To pojęcie można rozumieć dwojako. Po pierwsze, jako „politykę zewnętrzną” instytucji, określającą zasięg i charakter jej kontaktów z partnerami krajowymi oraz zagranicznymi, ale także – i to jest znaczenie, które zaczyna dominować – jako relacje ze społecznym otoczeniem, któremu uczelnia świadczy usługi w zakresie swych kompetencji i możliwości, a jednocześnie od którego oczekuje zainteresowania, poważania, partnerskiego traktowania i skutecznego wsparcia. To nowe albo tylko na nowo zdefiniowane zadanie w ciągu omawianego ćwierćwiecza stawało się coraz lepiej widoczne, zarówno jeśli idzie o społeczne oczekiwania, jak też stopień uświadomienia sobie przez społeczność akademicką obowiązku świadczenia na rzecz lokalnej społeczności.
W sferze naukowej oznaczało to zobowiązanie do przystępnego objaśniania niespecjalistom celu, metodologii oraz przydatności prowadzonych badań; w sferze dydaktycznej – obowiązek klarownego określenia zamierzonych efektów nauczania, dróg ich osiągnięcia oraz sposobów weryfikacji uzyskanej wiedzy i kompetencji; wreszcie, w sferze społecznej – intensyfikację działań eksperckich oraz udostępnianie uniwersyteckiej przestrzeni, także przestrzeni społecznej, dla wykładów, debat i sympozjów interesujących przedstawicieli poszczególnych grup reprezentujących „świat zewnętrzny”.
Kolejni rektorzy dokładali zatem starań, by głos Uniwersytetu był słyszalny; żeby senat, jako naturalny reprezentant całego środowiska, formułował swoje stanowisko w najważniejszych dla kraju sprawach i historycznych chwilach. Tak było w momencie, gdy ważyły się losy polskiego członkostwa w Unii Europejskiej, a także gdy – w ramach ostrego sporu politycznego – krajową polityką zawładnęły emocje lustracyjne.
Przemiany ustrojowe zaowocowały wzrostem społecznej aktywności na wielu polach. Także w sferze szkolnictwa wyższego pojawiły się nowe formy kontaktów oraz oddolnie tworzone instytucje, takie jak konferencje rektorów czy też różnorodne dziekańskie i dyrektorskie fora. Podczas organizowanych spotkań reprezentanci poszczególnych dyscyplin i kategorii szkół wyższych dzielili się swoimi doświadczeniami i starali wypracować wspólne stanowisko w konkretnych sprawach – ważnych dla całego środowiska albo dla danej dyscypliny. Na poziomie uczelnianym i ogólnokrajowym największe znaczenie i trwałą pozycję zdobyły sobie Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich (KRUP), istniejąca od 1990 r., oraz Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP), formalnie powołana do życia w roku 1997, a w 2005 r. uwzględniona nawet w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym. Lokalnie, zwłaszcza w początkowym okresie, duże znaczenie miała także Konferencja Rektorów Uczelni Warszawskich (KRUW).
Wszystkie te instytucje rektorzy Uniwersytetu Warszawskiego współtworzyli i w kolejnych kadencjach odgrywali w nich znaczącą rolę. Andrzej Kajetan Wróblewski był inicjatorem powstania KRUW, Włodzimierz Siwiński był przewodniczącym KRUP w latach 1996–1999, Katarzyna Chałasińska-Macukow przewodniczyła KRASP w latach 2008–2012, a w bieżącej kadencji jest honorową przewodniczącą.
Podobne uwagi odnieść można do innych powołanych do życia w interesującym nas okresie, ogólnokrajowych instytucji funkcjonujących w sferze szkolnictwa wyższego, mających reprezentować całe środowisko, dbać o jego etykę, stać na straży jakości podejmowanych działań, takich jak Rada Główna Szkolnictwa Wyższego (RGSW), której wieloletnim wiceprzewodniczącym był Jan Madey z Wydziału Matematyki i Informatyki, oraz Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów (CK).
Odrębnie wspomnieć wypada o niemałym wysiłku instytucjonalnym, podejmowanym w celu zapewnienia jakości uczelnianej dydaktyki. Na straży akademickiego nauczania stać miała zarówno specjalnie w tym celu powołana Państwowa, a potem Polska Komisja Akredytacyjna (PKA), której wiceprzewodniczącym w latach 2002–2005 był Włodzimierz Siwiński, jak też – mająca daleko większe ambicje jakościowe – Uniwersytecka Komisja Akredytacyjna (UKA), utworzona oddolnie przez zainteresowane, najlepsze uczelnie i nadająca własne, środowiskowo wysoko cenione certyfikaty dydaktycznej jakości. Jednym z twórców UKA i jej wieloletnim przewodniczącym był i jest nadal Marek Wąsowicz.
O rosnącym autorytecie i pozycji Uniwersytetu świadczył także fakt uwzględniania uczelni w programach wizyt, jakie w Warszawie składali najważniejsi światowi politycy oraz osobistości życia publicznego. Oto kilka przykładów. W czerwcu 2001 r., w nowej uniwersyteckiej bibliotece obszerne przemówienie wygłosił prezydent USA George W. Bush; w kolejnych latach uczelnię odwiedzili również m.in. cesarz Japonii Akihito (2002), Václav Havel (2004), prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko (2005), kanclerz Niemiec Angela Merkel (2007), Jego Świątobliwość Dalajlama (2009) i książę Norwegii Haakon (2011).
Nadawanie doktoratów honorowych to tradycyjna forma aktywności uczelni mająca duży wydźwięk zewnętrzny. Uniwersytet nie tylko bowiem dziękuje w ten sposób swoim najwybitniejszym przyjaciołom, lecz także – publicznie wskazując autorytety – współkształtuje społeczną hierarchię wartości. Grono osób wyróżnionych charakteryzuje zatem pośrednio samą uczelnię i daje ważne wskazówki dotyczące zarówno jej kontaktów, przede wszystkim zagranicznych, jak też swoistej polityki w tym zakresie.
Lista osób tak uhonorowanych w interesującym nas okresie liczy aż 77 nazwisk24. Bardzo to interesujące zestawienie, warte z pewnością odrębnej analizy, na którą brak tu miejsca. Powiedzmy jedynie, że w zbiorze tym wyraźnie wyróżniają się niektóre akademickie profesje. Odnajdujemy tu zatem stosunkowo liczne grono humanistów, na czele z historykami (Pierre Levéque [1992], Jakub Goldberg i Jacques Le Goff [1993]; Israel Gutman [1995], Klaus Zernack [1997], Ihor Ševčenko [2001], Norman Davies [2007], Antony Polonsky i Richard Pipes [2010], Michael G. Müller [2013]) oraz językoznawcami (Anna Wierzbicka [2006], Jurij D. Apresjan [2012]). Spośród badaczy krajowych do tego grona wybitnych postaci dodać jeszcze można historyka Gerarda Labudę (1997), historyka sztuki Mieczysława Porębskiego (2002), czy też prawnika Stanisława Waltosia (2011).
Wśród przedstawicieli nauk społecznych liczebnie dominowali ostatnio prawnicy (Roman Schnur [1991], Luigi Labruna [1992], Marcus Lutter [2003], Michael Martinek [2013]), ale odnotować warto też tak wybitnych uczonych jak socjolog Shmuel Noah Eisenstadt (2005) czy ekonomista Oded Stark (2013).
Nauki ścisłe oraz nauki o życiu reprezentowali m.in. matematycy: Sir Roger Penrose (2005), William G. Dwyer (2007) oraz Sir Charles Antony Richard Hoare (2012), fizycy: David Shugar (1996), Luciano Maiani (2003) i Andrzej Białas (2013), chemik Jean-Marie André (1995) oraz biolodzy-genetycy: Piotr Słonimski (1992), Francisco J. Ayala (2009) i Aaron Ciechanover (2011).
Na liście uniwersyteckich doktorów honorowych są też wybitni twórcy kultury (Krzysztof Penderecki [1993], Henryk Mikołaj Górecki [1994], Tadeusz Różewicz [2001], Eugenio Barba [2003], Andrzej Wajda [2005]), mecenasi i donatorzy (Jack Fliderbaum [1990], Andrzej Stanisław Ciechanowiecki [1991]), a także – choć często pojawiają się kontrowersje, czy jest to zbiorowość, której przedstawiciele takie wyróżnienia powinni otrzymywać – liczne postacie kojarzone z dokonaniami w sferze publicznej oraz z działalnością polityczną (Zbigniew Brzeziński [1991], Lord Ralf Dahrendorf [1998], Władysław Bartoszewski [2002], Tadeusz Mazowiecki [2003], abp Desmond Tutu i Václav Havel [2004], Leszek Balcerowicz [2008], Szewach Weiss [2011], Elie Wiesel [2012]), wśród których znaleźć też można wielkie nazwiska emigracyjne (Jan Karski [1991], Jerzy Giedroyc [1998], Jan Nowak-Jeziorański [2001]).
Nie mniej imponująca, choć odpowiednio krótsza, jest też lista reprezentujących Uniwersytet promotorów, na której spotykamy m.in.: Andrzeja Bogusławskiego, Wacława Gajewskiego, Aleksandra Gieysztora, Antoniego Mączaka, Marię Poprzęcką, Henryka Samsonowicza, Włodzimierza Siwińskiego, Jerzego Szackiego, Andrzeja Trautmana, Witolda Wołodkiewicza i Andrzeja Kajetana Wróblewskiego.
Przy okazji kolejnych uroczystości pojawiają się co prawda głosy, że liczba doktoratów honorowych, a zatem także częstotliwość ich nadawania, jest zbyt duża, co prowadzi do spowszednienia uroczystości i swoistej inflacji, jaka staje się udziałem tej wyjątkowej godności. Nie ulega jednak wątpliwości, że obyczaj nadawania doktoratów honoris causa służy pielęgnowaniu najlepszych uniwersyteckich tradycji, a samo uhonorowanie oraz towarzysząca mu uroczystość jest okazją do promowania dokonań intelektualnych najwyższej klasy.