oto 4 X 1976 r. rektor UW rozpoczął swoje przemówienie od słów: „Inaugurujemy kolejny rok akademicki. Będzie on znaczony w naszym środowisku, tak jak w całym kraju, realizacją postanowień VII Zjazdu PZPR, wytyczających program budownictwa rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego. Z uwagą, szacunkiem i zrozumieniem środowisko nasze przyjmuje słowa Pierwszego Obywatela Ludowej Ojczyzny – Edwarda Gierka”. Itd., itp.

W następnych latach Rybicki zapewniał o „dalszej realizacji uchwał KC PZPR”, nie zapominając o podkreśleniu znaczącej roli „Pierwszego Obywatela Ludowej Ojczyzny”. Uroczystości inaugurujące rok akademicki poprzedzone były odśpiewaniem Gaudeamus igitur, a Rybicki występował w todze, w towarzystwie znanych naukowców i pocztu sztandarowego UW. Gdyby nie to, całą imprezę można by pomylić ze zjazdem partyjnym. Rybicki był (zgodnie z Ustawą o szkolnictwie wyższym) organizatorem Kolegium Rektorskiego, które w latach 70. stało się stopniowo organem decyzyjnym, z wolna spychając Senat UW do roli fasadowej. Dodajmy, że w skład kolegium wchodzili nie tylko ludzie nauki (prorektorzy), ale też sekretarze Komitetu Uczelnianego PZPR oraz przedstawiciele różnych organizacji społecznych, młodzieżowych i zawodowych.

Rektor UW z sekretarzem generalnym ONZ Kurtem Waldheimem podczas jego wizyty na Uniwersytecie w 1977 r.

Wiosną 1970 r. na wielu wydziałach odbyły się „leninowskie sesje naukowe” poświęcone setnej rocznicy urodzin wodza rewolucji. Wzięli w nich udział zaproszeni uczeni radzieccy, przedstawiciele największych zakładów pracy i ambasador ZSRR w Polsce Awierkij Aristow. Przy tej okazji wręczano legitymacje partyjne wybranym akademikom i odznaczenia dla gorliwych propagatorów myśli leninowskiej. W 1979 r. na posiedzenie Senatu uniwersyteckiego zaproszono wicepremiera ZSRR Władimira A. Kirillina, a w latach 1969–1980 co trzeci zagraniczny uczony, któremu przyznano doktorat honoris causa UW pochodził zza wschodniej granicy Polski. Nigdy przedtem tak wielu naukowców z ZSRR nie było honorowanych, i dodajmy, że w historii UW byli to ostatni nagrodzeni z tego kraju.

Warto jednak zauważyć, że ta gorliwość w nagradzaniu radzieckich uczonych nie kolidowała z polityką większej otwartości UW na zachód Europy. Wyjazdy na staże zagraniczne do krajów zachodnich stały się częstsze, a procedura otrzymania zgody na wyjazd zagraniczny – znacznie prostsza. Przykładem tej polityki większej otwartości było przyjmowanie na UW ambasadora Stanów Zjednoczonych i wspólne z ambasadą celebrowanie uroczystości upamiętniających Tadeusza Kościuszkę. W 1976 r. powstał też Ośrodek Studiów Amerykańskich.

Zygmunt Rybicki w czasie pozowania do portretu w Sali Senatu UW, 1988 r.

W 1968 r. z inicjatywy Rybickiego utworzono filię UW w Białymstoku, co oznaczało, że wkrótce przybył jeden prorektor – ds. filii w Białymstoku. W tym samym roku, także z inicjatywy Rybickiego, powstał Instytut Zarządzania UW, który po 4 latach otrzymał swoją siedzibę przy ul. Szturmowej. Dało to początek nowemu kampusowi uniwersyteckiemu w pobliżu Służewca. W 1977 r. Instytut stał się Wydziałem Zarządzania UW.

Prywatnie Rybicki został zapamiętany jako człowiek życzliwy. Gdy wielogodzinne narady przeciągały się, potrafił zwolnić do domu szofera, by potem samemu prowadzić służbowego poloneza. W niepogodę, widząc stojących na przystanku znanych sobie pracowników uczelni, zatrzymywał służbowy samochód i proponował podwiezienie. Do podwładnych z pionu administracyjnego zwracał się po imieniu, choć ta bezpośredniość działała tylko w jedną stronę. Podwładni zawsze tytułowali go „panem rektorem”. Podkreślmy jednak, że wówczas taka patriarchalność była dość powszechna i nie budziła zgorszenia.

Często zmieniał mieszkania. Najczęściej wybierał południowe dzielnice stolicy. W latach pięćdziesiątych mieszkał w domu przy ul. Fałata 2, przy ul. Wyspiańskiego 6 i przy Marszałkowskiej 136. Od 1961 r. mieszkał przy ul. Dickensa 22, a gdy został rektorem – przy ul. Grażyny 22. W 1984 r. jeszcze raz się przeprowadził na ul. Wiktorii Wiedeńskiej 6, gdzie mieszkał aż do śmierci. Ożeniony z Anną Wnorowską (ślub w 1952 r.), miał dwie córki – obie były w latach 70. studentkami UW.

Z czasów rektora Rybickiego dodajmy pewien szczegół. Na uczelnianych uroczystościach w pierwszym rzędzie siedzieli zasłużeni partyjni notable, ale dwa miejsca zarezerwowane były dla pary starszych i skromnie ubranych ludzi. Nigdy ich oficjalnie nie przedstawiano, ale widać było, że rektor darzy te osoby szczególnym uczuciem. Byli to jego ojciec i matka. Gdy z nimi rozmawiał, przestawał być rektorem UW, partyjnym notablem i urzędnikiem, a stawał się kochającym dzieckiem troskliwych rodziców.

Zygmunt Rybicki był rektorem do końca września 1980 r. Jesienią tego roku został podsekretarzem stanu w Urzędzie Rady Ministrów, a 5 lat później sekretarzem. Awansował także w hierarchii partyjnej, zostając członkiem Komitetu Centralnego. Ze swoim stryjem Józefem Rybickim, członkiem Komitetu Obrony Robotników, niezłomnym działaczem opozycji, nigdy nie doszedł do porozumienia.

Wątpliwe, czy rozumiał, w jakim kierunku zmierza Polska. Zapewne wyniki wyborów w czerwcu 1989 r. i upadek komunistycznego świata byłyby dla niego szokiem. Nie dożył tego, zmarł bowiem 1 V 1989 r.

Grób rektora Zygmunta Rybickiego znajduje się na Wojskowych Powązkach w Alei Zasłużonych nieopodal kaplicy.

Bibliografia

– Kto jest kim w Polsce w 1984. Informator biograficzny, wyd. I, Warszawa 1984.

– H. Izdebski, Z. Rybicki, [w:] Profesorowie Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego 1808–2008, red. G. Bałtruszajtys, Warszawa 2008, s. 262–263.

– B. Kaczorowski, T. Lis, Uniwersytet Warszawski, przewodnik historyczny, Warszawa 1983.

– Przemówienie Rektora UW, prof. Zygmunta Rybickiego z okazji inauguracji roku akademickiego, 1 X 1969 r., „Roczniki Uniwersytetu Warszawskiego” 1970, s. 5–10.

– AUW, Akta osobowe, syg. K.17437.