Odradzanie się Uniwersytetu Warszawskiego po okresie okupacji niemieckiej przebiegało w niesprzyjających warunkach politycznych. Trudno w tej chwili określić, na ile politycy komunistyczni, kierujący faktycznie Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego, posiadali skonkretyzowaną wizję polityki wobec polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. W każdym razie wydaje się nie ulegać wątpliwości, że ich stosunek do polskiej profesury jako całości, systemu organizacji szkolnictwa wyższego w II RP, a także tradycyjnego modelu uniwersytetów był zdecydowanie negatywny1.
Kierownikiem resortu oświaty PKWN, a następnie ministrem oświaty Rządu Tymczasowego został Stanisław Skrzeszewski, przedwojenny komunista, absolwent Wydziału Filozoficznego UJ2. Kierownikiem referatu szkół wyższych w resorcie został działacz socjalistyczny i związkowy, zoolog Henryk Raabe3.
Pierwsze decyzje w zakresie organizacji szkolnictwa wyższego zapadły w Lublinie na początku września 1944 r.: 1 IX ogłoszono w Lublinie rejestrację pracowników naukowych. 23 X 1944 r. PKWN powołał w Lublinie Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, mający być przeciwwagą dla Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, któremu zezwolono na wznowienie działalności w październiku 1944 r.4 23 XI reaktywowano w Lublinie Politechnikę Warszawską5.
Brak jest danych co do ówczesnych koncepcji PKWN w kwestii uruchomienia UW. Pierwsze działania w tej mierze podjęli na zajętej przez Armię Czerwoną Pradze studenci tajnego Wydziału Lekarskiego UW, którzy wystąpili do przebywających tam wykładowców z inicjatywą wznowienia zajęć. Mimo sprzeciwu zastępcy kierownika Resortu Pracy, Opieki Społecznej i Zdrowia PKWN dr. Jerzego Morzyckiego, inicjatywa ta została podjęta. 1 XI 1944 r. odbyło się zebranie pracowników Wydziału Lekarskiego, na którym wybrano na dziekana wydziału doc. Tadeusza Butkiewicza. Ten 9 XI udał się do Lublina, gdzie uzyskał zgodę Skrzeszewskiego na organizację Wydziału. Zajęcia odbywały się początkowo w szpitalu pw. Przemienienia Pańskiego i brało w nich udział około 50 studentów6.
Być może wtedy właśnie, a w każdym razie pod koniec 1944 r., w Referacie Szkół Wyższych Resortu Oświaty powstał projekt dekretu PKWN O odbudowie szkolnictwa akademickiego w Warszawie. Zakładał on, że „szkolnictwo akademickie w Warszawie będzie odbudowane tymczasowo jako jeden zakład naukowy pod nazwą: Szkoła Główna w Warszawie”. Nowa uczelnia miała przejąć majątek wszystkich szkół akademickich stolicy. Rektora i profesorów tej – nowej formalnie – uczelni miał powoływać prezydent KRN, a statut miał nadać kierownik Resortu Oświaty. Rektor Szkoły Głównej miał mieć uprawnienia Senatu i zebrania ogólnego profesorów, a dziekani – uprawnienia rad wydziałów. Co ciekawe, dekret ten zakładał powołanie urzędu Komisarza dla Odbudowy Szkolnictwa Warszawskiego. Jego zadaniem miało być:
a) Zabezpieczenie i zarząd majątku pozostałego po warszawskich szkołach akademickich, b) przygotowanie planów odbudowy szkolnictwa akademickiego w Warszawie, c) wprowadzenie w życie rozporządzeń i zarządzeń kierownictwa resortu Oświaty wydawanych na podstawie tego dekretu, d) kierowanie Szkołą Główną do czasu mianowania pierwszego jej rektora7.
Komisarza miał mianować przewodniczący KRN i miał on posiadać uprawnienia organów autonomicznych szkoły.
W aktach Resortu Oświaty PKWN znajduje się także rękopis innego projektu dekretu PKWN dotyczącego UW. Jest prawdopodobne, że jest to projekt późniejszy od omówionego wyżej. Zatytułowany został Dekret o odbudowie Uniwersytetu państwowego w Warszawie. Zgodnie z tytułem zakładał on odbudowanie w Warszawie uniwersytetu państwowego, a nie UW w dawnym kształcie. W preambule projektu dekretu uzasadniono powołanie nowej uczelni następująco:
Wobec konieczności poczynienia kroków celem odbudowania Uniwersytetu państwowego w Warszawie, a z drugiej strony wobec całkowitego zniszczenia instytutów naukowego tego Uniwersytetu, wymordowania przez okupantów znacznej części grona profesorskiego i co zatem idzie niemożności zrekonstruowania Rad Wydziałowych ani Senatu Uniwersytetu8.
Wobec tego zakładano zawieszenie „tymczasowo” ustawy o organizacji Uniwersytetu im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie oraz mianowanie przez przewodniczącego KRN komisarza ds. odbudowy Uniwersytetu, którego zadaniem miało być „opracowanie planu odbudowania całości Uniwersytetu albo poszczególnych jego wydziałów bądź części tych wydziałów i po zatwierdzeniu planu przez Kierownika Resortu wprowadzenie ich w życie”9.
W komentarzu do tego projektu jego autor (Jerzy Marowski?) pisał, że na podstawie jego przepisów można by powołać na Pradze Wydział Lekarski nowego uniwersytetu, który początkowo prowadziłby tylko wyższe lata studiów: „zostawiłoby się tam profesorów, których [pozostawienie] uważalibyśmy za słuszne. Młodzież zmilitaryzowałoby się, a wojskowość (tak zresztą jak i w Lublinie) dałaby jeszcze od siebie kilku wykładowców”. Przewidywał on również możliwość powołania „jakiegoś kadłubowego wydziału humanistycznego i prawnego”. Autor projektu nie ukrywał również przyświecających mu intencji: „Mielibyśmy przytem możność mianowania profesorów, jakich chcielibyśmy, gdyż byłby to zupełnie nowy Uniwersytet”. Na stanowisko komisarza nowego uniwersytetu proponował profesora UW, zoologa Witolda Stefańskiego10. Należy się zgodzić z Piotrem Hübnerem, że przedstawione wyżej koncepcje Resortu Oświaty w stosunku do przyszłości UW były wyrazem nieufności władz komunistycznych wobec środowiska naukowego Warszawy, ze względu na jego oblicze polityczne i zaangażowanie w działalność Polskiego Państwa Podziemnego11.
W drugiej połowie stycznia 1945 r., już po zajęciu lewobrzeżnej części stolicy przez Armię Czerwoną, do Warszawy przybył Henryk Raabe, wówczas już dyrektor Departamentu Szkół Wyższych Ministerstwa Oświaty Rządu Tymczasowego. Po przeprowadzeniu rozmów z pracownikami Wydziału Lekarskiego podjął on decyzję o upoważnieniu doc. Tadeusza Butkiewicza do ostatecznej organizacji wydziałów: Lekarskiego, Farmaceutycznego i Weterynaryjnego. W czasie tej samej wizyty Raabe zdecydował o przekazaniu tym wydziałom budynków dawnego Wydziału Weterynaryjnego UW przy ul. Grochowskiej. Na posiedzeniu Rady Wydziału Lekarskiego w końcu stycznia 1945 r., w którym Raabe wziął udział, zdecydowano o obsadzie katedr przez profesorów znajdujących się w Warszawie. Dokonano wówczas także – zgodnie z zasadami przyjętymi przez PKWN – nominacji profesorskich dla docentów kierujących klinikami szpitala Przemienienia Pańskiego12. Ta niewątpliwa próba zjednania sobie części kadry naukowej i dokonania zmiany pokoleniowej w nauce zakończyła się w przypadku UW niepowodzeniem, nominacje te bowiem nie zostały później zatwierdzone przez Radę Wydziału Lekarskiego, jako podjęte niezgodnie z przepisami ustawy z 1933 r. – bez wniosków Rady i formalnych nominacji13.
Podczas pobytu w Warszawie dyr. Raabe mianował także 21 I 1945 r. dr. Mariana Grabskiego „delegatem do zorganizowania Wydziału Prawno-gospodarczego, Humanistycznego i Filologicznego Uniwersytetu Warszawskiego”. Zgodnie z decyzją Raabego Grabski miał podjąć następujące działania:
1) przeprowadzenie rejestracji profesorów, asystentów i wszelkich sił naukowych mogących pracować na wymienionych wydziałach,
2) zaproponowanie składu Katedr i profesorów, ew. zastępców profesorów,
3) zabezpieczenie na rzecz Wydziałów wolnych gmachów w Warszawie i okolicach, istniejących bibliotek i zbiorów pomocy naukowych,
4) opracowanie budżetu Wydziałów na czas od dnia dzisiejszego począwszy14.
Grabski miał także ściśle współpracować z doc. Butkiewiczem, delegatem ds. organizacji wydziałów Lekarskiego, Farmaceutycznego i Weterynaryjnego15. Już w 2 dni później Raabe rozszerzył uprawnienia Grabskiego o pełnienie funkcji stałego delegata Departamentu Szkół Wyższych Ministerstwa Oświaty przy Inspektoracie Szkolnym do spraw opieki nad majątkiem wszystkich szkół wyższych w Warszawie16.
Z dalszych instrukcji udzielonych Grabskiemu wynikało, że ministerstwo dążyło wówczas do szybkiego uruchomienia UW. Świadczyło o tym także wydane przez Raabego polecenie nawiązania współpracy z dziekanem Wydziału Lekarskiego doc. Butkiewiczem, którego określił jako przewidywanego na rektora Uniwersytetu17.
Plany te nie zostały w pełni zrealizowane. Misja Grabskiego ograniczyła się bowiem jedynie do rejestracji pracowników UW i innych uczelni na terenie Warszawy oraz zabezpieczania majątku zakładów naukowych i bibliotek. Punkty rejestracyjne zostały zorganizowane w siedzibie Zarządu Miasta przy ul. Marszałkowskiej 8 i na Pradze przy ul. Otwockiej 3. W akcji rejestracji oprócz Grabskiego wziął udział jego syn, a następnie także dwóch pracowników pomocniczych, asystentów UW i Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie18. W ramach akcji zabezpieczania majątku naukowego Grabski zorganizował przede wszystkim zabezpieczenie księgozbiorów, zarówno publicznych, jak i prywatnych. Kierowanie akcją powierzył przebywającej w Warszawie dr Ninie Assorodobraj, członkini PPR19. Oprócz tego udzielił on znacznego wsparcia finansowego przebywającym w Warszawie pracownikom naukowym różnych uczelni20. 1 II 1945 r. w prasie „lubelskiej” ukazał się komunikat, zawiadamiający, iż wśród wznawiających pracę szkół wyższych znajduje się również:
[...] Uniwersytet Warszawski (Praga, dawny gmach Wydziału Weterynaryjnego, delegat Ministerstwa, Dziekan prof. Butkiewicz) z wydziałami lekarskim, farmaceutycznym i przyrodniczym. Wydziały: Humanistyczny, filologiczny i prawno-gospodarczy (Dr Marian Grabski, adres P.W. Prez. Czerny, ul. Otwocka 5). [...]. Wzywa się wszystkich profesorów, asystentów i siły pomocnicze uczelni wyższych do natychmiastowego zgłoszenia się do objęcia stanowisk na wymienionych wyżej wydziałach ew. do natychmiastowego zarejestrowania się w Kuratoriach i Inspektoratach Szkolnych21.
Działania Ministerstwa Oświaty i jego delegatów odbywały się równolegle z inicjatywą pracowników UW, którzy podjęli samorzutnie działania w celu ochrony jego majątku i wznowienia działalności uczelni. Jako pierwszy w Warszawie zjawił się prof. Wacław Borowy, z zamiarem zabezpieczenia zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej. Miało to miejsce prawdopodobnie 20 I 1945 r. Po przybyciu kolejnych pracowników UW i BUW stworzono zespół, który zajął się zabezpieczaniem budynków UW przed kradzieżą i pożarami. Prawdopodobnie 22 I 1945 r. do Warszawy przybył prof. Włodzimierz Antoniewicz, były rektor Uniwersytetu (w latach 1936–1939), który wobec nieobecności rektora-elekta prof. Jerzego Modrakowskiego i choroby prorektora prof. Stanisława Mazurkiewicza objął funkcję rektora i kierownictwo prac nad wznowieniem działalności uczelni22.
Według sprawozdania rektora Antoniewicza nawiązał on kontakt z delegatami ministerstwa niezwłocznie po umożliwieniu mu przejścia przez Wisłę na Pragę i „poprosił ich albo o zalegalizowanie przez ob. Ministra Oświaty tego stanu rzeczy, albo wyjednanie powierzenia obowiązków Rektora innemu profesorowi zwyczajnemu U.W.”. Brak jest informacji, kiedy ta prośba prof. Antoniewicza została przekazana doc. Butkiewiczowi i dr. Grabskiemu i czy dotarła do ministerstwa. Nie ulega wątpliwości, że Antoniewicz spotkał się z dr. Grabskim i otrzymał od niego zapomogę finansową na rzecz UW. W sumie dotacje na rzecz UW przekazane przez dr. Grabskiego wyniosły 299 tys. zł, co stanowiło najpoważniejszą pozycję wśród wydatków delegata Ministerstwa Oświaty. Oprócz tego wydał on 30 450 zł na zapomogi dla pracowników UW i 4500 na BUW23.
Relacjonując podjęte przez siebie i podległy mu personel działania, Antoniewicz pisał następująco:
Praca Rektora U.W., dzięki otrzymanym od ob. Delegata Ministra Oświaty dr Mariana Grabskiego zasiłkom szła w kilku kierunkach:
a) rejestracji profesorów, docentów, asystentów, urzędników i woźnych oraz udzielania im zaliczek na pobory, w zamian za co żądano pracy dla Uniwersytetu;
b) stałej opieki nad majątkiem ruchomym i nieruchomym, porządkowania niezwykle zaśmieconych i zaplugawionych przez Niemców wnętrz gmachów i dziedzińca Uniwersytetu;
c) podjęcia najnieodzowniejszych remontów dachów, drzwi i okien, ich oszklenie, magazynowanie rozrzuconych mebli, naprawy zamków, ratownictwa książek i prywatnych bibliotek zwożonych do Biblioteki Uniwersyteckiej;
d) porządkowania Biblioteki Uniwersyteckiej;
e) przejęcia i zabezpieczenia gmachów [...]24.
Wokół ekipy energicznie kierowanej przez Antoniewicza skupiło się szybko rosnące grono pracowników UW. Od 12 II rozpoczęła pracę Kwestura Uniwersytetu, a także Sekretariat Rektoratu (który prowadził także rejestrację zgłaszających się pracowników) i intendentura25. Do 15 III 1945 r. zgłosiło do władz UW 14 profesorów, 6 docentów, 3 adiunktów, 11 asystentów, 10 pracowników administracyjnych oraz 56 pracowników BUW26.
Aktywność pracowników UW znalazła także odbicie w prasie. „Życie Warszawy” informowało 14 II, że UW wznawia działalność. Pisano m.in., że „wszelkie wysiłki ministerstwa oświaty i władz uniwersyteckich zmierzają do jak najszybszego uruchomienia wszystkich wydziałów. Dla wydziałów prawno-gospodarczego i humanistycznego spodziewane jest ono na początek marca”27.
Aktywność profesury UW zaniepokoiła kierownictwo Ministerstwa Oświaty, którego obawy przed prostą restytucją Uniwersytetu zyskały sojusznika w Biurze Odbudowy Stolicy, kierowanym przez inż. Romana Piotrowskiego (PPR). W tym właśnie Biurze już wkrótce po rozpoczęciu działalności (14 II 1945 r.) pojawiła się koncepcja wybudowania nowego osiedla akademickiego pod Warszawą i umieszczenia tam wszystkich uczelni warszawskich. Ponieważ wymagało to czasu, zgadzano się na uruchomienie w Warszawie tylko kierunków przydatnych przy odbudowie miasta. Prawdopodobnie w związku z tymi planami władze podjęły koncepcję przeniesienia warszawskich wyższych uczelni do Łodzi28.
Według relacji prof. Kazimierza Michałowskiego w końcu lutego 1945 r. odbyła się w siedzibie Rządu Tymczasowego na Pradze konferencja grupy profesorów UW (Antoniewicz, Kazimierz Bassalik, Stefan Banach, Zygmunt Zaleski) z przedstawicielami władz. Jak wspominał:
Przeciwko uruchamianiu Uniwersytetu padały ze strony przedstawicieli rządu różne argumenty natury technicznej, między innymi i ten, że domy w pobliżu Uniwersytetu będą wysadzane i że w tych warunkach trudno zagwarantować bezpieczeństwo i porządek, nie mówiąc o tumanach kurzu itd. Wreszcie ktoś rzucił pytanie pod adresem profesorów: „A czy możecie Panowie zagwarantować, że młodzież nie będzie strzelała?”29
Informacje o planach przeniesienia UW szybko przedostały się do organizującego się środowiska akademickiego Warszawy. 4 III 1945 r. w lokalu Zakładu Socjologii UW zebrało się 16 przedstawicieli najważniejszych instytucji naukowych stolicy. Na zebraniu tym, „po wyczerpującej dyskusji”, uchwalono jednogłośnie rezolucję, w której wyrażono pogląd, „iż zarówno ze względów państwowych, jak i ze względu na dobro nauki i młodzieży studiującej Akademickie Uczelnie Warszawskie winny zostać w Warszawie”. Wyłoniono także delegację, która miała przedstawić rządowi szczegółowe uzasadnienie rezolucji. W jej skład weszli: naczelny dyrektor Archiwów Państwowych Witold Suchodolski jako przewodniczący oraz prof. Andrzej Grodek (SGH), dyrektor Biblioteki Narodowej dr Józef Grycz, profesorowie Roman Kozłowski, Bohdan Suchodolski i Kazimierz Michałowski z UW, dyrektor Państwowego Muzeum Archeologicznego dr Ludwik Sawicki, rektor Politechniki Warszawskiej prof. Stefan Straszewicz30.
Memoriał przedstawiony władzom składał się z 5 części. W pierwszej przedstawiono argumenty polityczne, naukowe i organizacyjne przemawiające za pozostawieniem Uniwersytetu w Warszawie:
W każdej stolicy musi być ośrodek naukowy: specjaliści powoływani do ekspertyz i informacji ekonomicznych, prawniczych, sanitarnych, bakteriologicznych, socjologicznych, historycznych, pedagogicznych, hydrologicznych, geologicznych, architektonicznych, artystycznych itp.; stała reprezentacja spraw nauki i organizacji naukowych; wpływ atmosfery naukowej na udoskonalenie metod prac państwowych; udział wyższych uczestników ogólnej administracji państwowej jako wykładowców w szkołach akademickich.
Dalej podkreślono, że UW nie może istnieć poza Warszawą bez niezbędnych pomocy naukowych w postaci archiwów, bibliotek i muzeów, których przeniesienie do Łodzi nie jest możliwe. Podniesiono dalej także nieodzowność UW dla funkcjonowania w Warszawie innych instytucji naukowych: muzeów i archiwów31.
W punkcie drugim omówiono stan bazy materialnej UW, którą oceniono następująco:
Gmachy zachowały się w 80%, jeśli chodzi o Uniwersytet [...]. Urządzenia Zakładów i seminariów ocalały w 30% [...] Domy profesorskie (4) wszystkie spalone, ale już Kwaterunek Miejski zarezerwował 3 domy w pobliżu trzech ośrodków uniwersyteckich, co powinno wystarczyć na pewien czas. [...]. 3 domy studenckie (na 800 osób) ocalały. Resztę studentów możnaby umieścić np. w gmachu Funduszu Kwaterunku Wojskowego na Krak. Przedmieściu. [...] Dla oddzielenia młodzieży i profesorów od brudu, zamętu i prac nad usuwaniem ruin, a głównie od epidemii – należy wyraźnie oddzielić szczęśliwie ocalałe „wyspy kultury” od dzielnic burzonych i odnawianych32.
Za takie wyspy uznano główny kampus UW na Krakowskim Przedmieściu wraz z Teatrem Polskim, Zachętą, Muzeum Narodowym, Pałacem Namiestnikowskim, hotelem Bristol i ich otoczeniem. Budynki te, jak stwierdzano, „połączyć można ogrodami: Saskim, Uniwersyteckim, Wizytek i Rady Ministrów, tworząc bardzo ważny kulturalnie ośrodek Warszawy, jednocześnie stosunkowo dobrze izolowany od dzielnic wyburzanych i porządkowanych”. Drugi ośrodek miałby powstać w okolicy ul. Rakowieckiej, wokół Biblioteki Narodowej, SGH, SGGW, budynków Wydziału Chemii, Akademii Nauk Politycznych, Szkoły Dziennikarskiej przy Polu Mokotowskim. Trzeci miał być „rejon medyczny” między ulicami Nowogrodzką i Koszykową. Podkreślając znaczną już ilość mieszkańców stolicy, zaznaczano, że stanowi ona już wielkość odpowiadającą innym miastom uniwersyteckim Polski. Kolejnym argumentem przemawiającym za proponowanym rozwiązaniem była możliwość izolacji młodzieży akademickiej od otoczenia i poddanie jej wpływowi wychowawczemu profesorów, a atmosfera odbudowy stolicy mogłaby stworzyć właściwe podniety do wzmożonego wysiłku twórczego i pracy w zdobywaniu wiadomości naukowych dla zastępów młodzieży. W zakończeniu memoriału uznawano możliwość przeniesienia niektórych działów studiów, zwłaszcza technicznych, wymagających laboratoriów, do innych miast, uznając jednak za bardziej celowe zainwestowanie potrzebnych na to pieniędzy w Warszawie33.
10 IV kolejny memoriał w tej sprawie wystosowali do Ministerstwa Oświaty docenci Tadeusz Manteuffel i Witold Jabłoński. Stwierdzali w nim:
Projektowane przesiedlenie Uniwersytetu Warszawskiego w małym stopniu i raczej pozornie ułatwia odbudowę Stolicy, podkopując całkowicie przyszłość naukową wyżej wymienionej uczelni. Bo jakżeż owocnie ma pracować Uniwersytet Warszawski oddzielony od swojej biblioteki (800 000 tomów), jak również od Biblioteki Narodowej (300 000 tomów) i biblioteki Wyższej Szkoły Handlowej (150 000 tomów) oraz od Muzeum Narodowego i Archiwów Państwowych 34.
Uznając za najbardziej poszkodowany w takim wypadku Wydział Humanistyczny, obaj docenci proponowali pozostawienie go w Warszawie: albo w gmachach UW przy Krakowskim Przedmieściu, albo w budynku Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego na Bielanach. Argumentacja ich odnosiła się do całego Uniwersytetu, choć autorzy listu formalnie wnosili o jak najszybsze podjęcie decyzji jedynie w sprawie losów Wydziału Humanistycznego.
5 III 1945 r. uchwałę w sprawie wznowienia działalności UW podjęli profesorowie i docenci UW zebrani w Częstochowie. Stwierdzając fakt ocalenia BUW i innych budynków UW, podkreślali oni konieczność uruchomienia w Warszawie „oprócz medycyny i farmacji jeszcze wydziałów prawa, humanistycznego i matematyczno-przyrodniczego”. Deklarując gotowość podjęcia pracy w Warszawie („gdy będą mieli zapewnione dla siebie i swoich rodzin utrzymanie i choćby najskromniejsze mieszkania z wodą i światłem”), sygnatariusze uchwał dziękowali prof. Antoniewiczowi za „Jego pełną poświęcenia pracę nad zabezpieczeniem mienia Uniwersytetu oraz nad jego uruchomieniem, prosząc go zarazem, by zechciał wytrwać na swym trudnym stanowisku aż do wyboru nowych władz akademickich”. Zarazem wezwano znajdujących się w Warszawie profesorów, by przejęli funkcje tymczasowych dziekanów macierzystych wydziałów, tworząc wraz z rektorem Antoniewiczem prowizoryczny Senat uczelni. Było to zdecydowane wsparcie zarówno samego Antoniewicza, jak i koncepcji odbudowy Uniwersytetu w dawnej formie w Warszawie35.
Kolejny memoriał profesorowie UW skierowali do ministra oświaty 26 III. Podpisało go 45 osób przebywających w Polsce, głównie w Warszawie, Częstochowie i Krakowie. Podkreślając, że Uniwersytet nie przerwał pracy w czasie okupacji niemieckiej, stwierdzano, że „wydaje się rzeczą słuszną, aby Uniwersytet jak najrychlej wznowił pracę, i to w znacznie rozszerzonym zakresie”. Podkreślano dalej, że takie są intencje zarówno kadry naukowej, jak i studentów Uniwersytetu, a także potrzeby rosnącej wciąż ludności Warszawy. Powołując się na opinie ekspertów, stwierdzano dalej, że odbudowa Warszawy nie powinna przeszkodzić „w uruchomieniu Uniwersytetu”, gdyż ocalały główne budynki. Dalej powtórzono pomysł skupienia UW w dwóch wyspach w Śródmieściu, wokół głównego kampusu na Krakowskim Przedmieściu i wokół budynków Wydziału Lekarskiego oraz w trzeciej na Mokotowie i Ochocie. Podkreślano także wagę UW nie tylko dla stolicy, ale także całego Mazowsza, podnosząc kwestię utrudnionego dostępu do uczelni w przypadku przeniesienia jej poza Warszawę. W przypadku problemów w funkcjonowaniu części gmachów uniwersyteckich, które mogłyby wystąpić przy odbudowie Warszawy, proponowano czasowe przeniesienie zakładów naukowych ze Śródmieścia do budynków przy ul. Rakowieckiej i gmachu Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego na Bielanach. Na zakończenie memoriału stwierdzano:
Projekty przeniesienia Uniwersytetu poza rejon Warszawy wydają się nam niesłuszne, a przy tym częściowo nawet niemożliwe do zrealizowania. Jasną bowiem jest rzeczą, że Uniwersytet nie może spełnić swoich zadań – badawczych, wychowawczych i kulturalno-społecznych – bez pomocy naukowych, jakie stanowią biblioteki, muzea i archiwa. Nie może też Uniwersytet spełnić swych zadań rozbity na drobne części, rozproszone po różnych miastach. [...]. Nie widzimy w Rzeczpospolitej żadnego innego miasta (poza ośrodkami istniejących już uniwersytetów) któreby w równej mierze mogło Uniwersytetowi Warszawskiemu ułatwić normalne funkcjonowanie36.
Informacje o zamiarze władz przeniesienia UW poza Warszawę zaczęły się również pojawiać w prasie37. Prawdopodobnie to one właśnie skłoniły wiceministra Władysława Bieńkowskiego (PPR), odpowiedzialnego za naukę i szkolnictwo wyższe, do spotkania z profesorami UW. Odbyło się ono w południe 14 IV, w budynku Porektorskim UW przy Krakowskim Przedmieściu. Spotkaniu temu rektor Antoniewicz starał się nadać możliwie duży rozgłos, zapraszając nań przedstawicieli Agencji Polpress i przekazując jej tekst memoriału z 26 III38. O tym, że liczono się w tym czasie poważnie z koniecznością przeniesienia UW poza Warszawę, świadczy list skierowany 9 IV przez Antoniewicza do ministerstwa, w którym wnioskował on o pozostawienie w takim wypadku w budynkach UW części dotychczasowej ich „załogi” w celu ochrony mienia Uniwersytetu i prac nad planami odbudowy uczelni39.
Zapis spotkania 57 pracowników naukowych UW z wiceministrem Bieńkowskim prawdopodobnie się nie zachował. Według informacji „Życia Warszawy”:
[Bieńkowski] podkreślił, że przyczyn faktu, że Ministerstwo dotychczas nie powzięło decyzji, należy doszukiwać się wyłącznie w trudnych warunkach okresu przejściowego. Zagadnienie wyższych uczelni należy rozpatrzyć pod trzema aspektami: 1) reformy uniwersytetów, 2) zagadnienia sieci przystosowanej do zmian terenowych, 3) losów Uniwersytetu Warszawskiego40.
Bieńkowski zaznaczył dalej, że o ile w przypadku szkolnictwa powszechnego i średniego reforma musi być radykalna, o tyle zmiany w szkolnictwie wyższym będą przebiegać „ostrożnie i jedynie w ścisłej współpracy z profesorami”. Podkreślając dalej konieczność racjonalnej organizacji szkolnictwa wyższego na terytorium Polski w nowych granicach, Bieńkowski stwierdził:
Zagadnienie Uniwersytetu Warszawskiego jest niezmiernie ciężkie do rozwiązania. [...] Ministerstwo Oświaty zmuszone jest brać pod uwagę nie tylko pietyzm wobec zasłużonej uczelni, nie tylko ofiarne przywiązanie profesorów i zapał młodzieży, ale i konkretne możliwości utrzymania uniwersytetu w zburzonej i odbudowującej się Warszawie. Utrzymanie Uniwersytetu w formie sprzed 1939 r. jest niemożliwe. [...]. Najrozsądniejszym wyjściem wydaje się, aby ustalić, że Uniwersytet Warszawski znajduje się w odbudowie. Należy w Warszawie pozostawić wydział lekarski i niektóre zakłady oraz pracownie naukowe. Na czele Uniwersytetu stanęłaby Komisja Odbudowy Uniwersytetu, która będzie roztaczała opiekę nad pozostawionymi w Warszawie placówkami. Nie stać nas jednak na to, by zrezygnować z pełnego wykorzystania najcenniejszego kapitału, jakim jest wiedza naszych wybitnych uczonych i dlatego większość profesorów Uniwersytetu Warszawskiego kształcić będzie młodzież na innych uczelniach.
Według prof. Michałowskiego Bieńkowski, akcentując konieczność organizacji szkolnictwa wyższego na zachodzie Polski, miał powiedzieć: „Panowie profesorowie powinni nieść słowo boże na Zachód”41. Podkreślił także, że rząd będzie dbał o materialne warunki bytu pracowników nauki oraz stworzy atmosferę troski o naukę i tych wszystkich, którzy nad nią pracują42.
Trudno określić, na ile przekaz dziennikarski treści wystąpienia wiceministra Bieńkowskiego jest ścisły. Antoniewicz w maju 1945 r. mówił, że Bieńkowski zarzucił m.in. UW, iż przed wojną studiowało na nim tylko 2% młodzieży chłopskiej43. Niewątpliwy jest jednak zamiar Bieńkowskiego zjednania sobie profesury przez obietnice stopniowych zmian w szkolnictwie wyższym, bez radykalnych posunięć godzących w jej dotychczasową pozycję, a także zadbanie o materialne warunki funkcjonowania uczelni i ich pracowników, przy podtrzymaniu decyzji o faktycznej likwidacji UW w dotychczasowej formie.
Nie znamy przebiegu dyskusji nad wystąpieniem Bieńkowskiego – z bardzo skrótowego opisu w „Życiu Warszawy” wynika, że musiała być ona burzliwa i krytyczna wobec planów rządu. Włodzimierz Antoniewicz zakwestionował np. podawane przez wiceministra liczby, dowodząc, że według jego obliczeń młodzieży chłopskiej i proletariackiej było przed wojną na UW 16%. Pod wpływem krytyki Bieńkowski wyraził zgodę na pozostawienie w Warszawie „zwężonych zespołów” poszczególnych wydziałów UW. Stwierdził również, że w okresie odbudowy UW „nie da się zachować jego normalnie funkcjonującej władzy wykonawczej (rektorat i senat uniw[ersytecki].)”, proponując utworzenie trzyosobowej komisji, która wypełniałaby „pilne zadania normalnego senatu uniw[ersyteckiego]”. W efekcie tej propozycji, niewątpliwie wcześniej przygotowanej, zebrani powołali Komisję Trzech – złożoną z profesorów: Tadeusza Kotarbińskiego, Bogdana Nawroczyńskiego i Stefana Pieńkowskiego. Skład planowanej Komisji był politycznym kompromisem. Nie było w niej źle widzianego przez władze pełniącego obowiązki rektora Antoniewicza, znalazł się natomiast bliższy im ideowo filozof Kotarbiński, a także związany z Delegaturą Rządu RP na kraj i posiadający znaczny autorytet w środowisku Pieńkowski44.
Plany rozczłonkowania UW nadal jednak napotykały na opór środowisk naukowych. 24 IV pismo z postulatem pozostawienia UW w Warszawie skierował do ministra oświaty Oddział Grodzki Związku Nauczycielstwa Polskiego, oświadczając, iż brak tej uczelni „uniemożliwia nauczycielstwu i innym słuchaczom związanym z pracą na terenie m.st. Warszawy kontynuowanie i ukończenie studiów”. Petycja informowała także, że zebrani 22 IV 1945 r. „zainteresowani studiami wyższymi nauczyciele oraz pracownicy państwowi i komunalni” uchwalili prośbę do ministerstwa o pozostawienie UW w Warszawie, powołanie komisji egzaminacyjnych i doradczych dla słuchaczy wyższych uczelni w Warszawie, uznanie przedmiotów i egzaminów zaliczonych w czasie okupacji oraz jak najszybsze uruchomienie bibliotek warszawskich, w tym BUW45. Mimo to władze nadal planowały przeniesienie UW pod Warszawę. 26 IV ministerstwo wystąpiło do rektora Antoniewicza z prośbą o „przedłożenie wykazu zakładów Uniwersytetu, które mają pozostać w okresie przejściowym w Warszawie” oraz wykazu personelu, jaki miał w nich pozostać46.
Szukając dróg ratowania Uniwersytetu, nawiązano kontakt z warszawską Wojewódzką Radą Narodową: Jej wiceprzewodniczący „Stefan Ajnenkiel-Kamiński oraz wicewojewoda Juliusz Goryński [...] ze zrozumieniem przyjęli propozycję patronowania inicjatywie powołania Uniwersytetu na razie przy linii EKD”47. 5 V 1945 r. odbyła się w siedzibie Wojewódzkiej Rady Narodowej w Pruszkowie narada w sprawie rozmieszczenia UW w osiedlach podstołecznych. Ze strony rządowej udział w niej wzięli p.o. wojewody i wicewojewoda warszawski, wiceprezes WRN, a ze strony UW m.in. rektor Antoniewicz, profesorowie Kazimierz Bassalik, Stefan Zaleski, Bohdan Suchodolski, Kazimierz Michałowski, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie Stanisław Lorentz oraz przedstawiciele prasy. Podstawą dyskusji był kolejny memoriał władz UW, przedstawiony na początku maja ministerstwu. W porównaniu do wcześniejszych koncepcji w znacznie większym stopniu uwzględniał on zamierzenia władz. Odwołując się do argumentów geograficznych i społecznych, wskazywano, że w przypadku przeniesienia UW do innych ośrodków Mazowsze i Podlasie pozbawione zostaną swojego uniwersytetu. Wobec oświadczeń władz oświatowych podanych w prasie, że istnieją obecnie w Warszawie tak duże trudności gospodarcze i inne, że nie da się na czas odbudowy stolicy utrzymać tam szkół wyższych, proponowano przeniesienie Politechniki Warszawskiej do Łodzi bądź Gdańska, SGGW do Skierniewic i pozostawienie SGH w Warszawie. W odniesieniu do UW proponowano: przeniesienie Wydziału Lekarskiego do Tworek pod Warszawą, Wydziału Farmaceutycznego do Pruszkowa, Wydziału Humanistycznego do Karolina i Otrębus, Wydziału Prawnego do Podkowy Leśnej lub Milanówka, Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego do Pszczelina. Jak podkreślano, „rozmieszczenie w ten sposób Wydziałów Uniwersytetu Warszawskiego wzdłuż linii E.K.D. daje możliwość łatwego dojazdu do zakładów i sal wykładowych młodzieży i profesorom. Pobliże Warszawy ułatwi zaś profesorom ścisłą i konieczną współpracę z Biurem Odbudowy Stolicy”. Dalej podkreślono niezbędność zaplecza bibliotecznego, archiwalnego i muzealnego dla UW, które musiało pozostać w Warszawie, a w proponowanej lokalizacji zakładów naukowych uczelni byłoby stosunkowo łatwo dostępne. Podnosząc argumenty na rzecz pozostawienia UW na Mazowszu, podkreślano, że:
Czasy obecne wymagają od uniwersytetów służby społecznej, oprócz naukowej i pedagogicznej. Przed Uniwersytetem Warszawskim stoją zadania: a) urządzenia dla rzesz pracowników B.O.S. systematycznych kursów wieczorowych o charakterze prawdziwego uniwersytetu robotniczego na wysokim poziomie, b) wprzęgania do studiów akademickich i do prac regionalnych nauczycieli szkół powszechnych, c) urządzania stałych objazdowych, powszechnych wykładów uniwersyteckich, obsługiwanych [przez] profesorów, docentów i asystentów Uniwersytetu.
Odwołano się również do argumentów mających odpowiedzieć na obawy władz przed pozostawieniem w Warszawie skupiska wrogo nastawionej do nowego ustroju młodzieży:
Decentralizacja młodzieży akademickiej po pięciu ośrodkach [...] ma swoje dobre strony. Ułatwi ona odpowiednie pomieszczenie i aprowizację, umożliwi lepsze niż przed wojną wychowywanie młodzieży w duchu prawdziwej demokracji. Zespoli wreszcie silniej młodzież akademicką z ludnością robotniczą i chłopską, która w wielu wypadkach zatrudni tę młodzież za mieszkanie i utrzymanie.
Na koniec pozostawiono argumenty największego kalibru, choć raczej mniej przemawiające do decydentów Rządu Tymczasowego:
Pozostanie Uniwersytetu Warszawskiego w regionie Mazowsza i Podlasia jest prawdziwą koniecznością dla kultury całego tego obszaru. Nieprzezorne roztrwonienie naukowego, pedagogicznego i popularyzacyjnego potencjału Uniwersytetu Warszawskiego będzie się mściło na obszarze warszawskim przez długie lata. W trosce o naukę, kształcenie tak przetrzebionych i koniecznych dla Polski rzesz inteligencji pracującej, zwłaszcza nauczycieli szkół powszechnych i średnich, lekarzy, pracowników administracji państwowej i samorządowej, ekonomistów i skarbowców, żądamy zachowania w regionie warszawskim pełnego uniwersytetu. [...]. Zlikwidowanie Uniwersytetu stołecznego byłoby błędem historycznym. Przed tym błędem pragniemy uchronić Polskę demokratyczną projektując rozmieszczenie Uniwersytetu Warszawskiego w wymienionych miejscowościach przy EKD48.
W trakcie dyskusji na zebraniu w WRN nie było mowy o przeniesieniu UW do innych ośrodków miejskich – taką deklarację złożył na samym początku wicewojewoda Goryński. Uznał on jednak, że propozycja UW rozproszenia poszczególnych wydziałów jest zbyt daleko idąca, że lepiej byłoby rozlokować Uniwersytet w mniejszej ilości miejscowości, nawet kosztem większych inwestycji. Wyraził także obawę co do przepustowości EKD. Dziękując za tę deklarację, rektor Antoniewicz stwierdził, że Ministerstwo Oświaty chciało rozproszyć UW po Polsce, „choć dziś może kwestia ta nie jest stawiana tak ostro”. Antoniewicz poinformował dalej o „cichej” rejestracji studentów prowadzonej przez UW, w efekcie której miało zgłosić się około 3 tys. studentów tajnego UW. Przekonywanie zebranych przez rektora co do konieczności pozostawienia UW w okolicach Warszawy okazało się niepotrzebne – z tezą tą zgodzili się wszyscy obecni na zebraniu. Na wniosek przedstawiciela Stronnictwa Demokratycznego Zygmunta Tomczaka zdecydowano o powołaniu komitetu, który miał się zająć przeprowadzeniem organizacji UW na linii EKD. W jego skład weszli, oprócz wojewody, rektora i uczestniczących w zebraniu dziekanów, także przedstawiciele WRN i partii politycznych oraz Stanisław Lorentz jako dyrektor Muzeum Narodowego i Czesław Wycech jako przedstawiciel Związku Nauczycielstwa Polskiego. W prezydium komitetu znaleźli się natomiast prof. Antoniewicz, p.o. wojewody Goryński, Lorentz i zastępca przewodniczącego WRN Ajnenkiel-Kamiński49. Jak wspomniał Stanisław Lorentz, pomyślne wyniki narady zostały uczczone wystawnym obiadem w restauracji w Podkowie Leśnej50. Nie wiadomo, czy Komisja podjęła jakiekolwiek działania do czasu podjęcia ostatecznych rozstrzygnięć przez władze centralne.
Wkrótce po tym spotkaniu, 22 V 1945 r., kierowanie Uniwersytetem przejęła z rąk rektora Antoniewicza powołana przez ministra oświaty Komisja Trzech51. Komisja ta pełniła odtąd obowiązki Senatu UW, a jej przewodniczący prof. Pieńkowski – funkcję p.o. rektora. Już w tej funkcji 4 VI wystąpił on do ministra pracy, opieki społecznej i zdrowia z prośbą o pomoc przy organizacji egzaminów końcowych dla osób pragnących skończyć studia, w tym o pomoc w uruchomieniu potrzebnych do tego laboratoriów52. List ten trzeba traktować jako próbę stworzenia okrężną drogą faktów dokonanych przy organizacji UW w Warszawie.
Elementem presji wywieranej na władze był także proces konstytuowania się rad poszczególnych wydziałów UW: Teologii Katolickiej (dziekan ks. prof. Wincenty Kwiatkowski), Teologii Ewangelickiej (ks. prof. Jan Szeruda), Prawa (prof. Stefan Zaleski), Humanistycznego (prof. Kazimierz Michałowski), Matematyczno-Przyrodniczego (prof. Kazimierz Bassalik), Farmacji (prof. Adam Koss) oraz Weterynarii (prof. Witold Stefański)53.
10 VI 1945 r. przewodniczący Komisji Trzech prof. Pieńkowski udzielił wywiadu „Życiu Warszawy”, który ukazał się pod znamiennym tytułem: Uniwersytet musi żyć. Pieńkowski stwierdził w nim m.in.:
Uniwersytet Warszawski musi żyć, od tego bym zaczął, parafrazując słynne powiedzenie Katona o Kartaginie [...]. Niech to będzie bodaj w ciasnych ramach czy w zwężonych zespołach. Ale żyć musi [...]. Skoro tak, to musi zachować zdolność rozwoju i prężność żywego organizmu, a nie bezruch cmentarzyska. Rola strażników cmentarzyska zupełnie nie odpowiadałaby nam profesorom. Przyznaję, że mamy raczej ambicję by stać się budowniczymi świetniejszego jutra Uniwersytetu [...]54.
Pieńkowski wyraził dalej nadzieję, że takie rozumienie roli UW pokrywa się z zamierzeniami ministerstwa i da się pogodzić z planami BOS. Poinformował także, że władze UW przygotowały szczegółowy plan rozwoju uczelni na najbliższe 4–5 lat, który zamierzają przedstawić ministerstwu i prezydentowi Warszawy. Dalej zaznaczył presję studentów na wznowienie działalności UW: „Zapisy dla studentów kończących studia są w pełnym toku i· szerzą się jak płomień. [...] Wydaje się, że tego pędu do Uniwersytetu Warszawskiego nic powstrzymać nie zdoła”. Odnośnie do młodzieży chcącej rozpocząć studia prof. Pieńkowski stwierdził, że nie widzi możliwości przyjmowania nowych studentów na UW: „Ale ciśnienie życia jest zawsze wielkością nieznaną. I bardzo być może, że pod działaniem tego ciśnienia coś zmieni się jeszcze w stanowisku Ministerstwa Oświaty i naszym własnym”. Zaakcentował także swoją determinację pozostania w Warszawie oraz poświęcenie i zaangażowanie kadry profesorskiej UW, dopuszczając zarazem możliwość objęcia przez jej część stanowisk na innych uczelniach55.
W tym samym numerze „Życia Warszawy” zamieszczono informację o uchwale Komisji Porozumiewawczej Organizacji Młodzieżowych (zrzeszającej komunistyczny Związek Walki Młodych, Związek Młodzieży Wiejskiej „Wici”, Organizację Młodzieżową Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych, Związek Harcerstwa Polskiego i Ruch Młodej Demokracji), wyrażającej
energiczny protest przeciw takiemu rozwiązaniu sprawy wyższej uczelni w Warszawie i żądającej otwarcia Uniwersytetu na terenie Województwa Warszawskiego z uwagi na to iż: 1) Warszawa i okolice stanowią gęste skupisko ludności. 2) Rozmieszczenie wyższych uczelni poza obszarem Województwa Warszawskiego uniemożliwiłoby wyższe studia młodzieży niezamożnej z której rekrutują się członkowie naszych organizacji. Korzystać z nauki wtedy mogliby jedynie i wyłącznie spekulanci żerujący na nędzy robotnika i chłopa56.
Przełom nastąpił jednak dopiero po formalnym powołaniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej 28 VI 1945 r. Ministrem oświaty został w nim działacz Stronnictwa Ludowego i były dyrektor Departamentu Oświaty Delegatury Rządu RP na Kraj Czesław Wycech. Objęcie stanowiska ministra przez osobę niezwiązaną z ruchem komunistycznym, byłego urzędnika Polskiego Państwa Podziemnego, zmieniało z pewnością sytuację UW i polskiej nauki w ogóle. Powstanie TRJN oznaczało też głębszą – choć przejściową – zmianę klimatu politycznego w Polsce, w praktyce zaś wiązało się z rezygnacją przez komunistów z prób radykalnego ograniczenia znaczenia przedwojennej profesury na rzecz działań stopniowych. Nominację Wycecha osłabiał fakt, że sprawa nauki pozostawała w gestii wiceministra Bieńkowskiego, a kierownictwo Departamentu Nauki i Szkół Wyższych objął Stanisław Arnold, także członek PPR. Jako historyk gospodarczy i profesor UW, na którym nadal wykładał, dawał on co prawda możliwość odwoływania się do jego związku z Uniwersytetem, jednak jego dobra znajomość stosunków uniwersyteckich ułatwiała komunistom wpływanie na politykę uczelni.
17 VII nowy minister oświaty na zwołanej w ministerstwie konferencji z przedstawicielami UW, prof. Pieńkowskim i Bogdanem Nawroczyńskim, uznał konieczność odbudowy UW i wznowienia normalnych zajęć „chociażby w zawężonym zakresie” od jesieni 1945 r.57 26 VII odbyło się prawdopodobnie pierwsze posiedzenie Komisji Trzech, działającej w roli Senatu UW. Ustalono na nim, że wybór rektora i prorektorów Uniwersytetu nastąpi 14 VIII. Rozstrzygnięto także najbardziej palące sprawy personalne: obsadę stanowiska kierownika Sekretariatu UW, obsadę Rady Fundacji Smoguleckiej, wybór kandydatów na członków komisji dyscyplinarnych oraz mianowania profesorskie i wnioski habilitacyjne58. 29 VII odbyła się uroczysta promocja doktorska osób, które tytuły uzyskały w czasie wojny na tajnym Uniwersytecie59.
Zgodnie z powyższymi postanowieniami 14 VIII na rektora UW wybrano Stefana Pieńkowskiego, a na prorektora Włodzimierza Antoniewicza, który jednak jeszcze tego samego dnia złożył rezygnację, prawdopodobnie z obawy przed negatywną reakcją władz60. Jego następcą 17 VIII został członek Komisji Trzech, prof. Nawroczyński61. Referując kwestie działalności Uniwersytetu na forum Senatu 7 IX 1945 r., nowy rektor przedstawił ciężką sytuację budżetową uczelni, a ponadto stwierdził:
Uniwersytet ma podstawy prawne pełnej egzystencji i pracy na wszystkich swych wydziałach. Liczba przedwojenna katedr nie ulega zakwestionowaniu. Zrobione będzie wszystko co potrzeba, by uzyskać nowe katedry. W sprawie zredukowania niższych funkcjonariuszy, personelu administracyjnego i pomocniczych sił naukowych wniesiono odpowiednie reklamacje62.
Ostatnie miesiące 1945 r. to sukcesywne wznawianie zajęć na Uniwersytecie. Od 10 IX 1945 r. rozpoczęto zapisy na pierwszy rok studiów, które spotkały się z dużym zainteresowaniem. Jak podało „Życie Warszawy”, pierwszego dnia zapisało się 451 kandydatów na studia na UW, a drugiego 326. Najwięcej chętnych było na Wydział Lekarski63. Ogółem zapisało się na UW 3911 osób, w tym 2464 na I rok, 1337 na lata wyższe i 110 na rok wstępny64.
1. Inauguracja roku akademickiego 1945/1946 na UW
Tzw. Mały Senat, czyli kolegium rektorskie wraz z dziekanami, zdecydował 12 X o rozpoczynaniu wykładów w miarę „przydzielania odremontowanych sal”65. Uroczyste rozpoczęcie nowego roku akademickiego planowano początkowo na 1 XII, a następnie na 16 XII66. Ostatecznie odbyło się ono 15 XII, poprzedzone mszą św., po której nastąpiła uroczysta inauguracja w Sali Kolumnowej Gmachu Pomuzealnego. Wzięli w niej udział m.in. wiceprezydent KRN Wacław Barcikowski (który przemówił w imieniu władz), premier Edward Osóbka-Morawski oraz członkowie rządu i przedstawiciele innych uczelni warszawskich. Obszerny referat sprawozdawczy za lata 1938/1939–1945 przedstawił rektor Pieńkowski. Wykład inauguracyjny „Promienie kosmiczne” wygłosił fizyk prof. Czesław Białobrzeski67.
2. Pedel Jan Dudzik podczas inauguracji roku akademickiego 1945/1946 na UW w Sali Kolumnowej Gmachu Pomuzealnego
Rektor Pieńkowski, oceniając ostatni rok przedwojennej działalności UW, podkreślił zarówno rozwój Uniwersytetu w tym okresie, jak i słabe jego finansowanie przez władze, nadmierną ilość studentów w stosunku do profesury, „brak zupełny nauczycieli stopnia pośredniego pomiędzy kierownikiem a asystentem, bezpłatność pracy docentów, niemożliwie niskie uposażenie asystentów, małe stypendia młodzieżowe, brak pozycji na badania naukowe specjalne”. W dramatycznym tonie opisał dzieje UW w czasie okupacji, podkreślając niszczenie przez Niemców Uniwersytetu „tak w jego postaci ludzkiej, jak inwentarzowej”. Po dość szczegółowym omówieniu akcji tajnego nauczania na UW i jego efektów, obszernie przedstawił akcję odbudowy UW, dość oględnie wspominając problemy ze wznowieniem przezeń działalności:
Był to okres trudny i pełen niepewności, gdzie kierunki rozwiązań były bardzo silnie uzależnione od ewolucji ogólnej sytuacji Warszawy, zawierającej wiele niewiadomych. Zrozumiałe też są ówczesne pewne wahania opinii. Nie chodziło bowiem tylko o wyraz przekonania wewnętrznego, lecz o opinię, o sąd prowadzący do odpowiedzialnych aktów woli68.
Pieńkowski bardzo mocno zaakcentował także sens odbudowy UW w Warszawie, mówiąc zaś o polityce władz wobec UW, pozytywnie ocenił decyzję wiceministra Bieńkowskiego o powołaniu Komisji Trzech, bardzo ciepło mówił również o decyzji marszałka Michała Roli-Żymierskiego o oddaniu na potrzeby UW gmachu przy ul. Rakowieckiej 4, który, jak nie omieszkał nadmienić, BOS oddało wcześniej do dyspozycji Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Bardzo mocno uwypuklił także zasługi rektora Antoniewicza dla odradzającego się Uniwersytetu. Odnosząc się do polityki władz wobec UW, rektor pozytywnie ocenił nie tylko stosunek doń ministra oświaty, ale także ministra zdrowia Franciszka Litwina i ministra odbudowy kraju Michała Kaczorowskiego, któremu podziękował bardzo osobiście.
3. Pierwsza po wojnie immatrykulacja na UW, na zdjęciu rektor Stefan Pieńkowski, październik 1945 r.
Na zakończenie rektor podsumował obraz UW po 10 miesiącach od wznowienia działalności: „Stan, w jakim wyszedł Uniwersytet z okupacji niemieckiej, charakteryzowałem słowami: groby, ruiny, pustka. W dwóch ciemnych, zimnych, wilgotnych piwnicach kilku kolegów: Borowy, Antoniewicz, Zaleski, Makowiecki, Lewak, Jabłoński, rozpoczyna pracę. Teraz drugi obraz – po 10 zaledwie miesiącach, a 7 po zakończeniu wojny w wolnej Polsce, a więc w pełni swych praw akademickich wolny Uniwersytet rozpoczyna swą działalność w 15 gmachach, z zespołem nauczającym zdziesiątkowanym przez wojnę, lecz w znacznej części skompletowanym do pełnego nauczania na 7 Wydziałach, z zespołem około 300 sił naukowych pomocniczych, z nowo zorganizowanym rokiem wstępnym, z zapisaną i przyjętą po egzaminach wstępnych młodzieżą akademicką w liczbie 4247 słuchaczy”. Według informacji podanych przez Pieńkowskiego UW uruchomił zajęcia w 10 punktach Warszawy: na Wydziale Teologii Katolickiej – wszystkie wykłady; na Wydziale Teologii Ewangelickiej – wszystkie wykłady; na Wydziale Prawa – 50% wykładów; na Wydziale Humanistycznym – 16 różnych dyscyplin i ćwiczeń; na Wydziale Lekarskim – 17 różnych wykładów i klinik; Wydział Matematyczno-Przyrodniczy uruchomił matematykę, część fizyki i chemii, nauki o Ziemi; na Wydziale Farmaceutycznym odbywało się około połowy zajęć69.
* * *
Jednym z pierwszych posunięć władz komunistycznych było utworzenie (dekretem z 24 V 1945 r.) tzw. roku wstępnego na studia, którego celem było wyrównanie szans młodzieży robotniczej i chłopskiej w dostępie do oświaty wyższej. Okólnik ministra oświaty z 30 IX 1945 r. rezerwował miejsca na niektórych wydziałach szkół wyższych do dyspozycji ministra70. Na UW działania w celu powołania roku wstępnego podjęto w końcu listopada, kiedy to Senat postanowił „czynić starania o znalezienie sal w 1 gmachu”. 27 XI uchwalono rozpoczęcie zajęć na roku wstępnym 10 XII w 5 salach wykładowych71. Minister Wycech wprowadził także pierwszeństwo przyjęć na studia (w przypadku równego poziomu kwalifikacji) dla uczestników walki zbrojnej o niepodległość, więźniów politycznych i więźniów obozów koncentracyjnych72.
W pierwszym roku działania Kursów Wstępnych UW uczestniczyły w nich 172 osoby, przede wszystkim na wydziałach: Lekarskim (72), Prawa (44), Humanistycznym (30), Farmaceutycznym (22). Wśród osób uczęszczających na te kursy przeważały dzieci urzędników, rzemieślników, lekarzy, inżynierów. Dzieci chłopskich i robotniczych było stosunkowo niewiele – odpowiednio 26 i 17 (15% i 9%)73. W następnych latach stan ten się zasadniczo nie zmienił74.
Rozpoczęcie działalności przez Uniwersytet spowodowało także, oprócz restytucji przedwojennego stanu posiadania UW, presję wywieraną przez władze jednostek organizacyjnych UW w celu otwierania nowych katedr i awansów pracowników naukowych. Jednocześnie szybko dały się zauważyć naciski władz w sprawie nominacji na katedry osób dobrze przez nie widzianych. Już w październiku 1945 r. Ministerstwo Obrony Narodowej wystąpiło za pośrednictwem Ministerstwa Oświaty o powołanie na Wydziale Prawa UW katedry prawa wojskowego75. Zgodnie z wolą ministerstwa Rada Wydziału Prawa 16 XI 1945 r. uchwaliła wniosek o utworzenie takiej katedry76. W uzasadnieniu tej uchwały wyraźnie stwierdzono jednak, że decyzja Rady zapadała pod wpływem ministerstwa, dotąd na polskich uczelniach nie było takich katedr, a problematyka prawa wojskowego była poruszana w ramach wykładów prawa karnego powszechnego77.
Elementem presji politycznej na Uniwersytet było powstanie akademickich organizacji młodzieżowych, w tym zwłaszcza Związku Walki Młodych – przybudówki PPR. Legalizacja Koła Akademickiego Związku Walki Młodych „Życie” na UW natrafiła jednak na problemy. 15 V 1946 r. Senat UW odłożył legalizację Koła AZWM „Życie” na UW, tłumacząc to faktem, że jest to organizacja o zasięgu ogólnoakademickim i należy się w tej sprawie porozumieć z innymi uczelniami78. Mimo presji wywieranej przez władze i prasę PPR, władze Uniwersytetu podtrzymały swoją negatywną opinię co do możliwości legalizacji AZWM „Życie” na UW. W piśmie z 23 VII 1946 r. stwierdzały m.in., że ze statutu organizacji wynika, iż ma ona na celu działalność polityczną, co uznano za niezgodne z § 2 p. 2 rozporządzenia ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego z 14 X 1937 r. o stowarzyszeniach akademickich. Podniesiono również niezgodność z tym rozporządzeniem postanowień statutu mówiących, że członkami AZWM „Życie” mogą być pracownicy naukowi uczelni, a także brak zapisów umożliwiających jego kontrolę przez władze akademickie. O negatywnym stosunku władz UW do przybudówki młodzieżowej PPR świadczy również stwierdzenie, że co prawda przepisy umożliwiają wyrażenie zgody na wniosek Senatu na innych zasadach niż to zostało określone w rozporządzeniu,
Senat jednak z takim wnioskiem nie występuje, całe bowiem dotychczasowe doświadczenie przemawia za tym, że działalność polityczna stowarzyszeń studenckich prowadzi na terenie Uniwersytetu do walk pomiędzy różnymi grupami młodzieży i zakłócenia spokoju. Senat uznał także, że w obecnych trudnych czasach należy zatwierdzać jedynie stowarzyszenia o charakterze samopomocowym, oświatowym i sportowym. Wszelkie zaś organizacje ideowo-wychowawcze, czyli ściślej mówiąc – polityczne mogą się rozwijać poza uczelnią, za zezwoleniem władz administracyjnych i pod kontrolą czynników politycznych.
Czyniąc zadość presji politycznej – wyrażonej m.in. w okólniku Ministerstwa Oświaty z 31 I 1946 r., uznano możliwość zbierania się stowarzyszeń o charakterze polityczno-wychowawczym na terenie Uniwersytetu z ich sztandarami i w ich umundurowaniu, ale za każdorazowym pozwoleniem rektora. Jest ciekawostką, że możliwość zebrań na terenie UW dopuszczono dopiero wtedy, gdy „stan odbudowy Uniwersytetu na to pozwoli79”.
W związku z powyższym odmówiono również legalizacji związanego z Polskim Stronnictwem Ludowym Związku Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”, podnosząc fakt, że nie ma on charakteru akademickiego80. Rejestracja AZWM „Życie” na UW miała miejsce dopiero jesienią 1947 r., w radykalnie już zmienionych warunkach politycznych. Natomiast władze Uniwersytetu zaakceptowały de facto działalność AZWM „Życie” (i innych organizacji politycznych młodzieży) na UW, dając im możliwość zbierania się na terenie Uniwersytetu „z ich sztandarami i w ich mundurach, pod warunkiem uzyskania za każdym razem pozwolenia rektora oraz przestrzegania spokoju i porządku”81.
Wznowienie działalności przez wyższe uczelnie i ustabilizowanie się prawnych i organizacyjnych ram jego funkcjonowania spowodowało podjęcie przez środowisko naukowe działań w kierunku zgodnej z jego oczekiwaniami organizacji polskiej nauki i kierunków polityki naukowej państwa. Wiązało to się również z zaniepokojeniem środowisk naukowych polityką władz, w tym zwłaszcza dekretem z 16 XI 1945 r. O zmianie przepisów dotyczących szkół akademickich i stosunku służbowego profesorów i pomocniczych sił naukowych tych szkół, który dawał możliwość zwiększenia roli odgrywanej przez samodzielnych pracowników naukowych niebędących profesorami82.
26 I 1946 r. odbyła się w Krakowie konferencja w sprawie potrzeb i organizacji nauki polskiej, której celem miało być porozumienie się „czynnika społecznego z reprezentantami nauki, wysłuchanie wzajemnych życzeń i znalezienia dróg współpracy opartych na zaufaniu”83. Współprzewodniczyli jej rektor UJ, prof. Tadeusz Lehr-Spławiński, i rektor UW Pieńkowski. Realnym efektem konferencji było powstanie koncepcji Rady Rektorów, mającej reprezentować interesy wyższych uczelni wobec władz. Pierwsze jej posiedzenie odbyło się w dniach 18–19 II 1946 r. na UW, podjęto na nim uchwałę o powołaniu „za zgodą ministra Oświaty instytucji Rady Rektorów” wraz ze stałym sekretariatem84. Na przewodniczącego Rady wybrano rektora UW, który w tym okresie odgrywał istotną rolę w reprezentowaniu środowiska akademickiego wobec władz państwowych85. Rada Rektorów przejęła – jak zauważył Hubner – w zasadzie rolę powołanej w lipcu 1945 r. Rady Naukowej przy ministrze oświaty, stanowiąc forum artykułowania interesów akademickich86. Otwierając pierwsze zebranie Rady, rektor UW bardzo krytycznie ocenił sytuację w szkolnictwie wyższym: „dotacje i fundusze ciągle maleją, w zakładach doświadczalnych nie ma ani urządzeń, ani instrumentów, nauczanie jest właściwie niemożliwe”. W dalszym ciągu obrad Pieńkowski poruszył także „katastrofalną sytuację personelu administracyjnego”87. Jego wypowiedź współbrzmiała z pismem, jakie pracownicy administracji UW skierowali do ministra aprowizacji 21 II 1946 r. Skarżyli się w nim na niskie uposażenia i pozbawienie ich przydziałów żywnościowych:
Nie ma chyba innej instytucji, której by pracownicy byli traktowani tak nierówno pod względem przydziałów żywnościowych jak w Uniwersytecie Warszawskim. Pracownicy i część personelu pobierająca dodatek naukowy prócz wyższego uposażenia otrzymuje t.zw. „przydziały żywnościowe dla pracowników nauki”.
Pismo dotyczyło głównie pracowników administracji UW, gdyż personel zatrudniony w klinikach Wydziału Lekarskiego UW otrzymywał przydziały takie, jak pracownicy Zarządu Miasta i miał wyższe uposażenia88. 20 II 1946 r. uchwałę w sprawie krytycznej sytuacji materialnej pracowników naukowych podjął także Senat UW, stwierdzając w niej:
Chociaż rok już minął od czasu uwolnienia naszego kraju od wroga, świat nauki polskiej znajduje się ciągle w nad wyraz ciężkiej sytuacji materialnej. Uposażenia pracowników naukowych wszystkich stopni [...] nie wystarczają na zapewnienie im nawet minimum egzystencji. [...]. Tak niskiego uposażenia pracowników naukowych jak w Polsce nie ma dzisiaj prawdopodobnie w żadnym kraju europejskim. [...]. Podkreślić należy ciężką, powiedzmy bez przesady katastrofalną sytuację większości pracowników naukowych szczególnie Warszawy. Utracili oni przeważnie całe swe mienie, żyją najczęściej w najprymitywniejszych warunkach, pozbawieni niezbędnych mebli, przedmiotów codziennego użytku, pościeli, odzieży. [...] Starsi profesorowie [...] stają się przedwcześnie inwalidami, zostaną w większej swej części straceni dla nauki naszej, o ile państwo nie przyjdzie im z rychłą pomocą. Co się zaś tyczy pracowników młodszych, to da się powszechnie obserwować groźne zjawisko ucieczki ich z pracowni naukowych do przemysłu i handlu89.
Kolejna konferencja Rady Rektorów 23 III 1946 r. zaowocowała m.in. uchwałą w sprawie bibliotek akademickich, w której uznano, że powinny one pozostać zakładami wyższych uczelni i nie powinny zostać z nich wydzielone90. W ślad za tą uchwałą Rady prorektor UW prof. Nawroczyński wystosował pismo do Ministerstwa Oświaty, w którym przedstawił konieczność zaopatrzenia bibliotek polskich (nie tylko akademickich) „w wydawnictwa angielskie, amerykańskie lat ostatnich”91.
Powstanie Rady Rektorów, która z racji swojego przewodniczącego i siedziby była blisko związana z UW, szybko natrafiło na kontrakcję ze strony władz, niezainteresowanych utrzymaniem autonomii akademickiej i dotychczasowego składu profesury. Katalizatorem polityki władz wobec uczelni stały się demonstracje studenckie 3 V 1946 r., brutalnie rozpędzone przez UB. W proteście przeciw temu zastrajkowali studenci Krakowa i innych miast. 20 V strajk rozpoczęli również studenci uczelni warszawskich. Na UW zastrajkowały początkowo wydziały: Lekarski (I i II rok), Farmacji (I i II rok), Matematyczno-Przyrodniczy i Humanistyczny. Później nieco zastrajkował wydział Prawa. W południe tego dnia odbyło się spotkanie studentów UW z rektorem Pieńkowskim. Protesty studentów, częściowo odbywające się również na ulicach Warszawy, spotkały się z energicznym przeciwdziałaniem Urzędu Bezpieczeństwa. Następnego dnia strajk objął już wszystkie wydziały UW, na części z nich protestujący studenci zakłócali odbywające się wykłady. Strajk wygasł po 3 dniach, w efekcie represji aparatu bezpieczeństwa. Według ustaleń Wojciecha Mazowieckiego w związku ze strajkiem na UW UB zatrzymało 47 osób – nie tylko studentów UW, ale także inne osoby, również niebędące studentami92.
W ślad za nagonką prasową i uchwałami instancji PPR, PPS i związków zawodowych potępiającymi wystąpienia studentów poszły także działania mające na celu zmianę istniejącego systemu prawnego w odniesieniu do szkół wyższych i wzmocnienia kontroli nad nim przez administrację państwową. 8 V 1946 r. premier Osóbka-Morawski zgłosił na posiedzeniu rządu projekt dekretu o powołaniu Rady Szkół Akademickich, podległej premierowi i mającej uprawnienia nadzorcze nad władzami rektorskimi. Przeciwny temu projektowi minister Wycech ujawnił go niezwłocznie rektorom wyższych uczelni, licząc na wsparcie swojego sprzeciwu przez środowiska akademickie93. Zgodnie z jego oczekiwaniem projekt dekretu spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem środowisk akademickich, w tym zebranej 12 V Rady Rektorów94. Dekret ten został jednak – w nieco zmienionym i złagodzonym kształcie – uchwalony przez Radę Ministrów 17 V 1946 r.95 Wobec oporu środowiska faktycznie nie został wprowadzony w życie – w jego miejsce 23 IX 1946 r. KRN uchwaliła ustawę o tworzeniu szkół wyższych, która w niemal w niezmienionym kształcie powielała rozwiązania dekretu majowego. W skład Rady Szkół Wyższych, która rozpoczęła działalność 26 IX, weszli m.in. polityk PPR Włodzimierz Sokorski jako przewodniczący, prof. UW Maurycy Jaroszyński (członek prokomunistycznego SL), a także prof. Stanisław Turski (Politechnika Gdańska, członek PPS) i prof. Stanisław Arnold (UW, PPR)96.
Odpowiedzią środowisk akademickich na działania władz, których nieukrywany cel stanowiła reforma organizacji szkolnictwa wyższego, były działania podjęte przez Radę Rektorów w celu przedstawienia alternatywnego wobec koncepcji rządowych projektu reorganizacji studiów97. Na posiedzeniu Rady 16–17 X 1946 r. wezwano szkoły wyższe do opracowania projektów zmian w organizacji szkół wyższych98. Jednocześnie podjęto próbę przekonania władz do zmian w polityce wobec szkół wyższych99.
Z inicjatywy rektora Pieńkowskiego Rada Naukowa działająca przy Ministerstwie Oświaty wystosowała pismo w tej sprawie do wszystkich szkół akademickich. Swoje projekty opracowały m.in. UMK w Toruniu, UMCS w Lublinie i UŁ. Autorski projekt zmian przedstawił m.in. profesor Wydziału Prawa UW Jan Wasilkowski. Opowiadał się on za wprowadzeniem asystentów do rad wydziałów, ograniczeniem czasu pracy na stanowisku starszego asystenta i okresu przewidzianego na uzyskanie habilitacji100.
Już po rozesłaniu tego listu do uczelni upubliczniony został Przedprojekt Tez do ustawy o organizacji nauki i szkół wyższych, opracowany przez wiceprzewodniczącego Rady Szkół Wyższych prof. Maurycego Jaroszyńskiego (UW). Projekt ten zakładał drastyczne ograniczenie autonomii uczelni, m.in. przez oddanie „naczelnej władzy administracyjnej w zakresie nauki i szkolnictwa wyższego” ministrowi nauki i szkół wyższych oraz powołanej przez niego Radzie Głównej do spraw Nauki i Szkolnictwa Wyższego101. Siłą rzeczy część nadesłanych przez poszczególne uczelnie opinii odnośnie do przyszłości szkolnictwa wyższego skoncentrowało się na tezach Jaroszyńskiego.
Senat UW podjął sprawę Przedprojektu na dwóch posiedzeniach 19 i 26 II 1947 r. Na pierwszym z nich omawiano prawdopodobnie projekt Opinii Senatu akademickiego Uniwersytetu Warszawskiego o Tezach do Ustawy o organizacji nauki i szkół wyższych prof. dr. Maurycego Jaroszyńskiego, opracowany przez prof. Nawroczyńskiego. W Opinii wyrażono pragnienie, aby nowa ustawa lub nowe ustawy były owiane duchem prawdziwej demokracji i rzetelnego postępu, a tradycji tych nie da się utrzymać bez przestrzegania „zasady wolności nauki i nauczania”, sformułowanej w artykule 1 dotychczasowej ustawy z 15 III 1933 r. Opowiedziano się także zdecydowanie za pozostawieniem spraw szkolnictwa wyższego w gestii Ministerstwa Oświaty, a przeciw tworzeniu nowego ministerstwa, skrytykowano kompetencje Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a także oddanie RG i MNiSzW kwestii awansów naukowych. Kończąc, stwierdzano m.in.:
Senat nie sądzi, aby należało wchodzić w dalsze szczegóły projektowanej organizacji szkolnictwa, skoro musi stwierdzić, że całość jest zbudowana na błędnych założeniach. Gdyby szkoły wyższe otrzymały organizację, jaką projektuje prof. M. Jaroszyński, przestałyby one być ogniskami wolności myśli i niezależności poglądów. Cóż by się wówczas stało z twórczością naukową – zwłaszcza w dziedzinie nauk humanistycznych. [...]. Z tych wszystkich względów Senat akademicki Uniwersytetu Warszawskiego wypowiada się przeciwko «Tezom» prof. M. Jaroszyńskiego, a czyni to z tym większą przykrością, że autorem ich jest, niestety, profesor Uniwersytetu Warszawskiego102.
Na kolejnym posiedzeniu 26 II 1947 r., na 2 tygodnie przed posiedzeniem Rady Rektorów, Senat UW ustosunkował się do nadesłanych przez inne uczelnie opinii, które znalazły wyraz w dyskutowanym na posiedzeniu opracowaniu pt. Uwagi i wnioski w sprawie zmiany ustroju szkół akademickich, autorstwa prof. Stefana Zaleskiego. Na początku Uwag całkowicie uznano „zasadnicze cele i wytyczne” sformułowane w memoriale prof. Uniwersytetu Poznańskiego Wiktora Schramma:
Nowa ustawa o szkołach akademickich powinna być tak sformułowana, aby zapewnić: 1) demokratyzację szkół, 2) wysoki poziom naukowy, 3) wolność nauki i nauczania, 4) koordynację działalności szkół akademickich z innymi dziedzinami życia społeczeństwa, 5) usprawnić administrację szkoły.
Odwołano się także do sformułowania dotyczącego konieczności zachowania autonomii akademickiej, zawartego w memoriale UMCS w Lublinie. Po zreferowaniu poglądów wyrażanych w opiniach nadesłanych przez uczelnie, które były zdecydowanie krytyczne wobec Przedprojektu Jaroszyńskiego, Senat UW stwierdzał:
Na zakończenie tych wniosków i rozważań należy zwrócić uwagę z całym naciskiem, że zmiana przepisów prawnych regulujących ustrój i działalność szkół akademickich jest tylko częścią wielkiej sprawy podniesienia poziomu nauczania i nauki, jak i wszelkich ulepszeń w naszych wyższych uczelniach. Również ważną, a nawet ważniejszą, jest sprawa warunków – rzeczowych, osobowych i ogólnych – realizacji zadań szkół akademickich. Bez tych warunków tworzą się fikcje, a poza tym – obarczanie szkół akademickich odpowiedzialnością za stan rzeczy od nich zupełnie niezależny. [...]. Potrzeba laboratoriów, pracowni i bibliotek, potrzeba także wydatnego zwiększenia ilości profesorów [...]. Niezbędne są również ogólne warunki pracy w szkołach akademickich: przede wszystkiem atmosfera wolności nauki, spokoju i zaufania. Potrzebne jest uznanie przez władze rządowe, że świat nauki z najlepszą wolą i zupełną bezstronnością wypełnia swe ciężkie zadania [...]103.
W protokole posiedzenia Senatu UW 26 II 1947 r., zapisano, że: „Przyjęto jednomyślnie tekst będący wyrazem opinii Senatu Akademickiego Uniwersytetu Warszawskiego i podający uwagi Senatu w stosunku do nadesłanych projektów oraz wnioski Senatu, tyczące się potrzebnych zmian w dotychczasowych przepisach ustawy”104.
Dyskusja wokół projektu nowej organizacji szkolnictwa wyższego przebiegała w cieniu zmian politycznych. Po „wygraniu” przez komunistów sfałszowanych wyborów (19 I 1947 r.), nastąpiły daleko idące zmiany polityczne. Premierem powołanego w lutym 1947 r. nowego rządu – już bez udziału PSL – został Józef Cyrankiewicz, a stanowisko ministra oświaty objął ponownie Stanisław Skrzeszewski, co świadczyło o wadze, jaką PPR przywiązywała do polityki wobec nauki i szkolnictwa wyższego. Pełna już dominacja polityczna PPR oznaczała także radykalne zmniejszanie się wpływów środowisk naukowych na kształt organizacji szkolnictwa wyższego.
Przejawem zaostrzania polityki władz wobec szkolnictwa było wydane jeszcze przed wyborami rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z 9 I 1947 r. „o specjalnych komisjach dyscyplinarnych do spraw studentów szkół wyższych i o postępowaniu przed tymi komisjami”, które ograniczało wpływ uczelni na postępowanie dyscyplinarne wobec studentów. W czerwcu 1947 r. ukazało się z kolei rozporządzenie ministra oświaty „o studenckich stowarzyszeniach młodzieżowych”, które wyłączyło stowarzyszenia studenckie spod ustawy o stowarzyszeniach, oddając nadzór nad nimi Ministerstwu Oświaty i władzom uczelni. Umożliwiło ono działalność na więcej niż jednej uczelni tylko stowarzyszeniom o charakterze ideowo-wychowawczym i sportowym, odbierając tę możliwość stowarzyszeniom samopomocowym (m.in. Bratniej Pomocy)105. Znakiem nowej epoki było także zakończenie działalności Rady Rektorów, która w zmienionej sytuacji politycznej straciła możliwość działania106.
28 X 1947 r. został ostatecznie uchwalony dekret o organizacji nauki i szkolnictwa wyższego, który w znacznym stopniu ograniczył autonomię uczelni. Dekret powoływał instytucję Rady Głównej do Spraw Nauki i Szkolnictwa Wyższego, która miała współdziałać z ministrem oświaty. Już jednak w lipcu 1947 r. Sekretariat KC PPR podjął uchwałę w sprawie rekrutacji na I rok studiów, w której celem była „demokratyzacja” składu społecznego młodzieży studenckiej107. W opracowanym wkrótce potem okólniku Wydziału Oświaty i Kultury KC PPR określono już bardziej precyzyjnie cele polityki partii. Były nimi: zwiększenie odsetka młodzieży robotniczej do 30%, młodzieży chłopskiej do 20% studiujących, skierowanie do szkół wyższych możliwie największej liczby członków PPR, ZWM i zwolenników polityki władz oraz zablokowanie dostępu do studiów „jawnym reakcjonistom”108. W ślad za tymi decyzjami poszły działania Ministerstwa Oświaty, które powołało komisje dla doboru kandydatów na studia wyższe z udziałem czynnika społecznego. Komisje te miały za zadanie przede wszystkim sprawdzanie kandydatów pod kątem politycznym, a nie posiadanej wiedzy. Komisje miały także prawo zwolnienia z egzaminu żołnierzy, uczestników II wojny światowej, więźniów politycznych, osób zasłużonych w pracy społecznej, mających utrudniony dostęp do kultury a także powtarzających I rok studiów, jeśli udokumentowali ważne przyczyny tego faktu109.
Podjęto także działania w kierunku zmian kadry kierowniczej na uczelniach i wprowadzenia tam „marksistowskiej” profesury. Ofiarą tej polityki padł m.in. rektor UW prof. Pieńkowski, który pod presją władz nie został wybrany na kolejną kadencję. Jako osoba związana z Polskim Państwem Podziemnymi i byłym ministrem Wycechem, kierujący działalnością Rady Rektorów był dla władz PPR nie do przyjęcia na tym stanowisku.
Nowym rektorem (na lata 1947/48 i 1948/49) został prof. medycyny Franciszek Czubalski, członek PPS. Była to kandydatura kompromisowa, gdyż nowy rektor, mimo swojego formalnego poparcia dla polityki władz, był osobą mocno związaną z uczelnią i tradycjami akademickimi, a także tradycją niepodległościową. Jego zastępcą został wybitny archeolog prof. Kazimierz Michałowski110.
Początek działania nowej ekipy rektorskiej zbiegł się z podjętą przez PPR „ofensywą ideologiczną” na wyższych uczelniach. Początkowo planowano utworzenie katedr współczesnych doktryn politycznych, na wzór powołanej w 1945 r. na UŁ. Taką decyzję podjął w 1946 r. Sekretariat KC PPR, przyjmując również listę członków partii mających objąć te katedry. Jednak w miarę zmiany sytuacji politycznej po wyborach w styczniu 1947 r. koncepcja ta zaczęła ulegać zmianom. Na naradzie kandydatów na wykładowców doktryn polityczno-społecznych, jaka odbyła się w KC PPR 14 V 1947 r., członek Sekretariatu KC PPR Stefan Jędrychowski stwierdził, że koncepcja ta jest już przestarzała, podobnie jak lista potencjalnych wykładowców tego przedmiotu sporządzona przez Wydział Kadr KC PPR. Jędrychowski sprzeciwił się także tworzeniu „ghetta marksistowskiego” na wyższych uczelniach, opowiadając się za szerokim, w miarę możliwości kadrowych, obejmowaniem przez członków partii katedr na uczelniach. W rezultacie tej narady uznano, że podstawą „ofensywy ideologicznej” na wyższych uczelniach musi być obsadzanie członkami PPR katedr historycznych, doktryn polityczno-społecznych i historii literatury. Uznano również konieczność przestrzegania „formalnych warunków” przy obsadzie tych katedr: „Na uniwersytety musimy iść z pewną pozycją. W przeciwnym bowiem razie możemy wywołać demoralizację w szeregach Partii”. Zdecydowano również o konieczności powołania katedr nauki o Polsce i świecie współczesnym, licząc się z ich początkowo niskim poziomem nauczania111.
Wkrótce po tej naradzie Celina Bobińska skierowała do KC PPR wykaz historyków partyjnych, którzy powinni obsadzić katedry na uniwersytetach. Do pracy naukowej na UW proponowała Żannę Kormanową, Celiną Bobińską („Chce wykładać na U. Warszawskim Historię ruchów i idei społecznych w Polsce w okresie nowożytnym (od rew. fr. do k[ońca] XIX w. Wykłady zlecone, albo zastępca profesora. W ciągu roku zobowiązuje się zrobić pracę habilitacyjną”), Marię Turlejską („Pisze pracę doktorską. Zamierza od jesieni podjąć się asystentury na Uniwersytecie Warszawskim. Niezbędne jest odciążenie jej na 50% od pracy w [Wydziale] Hist[orii] Partii i to od zaraz”). Bobińska podkreślała również konieczność odciążenia tych osób od pracy politycznej, stwierdzając, że „wokół naukowca pepeerowca należy stworzyć taką samą atmosferę szacunku i ułatwień w pracy, jaka już od lat istnieje w ZSRR wokół komunisty naukowca”112. W aktach Wydziału Oświaty i Kultury KC PPR znajduje się także niedatowana lista członków PPR, których rozpatrywano jako kandydatów do pracy naukowej113. W ślad za tą naradą 5 VI odbyła się następna – na którą zaproszono partyjnych (z PPR i PPS) pracowników naukowych wyższych uczelni, w sumie ponad 100 osób114. Zagajający dyskusję Stefan Jędrychowski zdecydowanie skrytykował sytuację ideologiczną na uniwersytetach, wymieniając zwłaszcza w tym kontekście Uniwersytet Jagielloński. Przy omawianiu konkretnych przykładów dostało się także UW:
W rezultacie na naszych uniwersytetach marksizm jest na szarym końcu zarówno w dziedzinie filozofii, jak ekonomii politycznej i historii. Panujące teorie socjologiczne negują walkę klas jako czynnik rozwoju historycznego (Bystroń – Antropologiczna teoria socjologii, która zastępuje walkę klas przez walkę ras); wpływ hitleryzmu na naszą naukę jest duży: przykład praca habilitacyjna prof. Lotha [...].
Występujący po Jędrychowskim minister Skrzeszewski skrytykował działalność Rady Rektorów, zarzucając jej, iż:
[Doprowadziła] do rozpanoszenia się na uniwersytetach elementów reakcyjnych, elementy postępowe muszą się po prostu ukrywać, nawet nasi towarzysze na oficjalnych konferencjach ulegają tej presji, podpisują pewne akty, z których później muszą się wycofywać. Zaszedł niebywały w dziejach wyższych uczelni fakt, że ich rektorowie odbyli w Warszawie konspiracyjne zebranie i z przygotowanymi tam uchwałami zgłosili się do Ministerstwa115.
W związku z tą sytuacją zapowiedział zdecydowane zmiany w ustroju szkolnictwa wyższego, w tym faktyczną likwidację autonomii i znaczne zmiany kadrowe116.
Nauczanie przedmiotu „nauka o Polsce i świecie współczesnym” wprowadzono na UW (jako jednej z 4 uczelni w Polsce) już od roku akademickiego 1947/1948117. W tym celu rozporządzeniem ministra oświaty z 13 IX 1947 r. utworzono na UW Studium Nauki o Polsce i Świecie Współczesnym118.
Równolegle do powyższych działań zaczęto powoływać organizacje popierających władze pracowników naukowych mających stanowić narzędzie polityki władz wobec uczelni i zarazem źródło informacji o sytuacji dla władz PPR. Od jesieni 1946 r. zaczęły powstawać na uczelniach Kluby Demokratycznej Profesury119. Konferencja aktywu profesorskiego PPR i PPS zwołana 15 IX 1946 r. zdecydowała:
Celem utworzenia bazy wypadowej na wyższe uczelnie [...] stworzyć centralny komitet demokratycznej profesury, postawić na jej czele kilku towarzyszy, którzy by uchwycili ster, a następnie zorganizować opiekę nad kursem zerowym i dopływem młodzieży na wyższe studia120.
Sprawę koordynacji działań wobec uczelni podjęła następnie krajowa narada delegatów kół partyjnych PPR i PPS, która odbyła się 26 XI 1947 r. Na konferencji tej prof. Adam Schaff (UŁ) zreferował koncepcję powołania komitetów koordynacyjnych „demokratycznej profesury” w postaci „szóstek” profesorskich (3 osoby z PPR i 3 z PPS) w poszczególnych uczelniach lub ośrodkach akademickich oraz takiej „szóstki” na szczeblu centralnym. Poszerzeniu wpływów na profesurę miało służyć powołanie Komitetów Koordynacyjnych, które miały objąć „wszystkich profesorów demokratów” i oddziaływać na władze uniwersyteckie i pracowników naukowych oraz na młodzież akademicką. W uchwalonej rezolucji uczestnicy narady stwierdzili, że zadaniem tych komitetów będzie reprezentowanie wobec władz uczelni i realizowanie „linii politycznej Polski Ludowej”. Stwierdzono również konieczność powołania ogólnopolskiego Komitetu Koordynacyjnego, który nadzorowałby kluby terenowe, a te z kolei powinny tworzyć, jako „masową organizację dołową”, Kluby Pracowników Naukowych121. Powołana w końcu stycznia struktura centralna komitetów – ostatecznie „dziesiątka” – zebrała się na pierwszym posiedzeniu 30 I 1948 r. Wchodzili w jej skład m.in. 2 profesorowie UW: Stanisław Arnold i Czesław Nowiński (obaj z PPR)122.
23 IV został powołany formalnie Centralny Komitet Koordynacyjny dla spraw uczelni wyższych i nauki, w którego skład weszli także profesorowie UW: Stanisław Leszczycki (PPS), Maurycy Jaroszyński (SL) i Arnold (PPR)123. Komitet ten przybrał wkrótce nazwę Centralnego Komitetu Koordynacyjnego Profesury Demokratycznej. W końcu 1948 r. zastępcą członka Komitetu została z ramienia PPR Żanna Kormanowa124.
Natomiast nie powstała właściwie „szóstka” w Warszawie – ponieważ PPS nie delegowała do niej swoich przedstawicieli, nie działał tam także Klub Demokratycznej Profesury, komórki PPR i PPS powstały tylko na UW125. Jak referował w czerwcu 1948 r. prof. Arnold:
W Warszawie w zakresie organizacji 6-tki jest źle. Szóstka nie została jeszcze zorganizowana dlatego, że jeśli chodzi o towarzyszy z PPS to przyszli ci sami, którzy wchodzą w skład 10-tki i nie mogli tego przyjąć, bo byli zbyt obarczeni pracą. [...]. Niedawno dopiero powstało koło uniwersyteckie, 15 członków i koło międzyuczelniane. [...]. Jeżeli chodzi o koło PPS, żadne nie powstało poza Uniwersytetem Warszawskim.
Arnold krytycznie także ocenił aktywność środowiska warszawskiego: „Jeżeli chodzi o bardzo bojowe wystąpienia, to w Warszawie ich nie dostrzegamy. Są takie posunięcia, czasem i grupy, i mają charakter posunięć taktycznych, które nie mają na zewnątrz dużego znaczenia [...]”126.
Po wyborach nowych władz UW w październiku 1947 r. Akademicki Związek Walki Młodych „Życie” wystąpił ponownie z wnioskiem o zatwierdzenie statutu i zarazem zgodę na działalność na terenie UW127. Senat rozpatrzył ten wniosek dopiero w grudniu 1947 r. Co charakterystyczne, nie uczyniono tego jednak mechanicznie, tylko powołano komisję, która miała „dokładnie rozpatrzeć” statut128. Po rozpatrzeniu wniosku AZWM „Życie” Komisja stwierdziła, że statut stowarzyszenia nie jest zgodny z dekretem z 28 X 1947 r. o organizacji nauki i szkolnictwa wyższego ani z rozporządzeniem prezydenta RP z 14 X 1937 r.129 Ponieważ to drugie dawało możliwość stworzenia wyjątku od jego postanowień na mocy decyzji ministra (na wniosek Senatu), o takie właśnie rozwiązanie wystąpili działacze organizacji130. Komisja negatywnie oceniła jednak przyjęcie takiego rozwiązania sprawy:
Komisja nie sądzi, aby wskazanym było taki wniosek uchwalić. Gdyby bowiem Senat to uczynił, to wziąłby na siebie odpowiedzialność za stowarzyszenie, za które odpowiadać nie może. Jakaż bowiem byłaby rola kuratora A.Z.W.M. „Życie”, skoro tego stowarzyszenia nie mógłby objąć swoim nadzorem i opieką?131
Stwierdzono zatem, że ponieważ stowarzyszenie ma charakter pozaszkolny, powinno działać na podstawie ogólnych państwowych przepisów o stowarzyszeniach pod kontrolą administracji państwowej i czynników politycznych. W związku z tym komisja zaproponowała, żeby nie występować do ministra o rejestrację AZWM „Zycie”, tylko pozostawić sprawę bez rozstrzygnięcia na dotychczasowych zasadach – czyli faktycznej zgody na działalność organizacji na UW, w tym udzielania pozwoleń na zbiórki i udostępniania sal na odczyty z warunkiem zachowania spokoju i zwyczajów akademickich132. Stanowisko Komisji zostało zaakceptowane przez Senat UW 17 III 1948 r.133 Należy zauważyć, że obstrukcja Senatu wobec AZWM „Zycie”, będąca wyrazem odwagi cywilnej, dystansowała Uniwersytet od firmowania działalności młodzieżowej przybudówki partii rządzącej, ograniczając – z biegiem czasu w coraz mniejszym zakresie – jej możliwości działania na terenie UW.
Rok 1947 był także początkiem napływu na uczelnię nowych kadr naukowych dobieranych przede wszystkim według klucza politycznego. W 1947 r. habilitowała się tu dr Zanna Kormanowa, dyrektor Departamentu Reformy Szkolnictwa i Wychowania Ministerstwa Oświaty. Po habilitacji „za całokształt dorobku” została zatrudniona na UW w listopadzie 1947 r., jako docent, by w roku następnym objąć stanowisko profesora nadzwyczajnego historii ruchów społecznych. Ministerstwo czyniło także starania, by zatrudnić na UW innego historyka – działaczkę PPR Celinę Bobińską, ale w tym wypadku napotkało to na silny – i skuteczny – opór środowiska134.
Jeszcze w 1947 r. został zatrudniony na Wydziale Prawa jako profesor wyznaniowego prawa państwowego Henryk Świątkowski, adwokat związany z lewicą PPS, w latach 1945–1956 minister sprawiedliwości, poseł do KRN i na Sejm Ustawodawczy135. W tym samym roku stanowisko profesora nadzwyczajnego na Wydziale Prawa i kierownika Katedry Prawa Państwowego objął adwokat, dr Stefan Rozmaryn (PPR), naczelnik wydziału w Ministerstwie Sprawiedliwości136. W 1948 r. na tym samym Wydziale w Katedrze Ustroju i Prawa Związku Radzieckiego został zatrudniony doc. Stanisław Ehrlich, który w roku następnym objął także kierownictwo Katedry Teorii Państwa i Prawa137. W 1948 r. na Wydziale Humanistycznym UW został zatrudniony dotychczasowy prof. ANP, historyk dr Henryk Jabłoński (członek CKW PPS), na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym – przeniesiony z Łodzi prof. Stanisław Mazur (PPR), na Wydziale Prawa jako zastępca profesora – ekonomista, dyrektor w Centralnym Urzędzie Planowania, doc. dr Kazimierz Secomski138, na Wydziale Humanistycznym – doc. Witold Kula, bezpartyjny historyk związany z obozem władzy, a także muzykolog, wicedyrektorka Departamentu Muzyki MKiS, doc. dr Zofia Lissa (PPR). Także w 1948 r. na Wydział Geografii został przeniesiony z UJ prof. Stanisław Leszczycki (PPS), wiceminister spraw zagranicznych i poseł na sejm139. Polityczny charakter nosiły również w coraz większym stopniu nominacje pomocniczych pracowników nauki. Wśród partyjnych działaczy związanych z nauką coraz liczniej podnosiły się głosy domagające się wzmocnienia już nie tylko pozycji kadrowej PPR na uczelniach, ale także stworzenia na uniwersytetach ośrodków nauczania marksizmu. W czerwcu 1948 r. kierownik Wydziału Oświaty i Kultury KC PPR Stefan Żółkiewski sformułował i przekazał do ministerstwa propozycje w sprawie przygotowania marksistowskich kadr naukowych w zakresie nauk humanistycznych. Proponował w nich:
1. Z uwagi na: a) szczupłość naszych sił, b) konieczność łączenia przez wielu pracy administracyjnej w centralnych władzach państwowych z naukową, c) konieczność stworzenia przynajmniej jednego dużego promieniującego środowiska. Należy przede wszystkim zorganizować poważny ośrodek postępowy na jednym z uniwersytetów.
2. Do tego celu nadaje się przede wszystkim Uniwersytet Warszawski.
3. Należy tu: a) stworzyć szereg odpowiednich instytucyj organizujących pracę zbiorową, b) wprowadzić naszych ludzi jako profesorów, prowadzących zlecone wykłady, asystentów, c) skupić znaczną część stypendystów.
4. W razie potrzeby nie wahać się tworzyć nowe katedry i nowe etaty wykładowców i asystentów.
5. Na pierwszym etapie kłaść nacisk na dobór ludzi postępowych, zbliżających się do marksizmu, nie tylko na ukształtowanych marksistów sensu stricto140.
Na UW Żółkiewski przewidywał podjęcie tego typu działań przede wszystkim na historii, socjologii, archeologii, etnografii i prawie. Jako kandydatów na katedry na UW Żółkiewski wymienił: Żannę Kormanową (PPR, historia XIX w., ruchy społeczne), Ninę Assorodobraj (PPR, socjologia i historia kultury), Witolda Kulę (bezpartyjny, sympatyk PPR, historia gospodarcza XIX w.), Henryka Jabłońskiego (PPS, historia najnowsza), Kazimierza Budzyka (bezpartyjny, sympatyk PPR, literatura polska), Zygmunta Mysłakowskiego (pedagogika), Adama Schaffa (filozofia). Jako zastępców profesora na UW proponował: Juliana Hochfelda (PPS, historia ruchów społecznych, socjologia), Celinę Bobińską (PPR, historia nowożytna), Jana Kotta (PPR, literatura polska, francuska, teoria literatury), Stefana Żółkiewskiego (PPR, literatura polska), Macieja Żurowskiego (bezpartyjny, sympatyk PPR, literatura francuska), Michała Szulkina (PPR, historia szkolnictwa). Wśród kandydatów na asystenturę wymienił m.in. Marię Turlejską (kierownika Wydziału Historii Partii KC PPR, historia najnowsza), Janusza Durkę (PPS, Instytut Pamięci Narodowej, historia najnowsza), Renatę Szwarc (PPR, socjologia), Zygmunta Pióro (socjologia), Marię Janion (ZWM, literatura polska), Tadeusz Drewnowskiego (ZWM, literatura polska), Marię Żmigrodzką (ZWM, literatura polska), Jana Strzeleckiego (ZNMS, pedagogika)141.
W ciągu pierwszych 4 lat funkcjonowania Uniwersytetu Warszawskiego po II wojnie światowej odbudowane zostały podstawowe struktury uczelni, zarówno w sensie materialnym, jak i kadrowym. Negatywny stosunek władz do Uniwersytetu jako całości znalazł swoje odzwierciedlenie już w pierwszych dniach po zajęciu przez Armię Czerwoną Warszawy. Lęk kierownictwa PKWN przed wznowieniem działalności UW wynikał nie tylko z krytycznej oceny politycznego oblicza jego profesury, ale przede wszystkim z obawy przed skupieniem w stolicy wielotysięcznej grupy antykomunistycznej, w większości młodzieży, z przeszłością konspiracyjną bądź wojskową. Jedynie silnemu oporowi rozproszonej kadry naukowej UW, a także zmianie sytuacji politycznej po utworzeniu TRJN Uniwersytet zawdzięczał fakt, że nie doszło do jego rozproszenia, przeniesienia do Łodzi lub pod Warszawę.
O ile obawy władz co do postawy młodzieży akademickiej spełniły się tylko w pewnym stopniu, o tyle ocena polityczna UW jako ośrodka sprzeciwu wobec nowej władzy okazała się słuszna. Pod kierownictwem Stefana Pieńkowskiego, współpracującego z ministrem oświaty Czesławem Wycechem, Uniwersytet stał się głównym ośrodkiem i inicjatorem oporu środowisk akademickich w obronie autonomii nauki.
Celem władz w tym okresie, po podjęciu decyzji o wznowieniu działalności UW w przedwojennym kształcie organizacyjnym, było początkowo uzyskanie kontroli nad uczelnią i wpływu na jego działalność i politykę kadrową. Temu służyło powołanie Rady Szkół Wyższych, a następnie uchwalenie dekretu o organizacji nauki i szkolnictwa wyższego z 28 X 1947 r. Działaniom tym towarzyszyła presja wywierana zarówno na władze UW, jak i poszczególnych uczonych. Dotyczyła ona także spraw kadrowych. Presja kadrowa objęła w tym okresie głównie Wydział Prawa, jako najistotniejszy z punktu widzenia funkcjonowania aparatu władzy. Wydział ten przodował również w inicjatywach zgodnych z polityką władz, a wielu jego członków weszło w skład administracji rządowej, struktur sądowniczych i doradczych. Ze względu na politykę władz UW, a także słabość kadrową PPR i PPS w środowiskach nauki, nie było znacznych zmian w obsadzie kadrowej Wydziału Humanistycznego, istotnego z powodów ideologicznych.
Sytuacja ta zaczęła ulegać zmianie na przełomie roku 1947/1948, kiedy to po sfałszowanych wyborach i umocnieniu władzy komunistycznej przyszedł czas na zacieśnianie kontroli nie tylko politycznej, ale i ideologicznej nad szkolnictwem wyższym. Nastąpiła wówczas zmiana rektora, a na wydziały ważne z ideologicznego punktu widzenia skierowano członków PPR i PPS, przyśpieszając im drogę kariery naukowej. Intensyfikacja tych działań przypadła na okres następny.