W naszym opracowaniu nie sposób pominąć ostatniego ćwierćwiecza dziejów uczelni, choć – stosując tradycyjne kryteria – można uznać, że lata te nie powinny jeszcze być przedmiotem historycznej narracji. Potrzeby syntezy, a także potencjalne czytelnicze zainteresowanie każą jednak odstąpić od tradycyjnego wymogu utrzymania odpowiedniego czasowego dystansu w stosunku do opisywanej rzeczywistości.

Istnieje pogląd, że pisanie o historii najnowszej jest łatwiejsze niż o czasach dawniejszych, przede wszystkim ze względu na obfitość źródeł oraz mniejsze trudności z odtworzeniem historycznego kontekstu, zarówno kulturowe i językowe, jak też warsztatowo-paleograficzne. W przypadku pisania o czasach najnowszych, zamiast tego rodzaju trudności pojawia się jednak wielki wróg historiografii – aktualność. Zatem odpowiedź na pytanie, kto powinien się podjąć tego rodzaju zadania w sytuacji, gdy żyją i są nadal aktywni liczni uczestnicy opisywanych wydarzeń, okazuje się daleko nieoczywista, a zaproponowane rozwiązanie jest tylko jednym z wielu możliwych1.

Przechodząc do porządku dziennego nad zastrzeżeniami dotyczącymi historycznego ujmowania tak niedawnych wydarzeń, piszący te słowa nie rezygnuje z warsztatowych pryncypiów. W tekście nie pojawią się zatem oceny zjawisk i procesów, które właśnie trwają i niekiedy wywołują ostre dyskusje, a mają i będą miały zasadnicze znaczenie dla przyszłości uniwersytetów w Polsce, a zatem także dla Uniwersytetu Warszawskiego. Dotyczy to przede wszystkim tzw. procesu bolońskiego i jego wielorakich konsekwencji w sferze dydaktycznej i organizacyjnej, a także od niedawna wprowadzanych reform w zakresie finansowania szkolnictwa wyższego i badań naukowych.

Napisanie zarysu dziejów najnowszych instytucji takich rozmiarów i tak skomplikowanej jak stołeczny Uniwersytet to zadanie bardzo trudne; cennym punktem odniesienia, jak niemal zawsze, okazuje się historyczna analogia. Otóż przed podobnym zadaniem stanął – z górą osiemdziesiąt lat temu – Tadeusz Manteuffel, historyk-mediewista i postać w polskiej historiografii znacząca. Powierzono mu opracowanie dziejów Uniwersytetu Warszawskiego w czasach II Rzeczypospolitej – na dwudziestolecie uczelni, liczone od momentu ponownego jej otwarcia w 1915 r.2 Pomijając trudne, choć bardzo pouczające losy tej minijubileuszowej publikacji, która – głównie z powodu kłopotów finansowych – nie mogła się ukazać ani w 1925 r., na dziesięciolecie odrodzenia Uniwersytetu, ani też pięć lat później3, warto ją tu przypomnieć, ze względu na podobieństwo autorskiego zadania.

Manteuffel swoją narrację ujął wokół trójczłonowego schematu: rozwój uniwersytetu, dzieje wydziałów oraz „statystyka”, czyli dostępne zestawienia liczbowe. Skarżył się przy tym na braki w materiale źródłowym, podkreślając – w konsekwencji – kronikarski jedynie charakter swojego opracowania4. Dziś nie doskwiera nam niedostatek materiału, dostrzegamy raczej jego nadmiar, a przede wszystkim nieuporządkowanie. Bogactwu informacji z reguły towarzyszą bowiem – co dziś, w dobie cyfrowej, stało się oczywiste – kłopoty z ich selekcją oraz poprawną oceną realnego znaczenia.

1. Inauguracja obrad Okrągłego Stołu, widoczny prof. Henryk Samsonowicz, 6 II 1989 r.

W tym ujęciu świadomie zrezygnowałem zatem z perspektywy wydziałowej, wybierając zarazem formę eseistyczną, niemal całkowicie pozbawioną statystyki i liczbowych zestawień. Podobnie jak mojemu wielkiemu poprzednikowi towarzyszy mi natomiast przekonanie, że opracowanie najnowszej historii Uniwersytetu jest bardzo trudne oraz że kolejne pisarskie próby, łącznie z obecnie prezentowaną, z pewnością będą w przyszłości wielokrotnie korygowane. Za Tadeuszem Manteufflem, a pośrednio także za rzymskimi konsulami przekazującymi władzę następcom, chciałbym powtórzyć: „Feci, quod potui, faciant meliora potentes”5.