Do napisania niniejszej książki skłoniły mnie okoliczności. Ponad 10 lat temu, pracując w Muzeum UW, z zawodowej potrzeby zacząłem zbierać materiały dotyczące Ich Magnificencji Rektorów UW. Wielokrotnie zadawano mi pytania o rektorów i często (zbyt często!) nie umiałem wyczerpująco na nie odpowiedzieć. Rzecz jasna, nie dotyczyło to tak sławnych osób jak Józef Mianowski, Józef Brudziński czy Mieczysław Michałowicz, o których napisano wiele. Cóż jednak wiedzieliśmy o powojennych losach Stanisława Józefa Thugutta, Tadeusza Brzeskiego czy Jana Łukasiewicza? Dlaczego tych dwóch ostatnich rektorów nie miało swoich portretów na piętrze Pałacu Kazimierzowskiego?
Opracowania dotyczące historii Uniwersytetu Warszawskiego okazywały się mało pomocne: o wielu rektorach nie było ani słowa lub były tylko lakoniczne wzmianki1. W zestawieniach Ich Magnificencji pomijano okres Cesarskiego UW2. A przecież 11 rosyjskich profesorów, czy tego chcemy, czy nie, było rektorami Uniwersytetu Warszawskiego. Doszło nawet do tego, że w jednym z artykułów naukowych ktoś napisał o rektorze noszącym nazwisko Charkowski. Powstał kłopot, taki nigdy bowiem nie istniał, a pomyłka polegała na tym, że chodziło o Nikołaja Ławrowskiego. Ten rektor został „charkowskim” od miejsca zamieszkania (Charków), a nie od nazwiska.
W 2004 r. cenną pracę wydała Biblioteka UW3. W materiałach bibliograficznych Uniwersytet Warszawski 1870–1915 autorki opracowały całą listę rektorów, dziekanów i sekretarzy Cesarskiego UW i podały daty sprawowania przez nich funkcji. Oczywistą „dziurę naukową” załatano. Kolejnym etapem było opracowanie życiorysów wszystkich rektorów z naciskiem na ich związki z Uniwersytetem Warszawskim. Miło mi, że tę rolę redakcja serii Monumenta Universitatis Varsoviensis postanowiła powierzyć właśnie mnie.
Swoje poczty rektorów wydało już kilka polskich ośrodków akademickich (Łódź, Wrocław, Szczecin, Poznań)4. W Warszawie prace takie opublikowały Politechnika Warszawska i Warszawski Uniwersytet Medyczny5. Pod tym względem nasza uczelnia wyraźnie ustępowała innym. Wprawdzie ukazywały się rektorskie biografie (niepełne, ponieważ nie ujmowano w nich rektorów rosyjskich) w uczelnianych periodykach6, a nawet w formie broszury7. Jednak zwykle powielano w nich wiedzę z dobrze znanych encyklopedii i słowników.
Sala Senatu w Pałacu Kazimierzowskim w 1955 r. z portretem Bolesława Bieruta
Mój poczet rektorów także był publikowany w uczelnianym periodyku – w każdym numerze pisma uczelni „Uniwersytet Warszawski” (począwszy od 2006 r.) ukazywał się biogram jednego rektora8. Wkrótce dostałem pierwsze listy i mejle (za wszystkie dziękuję), co oznaczało, że artykuły te są czytane. Jednak ważniejsze od naturalnej satysfakcji było to, że większość tych listów uzupełniała moją wiedzę i prostowała błędy. Poczet Rektorów UW zamieszczony w „Uniwersytecie Warszawskim” był więc swego rodzaju sondą, bardzo wygodną dla autora. Niniejsza wersja książkowa różni się od wersji z periodyku, ponieważ wiedza o naszych bohaterach jest pełniejsza i poprawiona, opatrzyłem też teksty innymi ilustracjami.
Informacje czerpałem z teczek personalnych przechowywanych w Archiwum Akt Nowych, Archiwum PAN, Archiwum Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i Archiwum UW. W tym ostatnim znajdują się arcyciekawe, choć słabo znane, zespoły spuścizny czterech rektorów (Jana Łukasiewicza, Jerzego Modrakowskiego, Ignacego Koschembahra-Łyskowskiego i Józefa Brudzińskiego). Wartościowe były też materiały dotyczące rektorów-medyków, udostępnione mi w Muzeum Historii Medycyny. W przypadku Cesarskiego UW przydatne okazało się Archiwum Państwowe m.st. Warszawy. Wiele mi dały (zwłaszcza pod względem materiału ikonograficznego) podróże do Nieżyna i Rostowa, gdzie tamtejsze uczelniane muzea życzliwie przyjęły naszą warszawską delegację.
Pierwsze piętro Pałacu Kazimierzowskiego po odremontowaniu budynku w 1954 r. Obrazy rektorskie powieszono tu kilka lat później
Biogramy rektorów z XX stulecia w większości przypadków uzupełniam o informacje o miejscu pochówku. Wiadomości te zawdzięczam akcji odnajdywania grobów rektorów UW, którą w 1984 r. sprawnie przeprowadziła kierowniczka Biura Gospodarczego Daniela Chlebowska. Od tego czasu na grobach rektorskich w każdy dzień Wszystkich Świętych pojawiają się znicze i wiązanki od władz uczelni.
Po każdej biografii podaję uproszczoną bibliografię. Uproszczenie polega na tym, że wymieniam przede wszystkim podstawowe publikacje, stosunkowo łatwo dostępne dla czytelnika. Moja praca ma przecież charakter popularyzatorski. Na końcu bibliografii najczęściej podaję miejsce przechowywania podstawowego źródła informacji biograficznych o moich bohaterach, jakim są teczki personalne.
Koncentrowałem się na okresie, w którym moi bohaterowie piastowali stanowisko rektora lub pracowali na naszej uczelni. Świadomy tego, że 44 życiorysy mogłyby zanudzić czytelnika, unikałem wyliczania wszystkich godności, medali, zaszczytów i funkcji, skupiając się na tych najważniejszych i tych, które łączyły się z pracą na uczelni. Zdecydowałem się na formę esejów biograficznych, dystansując się od suchej encyklopedycznej formy. Starałem się, by charakter człowieka nie zgubił się w gąszczu jego dokonań. Jeśli ktoś chce uzyskać encyklopedyczne, suche informacje, może je znaleźć, kierując się wskazówkami zawartymi w bibliografii.
Sala Senatu w Pałacu Kazimierzowskim w 1964 r. Widoczne portrety Stefana Pieńkowskiego i Józefa Brudzińskiego
Każda rektorska biografia jest osobnym rozdziałem. Dla ułatwienia pogrupowałem moich bohaterów w 6 częściach, z których każda odpowiada danemu okresowi historycznemu Alma Mater Varsoviensis. Do imienia i nazwiska każdego z rosyjskich rektorów dodałem także otczestwo. W przypadku polskich rektorów używałem dwóch imion tylko wtedy, gdy sami bohaterowie się nimi posługiwali. Na prośbę Biura Spraw Pracowniczych UW podałem także nazwiska prorektorów sprawujących swoją funkcję w trakcie kadencji danego rektora. Możliwe zatem, że niniejsza publikacja pomoże naszym urzędnikom w bieżącej pracy kancelaryjno-archiwalnej9.
Początkowo planowałem zakończyć Poczet Rektorów Uniwersytetu Warszawskiego na 1989 r. Byłem przekonany, że trudno oceniać i opisywać ludzi, których znam, do których mam stosunek osobisty i którzy wciąż działają. Pisanie biografii takich osób pozbawione jest niezbędnego dla historyka dystansu. Bałem się, że pisząc biografie ostatnich rektorów, stanę się bardziej dziennikarzem niż historykiem. Uległem jednak prośbie redakcji i zaryzykowałem. Wyjątek czynię tylko dla obecnego rektora prof. Marcina Pałysa, któremu poświęcam nieco mniej miejsca. Gdy kończyłem pisać niniejszą książkę, obecny rektor dopiero zbliżał się do końca swojej kadencji, za wcześnie jest zatem na podsumowanie.
Inauguracja roku akademickiego 1938/1939 – w Sali Senatu obecni są m.in. marszałek Edward Śmigły-Rydz i rektor UW prof. Włodzimierz Antoniewicz, na ścianie widoczne portrety rektorów
* * *
Ten poczet stanowi słowne uzupełnienie galerii portretów 25 rektorów UW wiszącej na piętrze Pałacu Kazimierzowskiego. W jakiejś mierze galeria ta stała się inspiracją do napisania biogramów rektorów, więc trzeba jej poświęcić kilka zdań.
Pierwsze plastyczne wizerunki rektorów powstawały w dwudziestoleciu międzywojennym. Podarowane uniwersytetowi w 1927 r. berło zawierało medalion z wizerunkami Józefa Mianowskiego i Wojciecha Anzelma Szweykowskiego. W latach 30. zawieszono na ścianie Senatu UW dwa portrety tych XIX-wiecznych postaci. Niedługo potem zaczęto tworzyć kolekcję, zamawiając u malarzy kolejne wizerunki. Niestety ta przedwojenna galeria rektorów spłonęła niemal w całości i możemy ją zobaczyć jedynie na fotografiach10.
Na początku 1948 r. wrócono do pomysłu, by ściany w odbudowywanym Pałacu Kazimierzowskim ozdobić portretami rektorów. Sprawę tę połączono z odtworzeniem zniszczonych w czasie wojny insygniów rektorskich. Na prośbę rektora Franciszka Czubalskiego w lutym 1948 r. odtwarzanymi insygniami i malowanymi portretami zajął się prorektor Kazimierz Michałowski, a potem jego następca prof. Kazimierz Kumaniecki. Obaj uczeni stawili się w gabinecie rektorskim rok później, by wspólnie z profesorami Włodzimierzem Antoniewiczem i Stanisławem Lorentzem przedyskutować te sprawy. Pierwsze efekty już były widoczne. Cech Złotników i Jubilerów Warszawskich kończył przygotowanie insygniów rektorskich i podpisano pierwsze umowy z malarzami pracującymi nad portretami rektorskimi11. Wiemy, że stosowną umowę zawarto z artystą malarzem Michałem Byliną 20 XII 1948 r. Umowa dotyczyła namalowania portretu rektora Gustawa Przychockiego, a wynagrodzenie wynosiło 200 tys. złotych. Bylina skończył swoje dzieło już po wymianie pieniądza (a więc po X 1950 r.) i ostatecznie otrzymał 6 tys. „nowych” złotych. Niedługo potem ukończono kolejne płótna (wszystkie o rozmiarach ok. 185 × 80 cm) przedstawiające rektorów UW. Malarze tworzący wymienione portrety związani byli z przedwojenną Akademią Sztuk Pięknych i najczęściej należeli do uczniów jej rektora, prof. Tadeusza Pruszkowskiego12.
Od lewej: Józef Brudziński, Antoni Kostanecki, Stanisław Józef Thugutt, Jan Karol Kochanowski, Jan Mazurkiewicz
Przeważnie jeden artysta malował portrety dwóch rektorów. Niektórzy malarze natrafiali na problemy. Najczęściej nie znali portretowanych osób, a większość z nich już nie żyła. W tej sytuacji Uniwersytet starał się dopomóc malarzom i zgromadzić zdjęcia, z których można byłoby odwzorować postać. Uczelnia apelowała więc do rodzin zmarłych rektorów, by wypożyczały ich fotografie. Tu pojawił się kolejny kłopot, ponieważ na wielu zdjęciach główny bohater uwieczniony był bez atrybutów władzy rektorskiej. Starano się znaleźć rozwiązanie i gdy w 1949 r. UW zrekonstruował już swoje togi, birety, berła i łańcuchy, stroje i insygnia wypożyczano malarzom.
Artyści, zaopatrzeni w zdjęcia i kompletny strój rektorski, malowali, czasem nie znając realiów epoki. W ten sposób Jan Marylski namalował Józefa Brudzińskiego czy Stanisława Józefa Thugutta w togach, podczas gdy obaj rektorzy tóg używać nie mogli, ponieważ wówczas uczelnia ich jeszcze nie miała13. Podobnie było w przypadku Janusza Podoskiego, który uwiecznił Antoniego Kostaneckiego w stroju rektorskim. Ten sam artysta na portrecie Włodzimierza Antoniewicza dopisał, że piastował on stanowisko rektora również w 1945 r., podczas gdy w tym roku Antoniewicz rektorem nie był, a tylko krótko pełnił obowiązki rektorskie.
Od lewej: Ignacy Koschembahr-Łyskowski, Stefan Pieńkowski, Bolesław Hryniewiecki, Antoni Szlagowski, Gustaw Przychocki
Ostatnie portrety (B. Hryniewieckiego i A. Szlagowskiego) namalowano w grudniu 1952 r., a zakupiono je w styczniu kolejnego roku. Przy tych dwóch zakupach płacono artystom po 8 tys. złotych, a „większa” niż poprzednio kwota wynikała ze wskaźnika inflacji. Formalnym płatnikiem było Ministerstwo Kultury i Sztuki, a gotowe obrazy trafiały do Centralnego Zarządu Instytucji Sztuk Plastycznych. Z ramienia Uniwersytetu ich odbiorem zajmowała się kierowniczka sekretariatu UW (a także historyk sztuki) Natalia Batowska.
Przejęte przez uczelnię obrazy wędrowały do uniwersyteckiego magazynu w budynku Biblioteki UW. Wymagały jeszcze oprawienia, a w Pałacu Kazimierzowskim nadal trwały prace remontowe po zniszczeniach wojennych. Zapewne był też inny powód – togi i gronostaje zbytnio kojarzyły się z burżuazyjną przeszłością, a np. wizerunek rektora, a zarazem księdza biskupa Szlagowskiego kłócił się ze stalinowską rzeczywistością. Sądzę, że nie przez przypadek wśród namalowanych portretów rektorskich brakowało dwóch uczonych (Tadeusza Brzeskiego i Jana Łukasiewicza), którzy po wojnie przebywali na emigracji i ściśle współpracowali z obozem londyńskim.
Gdy w 1954 r. remont Pałacu Kazimierzowskiego dobiegł końca, w Sali Senatu UW zawisł samotny portret Bolesława Bieruta. W takiej scenerii obchodzono w 1955 r. „X-lecie Uniwersytetu Warszawskiego w Polsce Ludowej”.
Po odwilży 1956 r. uczelnia wróciła do pomysłu utworzenia galerii rektorów. Przygotowując się do jubileuszu uroczystej inauguracji Uniwersytetu w maju 1958 r., zaplanowano czasową ekspozycję wszystkich namalowanych portretów w Sali Kolumnowej dawnego Gmachu Pomuzealnego. Od pomysłu jednak odstąpiono, w zamian dwa portrety rektorskie: Józefa Brudzińskiego i Stefana Pieńkowskiego, powieszono w Sali Senatu UW i do dziś wiszą w tych samych miejscach. Planowano też domalowanie dwóch innych obrazów rektorskich, na których przedstawiono by XIX-wieczne postaci: Wojciecha Anzelma Szweykowskiego i Józefa Mianowskiego, ale te plany nie zostały zrealizowane. Dopiero po jubileuszu 1958 r. wszystkie charakterystyczne, podłużne portrety rektorów zaczęły zdobić piętro Pałacu Kazimierzowskiego.
Od lewej: Mieczysław Michałowicz, Józef Ujejski, Włodzimierz Antoniewicz
Kilka lat po długim rektorowaniu Stanisława Turskiego przybył też jego portret oraz wizerunek rektora Jana Wasilkowskiego a jesienią 1986 r., z inicjatywy rektora Grzegorza Białkowskiego, władze uczelni postanowiły zlecić namalowanie portretów kolejnych rektorów. Jednak zdołano stworzyć tylko jeden. Portret Zygmunta Rybickiego z początku 1989 r. był ostatnim z serii podłużnych wizerunków14. I tu ciekawostka. Pozowanie rektora Zygmunta Rybickiego do tego obrazu zostało uwiecznione na fotografiach, które znajdują się w zbiorach Muzeum UW. Na zdjęciach widać rektora Rybickiego, który ma na sobie togę i stoi na tle lustra w Sali Senatu. Na obrazie został właśnie tak uwieczniony, ale malarz dodał jeden szczegół – na todze domalował ordery z okresu PRL, z których rektor najwyraźniej był dumny15. Gdy obraz zawieszono, Zygmunt Rybicki już nie żył, a okres komunistyczny bezpowrotnie przechodził do historii.
Od lewej: Franciszek Czubalski, Jan Wasilkowski, Stanisław Turski
Obrazami rektorskimi zaczęto się ponownie interesować pod koniec XX w. Wtedy też, z inicjatywy kierownika Muzeum UW Jerzego Halbersztadta, najlepsi polscy malarze zaczęli uwieczniać rektorów na dużych płótnach. Portretowani stali w różnych, czasami niezobowiązujących pozach, często bez atrybutów rektorskiej władzy. Gdy powstało pięć takich obrazów, przedstawiających Henryka Samsonowicza, Grzegorza Białkowskiego, Klemensa Szaniawskiego, Andrzeja Kajetana Wróblewskiego i Kazimierza Albina Dobrowolskiego, zdano sobie sprawę, że portrety są zbyt odważne i nie pasują do poważnego i uroczystego wnętrza Pałacu Kazimierzowskiego ani do już wiszących majestatycznych portretów16. Z owych pięciu obrazów cztery umieszczono na stałej wystawie historycznej Muzeum UW i cieszyły się one sporym zainteresowaniem. Piąty obraz (rektora K.A. Dobrowolskiego) nie został od artysty zakupiony.
Od lewej: Zygmunt Rybicki, Henryk Samsonowicz, Kazimierz Albin Dobrowolski, Klemens Szaniawski, Grzegorz Białkowski
W tej sytuacji rektorzy jeszcze raz zostali sportretowani – już w spokojniejszym i niekontrowersyjnym ujęciu. Nowe obrazy są też znacznie mniejsze od dotychczas wykonywanych. Wraz ze starszymi tworzą na piętrze Pałacu Kazimierzowskiego po północnej stronie niezwykłą galerię portretów Ich Magnificencji Rektorów17.
Mam nadzieję, że ta publikacja będzie pożytecznym dopełnieniem galerii portretów rektorskich. Napisanie jej było możliwe dzięki współpracy wielu osób i instytucji, a w szczególności dzięki pomocy trzech „moich firm”, w których pracuję lub z którymi współpracuję od lat: Muzeum UW, Archiwum UW i Biura Prasowego UW. Dzięki cierpliwości, wyrozumiałości i życzliwości osób tam pracujących niniejsza książka powstała.
Od lewej: Andrzej Kajetan Wróblewski, Włodzimierz Siwiński, Piotr Węgleński, Katarzyna Chałasińska-Macukow
Dziękuję też Biuru Promocji UW za pomoc w wyszukiwaniu współczesnych fotografii oraz prof. Stefanowi Jackowskiemu za niezwykle trafne i rzeczowe uwagi do biografii rektorów z okresu PRL. Na koniec muszę też podkreślić swą wdzięczność wobec Wydawnictw UW, które zajęły się tą publikacją w sposób wyjątkowy, dalece bardziej, niż to wynika ze zwykłych obowiązków służbowych.
Dziękuję
1Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego, t. I-II, red. S. Kieniewicz, A. Garlicki, Warszawa 1981–1982,
2Takie wykazy publikowane były w książkach: J. Miziołek, Uniwersytet Warszawski, dzieje i tradycja, Warszawa 2005; Universitas Varsoviensis, red. A. Gieysztor, M. Strzemieński, Warszawa 1958, oraz Encyklopedia Warszawy, Warszawa 1994.
3J. Krajewska, A. Bednarz, Uniwersytet Warszawski 1870–1915, cz. III, indeksy, Warszawa 2004.
4Rektorzy państwowych wyższych uczelni w Łodzi (1945–2010), red. E. Paradowska, Łódź 2011; T. Marcinkowski, Rektorzy Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie, Goleniów 1997; Poczet rektorów Almae Matris Posnaniensis, red. T. Schramm, A. Marciniak, Poznań 2004; Poczet rektorów WSH, WSE, AE we Wrocławiu 1947–2007, red. J.M. Soroka, Wrocław 2007.
5H. Celnik, M. Zielonka, Poczet rektorów i dziekanów WUM, Warszawa 2009; J. Piłatowicz, Poczet rektorów. Tradycja i współczesność Politechniki Warszawskiej, Warszawa 2001.
6„Tygodnik Uniwersytecki” 1990–1991 (począwszy od nr 18 do nr 42, 1991), biogramy pt. Magnificencje autorstwa P. Kitrasiewicza oraz „Uniwersytet”, gdzie od lutego 1994 r. (nr 3) zamieszczano Poczet rektorów autorstwa A. Podgórskiego i B. Sikory-Dutki.
7B. Kaczorowski, T. Lis, Uniwersytet Warszawski, przewodnik historyczny, Warszawa 1983.
8R. Gawkowski, Poczet rektorów UW, „Uniwersytet Warszawski” 2006–2014 (począwszy od nr 26).
9Stanowisko prorektora na UW wprowadzono jeszcze w czasach zaboru rosyjskiego. Pierwszym znanym mi prorektorem był Siemion Jaszczyński. W miarę rozrostu uczelni, począwszy od lat 50. XX w., stanowisko to powierzano dwóm, trzem, czterem, a nawet pięciu naukowcom.
10Na przykład obraz rektora Jana Łukasiewicza (ok. 1935) autorstwa Czesława Wdowiszewskiego. Wyjątkiem jest obraz rektora Stanisława Józefa Thugutta, autorstwa Anatola Żukowa, z 1935 r., który przetrwał wojnę i w 2002 r. został podarowany Muzeum UW przez Bohdana Thugutta (zob. s. 160).
11AUW, 690, Godło UW i insygnia, oraz AC 2522, Sprawa insygniów i portrety rektorskie, 1948–1949.
12Autorami portretów rektorskich malowanych w latach 1950–1952 byli: Jan Marylski (portrety J. Brudzińskiego i S.J. Thugutta, oba namalowane w 1950 r.), Edward Kokoszko (portrety S. Pieńkowskiego i J.K. Kochanowskiego, oba namalowane w 1950 r.), Michał Boruciński (portrety J. Mazurkiewicza [1951] i F. Czubalskiego [1950]), Janusz Podoski (portrety W. Antoniewicza i A. Kostaneckiego, oba namalowane w 1950 r.), Leokadia Bielska-Tworkowska (portrety I. Koschembahra-Łyskowskiego i M. Michałowicza, oba namalowane w 1951 r.), Antoni Michalak (portrety J. Ujejskiego i B. Hryniewieckiego, oba namalowane w 1952 r.), Jan Zamoyski (portret A. Szlagowskiego [1952]), Henryk Musiałowicz (portret F. Krzyształowicza – z nieznanych powodów portret ten nie powstał), Michał Bylina (portret G. Przychockiego [1950]).
13Tóg i biretów uczelnia zaczęła używać w 1921 r., gdy rektorem był Jan Karol Kochanowski. Pierwszą uroczystością, na której zaprezentowano stroje dziekanów, prorektorów i rektora, było nadanie doktoratu honoris causa Józefowi Piłsudskiemu 2 maja 1921 r.
14Autorami portretów byli: Kazimierz Poczmański (portret J. Wasilkowskiego [1976]), Władysław Popielarczyk (portret S. Turskiego [1974]) oraz Marek Wajda (portret Z. Rybickiego [1989]).
15Były to odznaczenia: Order Sztandaru Pracy, Order Odrodzenia Polski Ludowej, Krzyż Walecznych i Złoty Krzyż Zasługi.
16Obrazy te malowali kolejno: Łukasz Korolkiewicz (1994), Jarosław Modzelewski (1997), Jan Zakrzewski (1999), Marek Sobczyk (1999), Edward Dwurnik (2001).
17Autorami nowych portretów rektorskich byli: Leszek Sobocki (portrety H. Samsonowicza [2001] i G. Białkowskiego [2002], Jan Chrząszcz (portret A.K. Wróblewskiego [2002]), Andrzej Okińczyc (portret W. Siwińskiego [2002] i K. Chałasińskiej-Macukow [2012]), Barbara Barańska (portret P. Węgleńskiego [2006]), Waldemar Świerzy (portret K.A. Dobrowolskiego [2002]) oraz Jan Chrząszcz (portret K. Szaniawskiego [2002]).